1876
Dział ogólny / Pierwsze komiksowe przebłyski
« dnia: Cz, 11 Kwiecień 2019, 17:29:52 »
Świadome lub nieświadome
U mnie pierwsze komiksowe kontakty trzeciego stopnia odbyły się gdzieś w okolicy 5 urodzin (rocznik '81). Rodzice kupili mi komiksy Baranowskiego skuszeni kolorkami i kreską
Bodajże było to Na co dybie..., później Antresolka i Diplodok. Oczywiście podobało mi się ale wielu aluzji nie rozumiałem. W każdym razie zacząłem wsiąkać, tym bardziej, że wujkowie zbierali Żbiki, Kajki i Tytusy. Tytusy średnio mi się podobały, za to stałem się wielkim fanem Kajków. Później oczywiście Tajemnica złotej maczety i w zasadzie wszystko co wychodziło w schyłkowym PRL-u. A dalej to już zupełnie inna opowieść.
U mnie pierwsze komiksowe kontakty trzeciego stopnia odbyły się gdzieś w okolicy 5 urodzin (rocznik '81). Rodzice kupili mi komiksy Baranowskiego skuszeni kolorkami i kreską
Bodajże było to Na co dybie..., później Antresolka i Diplodok. Oczywiście podobało mi się ale wielu aluzji nie rozumiałem. W każdym razie zacząłem wsiąkać, tym bardziej, że wujkowie zbierali Żbiki, Kajki i Tytusy. Tytusy średnio mi się podobały, za to stałem się wielkim fanem Kajków. Później oczywiście Tajemnica złotej maczety i w zasadzie wszystko co wychodziło w schyłkowym PRL-u. A dalej to już zupełnie inna opowieść.

Poza tym interesuję się przedwojennym polskim kinem, historią alternatywną i pograniczami kulturowymi w stylu wszelkie starocie i inne gadżety (głównie z PRL-u). Wolontariat to objawia się u mnie głównie prelekcjami dla różnych grup ale robię to w pracy, więc nie wliczam. No chyba, że opieka nad wolnożyjącymi też wchodzi w grę.


