Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - bababatman

Strony: [1] 2 3 ... 19
1
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: Pn, 02 Marzec 2026, 08:17:23 »
Cesarzowa Charlotta tom I i II (Lost in Time)

Komiks opowiada o losach belgijskiej księżniczki Marii Charlotty Koburg, córki Leopolda I. Poznajemy ją jako 16-letnią dziewczynę, do której zaleca się arcyksiążę austriacki Maksymilian. Między parą iskrzy, a po pewnym czasie dochodzi do ślubu. Małżeństwo najpierw przeprowadza się do Włoch, gdzie buduje pałac w Miramare. Spędzają tam kilka szczęśliwych lat, jednak w końcu arcyksiążę traci swoje wpływy i pozycję. Dopuszcza się także licznych zdrad. W wyniku hulaszczego trybu życia zapada również na chorobę weneryczną.

Charlotta jednak się nie załamuje i pod jej wpływem Maksymilian obejmuje tron Meksyku. Cesarzowa bardzo angażuje się w swoją nową rolę. Pod nieobecność męża, który zamiast rządzić krajem woli oddawać się licznym przyjemnościom, Charlotta dokonuje szeregu reform, przemierza kraj i stara się uczynić Meksyk nowoczesnym państwem. Niestety w Meksyku wybucha rewolucja, a Charlotta udaje się do Europy, by szukać pomocy.

Komiks ten jest niezwykle angażujący i bardzo ciekawy. Uwielbiam powieści historyczne oraz historie oparte na faktach, dlatego lektura sprawiła mi dużą przyjemność. Po jej zakończeniu postanowiłem sięgnąć po inne źródła, aby lepiej poznać dalsze losy głównej bohaterki. Od razu polubiłem Charlottę za jej ambicję, inteligencję i nieugiętość – za to, że się nie poddawała, nawet wtedy, gdy mąż ją zdradzał i gdy Meksyk zmagał się z licznymi problemami. Z wielkim zaciekawieniem śledziłem jej losy i szczerze jej współczułem, gdy spotykały ją kolejne trudności.

Na słowa uznania zasługuje również warstwa graficzna. Komiks jest naprawdę bardzo dobrze narysowany. Kreska wydaje się nieco cartoonowa, ale plansze są pełne detali, a realia epoki, architektura i krajobrazy zostały oddane z dużą starannością i dbałością o szczegóły.

Komiks bardzo polecam, choć muszę przyznać, że bardziej podobał mi się pierwszy tom. Drugi zmienia nieco narrację i w pewnym momencie staje się zapisem przesłuchań osób związanych z cesarzową Charlottą. Niemniej jednak całość jest zdecydowanie warta przeczytania. Bardzo dobra rzecz.

Ocena: 7,5/10

Saga tomy 1-10 (Mucha)

W trakcie pandemii szukałem nowego hobby i postawiłem na komiksy. Na początku tej przygody chciałem zainwestować w jedną dłuższą serię. Wahałem się między Kaznodzieja a „Sagą”. Ostatecznie wybrałem dzieło Garth Ennisa i Steve Dillona — i był to strzał w dziesiątkę. Czasem zastanawiam się jednak, co by było, gdybym wtedy sięgnął po serię Brian K. Vaughana.

„Saga” to space opera — opowieść o podziałach i wojnie, ale przede wszystkim o miłości i rodzicielstwie. Vaughan pokazuje próbę budowania rodziny w świecie ogarniętym konfliktem, niemożność całkowitej ucieczki od przemocy oraz cenę, jaką płaci się za własne wybory. Seria porusza tematy trudne i aktualne: zbrodnie wojenne, feminizm, aborcję, tożsamość, cielesność czy odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Niestety po dziesięciu tomach poczułem zmęczenie materiału i brak motywacji do dalszego śledzenia historii. Pod koniec opowieść wydaje się zbyt rozwleczona, jakby twórcom zaczynało brakować świeżych pomysłów. Nie dziwi mnie więc, że seria doczekała się dłuższej przerwy.

Mam również mieszane uczucia wobec warstwy graficznej autorstwa Fiona Staples. Projekty postaci bardzo mi się podobają, natomiast tła i sceneria nie zawsze robią równie duże wrażenie. W dynamicznych scenach akcji zdarza się pewna kanciastość, a niektóre kadry sprawiają wrażenie lekko chaotycznych.

Mimo tych zastrzeżeń „Saga” to ciekawa i angażująca historia. Szczególnie pierwsze tomy są naprawdę warte przeczytania. Doceniam wykreowany świat, różnorodność ras i pomysłowość uniwersum. Bohaterowie budzą sympatię — nawet epizodyczne postacie potrafią zapaść w pamięć.

Warto też zaznaczyć, że jest to komiks zdecydowanie dla dorosłych — nie brakuje w nim scen gore oraz wyraźnej erotyki.

Reasumując: cieszę się, że wtedy sięgnąłem po „Kaznodzieję”, ale dobrze, że nadrobiłem również „Sagę”. Mam jednak poczucie, że gdyby całość zamknęła się na przykład w dwunastu tomach (a planowanych jest bodajże 18) i historia została bardziej skondensowana, wyszłoby jej to wyłącznie na dobre.

Ocena: 7,5/10

2
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: Pt, 27 Luty 2026, 14:06:41 »
Ernie Pike (Lost in Time)

„Ernie Pike” to jeden z tych komiksów wojennych, które zostają z czytelnikiem na długo. Tytułowy bohater, inspirowany postacią reportera wojennego Erniego Pyle’a, nie pełni roli protagonisty w tradycyjnym sensie – pozostaje raczej świadkiem i kronikarzem ludzkich dramatów rozgrywających się na froncie. To jego oczami oglądamy wojnę – pozbawioną patosu, romantyzmu i prostych podziałów.

Komiks opowiada o wojnie, ale nie przedstawia jej w sposób romantyczny. Zamiast heroicznych aktów, dostajemy opowieści o zwykłych żołnierzach – ich losach, dramatach, odwadze, ale też niepotrzebnej i bezsensownej śmierci.

Co ważne, nie ma tu jednoznacznego podziału na „dobrych” i „złych”. Często to właśnie wrogowie potrafią okazać sobie więcej człowieczeństwa niż sojusznicy.

Najbardziej poruszyła mnie opowieść o niemieckim żołnierzu, który zaprzyjaźnił się z dziewczynką przypominającą mu jego córkę. Staje on przed dramatycznym wyborem: zdradzić kryjówkę partyzantów i ocalić własne życie czy zachować tajemnicę i narazić się na śmierć przez rostrzelanie. Wybiera to drugie rozwiązanie. To jedna z tych historii, które zostają w pamięci na długo. To opowieść o godności i człowieczeństwie w nieludzkich czasach.

Kreska Pratta bardzo mi się podobała, choć momentami wydawała się zbyt oszczędna i surowa.

Generalnie „Ernie Pike” to kapitalny komiks antywojenny. Mocna i bardzo wartościowa lektura.

8/10

Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Egmont)

„Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” to pozycja, która od lat znajdowała się na mojej liście. Cieszę się, że w końcu udało mi się sięgnąć po jej komiksową adaptację i zmierzyć się z tym kultowym tytułem.

„Rzeźnia numer pięć” ze scenariuszem Ryana Northa i ilustracjami Alberta Monteysa to przeniesienie legendarnej powieści Kurta Vonneguta na język komiksu. Opowiada historię Billy’ego Pilgrima, którego poznajemy jako zobojętniałego, zmęczonego życiem mężczyznę. W pewnym momencie trafia do niemieckiego obozu jenieckiego, a następnie niespodziewanie przenosi się w przyszłość. Widzimy go w pracy w zakładzie optycznym, po czym akcja komiksu ponownie przeskakuje do realiów wojennych. Takich zmian perspektywy jest wiele. Historia Pilgrima przedstawiona jest w nielinearny sposób, przechodząc między różnymi etapami jego życia – od młodości, przez czas spędzony jako jeniec wojenny, aż po surrealistyczne wydarzenia, takie jak porwanie przez kosmitów. Komiks stanowi krytykę wojny, jej bezsensu, a także opisuje, jak niszczycielski wpływ ze sobą niesie. Autor jawnie krytykuje zbombardowanie Drezna i próbę wymazania tego okrutnego wydarzenia z kart historii Stanów Zjednoczonych. Wątek porwania przez kosmitów to także próba zmierzenia się z pytaniem, czy faktycznie mamy wolną wolę? Czy pewne rzeczy są po prostu zapisane w naszej historii i nie mamy na nie wpływu? Może zamiast zastanawiać się nad sensem pewnych wydarzeń, warto je po prostu zaakceptować i zacytować bohatera komiksu słowami: "Zdarza się".

Rysunki Alberta Monteysa idealnie pasują do absurdu i groteski tej powieści. Moim zdaniem dość cartoonowa i momentami karykaturalna kreska świetnie współgra ze scenariuszem Northa, dlatego oceniam ją bardzo pozytywnie.

Nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy to dobra adaptacja, ale według mnie to po prostu wartościowy i ważny komiks. Fanom prozy Vonneguta oraz opowieści (anty)wojennych bardzo polecam.

8/10

Batman i Joker. Zabójczy duet (Wielka Kolekcja Komiksów DC. Bohaterowie i Złoczyńcy)

Całkiem niezły komiks. Pomysł na wspólne „partnerstwo” Batmana i Jokera brzmi jak przepis na chaos – i dokładnie to dostajemy. Nie jest to dzieło szczególnie oryginalne ani ambitne, ale skusiłem się, by zobaczyć, jak taki duet może ze sobą funkcjonować. Joker pozostaje sobą – manipuluje, kłamie i knuje. Batman z kolei sprawia wrażenie, jakby dawał się wciągać w jego grę, choć trudno uwierzyć, że nie przewiduje kolejnych zdrad. Ta relacja opiera się na ciągłym napięciu i braku zaufania, co stanowi najmocniejszy punkt całej historii.

Moim zdaniem komiks jest nieco „edgy”, głównie ze względu na postać antagonistki oraz zagrożenie związane z ludźmi przemienionymi w istoty przypominające zombie. Twórca stawia na brutalność i mroczniejszy klimat.

Graficznie jest solidnie, choć osobiście oczekiwałem bardziej dynamicznej, efektownej kreski w stylu Marc Silvestri z czasów jego pracy dla Top Cow.

To sprawnie napisana i szybko czytająca się historia. Czy polecam? Raczej tak. Aczkolwiek nie jest to najlepszy komiks o Batmanie, jaki miałem okazję przeczytać.

7/10

3
Zakupy / Odp: Giełda - Sprzedam, kupię, zamienię
« dnia: Cz, 26 Luty 2026, 10:18:53 »
Drodzy,

Sprzedam:

Pulp - 25 zł
Sceny Zbrodni - 45 zł (Pulp i Sceny Zbrodni w zestawie za 60 zł)
Rzeźnia numer pięć - 40 zł
Batman i Joker: Zabójczy Duet - 30 zł
Cesarzowa Charlotta 1 i 2 - 125 zł
Hellblazer tom 1 (Ennis) - 120 zł
Ernie Pike - 130 zł
Saga 1-10 - 350 zł
Zestaw: Asteriks i Obeliks: Legionista, 12 Prac Asteriksa, Asteriks w Brytanii - 40 zł

Komiksy mogę wystawić na olx. Chętnie wyślę więcej zdjęć i odpowiem na dodatkowe pytania.

Pozdro!

4
Dział ogólny / Odp: Scream Comics
« dnia: Cz, 12 Luty 2026, 22:15:13 »
Drodzy,
zastanawiam się nad kupnem jednego z komiksów Scream-u. Co polecacie bardziej? Kabuki, Jeronimus czy Narodzony Dwukrotnie?

5
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: Śr, 11 Luty 2026, 17:55:58 »
Sceny zbrodni

Sceny zbrodni to pierwszy komiks, w którym Ed Brubaker i Sean Phillips nawiązali wsółpracę. W późniejszych latach ten duet dostarczył nam wiele kapitalnych pozycji (np. Zaćmienie czy Criminal). Co ciekawe Phillips tym razem był odpowiedzialny nie za rysunki, a za nakładaniu tuszu, zaś za warstwę graficzną odpowiadał Michael Lark.

Komiks to klasyczny kryminał noir. Główny bohater, prywatny detektyw, otrzymuje zlecenie odnalezienia siostry swojej klientki. Zadanie wydaje się proste i dość szybko odnajduje kobietę. Następnie prosi ją, by skontaktowała się z siostrą i zostawia ją w pozornie bezpiecznym hotelowym pokoju. Jednak już następnego dnia okazuje się, że kobieta została zamordowana. Detektyw, emocjonalnie zaangażowany w tę sprawę, postanawia rozwikłać zagadkę – kto zabił i dlaczego? W trakcie śledztwa odkrywa coraz więcej tajemnic z przeszłości zamordowanej kobiety oraz jej siostry i rodziny.

Historia wciąga od pierwszych stron – jak to zwykle bywa w dziełach Brubakera. Intryga jest zawiła i niegłupia, a zakończenie zaskakuje i nie sprawia wrażenia wymuszonego. Bohaterowie są pełnokrwiści, a ich przeszłość – pełna błędów i sekretów – sprawia, że wydają się bardziej ludzcy i wiarygodni. Nad całą historią unosi się widmo przeszłości, które nie pozwala nikomu uciec od swoich przewinień.

Pod względem graficznym Sceny zbrodni prezentują się solidnie. Przyznam, że tak przyzwyczaiłem się do rysunków Seana Phillipsa, że początkowo miałem pewien problem z pracami Larka. Po chwili się przyzwyczaiłem i doceniłem jego kreskę, która świetnie oddaje klimat noir. Michael Lark to przecież uznany artysta, którego prace np. w Daredevilu bardzo sobie cieniłem.

Podsumowując, Sceny zbrodni to dobry komiks, choć nie najlepszy w dorobku Brubakera. Umieściłbym go gdzieś w środku mojej listy ulubionych dzieł tego twórcy. Niemniej jednak lektura była satysfakcjonująca i zdecydowanie warta uwagi. Jeśli jesteście fanami Brubakera, ten tytuł na pewno przypadnie wam do gustu.

7,5/10

Pulp

„Pulp” autorstwa Eda Brubakera i Seana Phillipsa to opowieść o Maxie Winterze, człowieku, który swoje najlepsze lata ma już dawno za sobą. Max utrzymuje się z pisania opowiadań o kowbojach dla magazynu, ale jego życie nie jest usłane różami. Kiedy oddaje swoją ostatnią historię, szef wręcza mu wynagrodzenie, jednocześnie informując o obniżeniu stawki. Wracając do domu, Max staje w obronie osoby napadniętej przez bandę rzezimieszków. Niestety, kończy się to dla niego fatalnie – zostaje dotkliwie pobity, traci ciężko zarobione pieniądze, a na domiar złego dostaje zawału serca. To wydarzenie staje się punktem zwrotnym w jego życiu. Poczucie przemijania, świadomość, że nie zostawi po sobie nic swojej żonie, a także nostalgia za dawnymi latami popychają go do desperackiej decyzji – planuje napad. Jednak w ostatniej chwili powstrzymuje go tajemniczy człowiek, który proponuje mu udział w napadzie, mogącym przynieść znacznie większe zyski.

„Pulp” to krótki, ale niezwykle intensywny komiks. Brubaker i Phillips zgrabnie łączą elementy westernu z refleksją nad starzeniem się, przemijaniem i próbą odnalezienia sensu w życiu. Szczególnie interesujący jest twist związany z przeszłością głównego bohatera, który dodaje historii głębi. Jedynym minusem jest długość – komiks pozostawia niedosyt, a ja z chęcią przeczytałbym prequel, który opowiedziałby o młodości Maxa. Brubaker i Phillips w klasycznym westernie? To mogłoby by się udać.

7/10

Dwanaście prac Asteriksa

„Dwanaście prac Asteriksa” to pozycja, która stanowi adaptację filmu o tym samym tytule. Zamiast tradycyjnej formy komiksowej, otrzymujemy opowiadanie wzbogacone o piękne, starannie wykonane ilustracje. Taka forma sprawia, że komiks doskonale nadaje się jako lektura na dobranoc dla dzieci.

Niemniej jednak, w mojej opinii, film „Dwanaście prac Asteriksa” wypada znacznie lepiej pod względem akcji i humoru. Dlatego, choć komiks może być interesującym uzupełnieniem dla fanów serii, zdecydowanie bardziej polecam obejrzenie filmu, który w pełni oddaje ducha przygód Asteriksa i Obeliksa.

6,5/10

6
Filmy i seriale / Odp: Ogólnie o filmach.
« dnia: Pn, 02 Luty 2026, 12:32:46 »
Obejrzane w styczniu:

Wielki Marty - gdybym miał opisać ten film jednym słowem, użyłbym określenia SZALONY. Nie oglądałem żadnych zwiastunów i na film poszedłem w ciemno. Myślałem, że obejrzę klasyczny film o sportowcu z kategorii "od zera do bohatera", a obejrzałem produkcję o kanciarzu, oszuście, kłamcy, manipulatorze, a na samym końcu – tenisiście stołowym. Przygotujcie się na szybkie tempo, sporo humoru, nagłe zwroty akcji, rozwiązywanie jednego problemu i wplątywanie się w trzy kolejne. Kawał dobrego kina. Dla mnie 8,5/10.

Hamnet - film, który dla jednych może być nudny i momentami dłużący się, innych z kolei może zachwycić pięknymi ujęciami i świetną grą aktorską. Ja należę do tej drugiej grupy. Mi film bardzo się podobał. Opowiada o stracie i żałobie, ale i o miłości oraz rodzicielstwie. Przez ostatnie pół godziny z trudem powstrzymywałem łzy. Według mnie 8,5/10.

28 lat później - Część 2: Świątynia kości - bardzo dobry film. Moim zdaniem z serii 28... to zdecydowanie najlepsza część. Ralph Fiennes zasłużył co najmniej na nominację do Oscarów. Film ma kilka kapitalnych scen (w szczególności tą z wykorzystaniem Iron Maiden). Moim zdaniem 8/10.

7
Dział ogólny / Odp: Wydawnictwo Lost In Time
« dnia: Nd, 01 Luty 2026, 11:10:14 »
Mam pytanko - jaki komiks polecacie bardziej? Frank Cappa czy Ernie Pike?

8
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: So, 31 Styczeń 2026, 22:01:42 »
1629 zajebisty komiks ale Jeronimusa jednak oceniam 0,5 pkt wyżej

O mega dzięki! Właśnie zastanawiam się nad tym komiksem :)

9
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: So, 31 Styczeń 2026, 21:13:34 »
1629 albo przerażająca historia rozbitków z Dżakarty. Czerwona wyspa

Po znakomitym pierwszym tomie trudno było nie mieć wysokich oczekiwań wobec kontynuacji historii autorstwa Xaviera Dorisona i Thimothée Montaigne’a. Aptekarz diabła, który w mojej ocenie zasłużył na 9/10, był jednym z najlepszych komiksów, jakie przeczytałem w 2023 roku. Z dużym entuzjazmem podszedłem do kontynuacji i nie zawiodłem się.

Drugi tom stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń z części pierwszej. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy rozbitkowie ze statku Dżakarta próbują przetrwać na jednej z wysp u wybrzeży Australii. Władzę nad grupą przejmuje Jeronimus Cornelius — były przywódca buntu na statku. Dzięki charyzmie i bezwzględności szybko podporządkowuje sobie marynarzy, wprowadzając rządy terroru. Mordy, przemoc i manipulacja stają się codziennością, a sprzeciw wobec Corneliusa stawiają jedynie Wiebbe Hayes oraz Lukrecja Hans.

Niewątpliwym atutem 1629 jest warstwa graficzna. Thimothée Montaigne (znany m.in. z Piątej Ewangelii) jest genialnym artystą, a jego warsztat oceniam bardzo wysoko. Rysunki są świetne — detale, emocje na twarzach bohaterów oraz dbałość o szczegóły robią ogromne wrażenie.

Komiks oceniam bardzo pozytywnie. Podobał mi się nieco mniej niż tom pierwszy, ale według mnie nadal stanowi kapitalną lekturę. Pokazuje, jak łatwo charyzmatyczny człowiek może zmanipulować innych, jak cienka bywa granica między człowieczeństwem a barbarzyństwem oraz jak brutalna potrafi być walka o przetrwanie. Z mojej strony — bardzo polecam.

8/10

Come Prima

Komiks napisany i narysowany przez Lionela Papagalliego, skrywającego się pod pseudonimem Alfred. Jego akcja toczy się w 1958 roku. Po kilku latach dochodzi do spotkania dwóch braci – Fabia i Giovanniego. Jeden z nich prosi drugiego, aby wyruszył z nim w podróż do Włoch wraz z urną, w której znajdują się prochy ich ojca. Wsiadają do starego Fiata 500 i ruszają w drogę. Stopniowo odkrywamy ich historię, to, co tak bardzo ich poróżniło, oraz tajemnice, które skrywają.

Komiks jest klasyczną powieścią drogi, obarczoną jednak bardzo skomplikowaną relacją między braćmi. Istotną rolę odgrywa tu także tło historyczne i społeczne — doświadczenia II wojny światowej, jej długofalowe skutki dla Włoch oraz fala emigracji do Francji stanowią ważny kontekst dla losów bohaterów.

Na kilka słów zasługuje również kreska, która jest raczej prosta i oszczędna. Mnie ten styl bardzo przypadł do gustu. Dużą rolę odgrywają kolory — w większości ciepłe, lecz zmieniające swoją tonację wtedy, gdy opowiadana historia tego wymaga.

Według mnie Come Prima to bardzo dobra pozycja. Siłą komiksu jest jego finał. Choć przez długi czas trudno mi było sympatyzować z którymkolwiek z bohaterów, to wraz z rozwojem historii stają się oni coraz bardziej zrozumiali. Zakończenie pokazuje, że nawet najbardziej skomplikowane i naznaczone bólem relacje mogą prowadzić do pojednania i akceptacji.

8/10

Batman: Tajemnica Czerwonego Kaptura

Nie jestem wielkim entuzjastą kolekcji, ale w tym przypadku chylę czoła. Tajemnica Czerwonego Kaptura to naprawdę świetny komiks superbohaterski!

Komiks opowiada o tajemniczym złoczyńcy, który pojawia się w Gotham i stopniowo zaczyna zyskiwać coraz większe wpływy. Batman zaczyna dostrzegać w nim kogoś bardzo bliskiego — osobę, której kiedyś nie zdołał uratować. Niestety Red Hood to nie jedyne jego zmartwienie, ponieważ jednocześnie w Gotham grasuje Mr. Freeze, a także Czarna Maska.

Warstwa graficzna również stoi na wysokim poziomie. Oprócz Jima Lee, który odpowiada za pierwsze dwa zeszyty, za komiks odpowiada także Doug Mahnke czy Dustin Nguyen. Kreska jest dynamiczna, atrakcyjna dla oka i całkiem dobrze współgraja z mrocznym klimatem opowieści.

Batman: Tajemnica Czerwonego Kaptura to dla mnie bardzo duża niespodzianka i kapitalna lektura. Niestety historia kończy się w momencie, który pozostawia ogromny niedosyt i chęć poznania dalszego ciągu. Kolekcja nie oferuje kontynuacji, ale jeśli Egmont zdecyduje się ją wydać, z ogromną chęcią po nią sięgnę. Dla mnie bomba!

7,5/10

10
1. Zamek Zwierzęcy
2. Bastion
3. 1629 albo przerażająca historia rozbitków z Dżakarty. Czerwona wyspa.
4. Wojny Lucasa
5. Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem
6. Tam było ciało
7. Święta Barbora
8. Strange Adventures
9. Petar i Liza
10. Daredevil: Odkupienie
——— ——— ——— ——— ———
11. Come Prima
12. Sezon spadających gwiazd
13. Władca Much
14. Kililana Song
15. Memphis

11
Dział ogólny / Odp: Egmont 2026
« dnia: Pt, 30 Styczeń 2026, 15:43:55 »
Ja zgadzam się zarówno z Michałem, jak i z Mikołajem. Żeby móc wypowiadać się o danym scenarzyście i jego pomyśle na daną postać, trzeba znać kompletną historię. Z drugiej strony można się naprawdę dobrze bawić po przeczytaniu 6 zeszytów z 50, które dany scenarzysta napisał. Jakiś czas temu przeczytałem około 3000 stron Starmana (którego gorąco wszystkim polecam). Po przeczytaniu samej historii "Grzechy Ojca" nie odkryłbym całej drogi głównego bohatera, jego rozwoju i nie mógłbym w pełni docenić pomysłu na tę postać, czy miejsca, w jakim startował i w jakim zakończył.

Z drugiej strony próbowałem przeczytać od początku do końca Uncanny X-Men Claremonta i srogo się od tego odbiłem. Nie zamierzam zmuszać się do lektury całości, pomimo tego, że ten run to kawał historii i w oczach wielu zasługuje na uznanie, ale bardzo chętnie kupię i przeczytam "The Dark Phoenix Saga", "Days of Future Past" albo "God Loves, Man Kills". Bez względu czy wyda to Egmont, Mucha, czy Hachette. Na pewno sporo stracę, ale jestem przekonany, że i tak będę się dobrze bawić przy zaledwie wycinkach z twórczości Claremonta.

12
Komiksy japońskie / Odp: Japońskie musiszmieć
« dnia: Pt, 30 Styczeń 2026, 08:21:23 »
Oprócz już wymienionych (Berserk, Fullmetal Alchemist, Dragon Ball, Pluto i Monster):

O psie, który strzegł gwiazd (1 tom) - bardzo dobra pozycja, mega się wzruszyłem.
Kształt twojego głosu (7 tomów) - manga na podstawie której powstał film Koe no Katachi, moim zdaniem świetna rzecz.


13
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: Cz, 29 Styczeń 2026, 22:50:47 »
Ten mem trafnie przedstawia to, co dzieje się w tym wątku, ale spokojnie, ja się nie poddaję. Chciałbym publikować tutaj swoje recenzje/opinie przynajmniej raz w tygodniu. W weekend zamierzam coś dodać i choć wiem, że większość na to w ogóle nie czeka, a pozostali mają to w głębokim poważaniu to niczym Pudzian - tanio skóry nie sprzedam!  ;D

14
Komiksowe TOP Listy / Odp: Komiksowa Top Lista - 2025 - Komiks polski
« dnia: Cz, 29 Styczeń 2026, 21:55:53 »
EDIT!

1. Sezon spadających gwiazd
2. Będziesz smażyć się w piekle
3. Vaclav Drakulič jedzie do urzędu

15
Dział ogólny / Odp: Recenzje komiksów
« dnia: Cz, 29 Styczeń 2026, 21:25:24 »
To pisała AI czy pracujesz w korpo?

Pracuję w korpo…niestety.

A tak z innej beczki - czy ten temat aż tak wam przeszkadza? Rozumiem, że wątek „Honor czy biznes?” to coś, czego to forum potrzebuje, a temat, gdzie dwóch chłopów będzie pisać sobie o komiksach tak wszystkich mocno polaryzuje? W poprzednim poście starałem się grzecznie wyjaśnić co nam przyświecało. Fajnie jakby teraz dla odmiany ktoś wrzucił jakiś post o komiksach, czyli na temat, do którego ten wątek został stworzony.

Strony: [1] 2 3 ... 19