1
Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.
Odezwał się do nas tłumacz Dariusz Stańczyk, który jak się okazuje jest tłumaczem tego albumowego Dragona. I jak zapewnia, nie on tłumaczył te zeszyty z Relaxów (z jego przekładem ma być dopiero ten w numerze 53). Więc imo powiało trochę optymizmem. Darek tłumaczy dla Egmontu "Conany", "Daredevila" Zdarsky'ego czy "Punisher: Dziennik Wojenny".
Ma być wznowienie, więc warto przypomnieć.
Na FB nie napisali czy do będzie dodruk czy nowe wydanie.
Jest podane w artykule, że "pseudonim"... Mam nadzieję, że nie kryje się pod nim pan Chad Gepeetee.
Tak minimum
Polska edycja „Savage Dragona” potwierdzona. 440 stron za 250 zł w formacie większym nic egmontowe Limited.
https://komiksopedia.pl/aktualnosc/polska-edycja-savage-dragona-potwierdzona/
Ja jebie, ta dyskusja juz dawno straciła racje bytu w tym temacie. Załóżcie sobie grupie na whatsapp i tam kontynujcie co mozna a co nie mozna.... nie ma bazyla to teraz miedzy soba sie napier.....cie. Jak widac z powyzszego to chyba nie bazyl jest problemem, tylko wy, nie umiecie sobie odpuść i wasza racja musi być na wierzchu... a pozniej piszecie ze spada aktywnosc na forum, zastanawialiście sie dlaczego?
1. Tym razem nikt nie wytyka Bazylowi błędów bo po waszych poprzednich wypocinach nikt nie sprawdzał jakie kłamstwa bredzi tym razem a Ty dajesz mu platformę.
2. Wskazujesz o "pisaniu wielką literą" a jednak napisałeś z małej, błąd czy celowo?
3. Z braku argumentów bawisz się w "wycieczki osobiste", zachowanie na poziomie, ciekawe co na to sponsorzy i wydawnictwa.
4. Bazylowi nie trzeba wypowiadać wojny. Dzięki zmianie przepisów dotyczących patostreamów, każde video z jego udziałem będzie można podciagnąć pod paragraf i zdjąć
5. Żyj dalej w swojej bańce samouwielbienia, nikt Ci nie broni mieć takiego podejścia. Jednakże od twórcy internetowego zajmującego się jakąś branżą wymaga się więcej kompetencji niż od niedzielnego czytelnika.


Poza tym, od kiedy materiały sponsorowane są dla Was wytyczną?
Kompletność ponieważ masz fragment tekstu w dodatkach? Z całym szacunkiem, ale jak ci Michał wyjaśnił - komiksy to medium również rysunkowe, często to właśnie ta warstwa graficzna powoduje jak odbieramy daną rzecz - jeśli dla ciebie wystarczy tylko kawałek tekstu w dodatku, żeby mieć poczucie kompletności, to tylko świadczy o twoim ograniczonym podejściu do chęci poszerzenia wiedzy czy poznania.
Sam fakt zaproszenia jako gościa do rozmowy człowieka który słynie z tego, że kłamie w żywe oczy, oczernia Egmont i Tomka Kołodziejczaka przez co nie raz tutaj zarobił wyciszenia, z resztą nawet teraz jest wyciszony na jakieś półtora miesiąca za kolejne kłamstwa. Więc wybacz, ale to ma być autorytet godny do rozmowy? Szczególnie na temat kolekcji gdzie jak wiadomo, że on je uwielbia i zaklina rzeczywistość jakby to był najlepszy twór na rynku? Już w poprzednim twoim materiale parę razy kłamał co do np. Daredevila i zeszytów z Echo - po czymś takim znów go zapraszasz, no sory, ale to nie jest dobre podejście
Osoba która prowadzi tzw. media komiksowe chyba powinna mieć w sobie chęć poznania więcej motywów, kontekstów, historii samej w sobie i okoliczności w jakich powstała. Trochę dziwnie podejście, że przeczytałeś dobrą historię i tyle ci starczy, nie masz pociągu do dalszego eksplorowania skoro ci tak się spodobała. No i niebyt dobrze wg. mnie to świadczy o autorze, który zajmuje się jakąkolwiek tematyką. Kiedy włączam jakiś filmik z zagadnień popkultury chcę się dowiedzieć czegoś więcej, czegoś nowego, a Ty takim stwierdzeniem sprawiasz, ze raczej z Twojej strony raczej tego spodziewać się nie mogę. Ostatnio po raz pierwszy przeczytałem w całości run Morrisona i dopiero na końcu, choć historia ma swoje mielizny, rysunkowo czy scenariuszowo albo rozbija się trochę o event w pewnym momencie i to nie jeden, po przeczytaniu ostatniej strony można zobaczyć jaki był plan Morrisona. Historie z początku runu, o Synu czy Black Glove, wybrzmiewają zupełnie inaczej kiedy poznasz całość. I zaryzykuję stwierdzenie, że z twojego teoretycznego filmiku na temat pojedynczych tomów z kolekcji nic bym nowego się nie dowiedział, bo zabraklo by ci tła.
Dla mnie osobiście kolega stracił wszelkie podstawy do tego, aby był w jakikolwiek sposób oglądany, słuchany, czy też czytany. Nawet pomijając jego brak wiedzy w tematach, w których zajmuje dość stanowcze zdania, to najbardziej mnie odrzuca jego brak chęci wysłuchania innych i wyciągnięcia wniosków. A robienie "eksperta" z trolla to już przelało czarę goryczy.
Proponuję ignorować i nie tracić czasu.
Jasne, też lubię dobrą historię, ale spójrz na właśnie przykład z 1 tomem SBM - miałeś historię wyrwaną z środka runu, przez co zostałeś wyrzucony w trwającą już historię czy budowanie postaci, ich relacji którą pisał JMS. Dopiero jak teraz miałem okazję przeczytać cały ten run mam pełny obraz tego jak JMS rozpisał charakter Petera, jego relacji z MJ, to jak był gotów uratować ciocię May, jak w ogóle doszło do tego, cały wątek z metalicznym strojem który w Civil War został nijak nakreślony, czy przede wszystkim to jak Peter przeżywał właśnie ujawnienie jego tajnej tożsamości co również w samym Civil War mało zostało pokazane.
Więc jasne, całe runy mają to do siebie, że zawierają też gorsze momenty - u JMSa to było by Sins Past i One More Day - ale mimo wszystko lepiej poznać cały run danego autora w danej serii, żeby mieć pełen obraz, niż tylko malutki jego kawałek, są też tacy autorzy co zrozumiesz ich run dopiero po przeczytaniu całości jak np. Morrison i jego New X-Men
Na tym polega tak zwany spokój ducha, żeby przeczytać dobrą historię i nie szukać jej uzupełnienia. Tym bardziej nagabywać innych, że JA chciałbym wiedzieć, a niekoniecznie inni
Szczerze to tak, wolę zaczekać na kompleksowe wydania Egmontu, niż dostać wyrywki w kolekcjach - spójrzmy na Marvela, jako świeżak przeczytałem 1 tom SBM, zakochałem się w runie JMSa od razu, chciałem kupić go po polsku, bo wtedy mój angielski był na zbyt niskim poziomie (byłem chwilę przed 15 urodzinami) - a tutaj zonk, nie było go po polsku. Było mi smutno z tego powodu.
Czekałem długimi latami na niego po polsku, ale doczekałem się, Egmont wydał go w piecu tomach w całości - i lektura ta sprawiła mi wielką radość, poczułem się jakbym znów był w tym 2017.
Więc tak, szczerze wolę poczekać te parę lat i dostać coś porządnie wydane, niż takie dziurawe fragmenty runów, bo ani to ma sens, a potem tylko się człowiek wścieka, że nie może czytać dalej, bo nie ma wydań po polsku takich.
Zresztą nie ograniczam się tylko do Batmana, mogę w ciągu tych paru lat przeczytać wiele innych komiksów z innymi postaciami czekając na konkretnego Batmana