Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Blind

Strony: [1] 2 3 ... 8
1
Dział ogólny / Odp: Kultura Gniewu
« dnia: Nd, 16 Czerwiec 2024, 21:52:21 »
Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. Bez względu na to, gdzie się toczy, jest tragedią milionów. "Czekanie" to historia jednej z miliona takich ofiar. Opowieść Koreanki - Keum Suk Gendry-Kim (autorka genialnej "Trawy"), przedstawia dramat jej matki.

"Czekanie" to opowieść o cierpieniu wielu i nigdy niekończącej się nadziei jednostki. Autorka w niezwykle zmysłowy i wzruszający sposób dotyka również tematu starości i gasnącego życiowego ognia najbliższej jej osoby. Opowieść ma dwie linie czasowe, przedstawiające okres wojny i współczesność. Przedstawiona opowieść z lat 50 XX wieku to moment, w którym jesteśmy świadkami konfliktu północnej i południowej Korei oraz związanego z tymi wydarzeniami koszmaru ludności cywilnej. Obecne czasy ukazują sytuacje, kiedy matka autorki Gwija, wciąż wierzy w nawiązanie kontaktu z zaginionymi podczas ucieczki synem i mężem. Lektura wzbudziła we mnie ogromne emocje. Łzy same cisnęły się do oczu. Może to pokrewieństwo z historią naszego kraju i losami naszych dziadków? Być może to sprawia, że odbieram ją w tak osobisty sposób.

Kreska jest oszczędna i idealnie współgra z ciężarem historii. Przy tym autorka w piękny sposób ukazuje uczucia na twarzach bohaterów.

Dostaliśmy mocnego kandydata do miana komiksu roku. Nie jest aż tak brutalnie i wstrząsająco jak w przypadku lektury "Trawy". Ten komiks działa na nas inaczej. Subtelniej, jednak równie mocno. Bierzcie i czytajcie to wszyscy!

MOJA OCENA 9️⃣/🔟

2
Komiksy polskie / Mord na dzielni Beata Pytko
« dnia: Pt, 14 Czerwiec 2024, 18:32:49 »
"Mord na dzielni" to debiutancki komiks Beaty Pytko. Autorka postanowiła przenieść swoje doświadczenia życiowo-zawodowe z okresu, kiedy pracowała jako architektka na karty swojej powieści.

Max to alter ego naszej autorki. Pracuje w firmie architektonicznej i na codzień zmaga się z realiami pracy w korporacji. Dostajemy życiowe przykłady, jak takie miejsce i utarte w nim schematy działań zabijają kreatywność oraz wolę do realizacji większych idei. Wszystko musi być podporządkowane optymalizacji kosztów oraz maksymalizacji zysków. Zresztą komiks w niezwykle celny sposób pokazuje nam, jak dzisiejsze wizje urbanistyki miejskiej tworzone są jedynie z myślą o młodych ludziach "sukcesu". Jako mieszkaniec Warszawy utożsamiam się w 100% z przedstawioną tu wizją zabijania duszy tego miasta. Bez problemu da sie wyczuć, że Pani Beata opowiada o Pradze. Idealnie udało się przenieść mentalność starszego pokolenia z tej dzielnicy. Czytając historię rozmów z mieszkańcami, jakie prowadzi Max, wielokrotnie uświadamiałem sobie, że również moi sąsiedzi mają podobne wpomnienia.  Analogicznie patrzą także na dzisiesze działania władz miasta oraz firm deweloperskich. Tytuł również w klarowny sposób nawiązuje do afery reprywatyzacyjnej jaka miała (wciąż ma?) miejsce w stolicy.

Nad wszystkim roztacza się aura tajemniczych zbrodni oraz śledztwa jakie prowadzi Max. I to jest najsłabszy element tego komiksu. Zwłaszcza wydarzenia końcowe pozostawiają nas z poczuciem ogromnego spłycenia tego wątku. W pewnym momencie nasza bohaterka uświadamia sobie, kto stoi za działaniami, które uparcie bada od miesięcy i... nic sobie z tego nie robi. W następstwie brak jej działania doprowadza do wielkiego finału i... nie widać w niej żadnych krytycznych wniosków związanych z jej postępowaniem.

Mimo wszystko "Mord na dzielni" to udany debiut. Tytuł wywoła w każdym refleksję nad kondycją dzisiejszej polityki urbanistycznej. Ogromne brawa należą się autorce za rysunki. Z wielką przyjemnością przekładałem kolejne strony i podziwiałem umiejętność przenoszenia zabudowań na karty komiksu. Wydawnictwo również przyłożyło się odpowiednio do wydania, dzięki czemu niezwykle w tym tytule cenna czerń, jest naprawdę czarna. Czekam na kolejne tytuły Pani Beaty.

MOJA OCENA 6️⃣.5️⃣/🔟

3
Dział ogólny / Odp: Nagle Comics - nowy wydawca na rynku
« dnia: Pn, 10 Czerwiec 2024, 13:57:13 »
Dwadzieścia lat przyszło czekać polskim czytelnikom na przygody Scotta Pilgrima. Kultowy tytuł doczekał się w końcu polskiego wydania. Dziękujemy Nagle Comics! Czy warto było czekać? Pierwszy tom pozostawił mnie z mieszanymi odczuciami.

Scott to 23 letni basista marnej kapeli, który jest życiowym nieogarem. Śpi z kumplem w jednym łóżku, nie śmierdzi groszem, beztrosko zerka na życie. Nastolatek na pełnej. Scenarzysta bawi się kliszami, w których odnajdzie się wielu z nas. Pierwsze miłości, niezrozumienie rówieśników dotyczące różnicy wieku zakochanych, chwiejność nastoletnich miłości. Przez całą lekturę wyczuwalna jest sarkastyczna aura. Wszystko ukazane jest w krzywym zwierciadle. Problemem podczas lektury są momenty dziwnych skoków fabularnych. Miałem czasem wrażenie, że ktoś zapomniał o jakieś stronie lub kilku kadrach, przez co cała czytana dyskusja/sytuacja traciła sens. Jest to tym dziwniejsze, że w pierwszym tomie, nie dzieje się wiele...

Komiks pokocha każdy nerd. Pełno tu nawiązań do popkultury, humor jest świetnie wyważony i przywołuje na myśl "Teorię wielkiego podrywu". Komiks trafi przede wszystkim do osób w wieku 30+. Młodsi czytelnicy mogą nie zrozumieć wszystkich odniesień (w końcu autor pisał ten komiks na początku lat 2000). Pierwszy tom to wstęp do większych wydarzeń. Daje nam odczuć, że nie jest to jedynie przyziemna historia o dorastaniu. Jednak większość tomu to senna narracja, ktora potrafi nużyć. Końcówka jednak daje przedsmak tego, co czeka nas dalej i już wiem, że będzie jedynie ciekawiej. 

To, co jest dużą rysą na tym obrazie, to polskie wydanie. Dostaliśmy kieszonkowy format przywodzący na myśl mangi. Tusz śmierdzi, a papier jest kiepskiej jakości. Cena okładkowa to 45 złotych i jest ona absurdalnie wysoka. Mangi o podobnej objętości kosztują połowę tej ceny. Mam nadzieję, że mimo wszystko komiks okaże się sukcesem, jednak cena może być dla wielu zaporowa.

MOJA OCENA 7️⃣/🔟

4
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: Śr, 05 Czerwiec 2024, 12:04:07 »
Kocham tę serię! Musiałem to wykrzyczeć, żeby chociaż ta prawda została usłyszana.

Departament prawdy tom 4, to bezpośrednia kontynuacja tomu 2. Nasz główny bohater Cole, coraz mocniej odczuwa zaciskającą sie na jego gardle linę. Problem w tym, że my coraz mniej się jego losem interesujemy. Jako postać Cole nie zbudował we mnie sympatii. Jest absolutnie nijaki i mimo, że scenarzysta podbija stawkę i dołącza do wielkiej intrygi kolejne elementy (tym razem niezwykle osobistą) to przyjmujemy to beznamiętnie. Jest to spowodowane sposobem prowadzenia fabuły. Tynion IV tak skupił się na kreśleniu kolejnych króliczych nor i prezentowaniu globalnej skali działań Departamentu i jego historii, że zapomniał o zbudowaniu chemii na linii bohater - czytelnik.

Jednak wciąż intryga wciąga jak cholera, poczucie stawki jest satysfakcjonujące, a nowe wątki rozwijane w naturalny sposób. Autor zakakujaco umiejętnie pociąga za sznurki. Mimo odczucia, że te ściany tekstu momentami prowadzą do nikąd, czytamy je z uwagą i analizujemy każde słowo. To największy sukces tej historii. Zbudowanie w nas wiecznej wątpliwości, co do tego, w co i komu mamy wierzyć. Tynion wije swoją sieć niezwykle powolnie. Nie mam pojęcia dokąd nas to zaprowadzi, jedno jest pewne. Albo dostaniemy  genialny finał, który na zawsze pozostanie w naszej głowie. Albo będzie to zawód wiekszyz niz w 100 nabojach...

Martin Simmonds nadal tworzy małe dzieło sztuki. Jego rysunki kradną moje oczy i serce. Idealnie potęgują poczucie niepewności oraz szaleństwa, jakie kreuje scenariusz.

MOJA OCENA CZWARTEGO TOMU DEPARTAMENTU PRAWDY 8️⃣/🔟

5
Dział ogólny / Odp: Studio Lain
« dnia: Pn, 03 Czerwiec 2024, 16:07:25 »
"Pan Wtorek Popielcowy" to opowieść niezwykła. Zawieszona pomiędzy śmiercią, a sądem ostatecznym. Stawia pytanie o życie wieczne i sens instytucji czyśćca.

Ciężko tak do końca opisać o czym jest komiks Érica Liberge'a. Autor zadaje wiele pytań i zmusza nas do przemyśleń nad sporą ilością zagadnień. Jest to zarówno największa siła tego tytułu, jak i jego przekleństwo. Scenarzysta na problem z wyczuciem rytmu. Wątki są poszarpane, wnioski z dialogów powtarzają się wielokrotnie, a ściany tekstu z których nie wynika nic potrafią zmęczyć. Jest jednak w tym wszystkim hipnotyzująca aura, która nie pozwala nam oderwać się od lektury.

Największym plusem tytułu jest postać głównego bohatera kartografa Victora Turkawki. To właśnie on po śmierci otrzymuje imię Wtorku Popielcowego. Na naszym łez padole wychodząc z wanny nastąpił na dziecięcy samochodzik i skręcił kark. Obudził się jako szkielet i przywitał go listonosz z informacją "zmarło się Panu. Witamy w czyśćcu 🙂". Chłop zesztywniał (w jego kościstej formie było o to trudno) i spanikowany zaczął dociekać "o co tu chodzi".

Tytuł ciekawie łączy czarny humor, sensację, dystopię pozagrobową (jak nie istnieje taki termin - to go właśnie stworzyłem) i metafizykę. Nie jest to historia idealna, jednak specyficzny sposób narracji nie pozostawi Was obojętnymi. Obawiam się, że to może być relacja- kochaj lub nienawidź.

Rysunkowo mamy doczynienia z absolutnym fenomenem. Każda strona to małe dzieło sztuki. Ogląda się to z wypiekami na twarzy. Połączenie mroku, gotyckiej architektury i kosmicznego brudu. Komiks warto kupić dla samych rysunków. Ilość kości na metr kwadratowy nie może równać się z niczym innym.

Mam problem z jasną oceną tego tytułu. Myślę, że wiele zależy od momentu w jakim sięgnięcie po niego. Jest to historia pozostawiająca w nas wiele egzystencjalnych pytań. Idealna na jesień.

MOJA OCENA 6️⃣.5️⃣/🔟

6
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: Pn, 15 Kwiecień 2024, 19:06:51 »
"Coś zabija dzieciaki" tom 6. Scenarzysta Tynion IV chwilę kazał nam czekać na kolejny tom, jednak warto było uzbroić sie w cierpliwość.

Erica nie ma łatwego życia. Charlotte Cutter, czyli egzekutor łowców, wciąż podąża jej śladem. Nasza bohaterka nie zdąży nawet dobrze wylizać ran po ostatnich starciach, a znów będzie musiała drżeć o swoje życie.  Doceniam ogromnie to, jak scenariusz unika kalk i uderza w coraz to nowsze tony. Świat zbudowany jest niezwykle ciekawy i daleko mu do powielania schematów kolejnej walki z potworami. Dużo tu intryg, brutalności oraz brudnych gier wewnątrz ogranizacji Zakonu Świętego Jerzego. Nie brakuje również chwil oddechu i poznawania charakteru naszych bohaterów. Czuć serce autora do postaci i wizji całego uniwersum. Świetne jest wyczucie tempa w tej serii.

Rysownik się nie zmienił, więc niewiele nowego mogę powiedzieć o jego robocie. Wciąż wizuale to bardzo dobra strona tego tytułu. Kreska dzięki swojej lekkości świetnie kontrastuje z treścią.  W ten sposób komiks spokojnie może być fajnym wejściem w świat makabry i horroru dla nastoletnich czytelników.

Zdecydowanie jest to jedna z najlepszych serii akcji, jaką otrzymujemy na naszym rynku. Idealna dla czytelników superhero, pragnących wyjść poza strefę komfortu zbudowaną przez Marvel i DC. Czekam na kolejne tomy, bo mimo, że początkowo kręciłem nosem, wsiąkłem w ten świat!

MOJA OCENA COŚ ZABIJA DZIECIAKI TOM 6 7️⃣.5️⃣/🔟

7
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: Śr, 03 Kwiecień 2024, 09:58:19 »
Twoja kolejna recenzja komiksu nie wiadomo którego. To jakaś nowa paranoja wokół spoilerów i już nawet tytułu zdradzić nie można?

Dodane. W samej treści recenzji jest tytuł komiksu. Ale oczywiście już dodaję na końcu, żeby było wszystko jasne.

8
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: Śr, 03 Kwiecień 2024, 08:14:58 »
Poszukiwane żywe lub martwe! Naznaczone nagrodą 1000 dolarów za głowę, stają się celem dla łowców nagród!

Nasze dzielne damy z bronią nie mogą zaznać nawet chwili spokoju na tym Dzikim Zachodzie. Nie dość, że ruszył za nimi solidny pościg, to jeszcze brzydko je sportretowano na plakatach ogłoszeniowych. No nic. Trzeba się wziąć za robotę i powybijać trochę męskiego ego w okolicy. Problem w tym, że nasze Panie nie potrafią strzelać... Jednak w jedności siła! A udawanie damy w opałach, to bardzo korzystne położenie w świecie bezzębnych kowbojów.

Nawet nie wyobrażacie sobie, jak wiele radości przynosi mi ten komiks. Humor trafia do mnie idealnie. Zabiegi scenarzysty nie przestają zaskakiwać, a wszystko jest niezwykle urocze w swojej prostocie. Ten z pozoru banalny zabieg z odwróceniem płci westernowych antagonistów, dodał niesamowitej świeżości w skostniałym gatunku. Męskie charaktery również są celnie napisane i cały ten charakterny misz masz świetnie wybrzmiewa na kolejnych kartach komiksu.

Bierzcie i czytajcie czym prędzej. Ta seria będzie ekranizowana i wspominana latami. To ma świetny potencjał serialowo/filmowy. Nie mogę się doczekać dalszych części.

MOJA OCENA LADIES WITH GUNS TOM 2 8️⃣.5️⃣/🔟

9
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: So, 23 Marzec 2024, 10:07:00 »
Jazz Maynard wraca do El Raval. Artystyczna dzielnica Barcelony pozwala zaznac mu spokoju oraz wzmaga jego wenę twórczą, co skutkuje nagraniem pierwszego albumu muzycznego naszego bohatera. 

Niejeden by powiedział: życie jak w Madrycie - jednak to Barcelona. Więc spokój w życiu Jazza nie może wiecznie trwać. Wuj Raimundo zostaje zamordowany przez bandę rzezimieszków. Środowisko w jakim wychował się Jazz nie wybacza i nie pozwala na odpuszczenie grzechów. Nasz bohater stanie więc przed najważniejszym pytaniem: czy pozwolić, aby demony przeszłości przejęły znów kontrolę nad jego życiem. 

Scenarzysta niezwykle sprawnie bawi się konwencją odkupienia. Naszym bohaterem miotają wątpliwości moralne. Sam już nie wie, czy zasługuje na szczęście i spokój. Warto zaznaczyć, że nawet jak nie czytaliście wcześniejszych części, to fabuła nie da Wam tego odczuć. Z każdym tomem można zapoznawać się niezależnie i nadal będziecie czerpać z nich dużą satysfakcję. Rysunki Rogera Ibaneza Ugena idealnie pasują do rytmu opowieści. Kadrowanie, ujęcia, szczegóły, retrospekcje – wszystko jest tu na bardzo wysokim poziomie.

Wady? Długość komiksu. Sprawia ona, że rozterki naszego antagonisty szybko muszą znaleźć ujście. Nie ma tu zbyt wiele czasu na odpowiednie wybrzmienie puenty. 

MOJA OCENA 7️⃣.5️⃣/🔟

10
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: Nd, 17 Marzec 2024, 17:27:45 »
Parafrazując pewne rapowe wersy "72 to juz nie 36". Cyngiel Luca Torelli, który w latach 30. miał u stóp cały świat, dziś jest podstarzałym Panem. Zdrowie już nie takie - dopadł go Parkinson. A pieniądze, których miał w brud, roztrwonił. Kobiety, które kiedyś go pożądały, jakoś dziś nawet nie chcą na niego spojrzeć.

Pierwszy tom opowiada historię Jamesa Hallidaya, dziennikarza Wall Street Journal, który pisze artykuł o Piero Caputo – słynnym mafiozie z lat trzydziestych. Wieść niesie, że za jego morderstwem stoi Torpedo. Chlopak oczyma wyobraźni już odbiera Pulitzera za świetnie przeprowadzone śledztwo kryminalne. Luca chętnie opowie o wszystkim, wystarczy mu odpowiednio zapłacić. Akcja rozwija się błyskawicznie. Trochę miejsca zostało poświęconego bohaterom, trochę zrzędzeniu Torpedo, a trochę strzelaninom. Miejsca na refleksję zabrało – czas na nią musi wygospodarować czytelnik po lekturze. Nieduża objętość jest mocno odczuwalna, bo część wątków potraktowano po macoszemu. Głębia postaci pobocznych nie istnieje. Jednak wszystko rekompensuje geniusz Enrique Sancheza Abuli w pisaniu dialogów oraz kloaczny humor, który wyróżnia ten tytuł.

Drugi tom jest lepszy od pierwszego. W wyniku pijackiej bójki, a dokładniej kopnięcia w krocze, wierny przyjaciel Torpedo Rascal ma problem ze wzwodem. Oczywiscie Luka ma na to rozwiązanie i czym prędzej zabiera druha do domu uciech. Tam nasi bohaterowie dostają nowe zlecenie od szefowej przybytku- Lou. Całość ponownie jest obficie polana czarnym humorem oraz wybornymi dialogami.

Najwiekszy minus tych historii to ich długość. Czyta się to niezwykle lekko. Luca Torelli to antybohater, który nas brzydzi, jednak nie możemy oderwać oczu od jego przygód. Chciałoby się tego czytać więcej i więcej. Eduardo Risso zilustrował obydwa tomy wzorcowo. Uwielbiam jego kreske i pasuje ona idealnie do wydźwięku komiksu.

MOJA OCENA OBYDWU TOMÓW️ TORPEDO 1972 7️⃣/🔟

11
Komiksy europejskie / Odp: Thorgal od Hachette (edycja 2024)
« dnia: Nd, 17 Marzec 2024, 14:22:49 »
Thorgal osiągnął spełnienie. Wraz z brzemienną Aaricią osiadł w spokojnej wiosce. Idylla nie może jednak trwać długo. Za sprawą młodziutkiej Shaniah, która w akcie zemsty za odrzucone zaloty przez Thorgala sprowadza na niego kłopoty, nasz dzielny wojownik trafia w niewolę na pokładzie czarnej galery. 

Autorzy, w odróżnieniu od poprzednich tomów, postanowili odsunąć od cyklu zarówno rasowe wątki science-fiction, jak i elementy fantasy, stawiając na realizm historyczny. W "Czarnej galerze" syn gwiazd musi stanąć oko w oko z najgorszym rodzajem potwora - ludzką chciwością i okrucieństwem. Jest tu sporo głupotek na zasadzie Deus ex machiny. Potyczki między okrętami żołnierzy i wikingów czy starcie z jaguarem, robią spore wrażenie, jednak to finałowy pojedynek pozostawia nas w wielkim zdumieniu. Całość ma świetny vibe, przywodzący na myśl przygodowe kino familijne. Jest w tym ta piękna naiwność, która hipnotyzuje nas i sprawia, że przyjmujemy każde zdarzenie scenariuszowe bezkrytycznie. Czyta się to lekko i aż się nie chce wierzyć, że autorom udało się tak wiele opowiedzieć na tak małej ilości kartek. 

Również rysunki Rosińskiego zasługują na pełne uznanie. Obok zwyczajowo bardzo kolorowych plansz, pojawiają się tym razem całe strony z akcją w nocy lub pod pokładem statku, gdzie autor operował bardzo oszczędną paletą barw. Całość jest bardzo urozmaicona i wprawia w zachwyt. Plansze ukazujące akcję pod pokładem statku podziwiałem przez kilka minut, są absolutnie CUDOWNE!

MOJA OCENA TOMU CZARNA GALERA 7️⃣.5️⃣/🔟

12
Komiksy europejskie / Odp: Thorgal
« dnia: Pt, 09 Luty 2024, 15:20:31 »
"Trzej starcy z kraju Aran" to baśń o Thorgalu. Nasze dzielne dziecko gwiazd nie może długo świętować zaślubin. Jego wybranka głucha jest na mądrości małżonka, woli posłuchać swej próżności i kieruje ich kroki do mieściny Aran.

Dalej to już standard baśni o księżniczce - samotny zamek z najwyższą wieżą, uwięziona w nim piękność i wielki konkurs o jej rękę (Thorgal słusznie zauważa, że dziewka ma już męża, ale nikt go nie słucha). To co wybija się z tej konwencji to brutalność świata Van Hamme'a. Przeciwnicy w wielkim turnieju reprezentują swoją postawą zdradliwość, tchórzostwo i bezmyślną, brutalną siłę. Nasz Thorgal wykaże się sprytem oraz silnym kręgosłupem moralnym. Jego honorowość jest zresztą wykorzystywana przez adwersarzy, jednak chłop się nie zraża.  Sporo radości dają dialogi, które zachwycają swoją infantylnością. To co mnie najbardziej zawiodło, to absurdalność motywu podróży w czasie. Jego sensowność musimy brać całkowicie na słowo, bo nie klei się ono za grosz...

Rysunki Rosińskiego zachwycają coraz bardziej. Artysta tworzy coraz bardziej szczegółowe kadry, pełne fajnych drobiazgów (te głowy obok Bram Ognia, Powietrza i Wody! Ci dziwni strażnicy Życzliwych!). Pokazuje jak wielki ma talent w kreowaniu masywnych fortyfikacji, dobrze bawi się światłocieniem. Byłem zaniepokojony widząc bawiących się mieszkańców miasta, ich otępienie zostało oddane po mistrzowsku. No i pojawia się Strażniczka Kluczy!

Podsumowując trzeci tom to przyjemna lektura, która ma bardzo dobre wyczucie tempa. Jej tajemniczo-baśniowa aura może się podobać. Fabuła jest pełna nawiązań do wielkich dzieł literatury i fajnie bawi się konwencją. Jednak duża część fabuły pruje się pod naporem braku logiki, co wybija z lektury.

MOJA OCENA 6️⃣.5️⃣/🔟

13
Komiksy europejskie / Odp: Thorgal
« dnia: Pn, 05 Luty 2024, 16:02:14 »
Mówiłem, pierwszy to jeszcze takie przygody wikinga thorgaliksa. A jeśli już Wyspa dostaje 7,5, to szykuj kilka dziesiątek.:)

Oczywiście, że są uszykowane 🙂 za dużo dobrego usłyszałem o tej serii, żeby w nią wątpić.

14
Komiksy europejskie / Odp: Thorgal
« dnia: Pn, 05 Luty 2024, 13:05:09 »
Drugi tom Thorgala "Wyspa Lodowych Mórz" kontynuuje historię tajemniczej czarodziejki z tomu pierwszego. Jak pamiętacie, tamta historia nie przypadła mi do gustu. Drugi tom jest o wiele lepiej napisany i tu już widać, że Jean Van Hamme potrafi opowiadać tajemniczą historię. Początek buduje nam obraz moralny naszego bohatera. Uważam, że scena z orłem świetnie kreuje kręgosłup moralny Thorgala (zresztą już w pierwszym tomie mieliśmy ukazany jego dobry i honorowy charakter). Świetnie również wykreowano przeciwwagę temperamentów,  między naszym dzieckiem gwiazd, a wikingami. Kiedy Ci pierwsi rwą sie do bitki i wykazują sie wybuchową naturą, nasz antagonista podchodzi o wydarzeń na chłodno i docenia sztukę dyplomacji. Świetny jest moment marzeń sennych Thorgala o Aaricii. Pięknie kolorowe plansze i ten mrożący niepokój od chwili dotknięcia owocu. Władca Trzech Orłów jest złowrogi od pierwszego kadru. A bitwa na morzu wzbudziła moj zachwyt wykorzystaniem orłów... Pięknie udało się tu zbudować klimat legend oraz mistycyzmu. Sam finał jest satysfakcjonujący, choć lekko pośpiesznie przegadany. Dostajemy wiele cennych informacji, które nakreślają nam świat przedstawiony. Zabieg z wymieszaniem legend z kosmiczną technologią wypada smakowicie.

Grzegorz Rosiński rozwija skrzydła. Jest o wiele lepiej w tym tomie z zabawą kolorami, wiecej barw przechodzi w kolejne odcienie, zamiast zwyczajnie stanowić jednolitą plamę jak miało to miejsce w tomie pierwszym. Na wielu planszach zatrzymywałem się dłużej podziwiajac szczegóły.

"Wyspa Lodowych Mórz" kupiła mnie w pełni. Po tej lekturze nie dziwię sie, skąd tylu maniaków Thorgala. Wciąż widać pospieszne tempo narracji oraz problem z zbudowaniem z Aaricii kogoś więcej, niż jedynie damy w opałach. Jednak całość czyta się lekko i z zainteresowaniem.

MOJA OCENA 7️⃣.5️⃣/🔟

15
Dział ogólny / Odp: Non Stop Comics
« dnia: Nd, 04 Luty 2024, 16:38:20 »
Mike Mignola to jeden z tych twórców, którego tytuły biorę w ciemno (patrząc na jego charakterystyczną kreskę - dosłownie). Tym razem dostajemy od niego jedynie okładkę. Za resztę odpowiada Warwick Johnson-Cadwell. Pogromcy potworów Profesor Meinhardt, pan Knox i pani Mary Van Sloan widzą list dostarczony przez zaginionego towarzysza: James Falconspeare'a. Trop prowadzi ich do Mołdowenii.

"Falconspeare" bardzo umiejętnie porusza się w uniwersum zbudowanym przez Mignolę. Unosi się nad nami ta gęsta mgła znana z jego komiksów. A wiktoriańska architektura potęguje odczuwanie znanego nam świata. Warmick pisze sprawnie, z dużym zrozumieniem kunsztu Mignoli. Jego opowieść intryguje i budzi niepokój. Jednak nasz scenarzysta bardzo umiejętnie przełamuje te uczucia humorem sytuacyjnym i dobrze skontruowanymi dialogami. Bardzo mi sie podoba ta świadomość gatunkowa oraz zabawa formą. Jednak sama historia jest do bólu schematyczna. A zabieg z umieszczeniem odpowiedzi na zagadkę w połowie komiksu, całkowicie psuje odczuwanie ciężaru finału. Niezrozumiały z mojej perspektywy pomysł. Tym bardziej, że piszę o dosłownie JEDNYM kadrze. Cała historia bez problemu mogła się toczyć bez niego... Jednak sam finał i stojące za nim wątpliwości moralne bohatera bardzo mi się spodobały.

Rysunek Johnson-Cadwell jest specyficzny, jednak dość szybko przywykłem do jego kreski. Koniec końców polubiłem te poszarpane postaci i karykaturalną mimikę. Unosi się nad tym uwielbienie i wielki szacunek do dokonań Mike'a.

Podsumowując dostaliśmy kolejne rozwinięcie Mignolaversum (nie będące częścią głównego uniwersum). Jest w tym dużo miłości do świata wykreowanego przez twórcę Hellboya. Jednak jako samodzielny twór zawodzi przewidywalnością oraz pójściem na skróty. Historia jest niezwykle krótka i schematyczna. Doceniam humor Warwicka oraz zrozumienie konwencji, ale poszedł na łatwiznę.

MOJA OCENA 6️⃣/🔟

Strony: [1] 2 3 ... 8