Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - bibliotekarz

Strony: [1] 2 3 ... 20
1
Dział ogólny / Odp: Kultura Gniewu
« dnia: Nd, 22 Listopad 2020, 02:17:20 »
Jest szansa na dodruk Kościska i Uzbrojonego ogrodu?

2
Komiksy amerykańskie / Odp: Aliens vs Predator
« dnia: Nd, 22 Listopad 2020, 01:16:53 »
Też się zastanawiałem po co to dodane, ale nikomu dotąd to nie przeszkadzało.

Zastanawia mnie ponadto po co tam ta nachalna propaganda:

3
Komiksy amerykańskie / Odp: DC Deluxe - Egmont
« dnia: Cz, 19 Listopad 2020, 21:33:28 »
Czytałem Nową Granicę, jestem w trakcie Gotham Central i to dobre komiksy, ale że najlepsze z DC to bym nie powiedział.

4
Komiksy amerykańskie / Odp: Spider-Man
« dnia: Cz, 19 Listopad 2020, 17:13:18 »
Transmetropolitan trafił na moją listę zakupową, bo czytając opis miałem wrażenie jakby autor przewidział pojawienie się "Niebezpiecznych związków Bronisława Komorowskiego", Pizza Gate, botów tworzących fake newsy i rosyjskiego kandydata na prezydenta USA.

5
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów
« dnia: Cz, 19 Listopad 2020, 16:45:35 »
Obieżyświat raczej nie kojarzy się ze światowcem, bo światowiec to nie synonim podróżnika w naszym języku. Może i Łazik brzmi nieco pejoratywnie, ale też i raczej śmiesznie na dodatek sporo ludzi może mieć skojarzenia takie jak powyżej.
I tutaj akurat Łoziński wychodzi lepiej, bo Aragorn w którymś miejscu skarży się, że mieszkańcy jakiejś krainy przypięli mu niezbyt pochlebną łatkę.

6
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów
« dnia: Śr, 18 Listopad 2020, 20:58:38 »
A jeśli ma wymyślone to wtedy "Polaka" można z niego zrobić?
Przecież przydomek Rudobrody nie robi z Hayreddina Polaka. Edward Długonogi też nie stał się Polakiem mimo iż nie jest znany jako Longshanks. Liga Sprawiedliwości nie zaczęła skupiać Polaków nie pozostając Justice League. Imię a przydomek to nie to samo.

Autor dosyć często posługuje się jakimś określeniem, przezwiskiem by wywołać konkretny efekt. Traktuje postać z przymrużeniem oka, podkreśla swobodne podejście do niej w najbliższym kręgu, itp. Przezwisko staje się również często obiektem żartów bohaterów. Rolą tłumacza jest to wszystko oddać. W przeciwnym wypadku wszystko zostaje zatracone - to co miało w zamierzeniu brzmieć swojsko i naturalnie brzmi obco i sztucznie.

Przyznam, że nie czytałem przewodnika po nazwach i ciężko mi się odnieść do tego w jakim celu Tolkien go pisał i czy była to wskazówka dla tłumaczy. Natomiast jeśli posiadasz Listy Tolkiena to polecam lekturę, jeśli oczywiście nie czytałeś i tam można znaleźć wiele fragmentów dotyczących tłumaczenia nazw, między innymi listy do Skibniewskiej w których Tolkien odnosił się do nazewnictwa. Jest tam też list w którym Tolkien, aż kipi złością na tłumaczenie nazw przez bodajże niemieckiego albo duńskiego tłumacza, które to nazwy wypaczały sens tego co starał się im nadać Tolkien.
Przewodnik Tolkien napisał właśnie ze względu na tłumaczenia na języki germańskie. Był z nimi podobny problem jak z polskim i czeskim - słowa brzmiące podobnie w obu językach mają różne znaczenia. Tolkien położył nacisk by oddać znaczenie a nie brzmienie. Nazwy hobbickie pochodzące z angielskiego mogły nabierać lokalnego kolorytu przy zachowaniu jednak swojego sensu. Inne podejście miał jednak Tolkien do języków niegermańskich.

7
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów
« dnia: Śr, 18 Listopad 2020, 12:54:05 »
Mylisz się ponieważ Tolkien wręcz pisał żeby jak najmniej tłumaczyć lub zmieniać nazwy własne. Dlatego spolszczenie Łozińskiego nie dość że jest słabe, to jeszcze nie w duchu wytycznych Tolkiena.
Tolkien napisał przewodnik po nazwach z "Władcy Pierścieni". Dał tam wskazówki jak należy tłumaczyć nazwy i które z nich należy. Wioska hobbitów z nazwami inspirowanymi staroangielskim to miała być taka swojska lokalna wioska, której koloryt należało oddać zgodnie ze znaczeniem oryginału. Natomiast Mordor to było odległe piekło i nazwy elfickie, czy innych ras należało zachować bez zmian by oddać ich odmienność.
Problem z Bagoszem, jeśli już, nie polega więc na tym, że powinien pozostać Bagginsem, tylko że powinien zostać jakimś Woreczko (odwołując się do Puchatka).

Kiedy pierwszy raz czytałem Władcę na początku ogólniaka (właśnie w tłumaczeniu Łozińskiego)  jego przekład uchodził za herezję i dramat w trzech aktach. I nie trzeba było być lingwistą żeby czuć, że coś z tymi nazwiskami zwyczajnie jest nie tak. Wystarczyło być troszkę oczytanym nastolatkiem.
Czasem po prostu koncepcja jest zła.
Akurat zupełnie nie wierzę w to aby nastolatek mający pierwszy kontakt z Władcą Pierścieni poprzez wersję Łozińskiego z automatu czuł, że z nazwami jest coś nie tak i przekład jest zły. Była awantura o przekład Łozińskiego, ale powodem było istnienie wcześniejszej, kanonicznej wersji Skibniewskiej wywołującej dysonans. Opinie zawodowych tłumaczy były różne, często bardzo pozytywne. Ostatecznie wydawnictwo też pozostało przy tłumaczeniu Łozińskiego, choć nieco zmienionym.
A błędów w tłumaczeniu Skibniewskiej nie czułeś? Przecież tam też są błędy.

Jeżeli zaś byłaby dobra to dlaczego dzisiaj nie mamy do czynienia z Jackiem Wróblem w "Piraci z Karaibów". Lukiem (Łukaszem?) Podniebnymwędrowcem i Hanem Pojedynczym w SW.
Jeśli postać ma imię angielskie to nie robimy z niego Polaka. Anglik ma być Anglikiem i tu nie ma nic do rzeczy jakieś powstrzymywanie się od tłumaczenia jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Natomiast Barbarossa jest wszystkim dobrze znany jako Rudobrody.

Czy tak samo reagowałbyś gdyby tłumaczenie było nie z angielskiego tylko z rosyjskiego? Też byłbyś za tym by wszystkie rosyjskie tytuły filmów i komiksów, przydomki, ksywki bohaterów pozostawiać w języku rosyjskim?

A jak przetłumaczyłbyś "Padme Amidala" albo "Darth Vader"?
Wygląda na to, że zupełnie nie rozumiesz o co chodzi. Albo raczej tak się zatraciłeś w swoim stanowisku. A co niby znaczy po angielsku Padme albo Vader? Powiedz mi co to jest Vader po angielsku to powiem ci jak to tłumaczyć.

Żeby była jasność, bo tymi Padme i Luke'ami próbuje się skręcić dyskusję na manowce. Batman oczywiście powinien pozostać Batmanem, natomiast żądania pozostawiania w oryginale tych wszystkich Sleeperów, Drummerów i Sticków to czysty snobizm.

8
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów
« dnia: Śr, 18 Listopad 2020, 08:39:26 »
Dobrze, skupmy się na przywołanych przykładach. Pseudonim/ksywka wskazuje jak postać jest postrzegana w swoim środowisku. Czyli Drummer polskie Bębniarz, jest postrzegany jako muzyk, człowiek grający na instrumencie. Stick polskie Kijek jest postrzegany jako człowiek operujący kijkiem, a może wysoki chudy jegomość? Sam widzisz jak ciężko obronić, twój przykład. Z punktu widzenia fabuły nie ma to żadnego związku i powinno zostać w oryginale.
Nic nie widzę, bo nie czytałem akurat tych komiksów i dlatego pytałem do czego się to odnosi. Bo chyba do czegoś się odnosi?

Możesz być patriotą, fanatykiem języka polskiego, czy kim chcesz ale kijem rzeki nie zawrócisz. Żyjemy w kulturze globalnej i za sprawą upowszechnienia się tego hobby w kulturze masowej tłumaczenie pseudonimów/ksywek superbohaterów Marvela, DC czy innych wydawnictw, których owoce pochłaniamy na co dzień jest bez sensu. W perspektywie czasu odbije się mocno czkawką. Przykłady sam podałeś odnośnie TM-Semic i czlowieka pająka. Polski czytelnik nie ma najmniejszego problemu z odgadnięciem kim jest Ant-man ale Wasp trzeba było już uczynić Osą. Dlaczego? Nie wiadomo, choć pewnie ludzie Twojego pokroju znajdą satysfakcjonujące usprawiedliwienie. Bo przecież Człowiek-mrówka mógłby im tyle powiedzieć o roli bohatera w środowisku. To są przykłady, których nie da się obronić, brzmią do bólu śmiesznie już teraz, a w perspektywie lat będą obiektami powszechnej szydery.
To że macdonaldyzacja języka postępuje to fenomen znany. Tylko istnienie tego zjawiska nie oznacza, że trzeba je z automatu traktować pozytywnie i należy je wspierać.

Co do "perspektywy czasu" to mamy do czynienia z tym zjawiskiem przecież nie pierwszy raz. A sięgnij sobie do "Do tego, co czytał" Reja, "Żony modnej" Krasickiego, "Zemsty" Fredry, czy "Grobu Agamemnona" Słowackiego. Wszyscy urządzają sobie podśmiechujki odnośnie mody współczesnych im czasów na te wszystkie łacińskie albo francuskie makaronizmy. Bo modne to było niesamowicie, bardziej niż dziś angielski. I jak Ci się dziś czyta te wszystkie nobile verbum? Przyjemnie? Zrozumiale? Potrzebne to do czegoś? Czy może jednak wyłącznie zgrzyta? Z perspektywy czasu krytyka Polaków posługujących się językiem "gęsim" jakby nie mieli swojego i robienie za "papugę narodów" wydaje się słuszna, czy "bez sensu" i "do bólu śmieszna"?

No i oczywiście przekręciłeś znane porzekadło więc poprawiam. Jeżeli nie ma absolutnej konieczności tłumaczenia czegoś, to nie powinno się tego tłumaczyć. Jednym z takich przykładów są pseudonimy bohaterów lub nazwy wykonywanych technik np. w mandze (przykłady np. Bleach, One Piece czy Naruto) gdzie brzmi to koszmarnie.
Pierwsze słyszę o zasadzie absolutnej konieczności każącej się wstrzymywać od tłumaczenia za wyjątkiem sytuacji, gdy jest to konieczne (co to w ogóle ma znaczyć?). Pracą tłumacza jest tłumaczenie. Ma uczynić tekst napisany w obcym języku zrozumiałym dla każdego, kto kompletnie tego języka nie zna. A nie wstrzymywać się przed robieniem tego (jakiś absurd).

Przykład z "Władcą Pierścieni". Czy rzeczywiście tłumaczenie Łozińskiego jest złe, bo robi z Bagginsa Bagosza? A co właściwie jest w tym złego? Problem głównie sprowadza się do tego, że Łoziński tłumaczył wiele lat po Skibniewskiej, kiedy już jej oryginalna forma nazewnictwa się przyjęła w naszym kraju. Gdyby to Łoziński dokonał pierwszego tłumaczenia to dziś zżymalibyśmy się po co swojskiego Bagosza zmieniać na jakiegoś nic niemówiącego Bagginsa. Mylę się? A kto dziś robi awantury, że Spirou to u nas Sprycjusz? Jakoś nikt. Albo Kubuś Puchatek. W oryginale to Winnie the Pooh. Ktoś lamentuje, że to niewłaściwe tłumaczenie i domaga się nowego, które by zostawiało tytuł w oryginale? Raczej nie bardzo. Sam Tolkien też nie miał nic przeciwko tłumaczeniu imion i nazw i nawet przygotował w tej kwestii odnośne uwagi do tłumaczy. I w przekładzie hiszpańskim, niemieckim i innych nazwy te mamy dostosowane do rodzimych języków. A Polacy mają jakieś poczucie, że polskiego należy się wstydzić.

9
Komiksy polskie / Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« dnia: Śr, 18 Listopad 2020, 00:30:31 »
A taki Picasso to był dobrym plastykiem czy miernotą przereklamowaną?

10
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów
« dnia: Pn, 16 Listopad 2020, 11:45:30 »
Bo tłumaczenie imion, pseudonimów nic nie zmienia z punktu widzenia zrozumienia fabuły. Powiem więcej, często tłumaczenie tego typu powoduje konsternację wśród czytelników którzy słyszeli np. imię postaci z zagranicznych stron, artykułów albo mignęło im na FB. I teraz nagle muszą skojarzyć, że Stick to Kijek czy co tam wymyśliliście. Czasy, w których czytelnik był zamknięty jak pod kloszem i zdany na waszą wersję rzeczywistości już niestety minęły. Czasami mam tak, że czytając polskie tłumaczenie zastanawiam się o jaką postać chodzi.
Stick to pseudonim czy ksywka? Jeśli to drugie to tłumaczenie jest jak najbardziej zasadne. Z punktu widzenia fabuły ksywka zwykle ma jakieś znaczenie. Jest jakimś humorystycznym komentarzem do postaci, wskazuje jak postać jest postrzegana w swoim środowisku. Bez przekładu nie da się tego zrozumieć. Natomiast jakie ma znaczenie dla czytelnika czy ty wcześniej czytałeś o tej postaci na fb? Żadne.

Akurat jestem przeciwnikiem traktowania pogardliwie własnego języka. Jeśli nie ma konieczności pozostawiania czegoś w oryginale to nie powinno to być tak pozostawiane. Tak więc "Drummer" ma być "Bębniarzem" a "Sleeper" - "Śpiochem".

Jeden z przykładów, który wam wyszedł to Invincible, które zostaliście zmuszeni pozostawić jak w oryginale. :D Pewnie z Batmanem i Spider-manem było podobnie. Polskie tęgie umysły od tłumaczeń już sobie ostrzyły ząbki na Nietoperz-człowieka i Pająko-ludzia.
Chyba nigdy nie słyszałeś o zasadach tłumaczeń. Np. nazwy osobowe powinny pozostać bez zmian. Gregory nie powinien być Grzegorzem, bo takie są wytyczne. I nie wiem czy kiedyś widziałeś komiksy Tm-Semic, ale tam na okładce obok tytułu znajdowało się jego tłumaczenie: "The Spiderman - Człowiek Pająk", "The Punisher - Pogromca".

Tam gdzie końcówka jest uzasadniona to należy ją dać. Tam gdzie jest niepotrzebnym udziwnieniem nie należy jej dawać. Proste jak drut.
Akurat Ramirez już idealnie wyraził jak to jest z tym drutem. Użycie żeńskiej końcówki różnie można uzasadniać bądź nie. Co dla jednych będzie niepotrzebne dla innych będzie uzasadnione. Czasem od zmiany końcówki może zależeć ludzkie życie:
http://mitologiawspolczesna.pl/zenskie-koncowki-kwestia-zycia-smierci/

11
Komiksy polskie / Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« dnia: Pn, 16 Listopad 2020, 11:19:35 »
Albo Wilq. To dopiero porażka.

12
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów
« dnia: Pn, 16 Listopad 2020, 00:06:17 »
Świat stanął na głowie. Forumowicze domagają się żeńskich końcówek. A gdzie oburzenie na taką polityczną poprawność, na feministki i na propagandę?

13
Dział ogólny / Odp: Relax magazyn opowieści rysunkowych
« dnia: So, 14 Listopad 2020, 17:51:59 »
Podsumowując:
Pisanie, że komiksy non-superhero to za mało rozrywka a za bardzo, tfu! fuj!, sztuka i autorzy rysują na poziomie dzieci - wolność słowa
Pisanie, że nie rysują na poziomie dzieci i nie jest to żaden nieprzyzwoicie niski poziom - ograniczanie wolności słowa
Ok. Super. Na razie.

14
Komiksy europejskie / Odp: Pytania dotyczące komiksu europejskiego
« dnia: Nd, 08 Listopad 2020, 21:55:05 »
Pierścień Nibelungów
Skaggy Zatracony (AQQ 18-20)

15
Komiksy europejskie / Odp: Pytania dotyczące komiksu europejskiego
« dnia: Nd, 08 Listopad 2020, 17:19:58 »
Ira Dei
Pogańskie żądze
Zygfryd
Nastrond
Jellinge
Eryk Rudy
Asgard

Strony: [1] 2 3 ... 20