Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Kadet

Strony: [1] 2 3 ... 180
1
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« dnia: Śr, 08 Kwiecień 2026, 21:58:10 »
Może i można, ale to zawsze jest pewien dysonans w zakresie "zanurzenia w historii". Osobiście wolę tłumaczenie z oryginału z przypisem o co chodzi. Wtedy idzie poznać pewien tok myślenia i nowe odniesienie kulturowe. Tymczasem jeżeli w przypadku komiksu amerykańskiego ktoś ładuje nasze skojarzenia to osobiście odbieram to jako zgrzyt. Może i jest to dopuszczalne w zakresie "sztuki przekładu", ale mnie to zwyczajnie kłuje.

Po pierwsze, nie zapominajmy, że komiksy Disneya skierowane są też do dzieci i bardziej zaawansowane odniesienia kulturowe mogłyby przelecieć im mimo uszu. Oczywiście zależy to od rodzaju publikacji, bo w "Kaczogrodzie" jest pozostawionych więcej takich odniesień niż w przeciętnym tłumaczeniu z "KD" czy "Giganta". Jednak niektóre aluzje kulturowe Barksa są dziś niezrozumiałe nawet dla samych Amerykanów (w końcu jego komiksy powstawały 80-60 lat temu), więc pozostawienie ich w tłumaczeniu skutkowałoby niezbyt zrozumiałym i mało naturalnym tekstem.

Mam podobne zdanie, dlatego obojętnie, co będą pisać niektórzy, drażni mnie Las Kwabacki  8) Albo twórczo się bawimy, albo tłumaczymy dokładnie z wyjaśnieniem. A nie pomiędzy, że jak wygodnie to "odśmieszamy" zasłaniając się oryginałem, a po chwili lecimy ze spolszczeniami kontekstów.

Właśnie nie - całym sednem pracy tłumacza jest umiejętność działania "pomiędzy". Zarówno rygorystyczne spolszczanie wszystkiego jak leci, jak i pozostawianie każdej, nawet najmniejszej aluzji kulturowej z oryginału może prowadzić do powstania dziwacznego i niezbyt zrozumiałego lub zręcznego tekstu. Oczywiście ogólną strategię zawsze mieć należy, ale konkretnych wyborów należy dokonywać w każdym miejscu zawsze od nowa z uwzględnieniem konkretnej sytuacji.

Tylko to się posypało od razu, bo ta zasada dotyczyła tylko tłumaczeń M.Wojnarowskiego. Po 2000 roku tłumaczem "Kaczora Donalda" został już Jacek Drewnowski, który też polonizował tłumaczenie, żarty i nagminnie używał bareizmów. I takie jego tłumaczenia nie przechodziły już powtórnej weryfikacji i szły do Kaczogrodów jak były zrobione tak jak zwykle w tym 2009 czy 2011 roku. I o to mi chodzi.

Tak jak pisze radef - naginasz tę zasadę i mylnie interpretujesz wypowiedź TK. Poza tym tłumaczenia JD, które wcześniej wyszły w KD, przed wznowieniem w "Kaczogrodzie" przechodziły kontrolę redakcyjną pod względem zgodności z oryginałem i w razie potrzeby także dodatkowe poprawki językowe itp. Co mógłbyś łatwo zobaczyć, gdybyś zadał sobie trud i porównał dokładnie jakieś dwie wersje danego komiksu Barksa, z KD i z "Kaczogrodu", zamiast wysuwać po raz kolejny te kompletnie nieuzasadnione oskarżenia (mimo że parę razy już wyraźnie dawałem Ci znać, że są nieprawdziwe).

Czy ja wiem czy tak ciężko? W takiej sytuacji nie chodzi o to żeby w przypisy wrzucać każdy jeden żart w oryginale tylko żeby informować o oryginalnej nazwie (wydaje się to być całkiem ciekawą informacją nt ichniego słowotwórstwa). Nie spodziewałbym się żeby w takich Kaczkach dawano posłowie z wyjaśnieniem co i jak wyglądało w oryginale, ale z drugiej strony czytają to nie tylko dzieci i taki rys historyczny nie wydaje się być zupełnie z czapy.

Tutaj chyba trochę nie doceniasz, jak wiele aluzji kulturowych i językowych - zarówno świadomych, jak i nieświadomych - pojawia się w konkretnym tekście. One stanowią wręcz stałą warstwę komiksu, którą tłumacz w różny sposób stara się odtworzyć lub zrekompensować w przekładzie. Wyjaśnianie ich wszystkich wymagałoby wielostronicowych komentarzy, czasem rywalizujących objętością z samym komiksem. W obecnym wydaniu "Asteriksa" część z nich jest wyjaśniania w dodatkach, ale w istocie każde imię Gala, legionisty czy obcokrajowca, każda zmyślona nazwa, każdy żart słowny to jest tam aluzja do czegoś, co w takich "kompletnych dodatkach" trzeba by pieczołowicie wyjaśniać, czasem tłumacząc przy okazji francuskie konstrukcje gramatyczne itp. Więc, stety lub niestety, czasem trzeba po prostu zaufać tłumaczowi ;)

Ogólnie obie nazwy w komiksach Disneya występują i nie wiem, czy nawet w którymś Barksie u Drewnowskiego nie ma Puszczy Kwampinowskiej. Ale ręki nie dam sobie za to uciąć.

W ramach ujednolicania w "Kaczogrodzie" angielska nazwa "Black Forest" (o tym, skąd ona pochodzi, pisałem tutaj) jest ogólnie spójnie tłumaczona jako "Las Kwabacki", żeby nie przekładać nazwy tego samego miejsca raz tak, a raz tak, i przez to sugerować, że to dwa różne lasy. I oczywiście każdy ma swoje osobiste preferencje, ale tak na chłodną logikę nie za bardzo rozumiem, czemu "Las Kwabacki" miałby być godny krytyki, a jednocześnie "Puszcza Kwampinoska" - pochwały. Jednak w kilku wypadkach faktycznie w "Kaczogrodzie" została "Puszcza Kwampinowska" - myślę, że np. w ostatnich tomach z historyjkami o Młodych Skautach trafiła się np. w komiksie "Co w puszczy piszczy", gdzie słowo "puszcza" było potrzebne z uwagi na tytuł i chyba też parę żartów słownych w tekście.

2
Komiksy amerykańskie / Odp: Komiksy Disneya (Kaczor Donald, Kaczogród)
« dnia: Śr, 08 Kwiecień 2026, 21:35:15 »
Dzięki, wiem, że to nie Garvasio, więc podejrzewam, że nie będzie w zbiorczym, gdyby się pojawiło:) a rozwiniesz, co masz na myśli, pisząc, że to całkiem inny pomysł na postać? Jak się lubi Kwantomasa Gervasio to warto polować na tego Giganta czy niespecjalnie Twoim zdaniem?

Wybacz opóźnienie, przez Święta zredukowałem trochę czas ekranowy :)

To jest... dość interesujący komiks, bo to pomysł człowieka ze skandynawskiego Egmontu na reinterpretację tematów, które powstały we włoskich komiksach Disneya. Ale Kwantomas, który tu występuje, ma z postacią Gervasia wspólne w zasadzie tylko imię.

W tej historyjce stary Kwantomas jest upozowany na jakieś wschodniego zgryźliwego senseia rodem z filmów kina kopanego - nosi wschodnie szaty, wcina soczewicę pałeczkami i ma dość cięty charakter. Zdecydowanie nie jest to pewny siebie i elegancki włamywacz-dżentelmen :)

Historia Pihla gra też na ciekawym temacie, który z różnych względów nie był chyba tak rozwijany we włoskich historyjkach. W pierwszym komiksie o Superkwęku Donald dostał klucze do dawnej rezydencji Kwantomasa przypadkiem, bo przesyłka ta miała trafić do Gogusia jako nagroda w loterii. U Pihla w związku z tym Superkwęk stale żyje w tajonym strachu, że kiedyś Kwantomas dowie się o tym, odbierze mu rolę herosa i przyzna ją Gogusiowi. Właśnie to jest osią tej historii, o której tu mówimy. I tak jak pisze Castiglione - kilka innych komiksów Pihla o Superkwęku wydaje się mieć miejsce jakby w tej samej "linii czasowej".

Mi się wydawało że pani Malwina jest szefową całego Egmontu i podlega jej wszystko a nie tylko dział z komiksami. Pytanie o to czemu ciągle nie ma znowu 12 Gigantòw w roku, do tej osoby uważam za zasadne.

Po pierwsze nie pani Malwina, tylko pani Martyna, a po drugie - wiem troszkę o organizacji wewnętrznej Egmontu i dział prasowy ma swoją własną panią dyrektor i pracowników, a także zupełnie inne procesy wydawnicze i przygotowawcze do druku. Takie pytanie do pani Martyny, szefowej działu komiksów, raczej nie będzie zasadne, ale jeśli chcesz, oczywiście możesz próbować je zadać... jednak wszelkie prawdopodobieństwo wskazuje, że będziesz pukał pod zły adres.

Jak ktoś mi wrzuca do komiksu sam zlep scenek z Dziobasem, bez większej fabuły, albo profesor Kwaczyński uczy i bawi, to mi się odechciewa czegoś takiego czytać. Poprzedni "Duch Klondike" to też nieporozumienie, bo rozrysowano prościutką historyjkę, bez żadnego twistu czy znaczenia. A lepem na czytelników był tylko fakt, że rozgrywa się w przeszłości Sknerusa. Ale równie dobrze mogło się to przydarzyć Babci Kaczce w jej stodole.

A ja na ten przykład bardzo lubię cykl z Gladiuszem i Megajonkiem, bo ma też spore walory edukacyjne, podobał mi się "Duch Klondike" jako wymyślona "straszna opowieść", która wywołuje lęk i smutek nie przez jakieś makabryczne potwory, ale przez powiązanie z relacjami międzyludzkimi, a historyjka z Dziobasem z najnowszego "Giganta" wydała mi się bardzo śmieszna i miała naprawdę wzruszającą puentę :) Jak to się mówi w internetach, YMMV.

3
Na luzie / Odp: Wszystkiego Komiksowego
« dnia: Nd, 05 Kwiecień 2026, 18:41:11 »
Najlepsze wielkanocne życzenia dla wszystkich!
Dużo radości, szczęścia, spokoju, czasu na odpoczynek i miłych chwil z rodziną, wiary, nadziei, miłości...
oraz wspaniałych komiksów i dobrych warunków do ich czytania!
Obyśmy mogli zawsze uczestniczyć w tym forum i pisać posty z pasją, radością i życzliwością dla siebie nawzajem :)
Wszystkiego dobrego i uważajcie jutro, żeby Was nikt nie przemoczył!


(źródło grafiki: https://www.tintin.com/en/news/5630/happy-easter)

4
Komiksy amerykańskie / Odp: Komiksy Disneya (Kaczor Donald, Kaczogród)
« dnia: Pt, 03 Kwiecień 2026, 21:02:59 »
Tak dla pewności daję znać: historyjka z Kwantomasem z GP 57 to nie jest włoski Kwantomas Gervasia, tylko wcześniejsza próba stworzenia czegoś z tym bohaterem, autorstwa Pihla. To zupełnie inny pomysł na postać, w zasadzie łączy je tylko imię - i raczej nie do końca pasuje do spójnej historii Gervasia. W hipotetycznym zbiorczym wydaniu Kwantomasa raczej jej nie będzie.

5
Dział ogólny / Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« dnia: Pt, 03 Kwiecień 2026, 13:25:18 »
Tak. Jak ci pokazałem, że tłumaczenie Drewnowskiego w Kaczogrodzie "Stworki z Bagien" zawiera polonizm w postaci parafrazy Mickiewicza, choć miał być czysty Barks, to nic nie powiedziałeś. Zasłaniałeś się, ze mi wlepiono ostrzeżenie.

Tłumaczenia Barksa Wojnarowskiego były najlepsze. Jeśli Egmont miałby prawa do tak starych przekładów (jak do Husha) to powinien je wykorzystać. A nie, że Jacek Drewnowski wyjaławia te komiksy nowym tekstem (ale nie tam gdzie już to kiedyś tłumaczył), traci na to czas, a tymczasem Marcin Furgał i inni hasają sobie po Gigantach. Że o braku czasu na tłumaczenie Superkwęka nie wspomnę.

Tylko tak krótko informacyjnie przed Świętami: mieliśmy na ten temat jakiś czas temu polemikę w wątku o komiksach Disneya; w jej trakcie zostałeś czasowo wyciszony, więc uznałem, że to nie byłoby fair kontynuować dyskusję w tonie polemicznym, skoro nie miałbyś szansy odpowiedzieć:

https://forum.komikspec.pl/komiksy-amerykanskie/komiksy-disneya/msg344221/#msg344221

Chciałem jednak wtedy napisać informacyjny post, w którym jeszcze bardziej zagłębiłbym się w temat i szerzej przedstawił moje stanowisko. Niestety okazało się wtedy, że nie znalazłem na to czasu, bo pojawiło się u mnie bardzo dużo zleceń i zajęć zawodowych, i jest tak ciągle. Wielkanoc to chyba będzie mój pierwszy wolny weekend od dłuższego czasu.

Nie rezygnuję jednak z tego zamiaru i mam nadzieję, że kiedy wszystko się u mnie względnie uspokoi, będę mógł kiedyś w końcu taki post napisać. Cały problem w tym, że już wiele razy starałem się wyjaśnić czynniki, które doprowadziły do ewolucji podejścia do tłumaczenia komiksów Disneya i uzasadniały powierzenie całości przekładu "Kaczogrodu" Jackowi Drewnowskiemu; jak również wskazywałem, że czynniki te nie wiążą się wcale z problematyką przekładu elementów nacechowanych kulturowo, który prowadził do wspomnianych wstawek o Mickiewiczu - nienaruszających moim zdaniem ogólnej wierności wobec oryginału. Te moje posty pozostają na forum i cały czas można się do nich odwołać w odpowiedzi na Twoje zarzuty.

I choć były to dość długie posty, to jednak - widząc z powtarzających się takich samych Twoich tez - nie odniosły skutku, więc tym razem będę musiał spróbować jeszcze bardziej wyczerpująco potraktować temat i przedstawić go obszerniej - co może okazać się interesujące dla niektórych, ale też bardzo nudne dla innych, ale trudno :) Niestety będzie to też wymagać dłuższej pracy, stąd moje opóźnianie tej pracy... ale kiedyś może w końcu się uda :)

6
Komiksy amerykańskie / Odp: Komiksy Disneya (Kaczor Donald, Kaczogród)
« dnia: Pt, 03 Kwiecień 2026, 13:15:45 »
Jak będzie pani szefowa Egmontu na jakimś panelu na WTK, to ja ją zdecydowanie o to zapytam CZEMU TAK?

A ona Ci odpowie, że nie wie, CZEMU TAK, bo jest szefową działu komiksów, a Giganty wydaje dział prasowy, i poprosi, żebyś spytał ich kierownictwo.

7
Dział ogólny / Odp: Wydawnictwo Lost In Time
« dnia: Śr, 01 Kwiecień 2026, 21:53:27 »
Mam nadzieję, że to jednak nie jest żart. Czasem profile trollują ludzi, wrzucając 1 kwietnia wiadomość, która wygląda nieprawdopodobnie, a potem okazuje się prawdą. Dziś już to widziałem w innym miejscu :)

Natomiast tak przy okazji - widzę, że w niektórych miejscach ludzie wnoszą o wydanie albumu "Blueberry'ego" Sfara i Blaina... Uwielbiam porucznika, ale moim zdaniem na razie nie ma sensu. Ten pierwszy album to chyba miał być początek historii, ale minęło siedem lat i twórcy jeszcze nie dali rady wypuścić kontynuacji. Obawiam się, że to może być przypadek piratizakozy...

8
Dział ogólny / Odp: Egmont 2026
« dnia: Śr, 01 Kwiecień 2026, 07:22:47 »
Dziękujé Kadecie GPT. Warstwa informacyjna to jedna z zalet za ktòre lubię to forum.

Ale te rzeczy mogłeś sobie sprawdzić sam, bez potrzeby angażowania forum.

:) Dobrze też wiedzieć że minęło 20 lat a zasadniczo Egmont ma ciągle prawa do wykorzystywania pierwotnego tłumaczenia. Jak też to było np. przy Thunderbolts. No to pytaniem jest, czy mogli użyć też tłumaczeń Wojnarowskiego w Kaczogrodzie. Wiem że nie chcieli, ale ciekaw jestem czy mogli.

Każda umowa jest inna, więc nie można tego powiedzieć. Kwestię tłumaczeń w "Kaczogrodzie" wałkowałem tu tyle razy (a moje argumenty tyle razy odbijały się od ściany), że nie chcę teraz do niej wracać. A jeżeli cenisz "warstwę informacyjną tego forum", to dobrze byłoby, gdybyś czytał dokładnie posty - bo gdyby tak było, nie podawałbyś "Thunderbolts" jako przykładu. Radef jakiś czas temu wyjaśniał w wątku o kolekcji Must-Have, że takie porównanie nie ma w tym kontekście sensu:

Oczywiście - już nie mówiąc o podawaniu przykładu np. Thunderbolts.
Prawa do tłumaczenia "Thunderbolts" przed wydaniem Egmontu mogły należeć do co najwyżej trzech podmiotów: Jacka Drewnowskiego, Muchy i Hachette. Niezależnie od tego jak wyglądał stan prawny tłumaczenia i tak Egmont musiałby go w jakiś sposób kupić.
Postanowiono, że cały tom ukaże się w przekładzie Drewnowskiego (częściowo nowym, częściowo starym) nie z powodu sugerowanego przez Bazyliszka cięcia kosztów, bo do tego nie mogło w jakikolwiek sposób dojść, lecz ponieważ uznano, że skoro Drewnowski przełożył pierwszą połowę, to jest najlepszym kandydatem do przełożenia całości.
I oczywiście jest to rozwiązanie optymalne czasowo. Drewnowski przełożył tom szybciej niż nowy tłumacz, który musiałby tłumaczyć wszystko od nowa i wgłębiać się w temat. Ale z punktu widzenia kosztów Egmontu, i tak wyszłoby na to samo.


9
Komiksy amerykańskie / Odp: Komiksy Disneya (Kaczor Donald, Kaczogród)
« dnia: Śr, 01 Kwiecień 2026, 00:02:26 »
Czyli generalnie nie macie dla mnie dobrego rozwiązania... Albo kupuję (prawie) wszystko, licząc się z tym, że zdecydowana większość to zwykły paździerz, albo rezygnuję z poznania tych pojedynczych, udanych historyjek...

Jeżeli miałbym wymienić stosunkowo niedawny tomik, który jest niemal cały wypakowany wyróżniającymi się z jakichś względów komiksami, to pewnie wskazałbym np. GP 247 "Wespół w zespół".

10
Dział ogólny / Odp: Egmont 2026
« dnia: Wt, 31 Marzec 2026, 23:25:42 »
Tak przeczuwałem, że mogło się stać wtedy coś takiego :) Dzięki za wiadomość!

11
Komiksy amerykańskie / Odp: Komiksy Disneya (Kaczor Donald, Kaczogród)
« dnia: Wt, 31 Marzec 2026, 21:12:02 »
Kadet weź poròwnaj Pożegnanie z bryká i Elektryczną 313 i powiedz mi czy też nie widzisz recyklingu pomysłów w tym komiksoe i to jeszcze tego samego rysownika. Teraz dodano motyw społecznościowy, ale to dla mnie była banalna laurka.

Nie, nie widzę recyklingu pomysłów. Oj, tyle razy Cię prosiłem - sprawdź dane, zanim zaczniesz coś krytykować, bo to nie pierwszy i nie dziesiąty raz, gdy mylisz główne fakty, przez co Twoje zarzuty chwieją się w posadach.

"Pożegnanie z bryką" z GP 76 o tym samym tytule nie ma tego samego rysownika, co "Stara miłość nie rdzewieje" z najnowszego Giganta, bo pierwszy komiks narysował Flemming Andersen, a drugi - Massimo Fecchi. Chyba zmyliła Cię okładka GP 76, która jest autorstwa Fecchiego, jak zresztą w innych GP z tego okresu.

Te dwie historyjki mają też różnych scenarzystów. "Pożegnanie z bryką" napisali Pat i Carol McGreal, a "Stara miłość nie rdzewieje - Maya Åstrup. I poza tym, że w obu komiksach Donald ma problem z 313, ich fabuła zauważalnie się różni. W "Pożegnaniu" Donald jest wściekły na ciągle psujący się samochód i postanawia go sprzedać, ale podczas jazdy do domu kupca przypominają mu się miłe wspomnienia z 313, więc kiedy potencjalny nabywca zmienia zdanie, Donald z radością wraca starym autem do domu.

W "Starej miłości" Donald ani przez chwilę nie denerwuje się na trzystatrzynastkę i w ogóle nie ma mowy o żadnej sprzedaży auta, a osią komiksu są kolejne próby Kaczora, żeby przy użyciu wynalazków własnej roboty zrobić z 313 bardziej ekologiczny pojazd. Ja tu nie widzę w ogóle żadnego recyklingu pomysłów, tylko dwie historie, które z tego samego punktu wyjścia rozwijają się w dwóch zupełnie różnych kierunkach, z zauważalnie odmiennym przedstawieniem samego Donalda.

Jeżeli już musiałbym szukać jakichś podobieństw, to "Pożegnaniu z bryką" bliżej jest fabularnie do komiksu "Wóz będzie wiózł" z Giganta 12/2000, gdzie Donald też chce sprzedać ciągle psującą się trzystatrzynastkę, by kupić nowy model, i też ostatecznie rozmyśla się pod wpływem sentymentalnych wspomnień o starym samochodzie. I tak jednak nawet te dwa komiksy w moim odczuciu różnią się kilkoma zabiegami fabularnymi i rozłożeniem akcentów.

No i przez to niestety trudno jest mi z całkowitą pewnością poważnie rozważać Twoje zarzuty o wtórności nowych komiksów - bo skąd mam wiedzieć, czy nie opierasz ich na równie wątłych podstawach albo pomyłkach, jak w omówionym wyżej przypadku?

Czytam teraz Doubleducka i tłumaczenie Furgała jest naprawdę w porządku. Do tego luźne i zabawne. To coś świeżego po drętwotach Drewnowskiego...

Szczerze mówiąc, "Doubleducka" jeszcze nie przeglądałem, ale gdybym miał szukać jakiegoś minusa całkiem przecież przyzwoitych poprzednich tłumaczeń M. Furgała, które czytałem, to byłoby to właśnie to, że czasami niektóre jego zdania bywają niezbyt płynne, dość sztywne, jakby tłumaczone słowo po słowie na polski - bez zatrzymania się na chwilę i zastanowienia, jak to samo można by wyrazić naturalniej. Oczywiście w tej konkretnej kwestii wiele do powiedzenia ma też redakcja - zaangażowany redaktor może takie zdania poprawiać i polerować, żeby brzmiały swobodniej, dużo może więc zależeć od tego, kto akurat redagował dany przekład.

Przyznam, że zdziwiłem się trochę, gdy dowiedziałem się, że "DD" ukazał się właśnie w tłumaczeniu Marcina Furgała, bo przecież do niemal wszystkich komiksów w tym tomie były już gotowe przekłady Jacka Drewnowskiego, myślałem więc, że wezmą go do tego zadania, żeby przyspieszyć i usprawnić prace, a Marcina zaangażują do jakiegoś innego tomu. No cóż, niezbadane bywają wyroki Egmontu.


12
Dział ogólny / Odp: Egmont 2026
« dnia: Wt, 31 Marzec 2026, 20:30:51 »
Przecież można łatwo sprawdzić samemu, np. na Alei Komiksu, że w 2005-2006 r. "Hush" wyszedł od Egmontu w tłumaczeniu J. Grzędowicza, a w 2016 r. w WKKDC także w tłumaczeniu J. Grzędowicza z udziałem M. Starosty, który pewnie przetłumaczył dodatkowe zeszyty i fragmenty. Egmont wznowił już wcześniej "Husha" w 2019 r. w serii "Batman: Noir" i tam też jest tłumaczenie Grzędowicza i Starosty, a teraz w najnowszym wydaniu jako tłumacze podani są Grzędowicz, Starosta i T. Sidorkiewicz, który zapewne przetłumaczył materiały dodatkowe i tę nową historię dodaną w obecnej edycji.

Według wszelkiego prawdopodobieństwa trzon tłumaczenia jest więc zapewne ciągle taki sam, choć uzupełniany; ewentualnie przekład mógł przechodzić redakcję podczas wznawiania. Internet to wspaniałe źródło informacji :)

https://alejakomiksu.com/komiks/3469/Batman-Hush-1/
https://alejakomiksu.com/komiks/17213/Batman-Hush-1/
https://alejakomiksu.com/komiks/21264/Batman-Noir-Hush/
https://alejakomiksu.com/komiks/32875/Batman-Hush/

13
Zakupy / Odp: Jednolita cena książki
« dnia: Pn, 30 Marzec 2026, 22:04:15 »
znaczy, że co - mają puścić komuś atomówkę dla ogólnoświatowego pokoju - żeby widzieć, a nie jedynie bezkrytycznie na nich patrzeć?

Ja nie patrzę na nich bezkrytycznie. Obecnie na działania Izraela patrzę bardzo, bardzo krytycznie.

Ale w drugą stronę to nie znaczy, że muszę się podpisywać pod "Protokołami Mędrców Syjonu"... czy np. twierdzić z czapy, że Izrael z jakiegoś powodu wyreżyserował za kulisami pomysł z jednolitą ceną książki i jakimiś machinacjami wprowadził ją w takiej Francji czy Niemczech, bo to już jakieś Himalaje absurdu, a związek tego ze zbrodniami w Strefie Gazy, Iranie i Libanie jest dokładnie żaden...

14
Zakupy / Odp: Jednolita cena książki
« dnia: Pn, 30 Marzec 2026, 21:36:41 »
Mam nadzieje, że projekt w końcu dojdzie do skutku. to co się dzieje z cenami komiksów w polsce w porównaniu do cen mang to nieśmieszny żart

I masz nadzieję, że ten projekt obniży Ci realne ceny komiksów? To znaczy to, ile będziesz faktycznie płacił za sztukę? Skoro jego deklarowanym celem jest przecież ratowanie księgarni, czyli teoretycznie: zapewnienie im większych przepływów pieniężnych?


Oh, sweet summer child...
:)

15
Zakupy / Odp: Jednolita cena książki
« dnia: Pn, 30 Marzec 2026, 21:20:05 »
Najpierw testują na królikach i jak da się zarobić to wprowadzają u siebie, tradycja.

Jestem pełen odrazy wobec tego, co ostatnio wyczynia Izrael z sąsiednimi państwami, ale mam wrażenie, że u Ciebie uprzedzenie wobec nich jest już przegięte - jakby to im trzeba było przypisać odpowiedzialność za jednolitą cenę książki... i może jeszcze trzęsienia Ziemi, gradobicie i koklusz?

Strony: [1] 2 3 ... 180