Podczas niedzielnego spaceru nogi przypadkiem zawiodły mnie do Empiku, a tam do działu z komiksami, którego nie odwiedzałem już od jakiegoś czasu. Z tej okazji dowiedziałem się o inicjatywie DC Compact. W oczy rzuciło mi się wydanie Watchmen. I myślę sobie fajny, budżetowy mikrus, chętnie kupię online, mimo że posiadam już po kilka wydań po angielsku i polsku. A sam komiks znam na pamięć, po polsku i po angielsku. Może poleży sobie przy kibelku i w trakcie sesji chwyci się do ręki albo poratuje kartką gdy zabraknie papieru.
I tu pojawia się refleksja, która może być nieco rozmyta dla osób, które nieprzerwanie śledzą rynek od lat. Refleksja, że dożyliśmy naprawdę pięknych czasów. Ja, parę lat temu miałem bardzo produktywny okres w swojej karierze "komiksiarza", skupowałem wszystko i nadrabiałem zaległości sprzed wielu dekad. Później doszedłem do momentu, że miałem już dosłownie wszystko co chciałem i co mnie interesowało. W takich wydaniach jakie mnie interesowały, bez kompromisów. A nowości, w większości są poza kręgiem moich zainteresowań, za dużo polityki i kreska jest po prostu za słaba żeby zawiesić na czymś oko. Po prostu nie moja bajka

Pamiętam, że swego czasu na forum były mocne przepychanki w kwestii wydań, dodruków itp. Panował powszechny pogląd, że się w Polsce nie da wydawać w ekskluzywnych wydaniach albo że zwykła twarda oprawa to już szczyt burżujstwa i zasługuje na potępienie przez sąsiada. A zobaczmy dzisiaj na rynek - mamy wersje Limited, chociażby Zabójczy Żart czy Broń X. W wydaniach Limited, dużych, wypasionych w twardych oprawach i na super papierze. A obok dodruk w wersji HC (Broń X). Tak samo Zabójczy Żart w pięknym Limited, a obok DC Compact w wydaniu mikroskopijnym, budżetowym. Da się? Jak pokazała historia - dało się.
I dla wielu osób na forum to jest teraz normalne. A ja wchodząc na forum po dłuższej przerwie patrzę i oczy przecieram jakich pięknych czasów dożyliśmy. Wizja, do której wtedy dążyłem się spełniła.
Jedyne nad czym można by popracować to dostępność tomów w wersji Limited, bo jedne zalegają, a drugie się wyprzedały na pniu (Weapon X). Fajnie im wyszło z tą limitowaną okładką przy Killing Joke (da mnie badziew). Skalperzy się rzucili na kawał tektury za 150 zł, co pomogło "odsączyć smród" i teraz wydanie bez jest dostępne i w przystępnej cenie (choć nadal cenowo wychodzi drożej niż angielskie xD).
Przeczytałem większość tego wątku i jedynie nie zgodzę się z panującym tu stwierdzeniem, że założeniem serii DC Compact jest dotarcie do nowych odbiorców, a nie starych wyjadaczy. Przy tej selekcji tytułów? Hahaha. W życiu. Absolutnie nie ma opcji. Choćby te komiksy leżały między jajkami, a serem w Biedronce. Tytuły jak Watchmen, V jak Vendetta, Killing Joke czy Lobo? Spróbuj to dać młodemu czytelnikowi albo komuś kto swój światopogląd ogranicza do Netflixa. Nie przebrną przez te historie albo stwierdzą, że są po prostu słabe, przegadane, za dużo tekstu, za mało obrazków. Do ich docenienia potrzebne jest doświadczenie w tym medium. Głównymi odbiorcami DC Compact są stare pryki, które albo mają sentyment do tego co czytali za młodu albo idioci, którzy kupią ten sam komiks 10 raz z rzędu. Jak ja.