Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - death_bird

Strony: [1] 2 3 ... 43
1
Komiksy amerykańskie / Odp: Promethea
« dnia: Dzisiaj o 02:02:22 »
Dobra. Nie chce mi się ciąć tekstu funkcją spoiler toteż z góry i lojalnie uprzedzam: obecne spoilery.



Długo się zbierałem, jakoś zupełnie nie miałem nastroju a chciałem podejść do tego tomu "na poważnie" (cokolwiek to nie oznacza  ???), ale lektura wreszcie za mną i tak się w sumie teraz zastanawiam czy ten komiks to taki obrazkowy odpowiednik "Trylogii husyckiej" (pod kątem zakresu wiedzy potrzebnej do jego jeśli nie tyle zrozumienia to przynajmniej do satysfakcjonującej lektury), na potrzeby którego jestem zbyt słabo wyedukowany z zakresu hermetyzmu, kabały i demonologii czy też może jednak Moore wyłącznie zamarkował wątki magiczne/okultystyczne, robiąc z nich wyłącznie efektowny sztafaż (może z wyjątkiem kwestii seksu tantrycznego - tam się rozpisał). Wiecie czy funkcjonuje jakiś bryk do tej historii, który by wyjaśniał skalę wiedzy Moore`a i jej ilość upakowaną w tej opowieści?  ::)  ;D

Generalnie widzę to w ten sposób, iż o ile sama koncepcja postaci zbudowanej z wyobraźni/personifikującej wyobraźnię jest świetna o tyle zderzenie jej z innymi bohaterami jakoś strasznie mi zgrzyta. "Piątka kolesi" sprawia wrażenie straszliwie pretekstowe, wręcz wygląda na jakiś gag dodany zupełnie nie wiem po co. O wiele bardziej pasowałaby mi tutaj idea braku jakichkolwiek wątków SH - Promethea jako postać zbudowana z mitów mogłaby być ewenementem na skalę całego globu zamiast konfrontować się z kilkoma papierowymi - diabli wiedzą po co dodanymi - "bohaterami". Tak samo zgrzytał mi lekko Moore`owy "Joker". Lenistwo tutaj chyba przez kogoś przemówiło.
Ale jeśli machnąć ręką na te kilka fałszywych tonów to historia ma naprawdę niezły klimat. Owszem. Sprawiający wrażenie pisanego na kwasie i do tego z głębokim szacunkiem i umiłowaniem wykazywanymi w kierunku "Alicja w krainie czarów", ale cały czas gładko wchodzący w mózg.
Przy czym jak tak się nad tym zastanawiam, to dochodzę do oczywistego(?) wniosku, że to jest teatr jednej aktorki. Nie wiem czy to było zamierzone czy nie, czy tak być miało czy źle odbieram ten komiks, ale widzę w nim Prometheę i niewiele poza nią. Ani jej obecna nosicielka ani poprzednie, ani tym bardziej którakolwiek postać drugiego planu nie sprawiają wrażenia bycia godną poświęcenia jej/im więcej uwagi. W moim przypadku czytelnik automatycznie skupia się na protagonistce albo wręcz na samej jej idei i wszystko co na krótszą czy dłuższą chwilę oddala od jej drogi przez tę opowieść jest tak jakby wyłącznie lekko frustrującym przerywnikiem. Zapewne to tylko moja cecha osobnicza, ale na serio ujęła mnie koncepcja tej postaci - trochę takiego przetrwalnika "odwiecznej" (?  :o) mądrości. P. sprawia mi tutaj wrażenie robiącej za odpowiednik i miks cech zarówno Wonder Woman jak i Phoenix. Nie pytajcie dlaczego, bo nie mam pojęcia, ale tak mi się kojarzy ta postać. Jako swoista odwieczna baza danych w ciele heroiny. W ogóle - zastanawiając się na bieżąco w trakcie klepania tego posta - dochodzę do wniosku, że chyba najlepszymi fragmentami tego tomu były te najmniej "akcyjne" a najbardziej sprawiające wrażenie strumienia świadomości (przy czym to nie jest adekwatne określenie, ale gdybym napisał "najbardziej kwasowe" albo chociaż "filozoficzne" to brzmiałoby to jak gruba przesada). Czyli najwyżej z całego tomu postawiłbym "lekcję magii" ( ::)) i - przy wszystkich swoich zastrzeżeniach nt. poglądów Moore`a na średniowiecze - podróż z wężami (choć w sumie nie do końca kupuję komiksową interpretację tarota).

W zasadzie wypadłoby mi stwierdzić, że ten komiks byłby dla mnie idealny gdyby tak naprawdę okazał się być jednym długim filozoficzno/metafizyczno/LSD-owym tripem. :) Nie potrafię tego wyjaśnić, ale nie mogę strząsnąć z siebie takiego oto wrażenia, że Moore uchwycił w P. pewną ideę, której nie należało do końca "personifikować" poprzez wrzucanie jej w "autentyczne" wydarzenia świata przedstawionego. Gdyby calutki tom został sprowadzony do tego quasi filozoficznego strumienia świadomości nie wiem czy nie byłby najlepszą historią obrazkową jaką czytałem w ciągu ostatnich 2-3 lat. I nie. Nie przemawia tu przeze mnie miłośnik odmiennych stanów świadomości. Po prostu odnoszę takie wrażenie, że Moore dotykał tutaj (bo jednak nie uchwycił w garść) czegoś ulotnego co zupełnie niepotrzebnie zostało wrzucone w konkretne kształty fabularne.

Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, że to co klepię jest tu i ówdzie lekko oderwane od idei "logicznej opinii", ale nic nie poradzę - gdy przemyśliwuję nad tą opowieścią najwyraźniej automatycznie odkręca mi się własny kurek ze strumieniem nie do końca skoordynowanych obrazów, wrażeń i skojarzeń. Kto wie; może taka reakcja dostosowawcza względem treści.  ???
W każdym razie pozbywszy się wszystkich wcześniejszych (bo jeszcze sprzed lektury) wątpliwości będę wypatrywał księgi drugiej i zapewne zanim się za nią zabiorę jeszcze raz przerobię pierwszą. Mimo pewnych nierówności i jakichś tam zgrzytów uważam, że zdecydowanie warto.

P.S. Wydaje mi się, że niepotrzebnie narzucono sobie tutaj pewną dawkę cenzury. To w końcu jest Vertigo i te wszystkie pseudo skrawki materiału fruwające sobie wokół i w niezobowiązujący sposób otulające krągłości wcześniejszej inkarnacji Promethei (w typie Ateny) sprawiały wrażenie będących zupełnie zbędnymi i nie na miejscu. W końcu ten komiks to chyba nic innego jak hymn na cześć kobiecości. A przynajmniej tak to sobie głupio po swojemu tłumaczę.

2
Filmy i seriale / Odp: Seriale z MCU na Disney+
« dnia: Dzisiaj o 00:29:18 »
Chyba nie ma nic dziwnego w braku Śmiałka i JJ. Gdyby Di$ney chciał przejąć Ritter i Cox`a to w świat poszłaby opinia, że nie potrafią zrobić tego sami. Gdyby zaczęli od nowa to zaraz byłoby narzekanie czemu nie wzięli Krysten i Charliego.
Obawiam się, że te dwie serie zostały uwalone na dłuższy czas.

3
Komiksy amerykańskie / Faithless
« dnia: So, 24 Sierpień 2019, 19:11:30 »
Nie znalazłem niczego dot. fabularnego aspektu tego tytułu. Jeżeli temat biorący powyższą serię na klawiatury już jest to proszę o scalenie.

Niemniej: wspominacie o tym wyłącznie pod kątem kolejnych okładek (głównie wariantów  8)). A jak sama fabuła? Dobre to? Bo niby jest Azzarello, którego WW dobrze się czytało, ale warto poinwestować złotówki w ten konkretny komiks?

4
Filmy i seriale / Odp: Seriale - co polecacie?
« dnia: So, 24 Sierpień 2019, 18:39:10 »
@Skandalista - będzie OT, ale jeżeli masz chwilę czasu i lubisz klimaty SF to spróbuj pierwowzoru literackiego - niemal zupełnie inna historia.  8)

5
Dział ogólny / Odp: Nowe, ciekawe warianty okładkowe komiksów
« dnia: So, 24 Sierpień 2019, 16:47:36 »
Ja tam się nie znam, ale dla mnie wariant to jest coś ekstra. Takie coś z dodatkowym "czymś". Od czegoś takiego spodziewałbym się "lepszości".

6
Filmy i seriale / Odp: Seriale z MCU na Disney+
« dnia: So, 24 Sierpień 2019, 16:37:13 »
Pytanie czy ilość przejdzie w jakość.

7
Filmy i seriale / Odp: Seriale - co polecacie?
« dnia: So, 24 Sierpień 2019, 16:35:09 »
Różni ludzie różne opinie, ale jak się czytało książkę to serialowa wersja "Altered Carbon" ssie i to na maksa.

8
Dział ogólny / Odp: Nowe, ciekawe warianty okładkowe komiksów
« dnia: Pt, 23 Sierpień 2019, 23:37:00 »
@KubciO - to by się zgadzało - przyglądając się "regularnej" okładce Harleen #1 byłem święcie przekonany, że gapię się na wariant. Zresztą okładka do #2 też jest świetna.

9
Filmy i seriale / Odp: SPIDER-MAN: Far From Home
« dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 15:45:15 »
Spider-Man wydaje się być (przynajmniej teoretycznie) samograjem. Wyszczekany nastolatek z przygodami, którego teoretycznie nie da się nie lubić. Maszynka do zarabiania pieniędzy. A jeśli chodzi o klimat to cały UMC to jest jeden i ten sam hamburger tylko z różnymi dodatkami. Pod tym względem Spider nie odstaje jakoś na niekorzyść. Wydzielać mu ikonicznych przeciwników, dawkować umiejętnie fan service i nie powinno być gorzej niż z innymi SH.
A na "X-Men" trzeba mieć chyba jakiś pomysł. Niby Di$ney może machnąć ręką i zrobić z nich Avegers bis, ale pytanie czy to się w końcu ludziom nie przeje.

10
Kosz / Odp: Odp: Sugestie na temat forum
« dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 15:33:33 »
Jak tak dalej pójdzie to i ten wątek zostanie zamknięty.  8)
To tyle nt. braku wentyla bezpieczeństwa. ;)

11
O stronie i forum / Odp: Sugestie na temat forum
« dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:27:10 »
Czy bardzo dobra to nie wiem. To się będzie gromadzić w innych wątkach, bo w końcu określone tematy z komiksów nie znikną. Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby po prostu wycinanie niemerytorycznych wynurzeń z wątku światopoglądowego i ostrzeżenia za takowe.
Niemniej Roma locuta causa finita.

12
Filmy i seriale / Odp: Ogólnie o filmach.
« dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:05:30 »
Ten Neo, który zginął w "trójce"? 2 i 3 to był zjazd po równi pochyłej - obie kontynuacje pod względem klimatu nie zbliżyły się nawet do pierwszego obrazu. Obawiam się potworka.

13
Na luzie / Odp: Gry planszowe - co polecacie?
« dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 10:30:29 »
@Apasz - "MiM" stosuję jako skrót "Magia i Miecz".

14
Komiksy amerykańskie / Odp: Klasyka Marvela od Egmontu
« dnia: Wt, 20 Sierpień 2019, 01:04:47 »
Walnąłem na chwilę książki w kąt i dla równowagi sięgnąłem wreszcie po jakiś komiks. Padło na Pajęczaka wg McFarlane`a.
Niby w czasach Semica coś tam Todd`owego czytałem i nawet coś tam piąte przez dziesiąte pamiętałem. Ale takiego Pająka "Noir" to się szczerze pisząc nie spodziewałem.
W sumie dziwna sprawa. Dopiero od WKKM zacząłem nadrabiać klasyczne historie. W latach 90-tych nie zdarzyło się sięgnąć po choćby takie "Ostatnie łowy Kraven`a". Wiedziałem tyle, że absolutna klasyka. Gdy przeczytałem w ramach Kolekcji wzruszyłem tylko ramionami. Nie zrobiła na mnie ta historia większego wrażenia. Toteż do "Torment", którego również nie czytałem (Mega Marvel zacząłem kupować od nr 2) siadałem na pełnym luzie, bo przecież na tym właśnie forum pisaliście, że to taka sobie historyjka.
Ale wciągnęła mnie na całego. Jeśli mam być szczery to nie przepadam za McFarlane`owymi twarzami. Zawsze uważałem, że ludzi rysuje niczym jakieś gnomy. Za to Parker w kostiumie? Rewelka. NY by night? Cudo. Niemal drugie Gotham.
Pamiętając Pająka głównie jako wesołka z sąsiedztwa nie oczekiwałem, że to będzie "taki" tom.
"Torment" nie będąc sentymentalną powtórką teoretycznie miał trudniej. Ale zaskoczyło. Klimat jaki zbudowała kreska Todd`a uważam za kapitalny. Lizard jest dziki, Wiedźma jest dzika, z żadnym nie idzie na dobrą sprawę pogadać i wyciągnąć typowo villainowskich zwierzeń o motywy ciągnące się za złolem od czasu pobytu w Kindergarten. :) W efekcie prostota (szczątkowość?) fabuły zupełnie nie przeszkadza - w tym wypadku wyszedł z tego niezły patent. Jest bardziej klimatycznie niż fabularnie, ale kupuję to bez chwili wahania. To jest "ten inny" Pająk, który tak zupełnie nie chwycił mnie za gardło przy "OŁK". A tutaj pstryk i wsiąkłem. Później historia z Wendigo. Z okresu szczenięcego pamiętałem okładki (samej historii również nie czytałem) i znowu "Łubudu"! To nie jest stary, dobry, wesołkowaty Pająk. Tutaj nie ma miejsca na głupkowate śmichy-chichy, którymi Pajęczak stoi, bo temat nie jest śmieszny. Ale co najważniejsze, został o poziom lepiej przedstawiony niż o tyle późniejsze "Zło, które ludzie czynią". O ile Smith`owi udało się wzbudzić u mnie obrzydzenie o tyle tutaj bez tego paskudnego dopowiedzenia, którym Smith na siłę walił po oczach dostajemy lekko duszną opowieść, która w kilku zeszytach całkiem nieźle próbuje grać na emocjach. Twist jak twist, głowy nie urywa, ale sama historia opowiedziana z niezłym wyczuciem.
Może i słabsze, ale wciąż trzymające ten ogólnie lekko klaustrofobiczny nastrój opowiastki z Hobgoblinem i Morbiusem (tutaj szczególnie dobrze sprzedały się te Todd`owe gnomie gęby). Gdyby tutaj poprzestać byłoby niemal idealnie.
No ale d..a blada, jak bardzo odbiór całości ewidentnie psuje koniec. Porównując do historii z TM-Semic 2/90 Liefeldowy "Władca Murów" (sorry, musiałem  ::)) to zwyczajny kicz. Ten numer "X-Force" to jak dla mnie zupełny zapychacz. Całkowicie... nawet nie tyle, że zbędny - wręcz nie na miejscu.

Powtórzę się: nie tego spodziewałem się po tym tomie. W dużej mierze dostałem więcej niż oczekiwałem. Może i przesadzam używając w stos. do tego zbioru terminu "noir", ale to jak dla mnie zdecydowanie ciemniejsza seria/okres Pająka od tego co zapamiętam z Semicowego bujania się na pajęczynie.
Prosiłbym o więcej tego typu wydań Egmoncie.  8)

P.S. Gdy udaje mu się odejść od schematu "gnomiego", Todd świetnie portretuje M.J. Pozazdrościć Parkerowi tego jak genialnego usidlił rudzielca.  ;D
P.S. 2. Tekst Pająka w stylu mniej więcej:
Spoiler: PokażUkryj
"Muszę się rozwieść z M.J. i ponownie się z nią ochajtać" jest tyleż ponurym dowcipem w kontekście tego co się wydarzy za lat dwadzieścia parę(?) co promykiem nadziei na to, że gdy poczytność serii poleci w końcu na twarz nastąpi wielkie zejście tej ikonicznej pary.
  ::)

15
Na luzie / Odp: Gospodarka
« dnia: Wt, 20 Sierpień 2019, 00:05:55 »
Przeczytajcie sobie poniższy artykuł, bo gość mądrze pisze:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ekonomista-Euro-prowadzi-do-dewastacji-niemieckiej-gospodarki-7724005.html

Patrząc na to co działo się od ostatniego kryzysu i jak sobie z nim "radzono" (a w zasadzie jak "radzą sobie" z nim banki centralne do dzisiaj) to rok 1929 może się okazać burzą w szklance wody w stos. do tego co może się podziać w niedalekiej przyszłości. Narodowym socjalistom dziękować, że nie mamy euro, ale i tak oberwiemy solidnym rykoszetem (skoro RFN to nasz największy partner handlowy) gdy wreszcie pole do kreatywnej księgowości zawęzi się do przysłowiowego "zera".

Strony: [1] 2 3 ... 43