Polubienia

Przejrzyj stronę ulubionych postów oraz otrzymanych polubień za posty użytkownika.


Polubione

Strony: [1] 2 3 ... 106
Wiadomości Liczba polubień
Odp: Battle Angel Alita
Ja z lekturą czekam na całość, ale słyszałem, że to absolutna klasyka i must have, top 3 SF obok Akiry i Ghost in the Shell.

Bez przesady. Alita to tylko akcyjniak w realiach cyberpunku, od 3 tomu to praktycznie jedna wielka nawalanka gdzie główna bohaterka niczym w jakimś klasycznym sohounenie trafia na coraz silniejszych przeciwników i musi ich pokonać. Dopiero pod sam koniec pojawia się trochę jakichś głębszych egzystencjalnych przemyśleń. Zaznaczam jednak, że czytałem tylko pierwszą serię i nie wiem jak fabuła rozwija się w Last Order i Mars Chronicle.

Sądzę też, że wydanie w takiej hiper ekskluzywnej formie akurat tej mangi to gruba przesada bo tomów bardzo dużo a czym dalej tym coraz bardziej zaczyna autorowi upraszczać się kreska.

Śr, 20 Luty 2019, 11:09:27
1
Odp: Thorgal A to fajne - na FB galeryjny wydawca chwali się, że ma francuskie inne elitarne wydanie z nr 1, ale gdy już sam produkuje kolekcjonerski album, to okazuje się, że idzie inną drogą. Pyszne.

Pn, 11 Marzec 2019, 19:21:43
1
Odp: Zabij albo zgiń Zastanawiałem się jak i gdzie użyć funkcji "spoiler" i doszedłem do wniosku, że tekst może się zrobić trochę nieczytelny. Także proszę o wybaczenie, ale w tym wypadku będzie jedynie ostrzeżenie "werbalne": uwaga,spoilery.





Wydaje mi się, że chyba coraz gorzej "rozumiem się" z Bru. "Fatale" byłem niemal zauroczony. Dla mnie świetna seria. "Velvet" czytało się bardzo dobrze, choć już bez tego dreszczyku emocji co "F.". "Fade Out" ku pewnemu rozczarowaniu nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Niby człowiek doceniał opowieść i klimat, ale to było trochę jak z "The Sopranos" - od strony warsztatowej dobre, obiektywnie sprawnie zrealizowane, ale emocji żadnych.
I teraz wzięło mnie na "Zabij albo zgiń".
Hm...
Ujmując rzecz trochę obrazowo i trochę porównawczo: jak Ellis`a za "Karnak" komplementowałem za "tchnięcie życia" w papierową postać tak po lekturze "Zaz" dominującym wrażeniem jest... bylejakość. I wtórność.
Niestety.
Czytając tę historię oczyma wyobraźni widziałem B. siedzącego przed gabinetem redaktora i w pośpiechu, na kolanie, na 5 minut przed umówionym spotkaniem (i ostatecznym deadline) gryzmolącego na kartce papieru konspekt "nowej serii". Przekładając to trochę na świat mody: w trakcie lektury czułem się tak jakby wynajęty przeze mnie projektant zdjął z pleców swoją starą kurtkę, przewrócił ją na drugą stronę, założył na grzbiet po czym oznajmił, że oto jest jego najnowszy i najświeższy projekt. Tym właśnie dla mnie jest "Zabij albo zgiń" - wywróconym na drugą stronę "Fatale".
W "F." mieliśmy prześladowaną "ofiarę" i ukrywające swoją obecność przed światem demony. Tutaj zaś dostajemy (jasne, historia podlega różnym interpretacjom, ta akurat jest moja ;) ) szalejącego mściciela i omam w postaci demona. Czyli odwrotność "F."
Do tego historia opowiedziana jest na bazie mniej czy bardziej pogiętej chronologii, a narratorem okazuje się być (do kompletu)... nieboszczyk.

Dosłownie: odnoszę takie wrażenie, że Brubaker pograł jak ten leniwy uczeń gimnazjum, który mając zadane na weekend napisanie opowiadania wziął się do roboty o północy z niedzieli na poniedziałek i pod kołdrą przy latarce napisał pierwszą rzecz, która mu przyszła do głowy. Nic nie poradzę. Dla mnie ta historia to nic innego i nic więcej jak wywinięte na drugą stronę "Fatale".
Przy czym: żeby nie było, że jedynie malkontencę. Gdyby Ed darował sobie jakikolwiek element demoniczny i skupił się na psychice Dylana (jednoznacznie - od tego czy innego momentu - wskazując, że to tylko i wyłącznie kwestia choroby psychicznej), gdyby inaczej rozłożył akcenty (tzn. zogniskował się na walce o zachowanie resztek poczucia rzeczywistości), gdyby to była - bo ja wiem - jakaś tam wariacja nt. "American Psycho" to wtedy pewnie bym to kupił jako coś nowego i coś innego. Ew. niechby to już była wyłącznie ta dekonstrukcja samotnego mściciela wg nurtu SH. Też by przeszło. Ale pchanie się na siłę w tego nieszczęsnego demona...
Sorry Ed. Jak dla mnie ten jeden element spaprał odbiór całości.

Generalnie jeśli chodzi o Brubaker`owy Image to niestety widzę to w ten sposób, że im dalej w las tym słabiej.  :(

Śr, 03 Kwiecień 2019, 00:09:24
1
Odp: Ustawienie komiksów na półkach

Nie zdziwie sie, jak po takich postach jakas menda go podpier..li. Jakze to pospolite w naszym pieknym kraju.
Pamietacie kolege na F?

ja F-kolegi nie pamiętam, ale to co robią ci kolesie od okładek z fejsa to generalnie zarabianie na piractwie. Marvel inwestuje grube hajsiwo w artystów, redaktorów, cały sztab ludzi pracujących nad tymi żeby te grafiki wyglądały tak jak wyglądają. Tymczasem losowy człowiek ściąga JPG z internetu, wkleja logo MARVEL i sprzedaje to, nie ponosząc żadnych kosztów (licencja itd). Mieszkamy w takim kraju w jakim mieszkamy, więc jedyne czego panowie mogą się w praktyce obawiać to problemów ze skarbówką - ale zakładam że odprowadzają podatki.

Niemniej ciężko mówić o uczciwości. To trochę tak jakby ktoś bokiem drukował komiksy i puszczał je na rynek za pół ceny.

Pt, 12 Kwiecień 2019, 13:07:21
1
Odp: Palcojad przy czym moim zdaniem (i zdaniem wielu osób na reddicie) zakończenie palcojada jest beznadziejne i stanowi ogromny zawód po budowaniu zagadki przez ~28 zeszytów. Żenująca ekspozycja zrzucająca na czytelnika wszystkie informacje w ostatnich dwóch zeszytach, absurdalne wyjaśnienie tajemnicy pełne dziur logicznych plus sekwencja rodem z indiany jonesa i kompletnie niepotrzebny cliffhanger na końcu skutecznie obrzydziły mi całą serię. Jeżeli jeszcze nie wszedłeś w tę serię to z całego serca odradzam, w podobnych klimatach nieskończenie lepszy jest np revival w którym dla odmiany zakończenie jest przemyślane i dobrze domyka wątki.
Wt, 28 Maj 2019, 21:32:50
1
Odp: Mighty Morphin Power Rangers
Ja z kolei chciałbym kiedyś sprawdzić i porównać sobie Super Sentai, choćby różnice w narracji. Szkoda że Netfliks nie ma u siebie choć jednej serii Sentai, ażeby człowiek mógł sobie porównać z amerykańską wersją. Znałem kiedyś człowieka który był wielkim fanem Sentai i wzgardzał Power Rangers, twierdząc że Sentai jest o wiele lepiej nakręcony (jak rozumiem musiało mu chodzić o małą część scen i narrację, skoro PR wzięło z SS sporo scen walk). Był to jednak ogromny fan "japońszczyzny" zatem biorę sobie jego perspektywe na dystans.


Czasem Power Rangers adoptowali znaczną część oryginału japońskiego, zmieniając kilka elementów. "Time Force" (dla mnie do tej pory mój numer 1, choć jeszcze niecała połowa sezonów przede mną) jest prawie identyczne pod kątem głównej linii fabularnej (nie licząc np. zmiany głównego złego) i zawiera, na ile mi wiadomo, sporą część przekazu oryginału. To w sumie chyba najbardziej brutalny sezon względem poprzednich i Rangerzy bardzo często ostro tam obrywali. Sporo tam również na temat wartości, rodziny, a nawet rasizmu i uprzedzeń.

"Oryginałów" jest znacznie, znacznie więcej, niż sezonów Power Rangers zatem absolutnie nie widzę możliwości, aby poświęcić również jemu 100% czasu, ale jest to fascynujący fenomen. Mnie osobiście polecano obejrzeć "Chojin Sentai Jetman" oraz "Kaizoku Sentai Gokaiger", który jest sezonem rocznicowym i opisano mi go jako "Super Sentai w pigułce".

Z tego, co kojarzę, w Stanach na bieżąco są wydawane DVD z Super Sentai z angielskimi napisami, więc nie powinno być większego problemu z dostępem do nich, ale rzeczywiście szkoda, że nie ma jak streamingowo ogarnąć. Poza tymi, które wymieniłem, z chęcią obejrzałbym oryginał służący za podstawę dla MMPR i dla Time Force.

So, 16 Listopad 2019, 12:01:50
1
Odp: Aliens vs Predator
Cytuj
Nowelizacja 3-ego dzieła z serii kinowej "Obcy" w wykonaniu A. D. Fostera była intuicyjnie chhwytliwa, potrafiąca się podobać, i to na tyle, że nabyłem dość zaufania, aby wziąć się za komiksowego "Obcy 3" W. Gibsona.
Tylko co ma nowelizacja Fostera do adaptacji scenariusza Gibsona?  ???

Spoiler: PokażUkryj
Tak, wiem, że ten człowiek nie wie co pisze i nie ma sensu z nim dyskutowac, ale musiałem zapytać :P



So, 23 Listopad 2019, 14:25:00
1
Odp: Nieudane zakupy Dobre opinie w necie oraz promocja egmontu spowodowała, że kupiłem trzy tomy Batmana (Trybunał Sów itd). Oj nigdy więcej! Żadnego superhero.
Umordowałem się straszliwie, jak zaczynam czytać to zawsze chcę dokończyć ale poddałem się w połowie 3 tomu, nie wiem jak się kończy i chyba nie chce wiedzieć.

Cz, 28 Listopad 2019, 13:05:05
1
Odp: Nieudane zakupy Ja dałem sobie spokój po pierwszym tomie. Jeśli Trybunał Sów ma być najlepszym Batmanem Snydera to szkoda mojego czasu na te pozostałe.
Nie jest to z pewnością najgorszy zakup, ale jednak duże rozczarowanie.
Moje osobiste zarzuty są dokładnie takie same jakie powtarzały się wielokrotnie ze strony innych - Snyder to przegląd efektownych scen, na połączenie których ze sobą autor już nie ma pomysłu ani na zakończenie tego wszystkiego. Jak dla mnie zbyt dużo palm face jak na jeden album.

Cz, 28 Listopad 2019, 19:55:47
1
Odp: Komiksy Disneya (Kaczor Donald, Kaczogród) Znalazłem chwilę, więc pozwolę sobie nawiązać do starej dyskusji o tłumaczeniach z "Kaczora Donalda" i "Kaczogrodu". To nie jest w żadnym wypadku miarodajne i całościowe badanie, ale niedawno wpadła mi w oko ramka otwierająca historyjkę "Good Canoes and Bad Canoes" i jej polskie tłumaczenia:

Oryginał: Donald and his nephews are at a northern lake, where Donald is feeling so cocky that he has entered a canoe contest against his lucky cousin Gladstone Gander!

Tłumaczenie Jacka Drewnowskiego (z "Kaczogrodu", t. 4): Donald i jego siostrzeńcy wybrali się nad Jezioro Łabędzie. Donald czuje się taki pewny siebie, że startuje w zawodach kanadyjek przeciwko swojemu kuzynowi Gogusiowi...

Tłumaczenie Michała Wojnarowskiego (z "Kaczora Donalda" 39/1997): Szanowna publiczności, kochani telewidzowie, drodzy czytelnicy. Znajdujemy się właśnie nad Jeziorem Północnym, gdzie Donald, ogarnięty niezrozumiałym napadem pewności siebie, rzucił wyzwanie swojemu kuzynowi i wiecznemu szczęściarzowi w jednej osobie, znanemu nam skądinąd pod jakże banalnym imieniem Gogusia...

Ten przykład chyba dobrze ilustruje to, o czym pisałem wcześniej w tym wątku. Nie chodzi mi o to, że polska wersja z KD mi się nie podoba. Ona jest wspaniała! Płynna, ładna, z wyszukanym słownictwem... Ale jest w niej co najmniej tyle samo twórczości pana Wojnarowskiego (do spółki z prof. Bralczykiem), co Carla Barksa. Tłumaczenie Jacka Drewnowskiego jest bliższe oryginału i pierwotnej intencji Carla Barksa - więc jako przekład lepsze, nawet jeśli jako tekst ma mniej fajerwerków.

Myślę, że to ma duży związek z publikacjami, w których ukazały się te tłumaczenia. Moja hipoteza jest taka, że w redakcji "Kaczora Donalda" z lat 90 dużą rolę odgrywały tendencje dydaktyczne: pokazanie, że komiks może być wartościową lekturą dla młodych czytelników przez rozszerzanie ich zasobu słownictwa (stąd też angaż prof. Bralczyka jako konsultanta lingwistycznego). Poza tym ogólnie rzecz biorąc, komiks jako gatunek i Barks jako twórca nie mieli wtedy takiego statusu jak teraz, co mogło sprawić, że polska ekipa była bardziej chętna do kreatywnego tłumaczenia i podkręcania tekstu źródłowego. Znamienne na przykład, że w tamtym czasie przy komiksach w KD nie było w ogóle nazwisk ich autorów.

Dla odmiany "Kaczogród" to kolekcja sygnowana nazwiskiem Barksa i przeznaczona w dużej części do miłośników komiksu, którzy znają tego twórcę i chcą zapoznać się z jego twórczością i stylem - więc ważne jest, żeby przekład oddawał oryginał jak najwierniej, a osoba tłumacza nie przesłaniała osoby autora. Dzięki temu mamy dobry obraz komiksów Barksa takich, jakimi je stworzył.

Z całego serca rozumiem sentyment do polskich wersji M. Wojnarowskiego, bo sam się na nich wychowałem i uważam, że językowo są przepiękne i bogate. Jednocześnie jednak wydaje mi się, że krytykowanie tłumaczeń Jacka Drewnowskiego z "Kaczogrodu", bo nie brzmią tak, jak stare przekłady z naszego dzieciństwa, jest trochę nie fair z podanych wyżej powodów.

Pt, 29 Listopad 2019, 21:49:59
1