Polubienia

Przejrzyj stronę ulubionych postów oraz otrzymanych polubień za posty użytkownika.


Polubione

Strony: [1]
Wiadomości Liczba polubień
Odp: Ceny i nakłady komiksów wydawanych w Polsce

jest mozliwość gwałtownej zmiany cen, przez IMHO politykę Egmontu "dokopywania kolekcjom". Kiedyś ze sporą przebitką chodziły i WKKMskie Daredevile i ten jeden Deadpool o Wojnie Wade'a Wilsona. Ale teraz to się zmieniło, bo Egmont nas zalał komiksami z tymi bohaterami. Podobnie było z Imperatywem Thanosa - kiedyś widziałem go na Allegro po 70-80 zł a teraz już tak dobrze nie ma. Murowanym zarabiaczem był Staruszek Logan a i teraz to się skończyło. Podobnie Potwór z Bagien, a niedługo może Kingdome Come.

Ale bzdura - co mają Daredevile z WKKM do Daredevila Egmontu? Kolekcja zupełnie pominęła Bendisa i Brubakera, które wydał Egmont. Po drugie trudno wymagać od wydawnictwa, żeby nie wydał komiksu, który był wydany 6 lat temu i jest trudno dostępny w normalnej cenie. Dla czytelnika nie ma znaczenia czy wydawcą komiksu jest Hachette, Egmont czy Mucha, ale to, że komiks jest dostępny, można go kupić w normalnej cenie i jest dobrze wydany.




Wt, 02 Kwiecień 2019, 19:42:33
1
Odp: Kolekcja Spider-Mana @UP
ALE TO NIE JEST KOLEKCJA HACHETTE. A pytanie brzmiało która ich kolekcja komiksowa kosztuje więcej niż 40 zł.

Wt, 02 Kwiecień 2019, 20:29:57
1
Odp: Kolekcja Spider-Mana Była mowa o "ICH" kolekcji. Tak więc odpowiedź brzmi żadna nie była droższa niż 39,99.
Wt, 02 Kwiecień 2019, 20:30:36
1
Odp: Wielki Martwy Proszę o posprzątanie wątku. Większość postów nie ma nic wspólnego z tematem, który (jak przypuszczam) miał dotyczyć komiksu Loisela, a nie roztrząsać kto kogo okradł, albo kto był zbyt naiwny.
Śr, 15 Maj 2019, 19:35:52
1
Odp: Szninkiel Troche smutek i nostalgia mnie nachodzi po lekturze tego watku. I to nie dlatego, ze naklad Szninkla za szybko sie wyprzedal. Lub za wolno.  ;)

Kiedys czlowiek myslal sobie, ze jak sie kocha komiksy, to chodzi o to, zeby je czytac, ewentualnie czytac i ukladac na polkach w pieknych, rownych rzedach (albo losowo rozrzucac po mieszkaniu, jak kto woli), aby moc pozniej do nich wracac. Bo przeciez chodzi w koncu o to, zeby je czytac, bo to wyjatkowe medium, szczegolnie jesli trafiamy na genialnych tworcow. Jesli jakis komiks znikal z rynku, to czlowiek mogl sie dodatkowo cieszyc (jesli w ogole zauwazyl fakt znikniecia), ze przy okazji ma cos choc troche wyjatkowego. Ale to byl bonus, a nie cel sam w sobie.

Dzisiaj, na forum komiksowym, teoretycznie pelnym pasjonatow, czytam posty i okazuje sie, ze prawie nikogo nie denerwuje podejscie wsrod czlonkow tej spolecznosci, ktore sprowadza sie do tego, ze kupujesz dzisiaj co najmniej 2 kolekcjonerskie egzemplarze, a jutro jeden wystawiasz z przebitka 2x lub wiecej, bo trzeba:
a) wyjsc na zero czyli de facto zdobyc limitowany komiks taniej/za darmo, lub
b) zarobic ile wlezie na drogim komiksie, lub
c) po prostu nie byc frajerem.

Ja rozumiem kontekst, wydanie kolekcjonerskie, ograniczony naklad, cena okladkowa jest relatywnie wysoka jak na "historie obrazkowe"- wszystko to do kupy powoduje, ze temat staje sie bardziej zlozony, ale ja sie pytam - gdzie sie podziala milosc do komiksow w tym wszystkim? Pytanie oczywiscie retoryczne - bo chocby najwieksza milosc moze sie zachwiac, gdy wmieszaja sie w to wszystko pieniadze. Jesli kiedykolwiek byly w tym jakies emocje.

Pewnie ponad polowa tych pieknych wydan kolekcjonerskich Szninkla wyladuje w ciemnych skladach spekulantow, ktorzy czesto nie maja zielonego pojecia co kupili (ale wiedza, ze sie na tym konkretnie zarabia, jesli trafimy na odpowiedni moment), albo u ludzi, ktorzy moze i znaja sie na komiksach (ba, pewnie nierzadko sa pasjonatami), ale jeszcze lepiej znaja sie na zarabianiu kasy kosztem fanow, ktorzy przespali premiere, a ktorzy sa sklonni placic kazda przebitke, byle tylko zdobyc wymarzony kolekcjonerski egzemplarz. W takim momencie wychodzi ze mnie #SlowianskaDusza i mam nadzieje, ze ci inwestorzy sprzedadza te wyjatkowe egzemplarze innym inwestorom. I tak w kolko, na wlasny koszt, beda nabijac te banke spekulacyjna, az peknie ktoremus prosto w twarz. Tzn tylko ten na koncu straci kase, bo nie ludze sie, ze zjawisko zniknie. Kolejne wydania na horyzoncie, wiec szykujmy sie na kolejne wysypy "kolekcjonerow". Zjawisko ma duzy potencjal na wzrost.

Zeby jednak nie siac defetyzmu 24/7 i zakonczyc pozytywna nuta - dodam, ze moze nie jest jeszcze tak zle z nami komiksiarzami jesli sa takie glosy, jak ten od Hansiora. Glosy, ktory przypominaja, ze komiksiarze przede wszystkim kochaja dobre komiksy, zapach swiezo wydrukowanej kartki i mozliwosc obcowania z tym wspanialym medium dlatego, ze jest wspaniale, a nie dlatego, ze sasiad obok nie zdazyl kupic tego limitowanego cuda. No i nie szukaja w tym wszystkim mozliwosci szybkiego i latwego zysku kosztem ludzi, ktorzy wspoldziela ich pasje.

Wt, 28 Maj 2019, 22:22:12
1
Odp: Szninkiel
Ale to o co ci w zasadzie chodzi? O to, że są wydawcy którzy wydają takie uber kolekcjonerskie wydania? Czy o to, że są na świecie spekulanci, którzy zawsze byli i zawsze spekulowali? Nawet Tomasz Kołodziejczak na ostatnim spotkaniu na Komiksowej Warszawie opowiadał, że zajmował się tym kiedyś i można było zrobić na tym niezłe pieniądze. Trzeba się pogodzić z faktami, a one są następujące - komiksiarze to w dużej części również kolekcjonerzy. Jak wydawnictwo chce zrobić uber kolekcjonerskie numerowane i limitowane wydanie, to ma do tego prawo. Mamy wolny rynek i jak ktoś chce kupić i spekulować, to może kupić i spekulować.

Nie wiem skad pomysl, ze moge miec zal do wydawcow. Moze z tego kawalka, ze te "piekne egzemplarze wyladuja w ciemnych skladach spekulantow", wiec to pewnie wina wydawcy, bo gdyby nie wydal (szczegolnie w limitowanym nakladzie), to by tam nie wyladowaly? W kazdym razie - nie, nie mam zalu do wydawcow. Wrecz przeciwnie - jestem wdzieczny, ze wydaja komiksy, czy to w formie zwyklej czy kolekcjonerskiej.

Co do spekulowania, ktore istnialo, istnieje i istniec bedzie - tez nie trafiles. Zjawisko ogolnego spekulowania na swiecie mnie ani nie dziwi, ani nie budzi moich emocji. Chociaz o Tomaszu Kolodziejczaku nie wiedzialem - jesli on spekulowal, to fucktycznie wszystko zmienia ;). Nie no, jaja sobie robie. Nie wiem jak ten argument mial mnie potencjalnie przekonac, ze spekulacja to po prostu kolejne zjawisko na wolnym rynku. Ale spokojnie - fakt spekulacji jako zjawiska jest mi znany nie od dzis, rozumiem mechanizm.

Co zatem budzi moje zdziwienie? Otoz to jak spekulacja w kontekscie komiksowych wydan kolekcjonerskich (ale nie tylko) spacza, moim zdaniem, nasz rynek komiksowy powiekszajac liczbe spekulo-komiksiarzy. Ludzi, ktorzy kupuja Thorgala za 500zl i wystawiaja dzien pozniej za 1500zl. Parafrazujac klasyka - "nie popieram, ale rozumiem" ten mechanizm. Ladna przebitka - kto by nie chcial takiego zarobku? Moze to nie wybrzmialo dosc mocno - ale po prostu wyrazilem zdziwienie, ze na forum pelnym komiksiarzy-pasjonatow, ktorzy kochaja to medium miloscia szczera i czysta - temat spekulacji nie budzi wiekszego sprzeciwu/emocji. Ktos tam cos napisal o psuciu rynku czy cos w ten desen, ale miedzy wierszami duzej czesci postow mozna odczuc, ze "szybko, szybko, kupujmy po te kilka egzemplarzy, latwa kasa do wziecia". Moze to kwestia moich blednych oczekiwan, projekcji wlasnego podejscia na ludzi, ktorzy wspoldziela moje hobby. Wnioski wyciagniete.

Truizmy o kolekcjonerach i prawach rynku - w pelni sie zgadzam. Tak to dziala. Ale pochodna to to, o czym pisalem wczesniej. I kolo sie zamyka.

Śr, 29 Maj 2019, 00:50:02
1