Polubienia

Przejrzyj stronę ulubionych postów oraz otrzymanych polubień za posty użytkownika.


Polubione

Strony: [1] 2 3 ... 14
Wiadomości Liczba polubień
Odp: Seriale DC od The CW 7 sezon Arrow pokazuje, że wystarczy zmiana showrunnera, czyli żegnaj Guggi ;p; i od razu mamy poziom naprawdę dobry, a momentami bardzo dobry. Ze słabszych odcinków naliczyłem tylko jeden. Reszta nie spada moim zdaniem poniżej 7/10. No i jest pomysł na flashbacki, a w tym przypadku flashwordy. Coraz bardziej historia z przyszłości intryguje i bardzo rozwija pewien wątek z początku 1. sezonu Legends of Tomorrow, gdy tytułowa drużyna trafiła do Star City z roku 2042. Najnowszy, czyli 13. odcinek obecnego sezonu Arrow pokazuje, że przyszłość zaczyna się ziszczać.
Wt, 19 Luty 2019, 00:12:48
1
Odp: "Nawiedzony Dom na Wzgórzu" (2018) - horror gotycki/dramat Już wiele lat temu zarzuciłem oglądanie filmów i seriali ze szkiełkiem i lupą wytykając produkcyjne i techniczne "wpadki" na rzecz bardziej empatycznego odbioru. I tak - w Terrorze widać na każdym kroku kręcenie serialu w studio, nie czuć panującego mrozu w ogóle oraz można się zżymać na poziom cyfrowej bestii. Po prostu przyjąłem do wiadomości niedoskonałości realizacyjne i skupiłem się na tym czym lubię. Aktorstwo - bardzo dobre, scenografia - wyśmienita (nawet chciało im się odwzorować ten zakopany list). Samo przedstawienie postępującej depresji i zniechęcenia - chłonąłem jak gąbka.
Nie czytałem książki, znam inne dzieła Simmonsa i wiem czego po pisarzu można oczekiwać, ale Terror był dla mnie serialem szalenie intrygującym i czułem smutek po obejrzeniu całości że to juz koniec.

Nd, 24 Luty 2019, 10:22:38
1
Marvel's Spider-Man

Rok 2018 można określić jako rok pajączka. I to pod rożnymi względami, także tymi smutniejszymi, gdyż to akurat w tym roku odeszło dwóch jego twórców: Steve Ditko i Stan Lee. Jednocześnie postać którą stworzyli bryluje na wielkim ekranie, a po naprawdę udanym solowym filmie, w 2018 roku ugruntował swoja pozycję w Avengers Infinity War. Filmowy Venom z uniwersum Pajączka, mimo wielu kontrowersji, także wypada zadziwiająco przyzwoicie. Koniec roku to natomiast pełnometrażowa animacja Spider-Man: Into the Spider-Verse, doskonale przyjęta zarówno przez krytyków jak i widzów. W świecie komiksowym (póki co, w Stanach) natomiast wreszcie coś się ruszyło w kwestii związku Petera i M.J.

A do tego Spider-man otrzymał wreszcie bardzo dobra grę*.



Marvel's Spider-Man wydany został niestety tylko na konsolę PlayStation 4, i jest to bezsprzecznie jeden z tych tytułów, dla których warto rozważyć zakup odpowiedniego sprzętu. Twórcy oszczędzili nam opowiadania o początkach bohatera i jego motywacjach, i praktycznie od razu, po króciutkim intro, już możemy huśtać się na sieci pomiędzy wieżowcami Manhattanu. Mija chwila, i wpadamy w wir walki. Nie ma na co czekać, gracz od razu zostaje wrzucany na głęboką wodę, choć oczywiście nie bez opieki, odpowiednio skonstruowany samouczek szybko uczy nas podstaw, a w ciągu kolejnych wielu godzin gry, oczywiście będziemy szlifować nasze umiejętności. I  zdobywać nowe, nawet w takiej grze akcji jak Spider-man musiały pojawić się poziomy postaci. Na szczęście motyw ten nie jest inwazyjny, rozwój następuje niejako samoistnie, a gracz skupia się na tym, co jest najprzyjemniejsze.



A przyjemnych motywów jest tu naprawdę sporo. Same śmiganie pomiędzy zabudowaniami dostarcza wprost niebotycznej przyjemności. Gra ma w miarę otwartą strukturę, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by na chwile zapomnieć o najróżniejszych misjach i głównym wątku fabularnych i po prostu pohuśtać się na sieci dla czystej przyjemności. Można nabierać rozpędu, nurkować, wykonywać sztuczki, biegać po ścianach, wybijać się ze szczytów. A wszystko zrealizowana w tak naturalny sposób, że już za ten element twórcom należą się gromkie brawa.



Do tego korzystanie z pajęczyny odbywa się zupełnie bezstresowo, gracz nie musi martwić się, że Pajączek "zaryje nosem" w jakąś ścianę, czy o coś choćby zahaczy. Postać zgrabnie zmienia formę ruchu, i huśtanie w ułamku sekundy może zmienić się w bieg po ścianie budynku, by po chwili znowu wybić się i śmigać na pajęczynie.



Także wylądowanie na ulicy jest bezproblemowe, a dla gracza może spowodować co najwyżej przysłowiowy opad szczęki. Ulice jak najbardziej żyją, jeżdżą samochodu, kręci się wiele osób, do tego Nowojorczycy, gdy zobaczą naszego bohatera, odpowiednio skomentują jego obecność, pochwalą, zganią, będą chcieli autograf lub... przybiją piątkę! Skaczemy do góry i momentalnie lecimy wśród szczytów wieżowców, i nic nie stoi na przeszkodzie, by w dowolnym miejscu znów wylądować na ulicy, a tam ponownie spotkamy samochody, ludzi i wiele smaczków.



Oczywiście nie mogło obyć się bez walki, a i ten element zrealizowano bardzo zgrabnie. Nasz Pajączek zazwyczaj mierzy się z przytłaczającą ilością niemilców, nierzadko uzbrojonych w broń palną, jednak nie pozostaje bezbronny. Nasza postać jest niezwykle szybka, do tego porusza się z niesamowitą gracją. Do dyspozycji mamy obowiązkową sieć, ale także arsenał dodatkowych możliwości, jak moce kostiumów czy też gadżety, którymi można bawić się wręcz wyśmienicie. A do tego dochodzi jeszcze skradanie czy uniki. Walka Pajączkiem przeradza się w prawdziwy balet, choć należy podkreślić, że jest również dość wymagająca, i wymaga odrobiny wprawy, a nasza postać na pociski i ciosy jest mało odporna.





Dopracowane i niezwykle przyjemne elementy rozgrywki opakowano w odpowiednią otoczkę fabularną. Twórcy opowiadają swoją oryginalną historię, jednak czerpią garściami z doskonale znanych już motywów z komiksów czy filmów. Dla nikogo raczej zaskoczeniem nie będzie, że ta czy tamta postać zachowa się w odpowiedni sposób. Na szczęście scenariusz obfituje w niespodzianki, tak więc i nawet osoby doskonale znające komiksy zapewne spotka parę fabularnych zaskoczeń. Do tego scenariusz jest naprawdę nieźle nakreślony, i podobnie jak pozostałe elementy gry, niezwykle przyjemny w odbiorze.





Całość gry ma otwartą strukturę, możemy śmigać na pajęczynie, a między poznawaniem kolejnych etapów głównego wątku zajmować się czy to losowymi przestępstwami, likwidować obozy bandziorów, czy też brać udział w misjach pobocznych.





Przyjemna rozgrywka, walka, czy też wątek fabularny. Ta gra właśnie taka jest, niezwykle przyjemna dla gracza, choć jednocześnie dość wymagająca, szczególnie w aspekcie walki. Jednak nie obyło się bez baboli, niestety czasem nasza postać nie do końca nas słucha podczas choćby lotu i momentami wskoczymy nie tam gdzie trzeba. Zupełnie nie przeszkadza to w swobodnej eksploatacji terenu, jednak gdy pojawiają się zadania na czas, może to być nieco frustrujące. Tak samo zdarzy się, że na czymś się przyblokujemy i niby moglibyśmy odskoczyć, ale gra zdecyduje, że akurat w tym przypadku Pajączek nie może przeskoczyć małego gzymsu. Bo nie. Wkurza także choćby ograniczona interaktywność. Większością elementów możemy rzucać, ale oczywiście nie wszystkimi. Widzimy beczkę i fru, po chwili leci we wrogów. Obok leży skrzynka, chcemy ją rzucić, ale już się nie da. Bo nie. Mimo otwartego świata gra jest aż do bólu liniowa, i czasem jest to aż nadto widoczne. Chcemy choćby dostać się do pewnego biura, a drzwi są zatarasowane paroma kartonami. Nie możemy ich odwalić, trzeba szukać drogi przez świetlik, innej możliwości nie ma. Bo nie. Dziwnie także wyglądają żetony, które otrzymujemy za różne aktywności, i które są wymagane do rozwoju i odblokowywania nowych umiejętności. Mechanizm ogólnie działa dobrze, ale jest trochę nienaturalny, i trzeba się chwilę do niego przyzwyczaić. Można mieć także uwagę do postaci przechodniów i wrogów, ewidentnie widać małe zróżnicowanie modeli, i odnosi się wrażenie, że sporo tu klonów. Mimo sporej liczby mniejszych lub większych przywar, jednak Marvel's Spider-Man i tak jest grą, z którą jak najbardziej warto się zaznajomić.





Dodatkowy atut: nie znajdziemy tu żadnych mikrotransakcji. Kupując grę otrzymujemy produkt kompletny. I chwała twórcom za to, w dzisiejszych czasach warto podkreślić takie podejście. Natomiast do gry ukazał się dodatek, podzielony na trzy części (wszystkie obecnie są już dostępne): The City That Never Sleeps, który rozszerza wątki z podstawki, przedstawiając dodatkową, całkiem ciekawą historię. Otrzymujemy nowych przeciwników, a co za tym idzie, wzrost poziomu trudności. Dodatek wystarcza w sumie na jakieś 8 godzin, i jak najbardziej, wart jest do rozegrania. Uwaga, za dodatek należy się zabrać koniecznie dopiero po zakończeniu głównej osi fabularnej!





W grze spędziłem sporo godzin, zaliczyłem podstawkę i dodatek na 100%, postać oczywiście osiągnęła maksymalny poziom, a niezwykle przyjemna platyna wpadła. I mam zamiar co jakiś czas wracać do Pajączka, choćby dla samej przyjemności huśtania się na sieci.





*gier ze Spider-manem na przestrzeni lat powstało co niemiara i wśród wielu tytułów pojawiały się tytuły zarówno tragiczne, przeciętne jak i bardzo przyzwoite, ale nigdy nie pojawił się żaden super hit. Warte polecenia gry to choćby: Spider-man z 2000 roku, Spider-man The Movie z 2002 roku, Spider-Man 2: The Game (wersja konsolowa!) z 2004 roku, Spider-Man: Web of Shadows z 2008 roku, Spider-Man: Shattered Dimensions z 2010 roku czy Spider-Man: Edge of Time z 2011 roku.

PS Stan Lee, podobnie jak w filmach, zaliczył w grze bardzo przyjemne cameo. Dodatkowo, twórcy po jego śmierci uhonorowali go planszą pamiątkową. Szkoda, że zapomnieli o Ditko....

PS 2 Za grę odpowiada Insomniac Games, mający na swoim koncie takie produkcje jak seria gier o Spyro, serię Resistance, serię Ratchet & Clank czy Sunset Overdrive.

PS 3 Latając po Manhattanie spotykamy na swojej drodze paru przeciwników, którzy momentami nieźle rozrabiają. Co ciekawe, mimo obecności na mapie takich budynków jak Sanktuarium Doktora Strange czy wieży Avengers, żaden z innych superbohaterów nie raczy nawet w małym stopniu pomóc naszemu Pajączkowi. Też koledzy, prawda?


Pn, 25 Luty 2019, 21:18:06
1
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela No na pewno lepszy strój niż cargo pants i trepy  ;D ;D ;D
Śr, 27 Luty 2019, 12:57:07
1
Odp: Gotham Czy to nie ma znaczenia, że więcej czasu Bruce spędza na posterunku policji i w towarzystwie Gordona będąc zaangażowanym w sprawy Gotham niż w swojej posiadłości, czy firmie? Jego współpraca nie wynika z tego, że jest on bezpośrednio uwikłany w te sprawy - nie jest w nich świadkiem, ani ofiarą, więc wiele spraw mogłoby się toczyć bez jego udziału i pomocy, ale twórcy postanowili budować fabułę pod mit Batmana. Jeżeli Bruce chciałby pomagać policji, Gotham i stawać się jego obrońcą do czego twórcy dążą, to powinien wykorzystywać wszystkie swoje zasoby. Niestety w serialu postanowiono, że jedyny zasobem, jaki Bruce ma do zaoferowania Gordonowi w jego krucjacie jest dobra rada i przebieranie się w kostium. Oprócz Valeski chyba z nikim innym Bruce się nie mierzył, jeżeli chodzi o przyszłych łotrów, ale mogę się mylić, w tym, że twórcy trzymają go w tej sprawie na smyczy. Dla mnie największym zaskoczeniem jest to, że przez te wszystkie sezony nie było żadnej konfrontacji z Pingwinem, a gdyby posługiwał się pozycją, portfelem, to byłoby nieuniknione, bo okazało by się, że złote dziecko Gotham jak nazywają Bruce'a jest poważną figurą w mieście z którą trzeba się liczyć. Można by też pokazać jak młody Wayne zaczyna budować swoją siatkę za pomocą różnych firm, z którymi nie można go bezpośrednio połączyć po to, aby pomagać Gotham, rywalizować zza kulis ze skorumpowaną policją i politykami, czy wreszcie dostarczać dla siebie jakieś zasoby do swojej krucjaty. Można twierdzić, że takie sprawy nie mają znaczenia, ale można też twierdzić, że to niedopatrzenia ze strony twórców.

Wątki, które zostały dziwnie poprowadzone lub są całkowicie bezsensu
  • rodzina Falcone i Gordon. W trzecim sezonie jesteśmy świadkami trójkąta Mario-Lee-Jim. Koniec trójkąta jest taki, że Gordon zabija Mario, który pod wpływem zarażonej krwi chciał zabić Lee. Na Gordona spadają gromy (mają spaść) Don Falcone niby chce zniszczyć zabójce syna, ale mu nie wychodzi. Lee zrozpaczona sama zaraża się krwią w nienawiści do Gordona i zostają liderem grupy przestępczej w prowadzeniu której później pomaga jej Nygma. W następnym sezonie pojawia się siostra Mario Sofia, która ma wielkie plany wobec Gotham, a z Gordonem ma romans.
  • romans Pingwina i Riddlera. W pewnym momencie Oswald mówi Edowi, że go kocha, ale on nie odwzajemnia jego uczuć. Pingwin urażony doprowadza do śmierci ukochanej Eda, która ginie w wypadku samochodowym. Ed próbuje się zemścić, ale ostatecznie kończy zamrożony w bryle lodowej w klubie Pingwina. Zamrożenie uszkadza mu mózg i ma problemy, aby stać się Riddlerem - szuka sposobu, aby się wyleczyć i w tym momencie jego wątek łączy się z Lee, z którą ma romans. Nie mam pojęcia po co ten wątek romansu się zaczął, ale wydaje mi się, że dalej trwa, ale zmierza donikąd.
  • wątek Ra's al Ghul jest strasznie dziwny. Z jednej strony chce umrzeć i doprowadza do swojej śmierci, później go wskrzeszają i już umrzeć nie chcę, ale zostaje po raz drugi zabity i chyba tym razem ostatecznie. W tym wątku dzieją się nietypowe rzeczy - Barbara posiada głowę demona, która pozwala jej rządzić ligą cieni, ale członkom ligi się to nie podoba (wydawało mi się, że posłuszeństwo jest tutaj bezwzględne i nie ma miejsca na żadną demokrację), dlatego następuje podział i tylko kobiety podążają za nową liderką, choć nie na długo bo Ra's po pierwszym zmartwychwstaniu chce odzyskać głowę zapewniającą moc.
  • Poison Ivy. Jedna z moich ulubionych postaci w świecie Batmana została tutaj niepotrzebnie wprowadzona i jest prowadzona bez sensu, nie udało im się pokazać jej jako famme fatale, ale może to wina aktorki którą zaangażowano w drugiej przemianie - Maggie Geha - nie sprawdziła się. Postać ta przechodzi trzy przemiany - trzy recastingi, choć jest ciągle marginalna. Nie rozumiem, dlaczego postanowiono szybko zmienić ją w dorosłą kobietę. W ostatnim sezonie dowiadujemy się, że ludzie schwytali Ivy i postrzegają ją jako wiedźmę, ale jej działania, które do tego doprowadziły są nieznane widzowi.

Wt, 05 Marzec 2019, 01:13:50
1
Odp: Kapitan Marvel Panowie, parę stron bycia piany, nie róbcie tutaj syfu, który momentami naprawdę zniechęcał do śledzenia wątków na Gildii. Moderacjo, może czyścic takie wątki, wywalać posty nic nie wnoszące do tematu? Albo chociaż do śmietnika przenosić? Chętnie poczytam o samym filmie, o opiniach, a nie wylewanie żali, że film jest be bo jest be, i nawet nie oglądając go, już mam na jego temat negatywną opinię. Bo tak, bo Disney jest zły, Fox jest zły, aktorka jest zła itp.

Premiera za dwa dni, ja lubię oglądać MCU, ale nie traktuje tego ja nie wiadomo co, dla mnie to po prostu rozrywka. Na film wybieram się w przyszłym tygodniu. Po seansie będę miał uwagi, podzielę się chętnie nimi tutaj na forum, podyskutuję. Natomiast mam głęboko w dupie opinie ludzi, którzy hetuja film przed premierą dla samego czystego hejtu. Nie podoba się, nie lubisz, to nie oglądaj, ale daj innym obejrzeć i wyrazić swoje opinie!

Śr, 06 Marzec 2019, 19:01:09
1
Odp: Kapitan Marvel Nie no, TOLERANCJA jest, bo przecież dał ci możliwość wyboru.
Możesz pójść do kina, by obejrzeć tę 'solidną pozycję' i poczuć się jak prawdziwy fan filmów MCU.
Możesz też pójść do kina, film może ci się nie spodobać, ale wtedy możesz okazać się tępawym internetowym hejterem.
A póżniej będzież już tylko polecał lub się pacał. Choose wisely!

Pt, 08 Marzec 2019, 10:47:45
1
Odp: Batman vs. Teenage Mutant Ninja Turtles Wygląda jak spełnienie moich dziecięcych marzeń... Ćwierć wieku za późno ale i tak z przyjemnością obejrzę :)
Wt, 12 Marzec 2019, 23:03:47
1
Odp: Shazam Genialne! ;D


Śr, 13 Marzec 2019, 08:05:33
1
Odp: Kapitan Marvel
3:11 z tego filmiku to jest esencja tego co mnie odrzuca od tego filmu na sam widok. Gość idealnie to podsumował.

Jeżeli gość zaczyna film, który ma być jego recenzją/opisem/zdaniem (nie wiem, jak to nazwać w tym kontekście) od stwierdzenia "filmu nie widziałem, ale opieram się na opinii moich zaufanych znajomych", to przepraszam ja wszystkich bardzo, ale może sobie go wsadzić, gdzie słońce nie dochodzi.

A co jest takiego uwłaczającego w tej 3:11? Że Carol po całym filmie mówienia jej "to możesz", "tego nie możesz", "nie okazuj uczuć", "nie używaj mocy", "uważaj, bo możemy ci je zabrać" w końcu stwierdza "chrzańcie się"? Trochę nie rozumiem zarzutu.

Nie, żebym jakoś bardzo bronił tego filmu, bo jestem świadom jego wad i istotnie do czołówki osiągnięć MCU daleko mu brakuje, ale nie jest to też film bardzo zły. Po prostu przyzwoity średniak, porządny, pozlepiany z utartych i sprawdzonych wzorców, którego Feige i spółka moim zdaniem nie muszą się wstydzić. Oczywiście, że dałoby się go zrobić lepiej - jak przecież większość filmów.

Śr, 13 Marzec 2019, 08:39:23
1