Polubienia

Przejrzyj stronę ulubionych postów oraz otrzymanych polubień za posty użytkownika.


Polubione

Strony: 1 ... 207 208 [209]
Wiadomości Liczba polubień
Odp: Egmont 2024 Dlatego ja odpuściłem X-Men w wersji E. Mam inne polskie wydania, mam prawie cały komplet runu Claremonta po angielsku, plus jeszcze trochę innego mutantowego dobra. Nie mam parcia na skopane tomy pełne błędów i bezsensownego tłumaczenia. Nie chcą moich pieniędzy? Będzie więcej na inne komiksy.
Wt, 25 Czerwiec 2024, 10:28:34
1
Odp: Egmont 2024 Jak Mandioca chciała dodrukować limitowaną Drogę, to forumowicze zarzucali jej brak honoru.

Egmont uczy się na cudzych błędach, więc idzie w drugą stronę -  nie tylko nie dodrukuje, ale jeszcze ma wywalone na tych co już zamówili i dodatkowo drze z nich łacha i trolluje. Wykażcie zrozumienie, to sprawa honoru. ;)

Wt, 25 Czerwiec 2024, 10:46:00
1
Odp: 8azyliszek - kolekcja Ooo wrociles.
Jak bedzie? Dwa tygodnie grzecznie, a potem znowu ETZ w kazdym mozliwym temacie i kolejny ban?

Wt, 25 Czerwiec 2024, 14:21:07
1
Odp: Omnibusy i inne "cegły" od Marvela, DC itd Ultimate Fantastic Four Omnibus vol. 1 został dziś zapowiedziany na marzec 2025.
Wt, 25 Czerwiec 2024, 16:55:24
1
Odp: Atomcomics.pl - opinie o sklepie Pojawił się nowy PREORDER:

https://www.atomcomics.pl/kategoria/preorder-07-2024

Cz, 27 Czerwiec 2024, 00:53:08
1
Odp: Problemy techniczne Globalne ocieplenie, już jest chłodniej i śmiga normalnie
Cz, 27 Czerwiec 2024, 21:18:41
1
Odp: Problemy techniczne Mati! Pomóóóóóóóóżżżżżżżżżżżżż
So, 29 Czerwiec 2024, 09:39:17
1
Odp: Mucha Comics
15 zeszytów Iron Fista to jest Claremont/Byrne

A Brood Saga bardzo dobra.

Początek runu Claremonta to jest końcówka lat 70-tych, tam ściany tekstu są, nie ma do tego sentymentu za bardzo, ludzie odbiją się od tego.
Możliwe że ludzie się od tego odbiją, nie twierdzę że nie. Pamiętam komentarze na forum jak w WKKM pojawił się tom Mroczna Feniks. Wtedy też ludzie narzekali na ściany tekstu. Ale... mój 12 letni syn czytał dwa tomy Essential X-Men z Mandragory, na przemian z innymi wydaniami tych komiksów w kolorze jakie wyszły w naszym kraju i mu się podobało. Dodam, że obecnie czyta namiętnie One Piece, więc nadzieja jest 🙂

Nd, 30 Czerwiec 2024, 22:59:48
1
Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów - sezon drugi Czerwiec
 
The Adventures of Superman nr 448 - standardowo dla fabuł rozpisanych przez Jerry’ego Ordwaya dzieje się tu bardzo wiele. Stąd wątki m.in. Amandy McCoy, Gangbustera oraz relacji pomiędzy Lois Lane, a Jose Delgado. A w tle zajawki nadciągającej ku Ziemi inwazji. Dobre to były czasy dla Supermana i komiksu superbohaterskiego w całej jego rozciągłości.
 
Firestorm nr 75 - kotłowanina z pustynnym ,,demonem” okazje się preludium do zapewne kolejnej reorientacji tej serii, co jak do tej pory obecnemu jej scenarzyście wychodziło z pełnym powodzeniem. Można zatem pokusić się o przypuszczenie, że tak się sprawy będą miały także i tym razem.

Hellblazer Mike’a Careya t. 3 – w przypadku stażu tego autora idealnie sprawdza się stare porzekadło w myśl którego im dalej tym lepiej. Przynajmniej jak do tej pory i z mojej perspektywy wersja Careya jest optymalną dla tej postaci. Cynizm cynizmem, a wymagające tego sprawy są tutaj załatwiane jak należy. Wielka szkoda, że tego autora tak mało obecnie w komiksowej branży. Uwzględniając obecny kryzys wśród scenarzystów bardzo by się ten autor w ich gronie przydał.

Buddy Longway. Księga 3: Ludzkie szaleństwo – już tylko sam tytuł niniejszego wydania zbiorczego wskazuje, że względna sielanka tej serii (choć nie wolna od trudów codziennego życia) stopniowo dobiega końca. Ekspansjonistyczne zapędy decydentów młodej republiki amerykańskiej nasilają się, co oznacza, że rdzenni mieszkańcy Ameryki, egzystujący na obrzeżach terenów osadniczych, mają się czego obawiać. Wraz z nimi także Buddy i jego rodzina. A wszystko to wprawnie i nastrojowo zilustrowane przez autora tej serii, tj. oczywiście Deriba.

X-Statix t.2
– odrobina stylistyki Vertigo w przestrzeni Domu Pomysłów komercyjnej furory co prawda nie uczyniła; niemniej ta prowadzona na przysłowiowy żywioł seria okazała się wyjątkowo interesującym i oryginalnym przedsięwzięciem. Tak też sprawy mają się w jej „środkowej” odsłonie, przy zaangażowaniu tak wyjątkowych plastyków jak Darwyn Cooke, Paul Pope i oczywiście główny rysownik serii w osobie Michaela Allreda.
 
Conan t.7 - teoretycznie w wymiarze stricte rozrywkowym mamy tu wszystko czego oczekiwać mogą zapaleni wielbiciele heroic fantasy. A jednak pomimo w miarę sprawnego adaptowania na ,,mowę” komiksu opowiadania REH-a ,,Pełzający cień” trudno dopatrzeć się w tym zbiorze twórczej wyjątkowości porównywalnej z również realizowanymi na potrzeby Dark Horse projektami Kurta Busieka i Timothy'ego Trumana. Stąd poczucie niedosytu by nie rzec, że wręcz rozczarowania.
 
The Adventures of Superman nr 449 - Metropolis niepokojąco zaczyna upodabniać się do Gotham... Nic zatem dziwnego, że zaułki tego miasta regularnie patroluje Guardian z Projektu Cadmus. Czeka nań w ich trakcie mnóstwo niespodzianek; tym bardziej, że Człowiek ze Stali zaabsorbowany jest wyzwaniami na skale kosmiczną. Krótko pisząc Inwazja w toku.
 
Marvel Origns t.37: Kapitan Ameryka 2 - udany ,,misz-masz" przygód Kapitana z okresu II wojny światowej i początków jego aktywności już po przyłączeniu się do Avengers. Nazistowskie mechy, odhodowane w sekretnych laboratoriach humanoidy i nad wyraz dobrze się trzymający Nick Fury to tylko część atrakcji tego tomu, rozrysowanych przez Jacka Kirby'go, George'a Tuske i - co szczególnie mnie cieszy - Johna Romite Starszego. 
 
Firestorm nr 76 - okładka tego epizodu trafnie ujmuje jego treść. Stąd Nuklearny Heros zmuszony jest ponownie zmierzyć się ze znanym z ,,Legend” Brimstonem, przeciwnikiem bez dwóch zdań wymagającym. Na szczęście może on liczyć na wsparcie niezawodnej Firehawk. Sprawnie ujęta, rozrywkowa historia.

Smerfy i zakochany czarownik – czy zatwardziały wróg skrzaciej społeczności w osobie Gargamela zdolny jest do stanów emocjonalnych innych niż pożądliwość zupy a la Smerf? Na podstawie niniejszej odsłony przypadków podopiecznych Papy Smerfa wygląda na to, że tak! Potrzebuje on jednak odrobiny wsparcia, by samemu dojść do wniosku, że tak się sprawy mają! Kolejna udana odsłona przygód Smerfów w wykonaniu następców nieodżałowanego Peyo.
 
Diuna: Ród Harkonnenów t.1 - wątki znane z poprzedniej odsłony ,,Legend Diuny” zostają tutaj sprawnie i przekonująco rozwinięte. Szczególnie zaskakuje okoliczność, że nie wszyscy przedstawiciele tytułowego rodu to sadyści i psychopaci. Wizualnie znać wpływy stylistyki japońskiej. Bardzo dobrze się stało, że Non Stop Comics kontynuuje tę linie wydawniczą.
 
Przyjaciela Roda Taylora
- pomimo umowności typowej dla westernów z lat 50. i 60. (wymuskani kowboje w czyściutkich ubrankach) ten krótki komiks nie przestaje urzekać już tylko finezją kreski, którą został rozrysowany. Tym bardziej żal, że mimo wszystkich niedogodności Jerzy Wróblewski nie zdołał jednak odnaleźć się w roli rysownika Domu Pomysłów. Można jedynie wyobrazić sobie jak w jego wykonaniu prezentowałaby się np. Pierwsza Rodzina Marvela lub Frank ,,Punisher” Castle. ,,Ubarwiona” wersja ostatniego i nieukończonego komiksu Mistrza z Bydgoszczy (,,My nigdy nie śpimy”) to dodatkowy walor tej publikacji, uzupełnionej o teksty śp. Andrzeja Janickiego i Macieja Jasińskiego. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na użycie papieru porównywalnego z pierwszym wydaniem ,,Przyjaciół...”. 

Flash t. 4 – zaabsorbowanie Barry’ego Allena w ramach Międzywymiarowej Ligi Sprawiedliwości sprawiło, że punkt ciężkości serii poświęconej Szkarłatnemu Sprinterowi przekierowany został na dobrze znanego fanom tej marki Wally’ego Westa. Potencjał w tym pomyśle niewątpliwie był, bo przecież niegdysiejszy Kid Flash, po przejęciu roli swojego „poległego” podczas Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach mentora (tj. właśnie Barry’ego) przez ćwierć wieku odnajdywał się w roli głównego dysponenta Mocy Prędkości. W przypadku tego jednak zbioru nie zagrało to tak jak powinno. Nie przekonuje sam protagonista, intrygi w które został wciągnięty jak również jego przeciwnicy. Aż tęskno za Joshuą Williamsonem, który pomimo okazjonalnych spadków formy prędko brał się w garść, proponując przekonujące fabuły.
 
Mity Świata: Jazon i złote runo – jak to w przypadku tej serii jest standardem, także ten antyczny „crossover” nic nie stracił ze swojej pierwotnej siły rażenia. Do tego po raz kolejny daje o sobie znać przemożny (by nie rzec, że kluczowy) wpływ niewiast na bieg spraw i wypadków. A komu przyjdzie stanąć na przekór ich zamierzeniom, tego marny los; nawet jeśli jest bratem lub ojcem zdeterminowanej kobiety.
 
Marvels: Wydanie jubileuszowe – liczący ponad pół tysiąca stron album okazał się idealnym sposobem na świętowanie XXX rocznicy pierwszej prezentacji tej obecnie kanonicznej wręcz pozycji wśród ścisłej czołówki najlepszych komiksów superbohaterskich. Rzecz ani trochę nie straciła ze swojej pierwotnej jakości, a liczne dodatki o które uzupełniono ów tom to atrakcja sama w sobie, której dobrze, że doczekali się również polscy czytelnicy.

The Adventures of Superman nr 450 - nadszedł czas trudnych decyzji. Przerażony zachwianiem swojej poczytalności Człowiek ze Stali decyduje się opuścić bliskich i świat, który okazał się dlań przystanią po katastrofie Kryptona. Świetnie ujęta wewnętrzna autodyscyplina Clarka i jego silne poczucie odpowiedzialności. A przy okazji jest to nowy początek w dziejach Kal-Ela, częściowo rozpoznany przez polskich czytelników w emocjonującej odsłonie ,,Supermana” z czerwca 1991 r.
 
Firestorm nr 77 - mimo że tytułowy bohater na ogół poświęcał większość swojej aktywności na zmagania z czeredą problematycznych osobowości typowych dla superbohaterskiej konwencji, to jednak okazjonalnie podejmował się on również bliższych naszej rzeczywistości wyzwań. Tak też sprawy mają się w niniejszej odsłonie przygód Firestorma, inicjującej opowieść z klęską głodu jako motywem wiodącym. Zapowiada się interesująco, aczkolwiek twórca warstwy plastycznej mógł się bardziej przyłożyć.
 
Green Lantern: Dragon Lord nr 1 - jak się okazuje na długo zanim do akcji wkroczyli XX-wieczni dysponenci pierścieni Mocy (nie wyłączając ,,Latarnika” Złotej Ery w osobie Alana Scotta) w rządzonych twardą ręką starożytnych Chinach pojawił się nieznany wcześniej wybraniec Strażników Wszechświata. Był nim trapiony wątpliwościami adept jednego z miejscowych eremów imieniem Jong Li. Początek tej zrealizowanej przez w swoim czasie współtwórców serii ,,The Hands of Schang-Chi, Master of Kung Fu” - tj. Douga Moencha i Paula Gulacy - zapowiada się interesująco. Zresztą już sam koncept uzupełnienia dziejów Korpusu Zielonych Latarni osadzony w realiach zamierzchłej przeszłości pociąga i przekonuje.
 
Green Lantern: Dragon Lord nr 2 - hamletyzowania w wykonaniu Jonga Li (tj. protagonisty tej serii) ciąg dalszy. Tyle z tego, że wykazuje się on nadspodziewaną biegłością w zakresie szermierki, a jego obsesja na punkcie cesarskiej konkubiny imieniem Jadeitowy Księżyc zostaje wynagrodzona. Paul Gulacy (rysownik mini-serii) w bardzo dobrej formie, a rozwój akcji intryguje.
 
Green Lantern: Dragon Lord nr 3 - Jong Li wykazuje się godną pamięci swego mistrza determinacją. Do tego bez użycia pierścienia Mocy. Niniejsza mini-seria to był obiecujący zaczyn na większy projekt. Niestety najwyraźniej nie zdobyła sobie na tyle licznego grona odbiorców, by pierwszy Ziemianin w funkcji Zielonej Latarni Sektora 2814 powrócił w kolejnych fabułach. A szkoda.
 
The Weird nr 1 - otwarcie jeszcze jednej wspólnej inicjatywy Jima Starlina i Berniego Wrightsona (twórców mini-serii ,,Batman: Sekta”) to de facto jedna wielka sekwencja sprowadzania do tzw. parteru ówczesnego składu Ligi Sprawiedliwości. Jak na wspomnianego plastyka jego styl jest tu nadspodziewanie standardowy. Inicjatywa ta zapowiada się jednak interesująco.

The Weird nr 2
- mimo że tytułowa Istota nie była przesadnie chętna, by wyjaśnić przedstawicielom Ligi Sprawiedliwości powody swojego przybycia na ziemski ,,obszar” egzystencji, to jednak okazała się skłonna do takiej rozmowy z synem mężczyzny, którego martwą powłokę przejęła jako ,,naczynie” na czas pobytu w ,,naszym” wymiarze. Wiele to wyjaśniło, dzięki czemu fabuła okazała się jeszcze bardziej zajmująca.
 
Kapitan Żbik: Zerwana sieć - tytułowy ,,Superman z MO” po raz kolejny śpieszy z pomocą zaangażowanej społecznie, a przy tym dobrze rokującej młodzieży. Tym razem w kontekście motywu znanego z serialu ,,Akwen Eldorado” kradzieży ryb z państwowej hodowli. Od dydaktyzmu w odmianie PRL-owskiej wręcz tu kapie, aczkolwiek wiodąca intryga jest w miarę wartka. Jej ewentualne niedostatki wprawnie kompensuje Jerzy Wróblewski.

The Weird nr 3 - portal pomiędzy ziemską sferą egzystencji, a wymiarem pochodzenia protagonisty tej mini-serii jest już bliski otwarcia. Weird robi zatem co w jego mocy, by powstrzymać przedostanie się do naszego świata wrażych i złaknionych żeru istot. Niestety nie spotyka się to ze zrozumieniem członków Ligi Sprawiedliwości. Prawdopodobnie na ich własną zgubę... 
 
The Weird nr 4 - ujmując rzecz wprost wzruszająca, dosycona emocjami opowieść. Poświęcenie i odpowiedzialność skumulowane w nadspodziewanie znacznym stopniu.
 
Firestorm nr 78 - eksperyment tytułowego bohatera na rzecz chociaż cząstkowej naprawy świata w toku. Stworzony przezeń Eden kwitnie, choć również w tej wersji rajskiego ogrodu nie brak węża. Firestorm nie zamierza jednak łatwo się poddawać. Plus co najmniej jedna niespodzianka w kontekście natury tej postaci.
 
Daredevil: Znowu w czerni t.1 - po pamiętnych wyczynach Briana Michaela Bendisa i Eda Brubakera każdy kolejny scenarzysta oddelegowany do tworzenia perypetii Daredevila zmuszony jest borykać się z bardzo wysokimi oczekiwaniami. Zgrabnie wybrnął z tego Mark Waid de facto resetując losy niewidomego herosa. Następca współtwórcy „Kingdom Come” w roli kolejnego kreatora fabuł z udziałem Matta Murdocka - Charles Soule - zdecydował się na powrót do tzw. mrocznych klimatów. I chociaż przynajmniej na ten moment zaproponowane przezeń historie znacznie ustępują dokonaniom wymienionych na początku specjalistów od słowa pisanego, to jednak ich rozrywkowy potencjał jest znaczny, a większość konceptów (vide młody pomocnik DD) przekonująca. Stąd w ogólnym rozrachunku nie jest może genialnie, aczkolwiek więcej niż dobrze.
 
Wonder Woman. Historia: Amazonki - album wizualnie wysmakowany, z gatunku takich, do których można powracać już tylko z racji właśnie ujmującej warstwy plastycznej. Fabularnie natomiast rzecz niewiele więcej niż przeciętna i jak przystało na nasze powichrowane czasy naznaczona czwartą, a nawet piątą falą feminizmu. Tyle z tego, że w miarę stonowaną, bez tak powszechnej w kręgach pseudo-opiniotwórczych zajadłości.

Marvel Origins t. 38: Fantastic Four 10 - aż miło obserwować jak pomimo ponad czterdziestu odsłon tej serii jej autorzy nic a nic nie tracili ze swojego twórczego zapału. Sprawne żonglowanie sprawdzonymi schematami uzupełnione o kolejne, często śmiałe koncepty sprawiają, że tę inicjatywę twórczą przyswaja się z niezmienną satysfakcją.
 
Thunderstrike nr 1 - w swoim czasie zarzucano szefostwu Marvela, że swoją ofertę ,,zapycha” podróbami topowych postaci tego wydawnictwa. Do takich właśnie ,,półproduktów” zaliczano również Erica Mastersa, zmiennika Thora, który doczekał się własnej serii jako Thunderstrike. Na podstawie pierwszego jej epizodu znać, że wspomniana opinia była aż nazbyt krzywdząca. Sam Erik ma w sobie sporo uroku osobistego, a jego okoliczności życiowe są wręcz wzorcowo po marvelowsku poplątane. Nic dziwnego, bo za jego przygody odpowiadało na tym etapie rozwoju serii dwóch fachurów w tej kategorii: Tom DeFalco i Rom Franz. Stąd inicjatywa ta zapowiada się bardzo zachęcająco.
 
Firestorm nr 79 - jak to standardowo bywa w przypadku prób zorganizowania ,,raju” na Ziemi metodami siłowymi, także ta inicjatywa skazana była na porażkę. Wynikły z niej jednak refleksje, które być może w niedalekiej perspektywie znacząco wpłyną na Ronnie’go, a co za tym idzie także na Firestorma. Znać równocześnie, że scenarzysta serii nie unika problematyki społecznej.

Pn, 01 Lipiec 2024, 22:13:15
1
Odp: Omnibusy i inne "cegły" od Marvela, DC itd
A czemu to specjalne klejenie jest tylko do połowy a później jest już niespecjalne  :) ?
Tak daleko nikt nie doczyta :)

Cz, 04 Lipiec 2024, 09:39:47
1