4
« dnia: Pn, 29 Czerwiec 2026, 17:18:22 »
Powyższy komiks przeczytałem gdy byl wydany przez Labrum Relax, wrażenia były bardzo pozytywne. Ciekawa, w przewadze sensacyjna fabuła z wątkami osadzonymi w społecznej specyfice RPA. Jeszcze bardziej podobała mi sie praca rysownika. Kolejny kontakt z Corentinem Rouge miałem przy okazji Thorgal - Wendigo, i byl to kolejny świetnie narysowany komiks tego artysty, tym razem w klimacie fantasy. Komiks "Islander" tylko utwierdził mnie w tym by zwracać uwagę na tytuły w których maczał palce Corentin, dotychczas to chyba moja ulubiona jego praca. Za scenariusz "Islandera" odpowiada Caryl Ferey, także to ten sam duet co przy "Sangoma". To pierwszy tom dłuższej historii i pewnie trzeba będzie się uzbroić w cierpliwość. Po tym komiksie sięgnąłem po "Rio", z którego kupna kiedyś zrezygnowałem (tematyka, recenzje). Kupiłem go głównie z uwagi na rysownika. Jest całkiem w porządku ale jednak w późniejszych komiksach Rouge'a kreska jest bardziej "dopracowana" a progres wyraźniejszy. Fabularnie "Rio" miało swoje ciekawsze momenty, scenarzystka porusza kilka tematycznych płaszczyzn (ta nadnaturalna może jest zbędna) a zakończenie staje się trochę "rozmyte". Nie żałuję zakupy; lektura była w przewadze "rozrywkowa", chociaż sam komiks porusza trudne sprawy ale pod kątem rysunków Corentina stawiam go najniżej. Są jeszcze komiksy "westernowe" Rouge'a od Lost in Time ("Indianie" i "Go West, Young Man") ale czekają na swoją kolej i czas na mojej osobistej "liście wstydu"