1
Komiksy amerykańskie / Odp: Wolverine
« dnia: Pt, 26 Czerwiec 2026, 20:55:47 »
Pięknie dziękuję
Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.
Czy ktoś byłby w stanie podać informacje, czy względem regularnego wydania Broni X oraz wersją limitowaną są jakieś rozbieżności w treści i np. okrojone okładki itp.? Plus jaki rozmiar ma wydanie regularne i jakie kolory są zastosowane w środku.Nikt nic? To może inaczej. Mógłby jakiś posiadacz "budżetowego" wydania Broni X podać, czy oprócz historii tytułowej znajdziemy w środku historię z Kitty i Lady Deathstrike? Jakaś galeria okładek też jest załączona?
(...) ale Slaine nie ugruntował się dlatego że jest Slainem, a dlatego że Bisley, Fabry, Power... To jest duże uogólnienie, do którego też łatwo się przyczepić, więc innymi słowami, w skrócie: gdyby Slaine nie wyglądał jak wygląda to by się tak nie ugruntował (...)Pełna zgoda. Bisley i inne tuzy tworzące w podobnym stylu - to się sprzedawało, to robiło wrażenie. Na mnie również. Ale jak po latach sięgnąłem po Slaine'y to się niestety od nich odbiłem. No nie przemawia to do mnie tak, jak za dzieciaka, gdy potrafiłem godzinami wpatrywać się w fikołki Bisleya w Slaine'ie właśnie czy Dreddzie z Batmanem. Obecnie u mnie komiks nie może stać jedynie rysunkiem. Jak chcę pooglądać graficzne cuda to sięgam po Vallejo, Bell czy Mistrza Frazettę.
Te fragmenty publikowane w Świecie Komiksu (czy fragment, bo tylko jeden odcinek kojarzę) graficznie były świetne, wspomniany John Burns.Akurat tego komiksu nie sposób oceniać po fragmentach. Fragmenty pokazują zabawny, rozrywkowy tytuł. Odbiór całości naznaczony jest przez ból i cierpienie głównych bohaterów, a sam komiks balansuje pomiędzy heheszkowym, swojskim klimatem, kinem nowej przygody i poważną historią. Naprawdę ten komiks potrafi się rozsiąść w głowie. Grafiki Burnsa są fantastyczne, ale też rysunki Frasera pięknie siadają (dynamika, mimika bohaterów). Nie mamy tu wymuskanych grafik a'la Dodson czy inny Lee, oczywiście panom nie umniejszając.
Scenariuszowo nic ciekawego.
Seria 11 tomów po około 200 stron, pakiet za jakieś 600 zł albo więcej, nieznany bohater z 2000AD.Pakiet za 600? Z pocałowaniem rączki prezesa biorę dwa komplety
Ktoś chyba chce zbankrutować SL, konkurencja?![]()

Nie wygląda na bardzo dobry komiks, wydaje mi się, że w kolejce jest sporo atrakcyjniejszych tytułówNo medium nie zrewolucjonizował, ale to naprawdę świetna historia. Robotę robi ewolucja głównego bohatera od beztroskiego bawidamka po... nie będę spojlerował ;P Zresztą w ogóle bohaterowie są tu naprawdę dobrze zarysowani. Plus dobra oprawa graficzna. Na pierwszy rzut okiem może się wydawać ten tytuł niczym szczególnym, ale wystarczy przeczytać ze dwa-trzy pierwsze zbiorczaki, żeby wsiąknąć w ten świat na całego. Jeśli co jakiś czas myślami wracam do tego komiksu i losów jego bohaterów, to już jest dla mnie wyznacznik dobrej historii. Jeśli będziesz miał chęć i okazję, naprawdę polecam się zapoznać. Oczywiście, jak z każdą lekturą, moja opinia nie musi być tożsama z twoją. Natomiast co do kolejki sporo atrakcyjniejszych tytułów - jasne że takie są. Ale też dużo ostatnio zostało wydanych gorszych (oczywiście IMO) niż przygody Nikolaia Dantego
https://www.cbr.com/nikolai-dante-the-great-game-tpb/
(...) seria wygląda ciekawie - jest humor, ale czasem poruszane są też ważniejsze tematy.Dokładnie. Cedryk bardzo przypadł do gustu moim dzieciom (chłopiec lat 12, córka lat 8 ), sam też chętnie po niego sięgam. Poczekajmy, czy wyjdzie z wydawniczego limbo.
Znów pytanie do bardziej oczytanych - historia Queen w komiksie warta kupienia, czy raczej kupsztal, który i tak się sprzeda? Nie jestem ortodoksem wyczulonym na małe rozbieżności z faktycznymi wydarzeniami (film mi się podobał), ale też nie chciałbym wydawać kasy na totalną laurkę.