Nie wiem jak wy forumowicze, ale przed obejrzeniem "X-men: Dark Phoenix" - mam nadzieję, że będzie to na dniach, najpóźniej w piątek wraz z "Godzillą II: Królem Potworów" - mam dziwne wrażenie, jakoby moją ciekawość wobec tej produkcji podsycała czysto ekonomiczna ,,wypadkowa". Chodzi o intrygującą kwestię: zysk ze sprzedaży biletów w skali globalnej; "X-men: Dark Phoenix" zdaje się zmierzać w kierunku góra 300 mln dolarów amerykańskich w Box Office. Nie wiadomo jednak, jak duży będzie ,,hype" na mrocznego Phoenixa w Azji i na zachodzie Europy. Chiny, Japonia, Koreańczycy z Południa, to naprawdę specyficzny typ widza, czasami kapryśnego, nastawionego na blockbusterowe kinowe hity. O tym ile "20th Century Fox" wyciągnie z "Dark Phoenix" tych czystych filmodolarów, nie ma to teraz znaczenia. Jedynym niezrozumiałym ruchem Studia w ogóle było zdecydowanie się na ukończenie tego filmu, a nie przełożenie go, jako projektu, który można byłoby ,,sprzedać" "Disney'owi" albo innemu Studiu, Wytwórni lub stacji streamingowej, tak, aby film rozbić na 4 odcinki, które byłyby miniserialem. Skoro jednak mamy to, co mamy, nie pozostało nam nic innego jak cieszyć się zmaganiami mutantów Charlesa Xaviera z ciemnością karmiącą się mocą i osobowością Jean Grey, w "X-men: Dark Phoenix".