Autor Wątek: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy  (Przeczytany 364 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online xanar

Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« dnia: Pn, 16 Marzec 2020, 12:11:39 »

Offline death_bird

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #1 dnia: Pn, 16 Marzec 2020, 12:44:41 »
Żeby to nie skończyło się tak, że popadają wszystkie małe i zostaną same sieciówki...
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Gieferg

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #2 dnia: Pn, 16 Marzec 2020, 13:07:16 »
Będe się cieszył jeśli cokolwiek zostanie :P

Online R~Q

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #3 dnia: Wt, 17 Marzec 2020, 17:37:08 »
Żeby to nie skończyło się tak, że popadają wszystkie małe i zostaną same sieciówki...
Tak może być. Kryzys będzie dla miast idealną okazją, by pozamykać swoje studyjne kina pod pretekstem "nierentowności". A małe prywatne rzeczywiście, jako wydatne wsparcie kultury, powinny zostać solidnie poratowane. Oj coś czuję, że poznańskie Apollo może już się nie podnieść...

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #4 dnia: Wt, 17 Marzec 2020, 21:59:01 »
Na stagnację tak, ale na upadek... NIE! Sieciowe kinowe molochy, jak "Helios", "Multikino", "Cinema City", niestety, nie będą sobie mogły pozwolić na całkowitą anihilację swego jestestwa i funkcjonowania z ogólnego rynku różnych form rozrywki, np. w Polsce. To nie wchodzi w grę, i nie chcę tłumaczyć tego zdania i mojego toku myślenia: dlaczego tak ,,na pewno będzie". To jest nie tylko w Polsce, ale i na świecie - w każdym prężnie rozwijającym się gospodarczo kraju - tak istotny sektor przemysłu rozrywkowego, że Rządy Państw za Chiny Ludowe nie mogą dopuścić do jego całkowitego zubożenia, zerodowania i zapaści! Zastanawiać się należy bardziej w tej materii, jeśli już coś, nad tym, na co pójdzie się do któregoś z sieciowych kin, ,,jak to wszystko się skończy". Czy czeka nas odgrzewanie starszych i tych nie aż tak dawno emitowanych filmów, puszczanych w odpowiednich formatach? Przykładowo z chęcią obejrzałbym "Avengers: Endgame", czy "Le Mans '66" lub "Interstellar" w formacie IMAX, jeśli Cinema City - w przypadku Polski - przechowywaloby taśmy filmowe i cyfrowe w odpowiednich miejscach, i miałoby na nie zgodę, a co za tym idzie stosunkowo łatwy dostęp, aby móc ponownie je użyć i wyświetlić na projektorze.

"Disney +", platorfma streamingowa giganta w materii kina i rozrywki w ogóle, powinna dać Polsce i innym krajom, które jeszcze tego nie mają, prawa do wcześniejszego dostępu do tej platformy właśnie, zważywszy na wstrzymanie i przesunięcie większości premier kinowych w skali globalnej i czasowej światowej stagnacji tego sektora rozrywki. A jak wiemy, to wszystko związane jest z pandemią Koronawirusa. To by było naprawdę ,,wielkie coś" mieć już dostęp do wszystkich zasobów "Disney +", i tak za miesiąc, nie... teraz, móc obejrzeć "The Mandalorian", tak jak się to powinno obejrzeć... 8)

Offline Gazza

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #5 dnia: Śr, 18 Marzec 2020, 12:32:08 »
Nie ma szans. Ich licencje nadal posiadają inne serwisy, a co za tym idzie - tak jak podali: do 2021 nie będzie D+ w większości krajów.
Niezwyciężony - 7/10  |  Sędzia Anderson: Szambala - 8/10  |  Mandroid - 8/10  |  Fear Agent - 7/10  |  Bezprawie - 8/10

Offline volker

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #6 dnia: Śr, 18 Marzec 2020, 15:13:59 »
Sami dystrybutorzy już chyba nie wierzą w otwarcie kin i zaczynają udostępniać nowości w sieci

https://www.polskieradio.pl/10/8387/Artykul/2475775,Hejter-w-sieci:

Offline misiokles

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #7 dnia: Śr, 18 Marzec 2020, 19:15:07 »
A więc kupię dostęp. By mieć swoją cegiełkę, że taka forma zarabiania na filmach w 'czasach zarazy' ma sens i jest dobrym pomysłem. A jakby jeszcze dali W lesie nie zaśnie dziś nikt, to już moja karta bankomatowa zaciera rączki :)

Odp: Wpływ koronawirusa na rynek kinowy
« Odpowiedź #8 dnia: Cz, 19 Marzec 2020, 19:13:26 »
Jesteśmy świadkiem ,,przymuszonego" wrzucenia niższego biegu przez naszą Cywilizację: stagnacja i rozczłonkowanie, czyli nic innego, jak globalny kryzys wywołany ,,efektywnym działaniem Koronawirusa", z którym zmaga się światowa gospodarka, w tym jakby nie patrzeć ogólny segment przemysłu rozrywkowego. A na plugastwo kryzysu, który nie osiągnął jeszcze pełni swej mocy, nikt nie znajduje ,,lekarstwa" - w sensie: ratunku dla istoty kultury tworzonej przez człowieka, niestworzonej do adaptacji do tak skrajnych warunków, jakie panują obecnie. Są i tacy ludzie - a któż jak nie politycy - którzy mają może i jakoś wytłumaczalny sposób na złagodzenie ,,koronowirusowego stanu zapalnego światowej gospodarki i płynnego języka ekonomii ludzkości", ale stanowi to sposób skrajny, nie przez wszystkich przeciętnych obywateli akceptowalny. A o co się rozchodzi? O pewne postanowienie polityczne, które chce się ,,przepchnąć" w Parlamencie Europejskim, aby obowiązywało w całej Unii Europejskiej. W centrum tego wszystkiego jest Netflix i płacący za korzystanie z usług platformy widz. Cóż, chyba herbata, którą piłem zawierała jakiś halucygen. Bo to, czego dowiedziałem się, czytając ten krótki artykuł, wrzucony w poście w linku kilka wierszy poniżej, nie wygląda na rzeczywistość...

http://filmozercy.com/wpis/serwisy-streamingowe-zrezygnuja-z-wysokiej-rozdzielczosci-tego-chce-unia