Autor Wątek: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon  (Przeczytany 50513 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Offline Pan M

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #735 dnia: Cz, 22 Lipiec 2021, 04:47:55 »
Tyle że nie do końca to mam na myśli. Nie mam nic przeciwko kontynuacji nawet bazujących na tych samych postaciach. Chodzi mi tylko że one nie wnosza nic nowego. Dla przykładu. TESB było bezpośrednią kontynuacją, a nie przeszkadzało to żebyśmy  dostali coś całkowicie nowego z potężną dawką świetnych nowych konceptów. I tego zabrakło mi w sequelach. Gdzie jedyne co nam zaserwowano to kalki i powtórzenia, tyle ze wszystko większe i więcej. Zgoda, Rian Johnson próbował inaczej ale z opłakanym skutkiem, bo zmiana dla zmiany to żadna wartość. Musi iść za nia jakość, a tu jedyną jakością była chęć zaszokowania przereślaniem wszystkiego co było w TFA.

Cameos sa spoko. ale jeśli jest to punkt kulminacyjny każdego z nowych tworów z tego świata, to coś jest z nim mocno nie tak.

Tylko, że TESB powstało w czasach w których marka nie była tak wyeksploatowana i fani nie dostawali jeszcze mdłości na widok szturmowców, Vadera i X-wingów. Teraz w ramach czasowych z całej sagi mamy pierdyliard książek, komiksów, gier pokroju Dark Forces, Empire at war, Rogue Squadron, 7 sezonów wojen klonów, 4 sezony rebeliantów, 1 sezon bad batch a w drodze kolejne seriale osadzone w okresie trwania sagi albo zaraz po niej.  Generalnie temat jest niesamowicie wymęczony i trudno tutaj zrobić coś całkowicie świeżego. Mandalorian był nieco świeży, bo oferował sw z perspektywy  innej postaci niż jedi i rebelianci, ale i tak musieli wykorzystać parę oczywistych pomostów znanych z filmów sw. Świeże tak totalnie na poważnie by było właśnie porzucenie w cholerę tego wszystkiego, i wejście w totalnie nową epokę bez asekuranckiego podparcia- żadne High Republic, bo tam nadal mają Yode. Disney dopóki będzie robił content w tym przedziale czasowym sw to będzie wiecznie się przymilał albo do klasycznej trylogii albo prequeli. W tym rzecz, oni nie chcą albo nie potrafią zrobić rzeczy osadzonych w tych ramach z totalnie nowymi treściami. Johnson zrobił odtwórstwo względem TESB, nawet biała planetę i AT-AT musiał wrzucić. Inaczej, bo Kylo się zachował niespodziewanie w jednym momencie patrząc na to co zwiastował film? To jest za mało. Praktycznie cała reszta filmu to bezpieczne przetwarzanie TESB z paralelą Yoda-Luke, relacją mistrz uczeń. Serio nigdy nie rozumiałem tych peanów jak "swieżym jest epizod 8. Nie chcę nikogo urazić, jednak mam wrażenie, że fani to sobie wmówili, bo by im sufit na głowę spadł jakby do nich dotarło, że dostali kolejnego klona oryginalnej trylogii.

BTW https://film.org.pl/news/george-lucas-tlumaczy-dlaczego-dialogi-w-prequelach-star-wars-sa-tak-ckliwe-246936

Byłbym w stanie nawet kupić takie wyjaśnienie, w końcu "Twin Peaks" Lyncha ma momentami iście tragicznie śmieszne motywy rodem z głupiej opery mydlanej użyte właśnie umyślnie, samoświadomie ... ale jednak w przypadku sw mówię nie. Tłumaczenie się ileś lat po fakcie, do tego cos tu nie pasuje, Lucas zaraz wystrzeli, że w ogóle teksty Haydena i Portman w II to były żarty i tak naprawdę stworzył komediowe duo wszechczasów ... no chyba to jednak by było wciskanie kitu patrząc na całokształt tych filmów, dążenie  do dramaturgii, szczególnie w epizodzie 3 i reakcje samego Lucasa na ich odbiór. Dobrze wiedzieć, że opowieść o tym jak demokracja zmienia się w dyktaturę to naprawdę było odtwarzanie tanich seriali z lat 30.


Do tego to zawsze zagrożenie, dla stworzenia apologetyki praktycznie wszystkiego co kiepskie na zasadzie "to taka konwencja". Przychodzi mi do głowy wywiad w jakiejś polskiej telewizji, albo  sieci  z twórcami Kac wawy, gdzie tak się właśnie tłumaczono i mało tego jeszcze sugerowano nie zrozumienie filmu  ;D

Wiem, że prequele mają sporo fanów i akurat można tam szukać pierdyliard różnych plusów, na czele z innym od ot settingiem i widowiskowymi pojedynkami, ale żenujące dialogi to raczej ostatnia rzecz jakiej by należało bronić i przy okazji to jest trochę takie przykre, leniwe tłumaczenie i śmianie się w twarz ludziom, którzy starają się pisać dobre dialogi. Ten rewizjonizm idzie już za daleko.

Nie mogę jednak zaprzeczyć, że Portman i Christesnen mają świetną scenę. Tą z epizodu 3, gdzie nawet nie występują razem. Anakin sięga wzrokiem na panoramę Coruscant z opustoszałej sali rady jedi, a gdzieś na drugim końcu miasta Padme robi to samo ze swojego apartamentu. Co najbardziej sugestywne w tym wszystkim, nie pada tam ani słowo.



« Ostatnia zmiana: Cz, 22 Lipiec 2021, 05:55:29 wysłana przez Pan M »

Offline Pan M

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #736 dnia: So, 24 Lipiec 2021, 14:02:15 »
Jeszcze taki  komentarz w formie mema do tego wszystkiego



 ;)

Co do jakości filmowej sw to wartość tych filmów jest przeceniana u fanów i to ostro. Na pewno Star wars były wpływowe dla całego kina i wiele mu dały, ale jako filmy same w sobie nie są aż tak dobre. Już stara trylogia miała głupio rozpisane "złote myśli" jak "Sand people always ride in single file to hide their numbers".

Narażę się niektórym, ale w sumie od filmów bardziej podobała mi się fabuła dwóch części "Knight of the old republic". Też były to prequele ;)


BTW Nie widziałem dawno zmarnowania tak dobrego aktora jak Oscara Isaaca w SW. Niech się chłop odkuje chociaż w tym Moon Knight i Metal Gear Solid, bo pomimo, że to świetny aktor to jakoś bez dobrego wykorzystania w kinie bardziej kierowanym do masowego widza. X-meni to dopiero zmarnowali chłopa, że aż niesmacznie się robi.
« Ostatnia zmiana: So, 24 Lipiec 2021, 14:16:50 wysłana przez Pan M »

Offline Bender

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #737 dnia: So, 24 Lipiec 2021, 21:59:50 »
Ja sobie wczoraj obejrząłem drugi raz to:


O raz więcej niż sam film... ¯\_(ツ)_/¯
The Delicacy, James Albon 7/10
Art Life Catherine Ocelot 8/10
Oleg, Peeters 5,5/10
Rusty Brown Chris Ware 9/10
Dragman, Appleby 7,5/10

Offline Pan M

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #738 dnia: Nd, 25 Lipiec 2021, 01:58:08 »
Ja sobie wczoraj obejrząłem drugi raz to:


O raz więcej niż sam film... ¯\_(ツ)_/¯

Zaryzykuje teorie, że za  15 lat na youtube 2.0 będą powstawać filmik jakim geniuszem są epizody Disneya. Tak, naprawdę w to wierzę, szczególnie po rewizjonizmie jakim otoczono trylogie I-III. Wystarczy, że dorośnie pokolenie dzieciaków, które polubiło najnowszą trylogie. Pewnie nie będzie jest już aż tak liczne co przy prequelach, bo  MCU mocniej absorbuje uwagę nowego pokolenia od Star Wars, ale wciąż myślę dość spore. Cholerne Star Wars w logo hipnotyzuje ludzi i Ci traktują te filmy jak jakąś biblię. Ba, przy epizodzie VIII ludzie doszukiwali się tam nie wiadomo jakiej wartości filmowej, a poza rolą Hamilla to tam naprawdę nie było niczego szczególnego.

Generalnie ta tendencja jest ostatnio tak wyrazista i stawiam, że stanie się może nie tyle trendem który wytrzyma tyle lat, ale będzie wracać cyklicznie, przy innych źle odbieranych produkcjach po latach. Batman v Superman, Spider-man 3, The Amazing Spider-Man- kolejne przykłady tej tendencji.
« Ostatnia zmiana: Nd, 25 Lipiec 2021, 02:14:49 wysłana przez Pan M »

Offline Bender

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #739 dnia: Nd, 25 Lipiec 2021, 09:06:55 »
Dodajmy, że obiektywnie (na tyle i to możliwe) np tacy Avengers to znacznie lepsze filmy. Wiec nic dziwnego, ze absorbują bardziej. Bo TROS to nie tylko zły film SW, to po prostu koszmarnie zły film.

Mimo jakości prequeli jeszcze niedawno SW to była niesamowicie silna marka. Przypomnijmy, ze TFA w Stanach zarobiło WIĘCEJ niż Avengers i Avatar.  Na świecie na 4 pozycji, niemniej to nadal jest top topów. A to co się stało później to już wszyscy wiemy.
The Delicacy, James Albon 7/10
Art Life Catherine Ocelot 8/10
Oleg, Peeters 5,5/10
Rusty Brown Chris Ware 9/10
Dragman, Appleby 7,5/10

Offline death_bird

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #740 dnia: Nd, 25 Lipiec 2021, 10:15:28 »
Zaryzykuje teorie, że za  15 lat na youtube 2.0 będą powstawać filmik jakim geniuszem są epizody Disneya. Tak, naprawdę w to wierzę, szczególnie po rewizjonizmie jakim otoczono trylogie I-III. Wystarczy, że dorośnie pokolenie dzieciaków, które polubiło najnowszą trylogie.

Pytanie czy takie pokolenie się pojawi.
OT dzieciom mogą/będą przedstawiać rodzice (albo już/też dziadkowie), którzy ją kochają i tak mogą wychować nowe pokolenie. Kto zaś chciałby pokazywać tę abominację? Ten jeden wielki policzek dla fanów?
O tym jak bardzo m.in. nowe pokolenie "polubiło" to coś może świadczyć box office - i odpowiednio 2, 1,3 i 1 mld $ na koncie. -50% w cztery lata to bardzo poważna korekta. :)
Fenomen SW polegał na tym, że ludzie do kina chodzili po kilka razy. A później piłowało się kasety VHS. Teraz przeciętny fan poszedł do kina raz i pewnie chce o tym wszystkim skutecznie zapomnieć.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Pan M

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #741 dnia: Nd, 25 Lipiec 2021, 15:01:48 »
Dodajmy, że obiektywnie (na tyle i to możliwe) np tacy Avengers to znacznie lepsze filmy. Wiec nic dziwnego, ze absorbują bardziej. Bo TROS to nie tylko zły film SW, to po prostu koszmarnie zły film.

Mimo jakości prequeli jeszcze niedawno SW to była niesamowicie silna marka. Przypomnijmy, ze TFA w Stanach zarobiło WIĘCEJ niż Avengers i Avatar.  Na świecie na 4 pozycji, niemniej to nadal jest top topów. A to co się stało później to już wszyscy wiemy.

Do tego filmowy Marvel łatwiej zbudował więź z bohaterami przez po prostu nagromadzenie i systematykę tych filmów. Rey i Finn mają  nieciekawe story arci, przy takim Starku i Rogersie to praktycznie postaci znikąd.



Pytanie czy takie pokolenie się pojawi.
OT dzieciom mogą/będą przedstawiać rodzice (albo już/też dziadkowie), którzy ją kochają i tak mogą wychować nowe pokolenie. Kto zaś chciałby pokazywać tę abominację? Ten jeden wielki policzek dla fanów?
O tym jak bardzo m.in. nowe pokolenie "polubiło" to coś może świadczyć box office - i odpowiednio 2, 1,3 i 1 mld $ na koncie. -50% w cztery lata to bardzo poważna korekta. :)
Fenomen SW polegał na tym, że ludzie do kina chodzili po kilka razy. A później piłowało się kasety VHS. Teraz przeciętny fan poszedł do kina raz i pewnie chce o tym wszystkim skutecznie zapomnieć.
 

Obecne nastolatki, które jarały się tym całym Reylo choćby. Chociaż pytanie czy one nie obraziły się na te filmy finałem, który pokazał im wielką figę z makiem.

Offline death_bird

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #742 dnia: Nd, 25 Lipiec 2021, 15:24:01 »
Obecne nastolatki (urodzone w zasadzie po prequelach) to dzisiaj baza MCU.
SW na chwilę obecną wydają mi się być marką (choć to zabrzmi głupio) bardziej "niszową".
Bo z jednej strony to jest miliardowy biznes i rozpoznawalność w skali globu, ale z drugiej ofensywa Marvela tłukącego film za filmem bierze się z b. prostej przyczyny: mnogość bohaterów.
Di$ney trzymający się kurczowo OT stoi tutaj z SW na straconej pozycji, bo pomysłów u nich praktycznie brak. Ratują ich może gry komputerowe.
Więc trzeba być wyjątkowo zawziętym nastolatkiem żeby przedłożyć plastikowych Rey i Rena nad bandę herosów z Marvela gdzie dla każdego znajdzie się coś miłego i gdzie na film nie trzeba czekać kilka lat.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Pan M

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #743 dnia: Nd, 25 Lipiec 2021, 18:22:57 »
Obecne nastolatki (urodzone w zasadzie po prequelach) to dzisiaj baza MCU.
SW na chwilę obecną wydają mi się być marką (choć to zabrzmi głupio) bardziej "niszową".
Bo z jednej strony to jest miliardowy biznes i rozpoznawalność w skali globu, ale z drugiej ofensywa Marvela tłukącego film za filmem bierze się z b. prostej przyczyny: mnogość bohaterów.
Di$ney trzymający się kurczowo OT stoi tutaj z SW na straconej pozycji, bo pomysłów u nich praktycznie brak. Ratują ich może gry komputerowe.
Więc trzeba być wyjątkowo zawziętym nastolatkiem żeby przedłożyć plastikowych Rey i Rena nad bandę herosów z Marvela gdzie dla każdego znajdzie się coś miłego i gdzie na film nie trzeba czekać kilka lat.

Ta gigantyczna przepaść będzie się jeszcze poszerzać. Marvel nadrobił trochę przerwę kinową trzema serialami, Black Widow wznawia Marvela w kinach a Star Wars na razie ma plany na kolejne seriale z których większa część jest osadzona właśnie w jakimś punkcie odniesienia jak "Kenobi", do którego dzieciaki nie będą tak emocjonalnie podchodzić, bo stara trylogia to nie ich generacja czasowa.

W ogóle epizod IX to jest istna abominacja i urzeczywistniony koszmar, co się dzieję z marką Star wars jak już  bez zahamowania robi się wyłączenie festiwal obrzygiwania odbiorcy tym co "kojarzy się z marką" a nie próbuje zrobić chociaż przyzwoity film.

Autentycznie IX to jeden z najgorszych filmów z dużym budżetem jaki powstał w historii kina.

Stara trylogia miała też masę wad, jak wcześniej pisałem nie każdy dialog czy monolog był tam perła scenopisarstwa, ale te filmy naprawdę coś wnosiły, były powiewem świeżości i  przede wszystkim były autentyczne i miały w sobie wiele serducha.

Prequele nieco rozbudowały świat. Choćby za klony, radę jedi, Coruscant, młodego Kenobiego i widowiskowe pojedynki można je w jakimś stopniu docenić. Ambicje były ogromne, ale wykonanie nie zawsze dobre, i niestety co raz mocniej przy nich wychodziło, że star wars to lepszy fenomen kulturowy niż filmy.

No i potem cały na biało wszedł Disney i zaczął bawić się w szambonurka, który wysmarował logo SW kupskiem i powiedział, ze jest super fajne bo to ciągle Gwiezdne Wojny. Generalnie Disney poleciał po całości i pozwolił, żeby SW zatraciły się w najgorszym co w tej franszyzie było, zamiast ciągnąć je choć trochę w górę.

Najciekawszy był Rouge One, który faktycznie miał jakieś znamiona chociaż szukania nowego kierunku. Niestety projekt Star Wars story, który miał być pewnym odpowiednikiem MCU szybko trafił szlag. Zaskakująco szybko po ledwo jednej porażce w postaci Solo co pokazuje jakie oni musieli mieć tam plany, ale przy okazji rozśmiesza mnie jak szybko złożyli tam bron.

Filmowy Marvel też perłą kina nie jest i ma wiele upierdliwego contentu jak nie zawsze dobre gagi czy beznadziejni w większości złoczyńcy, ale bardzo mocno nadrobił budowaniem postaci i ambicją bogatego i zróżnicowanego postaciami świata dokładnie jak piszesz.


Co do gier. Przecież to też jest cień tego co najlepsze w tej marce. Ledwo jedno "The Fallen Order" a kiedyś w tej marce były rpgi, strzelanki, strategie, wyścigi. Teraz "wydarzeniem" jest dlc star wars do simsów  ;D

« Ostatnia zmiana: Nd, 25 Lipiec 2021, 18:26:54 wysłana przez Pan M »

Offline Michael_Korvac

Odp: Uniwersum "Star Wars". Filmy, seriale, Stary i Nowy Kanon
« Odpowiedź #744 dnia: Pn, 26 Lipiec 2021, 19:59:27 »
Nie narzekać!  ;) Bez żadnego pitu-pitu i cimci rimci, forumowicze!
Bo tak jak narzekałem na "The Bad Batch", jeśli chodzi o całościową kreację pierwszych 9 odcinków tejże animacji, tak teraz zmieniam moją opinię w stronę tej produkcji o calutkie 360 stopni! Bo jakby tak przyjrzeć się odcinkom no. 11 & 12, czyli
Spoiler: PokażUkryj
swoistemu crossoverowi Nowego Kanonu Star Wars wśród bohaterów "Rebels" i "The Bad Batch"
, to w tych kilkudziesięciu minutach przygód ,,Zgrai" (stanąłem na odcinku 12-tym!), zawarło się coś fantastycznego. Łej Panie! Weźmy na to takiego
Spoiler: PokażUkryj
Choppera z odcinka numer 11... No po prostu mistrz! Epicko ,,odzywający się" Chop, z tym swoim ,,dududududu" - grubym robotycznym odgłosem i, jak zwykle zresztą, trochę panikarskim zachowaniem, to najlepsza postać całego epizodu. To była przygoda ,,Zgrai" poza fabułą, która mogła by serial ominąć... no ale, przecież trzeba zrobić Crossover, co nie? Cóż, było dobrze, to tak skrótowo mówiąc o ocenie epizodu. Animacja technicznie - z mojej prywatnej perspektywy - prezentowała się pięknie. Zmiana skali, plany zdjęciowe, detal uwydatniony w każdym rozmiarze! O tak! Natomiast, odnosząc się do odcineczka 12-ego, to właśnie w nim dobrze zagrały ,,nuty wątku" Crosshaira. Cross, w całych dwudziestu kilku minutach treści tym swoim dość specyficznym zachowaniem - jego interpretacja nie należała do najłatwiejszych; gesty zdradzały wiele, choć z drugiej strony ,,Cross" to... i tak Klon, gdyby tak iść po najmniejszej drodze oporu w takowym rozumowaniu - pokazał, że nie jest on całkowicie oddany woli Imperium i swojego zleceniodawcy. Chip w jego mózgu, zaimplementowany w okolicach odpowiednich struktur, wygląda na to zaczyna ,,dawać się we znaki", w tym sensie, że w nienazwany, dziwny sposób sam z siebie się modyfikuje lub doszło do jego uszkodzenia w wyniku mikro-zwarcia na linii przesyłu impulsów nerwowych między chipem a mózgiem Crossa.

Tak, jeśli chodzi o tę sylwetkę (syn marnotrawny powróci?) judaszowego Crosshaira, ów odcinek wypadł wybornie dobrze! A pseudo-dzieciuch, Omega, po prostu powoli się przejada, ot takie zgniłe, źle doprawione śniadanie.