Ja się nie spodziewam niczego zbyt dobrego. Kiedyś czytałem wypowiedź, któregoś z producentów (wydaje mi się, że nie był to Feige), że zaplanowanych jest 9 filmów z Hollandem. Trzy trylogie. Miało to pokazać rozwój bohatera od liceum do dorosłości. To był kapitalny plan. Można było zacząć od takich klimatów luźniejszych jak "Homecoming", a w trzeciej trylogii zobaczylibyśmy być może jakieś wariacje na temat "Ostatnich łowów Kravena" albo "Spectaculara" DeMatteisa i Buscemy. Dla widzów, którzy dorośli i ultrasów, którzy już się zestarzeli. O ile Disney by się odważył.
Wydaje się, że to wszystko poszło się walić.
"No way home" jako jakiś składak produkcji Raimi'ego, Webba i Wattsa zapowiada sie na kaszanę. Gdzie tu miejsce na rozwój bohatera, motywacje czarnych charakterów, itd.?
Siłą "Homecoming"/"Far from home" było to, że zaczynali od płotek (Vulture, Shocker, Mysterio) i szli w kierunku wysokiego C (Octopus, Green Goblin). Wadą był brak "Daily Bugle" i problemów dnia codziennego (brak kasy, grillowanie przez J.J. Jamesona, rozterki uczuciowe, pogodzenie ról Spideya i Parkera) - czyli tego wszystkiego co w dobrze napisanym komiksie o Spidey'u najfajniejsze.
Teraz też tego nie będzie - tylko jakaś multiversowa napinka. Fajnie, że wróci Dafoe, ale chciałbym żeby Molina zagrał prawdziwego Octopusa, socjopatę, a nie tę
cunt od Raimi'ego, faceta manipulowanego przez cybernetyczne macki (jakiż to był debilny pomysł). I dużo bardziej chciałbym zobaczyć Electro, Sandmana, Goblina i Octopusa zrobionych przez MCU, a nie wyroby czarnocharakteropodobne ze stajni Sony.
I to o czym piszecie - po wuja Stark, Fury, teraz Strange jako jakiś substytut ojca? Dajcie, do cholery, więcej Marisy Tomei!
P.S. A Murdock będzie na bank.
