Włączyłem z ciekawości, realizacyjnie jest przeciętnie (czyli poprawnie, można się czepiać miejscami, ale tragedii w żadnym wypadku nie ma), lekki western zahaczający o komiksowy klimat (humor), tyle że sama postać Lucky Luke'a w moim mniemaniu dalece odbiega od pierwowzoru (aczkolwiek dawno nie czytałem) - manieryzmy, charakteryzacja, sytuacje i reakcje. Gdyby nie nazwa serialu i rozpoznawalny ubiór głównego bohatera mogłaby to być dowolna inna produkcja, niepowiązana z marką LL.
The Bondsman liczyłem że mi się spodoba jak oglądałem w okolicy premiery, wiele elementów serialu trafia w mój gust, niestety to jak mało wyraziste jest w zasadzie wszystko w tej produkcji (postaci, lokalizacje, muzyka, ogólny klimat tj. horror czy humor itd.)... Koncepcja i ogólnie prowadzenie wątku przewodniego w pierwszym odcinku było w porządku, gdyby chociaż to zostało na podobnym poziomie we wszystkich odcinkach to byłoby ok, jednak serial jakby celowo chciał uniknąć zaszufladkowania eksplorując postaci, które już w tym pierwszym odcinku były najmniej angażujące... Jakbym miał określić gatunek to jest to małomiasteczkowy dramat z naciskiem na nadnaturalny horror. W obsadzie poza Baconem aktorzy znani z telewizyjnych ról drugoplanowych. Warstwa audiowizualna ani nie zachęca, ani nie odrzuca, efektów nie ma dużo, te praktyczne są całkiem dobrze wykonane, z kolei wizualne dosyć średnio. O ile miejscami można się uśmiechnąć, to nie jest to komedia, przykładowo komediowym odpowiednikiem tej produkcji jest Stan Against Evil - też produkcja o ograniczonym budżecie, ale nadrabiała właśnie takim specyficznym klimatem jaki kreował humor, The Bondsman stara się być czymś "poważnym", a z racji niedużego potencjału (zarówno budżetowo, jak i pod kątem opowiadanej historii czy postaci) wypada bardzo nijako. W tym gatunku trochę produkcji powstało w ostatnich dwóch dekadach, z jakiegoś powodu (pewnie efekty i to co przytrafia się bohaterom) na myśl przychodzi mi Wynnona Earp - ten serial również uważam za dosyć średni, i mimo że był mocno wycelowany w demografię young adult a budżet na odcinek był na pewno niższy niż w The Bondsman, to wystarczy włączyć zestawiając te dwie produkcje - w jednej postaci są wyraziste, ograniczenia są widoczne ale sceny są klimatyczne (tj. nie są "nijakie") a montaż zatrzymuje widza przy ekranie - o The Bondsman nie mogę tego powiedzieć. Jedno pozytywne to to, że serial wygląda jakby chciał iść swoją ścieżką, może miał być w jakiś sposób odmienny, ale na którymś etapie produkcji się to rozleciało i mało ciekawe wątki i postaci zespojono w całość w taki "bezosobowy" serial...
Serial aktorski dla fanów Spawna? Chwilę myślę i ciężko, bo żeby to było jakoś podobne (postaci, estetyka, wątki itp.) i nie było jednocześnie jednostrzałowym niewypałem... Ostatnio chyba na facebooku na jakiejś komiksowej grupie widziałem zresztą post krytykujący Spawna mający wywołać reakcję fanów - chyba nie spełnił swojego zadania, bo wszystkie komentarze zgadzały się z krytyką, zarówno komiksu jak i serialu animowanego... Ja na przekór powyższego niezmiennie polecam animację HBO, nie znam nic bardziej podobnego do Spawna, jedna różnica to że akcja jest niespieszna a sceny akcji są mało spektakularne (szczególnie w zestawieniu z komiksem). Co jakiś czas sobie odświeżam, ale co zostało na dłużej już po pierwszym oglądaniu to prowadzenie wątku Sama i Twitcha, o ile postać Spawna i to co dzieje się wokół niego w serialu (i przynajmniej na początku serii komiksowej) może być faktycznie określane jako tzw. flaki z olejem, tak ta para bohaterów dostała dosyć ambitne (jak na animację) ujęcie w klimacie noir.