Autor Wątek: Polskie komedie  (Przeczytany 5268 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Piterrini

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #15 dnia: So, 16 Grudzień 2023, 15:46:59 »
@misiokles Misja mi się nie spodobała (a już kiedyś próbowałem oglądać). Nawet jeśli humor faktycznie jest "ten sam", to dobrze się ukrywa pod warstwą kabaretowo-amatorskiej produkcji. Oczywiście widzę że to tvn, ale na pewno się zgodzisz, że serial ma "urok" produkcji typowo youtubowych. Szczerze nie jestem w stanie, przynajmniej obecnie, tego przeskoczyć, tj. ciężko mi dostrzec pozytywy przez rzucające się w oczy negatywy.
No ale niech będzie jakiś konkret w tym co piszę - włączyłem teraz i przyznam, że delivery (czyli to jak kwestie są wypowiadane, timing itp.) jest dosyć naturalne, bez tego co wskazywałem wcześniej odnośnie niektórych produkcji, tj. "na siłę" wciskanych żartów itp.. Nie zmienia to faktu, że serial przypomina serię skeczy, coś bardziej pasującego do formatu Saturday Night Live niż ciągłości odcinkowej w niezmiennym settingu. Ale tym znów do jakości produkcji wracamy - niby o 1670 można powiedzieć podobnie, że może być to bliższe serii skeczy, ale to jak całość jest wykonana w moich oczach przeczyłoby takiemu stwierdzeniu, ponownie - profesjonalna produkcja zrobiona "z głową", nie zestawiłbym jej z Misją.
A w kontrze do oferowanej krytyki zaznaczę, że mogę być nieco uprzedzony, bo nie podobają mi się ani Red Dwarf (komedia sci-fi, wszystko jest takie "umowne"/sztuczne), ani Hyperdrive (coś podobnego, ale jednocześnie odmiennego od Red Dwarf) ani The Bite (komedia też kręcona w pandemii), z którymi Misja ma niemało wspólnych aspektów.

Jeszcze co do humoru absurdalnego - nie uważam żeby 1670 reprezentował komedię absurdu, miejscami jak najbardziej, ale całościowo, zestawiając chociażby z przywołanym absurdalnym humorem w Daleko od noszy (serial, którego i tak nie uważam za najlepszego reprezentanta absurdu) to nie ma wspólnej płaszczyzny. Miałbym problem z nazwaniem tego "nurtu" komedii jaki 1670 reprezentuje, jest w nim dużo "wszystkiego", ale widać że wywodzi się z tzw. cringe, tyle że obecnie bym tego tak nie nazwał, bo ten nurt wyewoluował, dobrym przykładem The Office - oryginalny serial to czysty cringe, który Amerykanie najpierw starali się skopiować, ale szybko od tego odeszli w kierunku "szerszej" komedii, i właśnie taki miks reprezentuje 1670, ani to cringe, ani typowo "szeroka" (broad/wholesome) komedia, może więcej w tym satyry, ale całościowo i satyrą to nie jest...

Rozpisuję się a pytanie było proste ;) :
A jak ocenił byś poziom absurdu w Misji (jest na Player.pl)?
Z tego co teraz widziałem poziom absurdu jest znacznie wyższy w Misji niż w 1670. Z kolei takie Daleko od noszy całościowo jest bardziej absurdalne od obu powyższych.

@raj666 faktycznie, dzięki za przypomnienie, sprawdzałem po tym jak w poprzedniej wiadomości tu w wątku przywołałeś ten film. Czyli koncept nie jest u nas kompletnie nowy (bo są pewnie i inne produkcje, tylko o nich nie wiem/nie pamiętam).
A osobiście mam trochę "problem" z odbiorem polskich produkcji komediowych (czy nawet tylko zachaczających o komedię) wcześniejszych niż "późniejszy PRL" (jak wymieniłem w poście inicjującym wątek). Ewidentnie ma to związek z wrażliwością/poczuciem humoru, bo nie mam takiego problemu ze starszymi polskimi produkcjami nie-humorystycznymi, ani tym bardziej z komediami zachodnimi sięgającymi właściwie historii filmu ogółem...

Offline volker

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #16 dnia: So, 16 Grudzień 2023, 17:44:05 »
W podobnym stylu ale we współczesnej konwencji polecam La La Poland.
Humor w dobrym stylu. Niektóre gagi są wyśmienite.
https://vod.tvp.pl/programy,88/la-la-poland-odcinki,282406

Offline misiokles

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #17 dnia: So, 16 Grudzień 2023, 17:44:46 »
Cytuj
Nawet jeśli humor faktycznie jest "ten sam", to dobrze się ukrywa pod warstwą kabaretowo-amatorskiej produkcji. Oczywiście widzę że to tvn, ale na pewno się zgodzisz, że serial ma "urok" produkcji typowo youtubowych.

Zgodzę się! Ale też wiem, że Grupa Darwina może wyjść poza ten schemat - tu to było intencjonalne. Serial był nagrywany w trakcie lockdownu, stąd pomysł na formułę 'zamknięcia' i wideo-online'ów. Dla mnie to wyciągnięcie całkiem sporo soków z pandemicznych warunków (i satyry na owe warunki)

Offline Spiff

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #18 dnia: So, 10 Luty 2024, 09:08:56 »
Mówili w radiu, że "Czterdziestolatkowi" stuknie w tym roku pięćdziesiątka.
Sto lat!!!  :D

- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline deFranco

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #19 dnia: So, 09 Marzec 2024, 14:52:05 »
Temat rzeka. Mówi się, że Polska zawsze była cienka w kinie gatunkowym. Chyba nie dotyczy
to komedii, których natrzaskaliśmy całkiem sporo, w tym wiele na dobrym poziomie. Trudno o jakiś
ogólny historyczny ranking. Każda dekada w PRL obfitowała w niezłe produkcje. Lata 90-te, już
uboższe, ale jeszcze dały radę. Potem nastąpił skręt w stronę komedii romantycznych i równia
pochyła jeśli chodzi o dobre komedie. Przynajmniej dla mnie.

Moje ulubione komedie polskie (kolejność alfabetyczna):
Lata 50-te (tylko 5, ze względu na małą ilość produkcji):

Ewa chce spać (1957)
Irena do domu (1955)
Przygoda na Mariensztacie (1953)
Sprawa do załatwienia (1953)
Zemsta (1956)

Lata 60-te:
Chyba moje ulubione. Zwłaszcza rok 1966, petarda.

Bicz boży (1966)
Człowiek z M-3 (1968)
Gangsterzy i filantropi (1962)
Jak rozpętałem II Wojnę Światową (1969)
Kochajmy Syrenki (1966)
Lekarstwo na miłość (1966)
Małżeństwo z rozsądku (1966)
Mąż swojej żony (1961)
Pieczone gołąbki (1966)
Sami swoi (1967)
Święta wojna (1965)
Zezowate szczęście (1960)

Lata 70-te:

Brunet wieczorową porą (1976)
Co mi zrobisz jak mnie złapiesz (1978)
Hydrozagadka (1970)
Milion za Laurę (1971)
Motylem jestem czyli romans 40-latka (1976)
Nie lubię poniedziałku (1971)
Nie ma mocnych (1974)
Nie ma róży bez ognia (1974)
Poszukiwany poszukiwana (1972)
Rejs (1970)
Skradziona kolekcja (1979)
Wniebowzięci (1973)

Lata 80-te:

C.K. Dezerterzy (1985)
Cesarskie cięcie (1987)
Deja Vu (1989)
Kingsajz (1987)
Kogel Mogel (1988)
Konsul (1989)
Miś (1980)
Obywatel Piszczyk (1988)
Och Karol (1985)
Seksmisja (1983)
Wielka majówka (1981)
Wyjście awaryjne (1982)

Lata 90-te:

Człowiek z . . . (1993)
Dzieci i ryby (1996)
Fuks (1999)
Kiler-ów 2-óch (1999)
Komedia małżeńska (1993)
Mów mi Rockefeller (1990)
Nic śmiesznego (1995)
Pułkownik Kwiatkowski (1995)
U Pana Boga za piecem (1998)
Uprowadzenie Agaty (1993)
Rozmowy kontrolowane (1991)
Złote runo (1996)

Lata 00-te:
Wyraźnie słabszy okres. Nie byłem w stanie sklecić nawet tej symbolicznej 12-tki.

Chłopaki nie płaczą (2000)
Czas surferów (2005)
Dzień świra (2002)
Pieniądze to nie wszystko (2001)
Pogoda na jutro (2003)
Show (2003)
Superprodukcja (2002)
Vinci (2004)
Zakochani (2000)

Dalej już się nie podejmuje. Po za nielicznymi wyjątkami, polska komedia poleciała na pysk.
Czekam na: Bob Morane, Ric Hochet, Vampirella, Tomb of Dracula, Den, Indiana Jones, Xenozoic, Barb Wire, Alpha, Estelle

Offline Spiff

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #20 dnia: Nd, 10 Marzec 2024, 12:46:58 »
Kłopotliwy gość (1971)   7/10
...
moja ulubiona scena:
"Czy to u pana zaistniały pewne zjawiska?"
   24:24 - 26:52

- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline Piterrini

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #21 dnia: So, 19 Październik 2024, 10:18:25 »
Amazon stworzy swój pierwszy polski serial "Gąska", w którym wystapi Tomasz Kot. Za serial odpowiadają twórcy "1670". Premiera 29 listopada, szybko przekonamy się co z tego wyjdzie  :D

Info z https://serialomaniak.com/gaska-pierwszy-polski-serial-od-amazon/
1670 już chwaliłem, też po czasie przekonałem się do polskiego The Office (co prawda to akurat nie stricte streamingowa seria), ciekawe czy streamingi (i ich $) zmienią pole współczesnej polskiej komedii, bo zapotrzebowanie na coś "lepszego" od romcomów z karolakiem i telenowelowych komediodramatów z kożuchowską jest, tyle że "trzeba" się "zadowolić" produkcjami amerykańskimi (w większości), bo po prostu tradycyjnej telewizji nie opłaca się "konkurować". Te streamingowe produkcje nie powstają jako "konkurencja", od razu są "sprzedawane" za granicą (np. cicho o 1670 nie było w anglojęzycznym internecie), więc i opłacalność większa...
Myślałem ostatnio o tym jak nasze tradycyjne sitcomy (czyli studio + tzw. śmiech z puszki) ekspresowo niemalże zniknęły, po i tak późnym pojawieniu się w ogóle, mogę nie być na bieżąco, ale cały blok wschodni doświadczył tego samego, tyle że np. Rosja formatu nie porzuciła, a u nas jakoś "przejadł się", z drugiej strony bardzo szybko wskoczyliśmy na obecnie popularniejszy format sitcomów (single cam = jedna kamera = nie studio z kilkoma kamerami, + bez śmiechu z puszki). A może coś mieszam i Polska też tradycyjnego formatu nie porzuciła? Przecież Świat według Kiepskich skończył się dopiero 2 lata temu...
Piszę tutaj a nie w wątku "Sitcomy" bo powyższe tylko w kontekście polskich komedii :)

Offline Piterrini

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #22 dnia: Pt, 18 Lipiec 2025, 21:49:03 »
/Kolejne seriale o jakich opinie mam.../

Przypadki Cezarego P. - serial Ślesickiego z Pazurą, czyli zestaw odpowiedzialny za 13 Posterunek, to była jakaś próba powrotu do "głupich" sitcomów i uważam że częściowo udana, chociaż zdecydowanie serial nie należy do najlepszych komedii, to jest niestety średniak z dobrymi momentami. "Niestety" w komedii najważniejsze są żarty i timing, czyli dialog i jego ogółem "dostarczenie". Dialog, jakkolwiek nienaturalnie by miejscami brzmiał, jeszcze by się obronił gdyby timing działał, tymczasem bardzo kuleje, mimo że Pazura w innym aspekcie "dostarczania" (tzw. delivery) wciąż w 2015 był świetny, ale ww. timing, czyli taka forma "dostarczania" polegająca na idealnym momencie wypowiedzenia kwestii czy wykonania ruchu, gestu itp. - ten idealny moment zdaje się być przespany przy niemalże każdym żarcie, tak mocno że wręcz mam wrażenie jakbym oglądał jakąś spowolnioną wersję dobrego serialu... Nie wiem dlaczego tak to zrobiono, może uznano (tj. stacja zamawiająca uznała), że widzowie nie ogarną szybkiego żartu jak w sitcomach z przełomu wieków? Serial na youtube.

Król przedmieścia - Kowalewski w głównej roli, absurdalne sytuacje i sam setting bardzo humorystyczny, żarty też działają, postaci nie są może na tyle karykaturalne jak w moich ulubionych serialach, ale wszystkie jakoś pasują do siebie, także dziecięca postać (bo dziecięce postaci ogólnie często zaburzają balans w sitcomach, tutaj tak nie jest). No i wpadająca w ucho piosenka tytułowa (też w wykonaniu Kowalewskiego). Całość dostępna na youtube. Solidna dawka humoru w mojej ocenie.

/...i seriale o jakich chętnie opinie poznam./

Dziki - serial z Lindą w głównej roli, dawniej nie miałem z nim styczności, komedia kryminalna z miejscowo dużą dawką absurdu, no i humor pewnie nieakceptowalny obecnie, np. postaci - azjata o pseudonimie Żółty czy afropolak(?) o pseudonimie Murzyn... Oceny na takim Filmwebie szorują po dnie, jeszcze nie oglądałem więc pytanie czy mieliście styczność? Z tego co włączyłem fragmenty to mnie śmieszy, szczególnie drugi sezon gdzie tego absurdu jest więcej niż w pierwszym, chociaż widzę też mankamenty, np. ogólnie niewysoka jakość produkcji. Serial na youtube.

Bank nie z tej ziemi - kompletnie mi nieznany dotychczas serial, przeglądając ramówkę sprzed 30 lat znalazłem tą produkcję, fragment opisu:
"Główny motyw to walka dobra ze złem w postaci sił pozaziemskich - nieba i piekła. Duch Henryka (Bronisław Wrocławski) przebywa w czyśćcu. Pragnie dostać się do nieba, jednak musi odkupić swe winy. W przeszłości był właścicielem banku, zrujnował tę instytucję i popełnił samobójstwo. Chce znaleźć kogoś, kto mógłby przywrócić bankowi dawną świetność. Wybiera kryształowo czystą, uczciwą Ewę (Małgorzata Foremniak), chociaż dziewczyna nie ma pojęcia o bankowości. Zostaje jej powierzony Bank Wszelkiej Pomocy, który ma służyć osobom będącym w potrzebie. Ewa otrzymuje monetę o magicznej mocy – trzydziesty srebrnik Judasza, mający dar pomnażania gotówki, jeśli czyni się to w szlachetnym celu. Henryka i Ewę wspierają dobre duchy (agenci „Góry”), a działanie utrudniają im duchy złe (agenci „Dołu”)."
Brzmi więc jak jakieś fantasy, tymczasem to taka komedia w rodzaju mających zestawiać chyba socjalizmem z kapitalizmem, obsada świetna, wykonanie wygląda na bardzo dobre (nie ustępujące np. filmom z tamtego okresu), ale sam serial jest dla mnie zagadką - ciężko mi ocenić czym jest bez oglądania - czy jest to satyra, czy też elementy dramatu, czy... Na co wskazuje opis odcinka 12, w którym występuje część obsady Stawki większej niż życie:
Kapitan Hans Kloc musi gdzieś ukryć puszkę z Pandorą - tajną bronią Hitlera. Wybiera Bank Wszelkiej Pomocy. Jednakże w spotkaniu z przedstawicielami banku przeszkadzają Herman Brunet i Źli. Kloc zostaje pojmany, ale nie załamuje się i nie wyjawia miejsca ukrycia puszki. Gdy udaje mu się uwolnić z rąk Złych, ponawia próbę nawiązania kontaktu z dyrekcją Banku. I tym razem ponosi porażkę. Zdesperowany podąża do punktu kontaktowego u zegarmistrza Bartłomieja Kontakta. Dzięki pomocy bohaterów znanych seriali Hans myli pogoń. Po wielu perypetiach puszka z Pandorą trafia w końcu w ręce Złych, ale ich radość okazuje się przedwczesna.
Czyli serial jest jakąś formą parodii(?), czy ktoś oglądał ten Bank nie z tej ziemi? Serial jest na dailymotion.

Offline Piterrini

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #23 dnia: Nd, 27 Lipiec 2025, 12:14:57 »
Jeszcze w ramach polskich seriali spojrzałem na Kowalewskiego w obyczajowym Ja wam pokażę i pierwsza myśl, że z Lipińską świetnie by pasowali do polskiego Roseanne (tak przynajmniej dekadę wcześniej oczywiście), i to nie ze względu na cechy fizyczne - podkręcone role Lipińskiej z Miodowych Lat i Kowalewskiego z jego ogólnego repertuaru komediowego to mogłoby być mistrzostwo...

Offline Tymon Nadany

Odp: Polskie komedie
« Odpowiedź #24 dnia: Nd, 27 Lipiec 2025, 12:23:56 »
Obejrzałem kilka odcinków „Banku nie z tej ziemi” w 2004 jak się nudziłem w wakacje i, szczerze mówiąc, nie wiem, co o tym myśleć. Serial miał być komedią, ale humor jest tak naciągany i nieprzystający do dzisiejszych standardów, że ani razu się nie zaśmiałem. Fabuła z duchem bankiera, który wraca, żeby prowadzić bank i „odkupić winy”, brzmi jak miks telenoweli z kiepskim kabaretem. Te wszystkie motywy z dobrymi i złymi duchami są po prostu dziwaczne – w złym tego słowa znaczeniu. Scenariusz próbuje być oryginalny, ale wychodzi chaotycznie, a żarty są tak toporne, że aż boli. Nawet obsada, choć pełna znanych nazwisk, nie ratuje sytuacji – dialogi brzmią, jakby pisał je ktoś, kto nie rozumie, co bawi widzów. Może w latach 90. to jakoś działało, ale dziś? Totalny niewypał. Odradzam, szkoda czasu.