Autor Wątek: Ogólnie o filmach.  (Przeczytany 5001 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gazza

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #15 dnia: Wt, 20 Sierpień 2019, 08:46:55 »
Niestety, córki już dawno wyrosły więc rzadko oglądam produkcje dla młodego widza.
Z ostatnich widzianych (rodzinnie podczas wakacji) - "Król lew" Johna Favreau. :) Ale tego polecać nie trzeba - chyba, że z oryginalnym voice actingiem bo jest kapitalny!
Batman/Flash: Przypinka - 5/10 | Batman: Przeklęty - 5/10 | Gideon Falls t.1 - 7/10 | PTSD - 6/10

Offline Szekak

  • Wiadomości: 2216
  • Polubień: 1414
  • Zwyrodniały i godny pogardy bękart natury.
    • Zobacz profil
Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #16 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 10:54:45 »
Oficjalnie będzie Matrix 4! Wróci Keanu w roli Neo, reżyseria Lana Wachowski.

Jak dla mnie filmowy news miesiąca, jestem wielkim fanem serii, strasznie się jaram.
Czerwone ślepia wpatrywały się w niego, tlące się jeszcze wstrętnym życiem, by po chwili zaszklić się i znieruchomieć.

Offline komiksowe_warianty

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #17 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 10:58:58 »
No ciekawe co z tego wyjdzie. Też czekam.

Offline death_bird

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #18 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:05:30 »
Ten Neo, który zginął w "trójce"? 2 i 3 to był zjazd po równi pochyłej - obie kontynuacje pod względem klimatu nie zbliżyły się nawet do pierwszego obrazu. Obawiam się potworka.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Gazza

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #19 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:41:53 »
Uniwersum Matrix daje spore pole do popisu kreatywnym scenarzystom, czego przykładem antologia AniMatrix, dlatego dziwię się, że ktoś jeszcze zamierza odgrzewać kotleta, ubitego w trzecim filmie, Neo.
Pożyjemy zobaczymy ale trochę to na siłę już się wydaje. Wachowskie ostatnimi produkcjami również tłumów nie porywają więc....
Batman/Flash: Przypinka - 5/10 | Batman: Przeklęty - 5/10 | Gideon Falls t.1 - 7/10 | PTSD - 6/10

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #20 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:50:40 »
taki trend teraz mamy w hollywood, odgrzewane kotlety to sprzedażowy pewniak. cudów bym się nie spodziewał

Offline Szekak

  • Wiadomości: 2216
  • Polubień: 1414
  • Zwyrodniały i godny pogardy bękart natury.
    • Zobacz profil
Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #21 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:56:46 »
Były ponoć dwa kierunki w którym mogła pójść seria, nowy scenarzysta, nowa gwiazda - Michael B. Jordan i kierunek który wygrał, czyli znów pomysł Wachowskich i Keanu w roli Neo. Ja się z takiego obrotu spraw cieszę i wierzę, że będzie hit.
Czerwone ślepia wpatrywały się w niego, tlące się jeszcze wstrętnym życiem, by po chwili zaszklić się i znieruchomieć.

Online Bender

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #22 dnia: Śr, 21 Sierpień 2019, 12:57:36 »
Jedynym realnym powodem, dla którego to nie jest reboot, jest chyba eksplodujący renesans popularności Keanu. (nie żebym był zainteresowany rebootem)
Dragonball - Lepiej późno niż wcale! 10/10

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #23 dnia: Cz, 22 Sierpień 2019, 21:57:41 »
"Matrix", premiera: 1999 rok. Pamiętam, szedłem wtedy do Komunii. Sercem i umysłem byłem przy kreskówkach, jakichś tam bajkach puszczanych na kasetach video, a z popkulturą nie miałem nic wspólnego; ba, chyba nawet nie wiedziałem, co to słowo oznacza. O wirtualnej rzeczywistości, zatarciu między światem realnym, a fikcyjnym, co widzieliśmy w genialnym obrazie rodzeństwa Wachowskich, nie miałem najmniejszego w świecie pojęcia. A tymczasem mija 20 lat od premiery kinowej "Matrixa", dlatego polskie kina, jak Cinema City, dla entuzjastów tak kultowego klasyku, przygotowało specjalną ofertę:




Z cyklu surrealistycznych filmowych dziwów polecam "Morderczą Oponę" z 2010 roku. Film, mówiąc łopatologicznie, jest prosto fabularnie skonstruowanym dziełem. Piękna jest za to praca kamery w produkcji: ruch sprzętu filmującego przy odpowiednim planie i wykorzystaniu specyficznej pracy obiektywów, nagrywający poruszającą się (fazy ruchu i żywotność, jak w przy żywej istocie) oponę... "Mordercza opona" ociera się o miano bycia absurdalnie dobrym, lekko sprzecznym, zdystansowanym to typowej konwencji filmu,  dziełem. Coś niesamowitego... Obejrzyjcie to forumowicze koniecznie!

Offline R~Q

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #24 dnia: Pn, 26 Sierpień 2019, 22:52:22 »
Szkoda, że tylko w 4dx, dziwi mnie ten wybór, akurat Matrixy idealnie nadają się na duży ekran IMAX-ów jeśli już, a i tak lepiej na zwykłym, po co olglądać to na ruszających się fotelach?

Dla mnie trylogia Matrix + Animatrix + Matrix Reloaded to mocne 9/10. Nie znajduję w tych filmach zbyt wielu wad. Są świetne i dziś. Najbardziej boli pomysł z bateriami - podobno pierwotnie miała być sieć neuronowa. Ale poza tym świetne. Sceny akcji do dziś robią wrażenie, muzyka, wygląd, wszystko. Szkoda tylko, że Matrix Revolutions pozostawia niesmak. 10 minut wiązałam but.

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #25 dnia: Pn, 26 Sierpień 2019, 23:12:05 »
Tylko pierwszy Matrix, rewelacja, zdecydowanie pierwsza 10-ka filmów SF. Dwie późniejsze kontynuacje wyraźnie dopisane na kolanie, wbrew temu co twierdzili Wachowscy. Animatrix bardzo fajny. Pierwsze słyszę o tej sieci neuronowej, to zdecydowanie lepszy pomysł niż baterie. Tak się zawsze zastanawiałem ile to wat można uzyskać z ludzkiego ciała. Raczej nie tyle, żeby napędzać całą tę maszynerię.

Offline Szekak

  • Wiadomości: 2216
  • Polubień: 1414
  • Zwyrodniały i godny pogardy bękart natury.
    • Zobacz profil
Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #26 dnia: Pn, 26 Sierpień 2019, 23:31:35 »
Matrixa kocham od zawsze, dla mnie top 3 sf ever (obok Obcego jedynki i Blade Runnera). Nigdy nie byłem na 4dx, ale lepszej okazji to już chyba nie będzie. Idę!
« Ostatnia zmiana: Pn, 26 Sierpień 2019, 23:34:27 wysłana przez Szekak »
Czerwone ślepia wpatrywały się w niego, tlące się jeszcze wstrętnym życiem, by po chwili zaszklić się i znieruchomieć.

Offline Amer

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #27 dnia: Pn, 26 Sierpień 2019, 23:49:16 »
"Matrix" jest genialny. Oferuje doskonałe sceny walki (doskonałe ze względu na klimat, mniej na choreografię; taki "The Raid" bije pod tym względem dzieło Wachowskich na głowę), świetną ścieżkę muzyczną, rewolucyjne efekty specjalne oraz zagwozdki filozoficzne. W mojej ocenie ostatni przełomowy film SF.

Sequele [SPOILERY!] można sobie darować, nawet jeśli mają plot twist w postaci odkrycia przed widzami, że w rzeczywistości jest około 2699, a nie - jak twierdził Morfeusz w pierwszym filmie - około 2199. Neo nie jest pierwszym Wybrańcem, a maszyny od zawsze znają położenie Syjonu i tylko pozorują, że go szukają. I po raz kolejny chcą zniszczyć podziemne miasto pozostawiając przy życiu 23 ludzi (minimalna liczba ludzkich osobników potrzebna do przetrwania rasy).

Zestaw prawdziwego fana zawiera pierwszy "Matrix", "Animatrix" oraz zbiór esejów "Wybierz czerwoną pigułkę".

Tak się zawsze zastanawiałem ile to wat można uzyskać z ludzkiego ciała. Raczej nie tyle, żeby napędzać całą tę maszynerię.
"Pod względem inżynierskim jest to nonsens, który narusza zasadę zachowania energii. Ludzi trzeba karmić, a według praw fizyki energia pobierana w żywności musi być większa niż energia wytwarzana przez ludzkie ciało". (Peter B. Lloyd: "Spięcia w Matriksie... i jak go naprawić"; tekst z przytoczonego wyżej zbioru esejów). Nie chce mi się przepisywać całej książki, ale dalej jest o nowym rodzaju fuzji jądrowej jako rzeczywistym źródle energii (autor twierdzi, że Morfeusz wspomina o tym w którejś ze scen, ja tego nie pamiętam; w Sieci można znaleźć info, że mówi o tym jeden z pierwszych wariantów scenariusza). Na koniec autor przedstawia jeden z pomysłów na to, po co naprawdę maszynom ludzkie plantacje.

Robert J. Sawyer w tekście zat. "Sztuczna inteligencja, science fiction i Matrix" (nadal ta sama książka) podejmuje ciekawą kwestię: "Pomyślmy: gdyby maszyny AI, które zbudowały tytułowy Matrix, chciały po prostu uzyskać biologiczne źródło energii, to by nie zbierały (jak Agent Smith wyraził się w filmie) „plonów” ludzi. W końcu, aby ludzie byli ulegli, maszyny AI muszą stworzyć całą rzeczywistość wirtualną, która wygląda jak rzeczywisty świat. Co więcej, muszą nieustannie się pilnować – agenci w filmie przypominają policję Turinga ŕ rebours z Gibsona – uważać na wszystkich ludzi, którzy przecież mogliby odzyskać kontakt z rzeczywistością i wzniecić bunt. Nie, jeżeli chcesz uzyskać biologiczne akumulatory, znacznie lepszym rozwiązaniem będzie bydło: ono zapewne nigdy nie zauważy żadnych niekonsekwencji na nieprawdziwej łące, którą stworzysz, a nawet jeżeli zauważy, nie będzie nigdy spiskować w celu obalenia swoich władców – maszyn AI. Tym, czego potrzebowały maszyny AI z Matriksa, wyraźnie nie są ludzkie ciała, lecz raczej moc ludzkich umysłów – prawdziwa świadomość. Według niektórych interpretacji mechaniki kwantowej rzeczywistość zyskuje kształt jedynie na mocy obserwacji przez wyróżnionych obserwatorów; bez niej istniałyby tylko superpozycje prawdopodobieństw. Podobnie jak admirał Kirk wyraził się na temat V’Gera, możemy powiedzieć, że Matrix – aby przetrwać, zachować kształt, istnieć – potrzebuje ludzkiej cechy: prawdziwej świadomości, która, co (używam tego słowa rozmyślnie) zaobserwował Penrose, będzie nie do odtworzenia w cyfrowym komputerze, nieważne jak złożonym, opartym na naszych dzisiejszych komputerach. Wybieraj – jak mówi Morfeusz do Neo – czerwona albo niebieska pigułka. Rzeczywiście, przyszłość AI zależy od dwóch możliwości, jeżeli Bill Joy jest w błędzie, a rację ma orędownik AI z uniwersytetu Carnegie Mellon Hans Moravec – jeżeli AI to nasza przyszłość, a nie schyłek – wtedy myśl, żeby połączyć ludzką świadomość z szybkością, siłą i nieśmiertelnością maszyn jest następnym i ostatnim krokiem w naszej ewolucji".

I ciekawy pomysł, po co w ogóle istnieje Matrix (z tego samego tekstu co akapit wcześniej): "Mam również inną teorię, że komputer potrzebuje ludzi do rozgrywanej przez siebie gry – gry w Boga. Można by ich nazwać żywymi figurami szachowymi, tyle że nie istnieją żadne zasady gry. Każda osoba, każda indywidualna świadomość jest kolejną osobowością, którą komputer może zawładnąć i rządzić jej życiem i śmiercią, prawdą i złudzeniem, oporem i uległością. W opowiadaniu Ellisona ludzie żyją w „piekle” i są świadomi udręki, a częścią tej udręki jest, by każdy z nich był tego świadom i nie mógł nawet wyrazić swego bólu. Ludzkość w Matriksie – jak ludzkość w dniu dzisiejszym – musi zrozumieć, czym jest. Po co być bogiem, jeżeli nie ma kogoś, nad kim można sprawować władzę?".

« Ostatnia zmiana: Pn, 26 Sierpień 2019, 23:51:12 wysłana przez Amer »
Poloniusz: Cóż czytasz, mości książę?
Hamlet: Dymki, dymki, dymki.

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #28 dnia: Wt, 27 Sierpień 2019, 00:10:06 »
No chodziło mi raczej o kwestie czysto techniczne, ilość energii zużytej na utrzymanie takiego systemu byłaby większa niż ewentualne zyski. Mechanika kwantowa to już poza moimi zdolnościami poznawczymi, nie potrafię zrozumieć podstawowych pojęć. A filozofia...to cóż filozofia. Ellison? Chodzi o "I have no mouth..."? Tam coś było o komputerze co się pastwił nad kilkorgiem ludzi.

Offline Amer

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #29 dnia: Wt, 27 Sierpień 2019, 00:36:16 »
Bodaj nad czwórką ludzi. Komputer oplatał (fizycznie) cały glob i uczynił tę czwórkę nieśmiertelnymi, aby móc się nad nimi znęcać całą wieczność. Wwiercał się w ich umysły, dzięki czemu znał ich największe lęki. Łudził nagrodami, które przeistaczał w ostatniej chwili w koszmar. Ingerował w budowę ich ciał, celowo je deformując (było chyba przyszywanie genitaliów drugiej płci).

[SPOILER DOTYCZĄCY ZAKOŃCZENIA]

Narrator będący jednocześnie jednym z czwórki udręczonych wykorzystał moment nieuwagi superkomputera i w przypływie heroicznego altruizmu zabił trójkę towarzyszy, ale nie zdążył popełnić samobójstwa (mógł się zabić od razu, ale wolał najpierw ulżyć reszcie, mimo że relacje między ludźmi też nie były cały czas przyjazne). Komputer pozbawił go kończyn i ust (stąd tytuł: "Nie mam ust, a muszę krzyczeć"), żeby człowiek już nigdy go nie przechytrzył. Narrator jest świadomy, że jego cierpienie będzie trwać nieskończenie długo.

Opowiadanie jest chyba w domenie publicznej, można je łatwo znaleźć.
« Ostatnia zmiana: Wt, 27 Sierpień 2019, 00:39:10 wysłana przez Amer »
Poloniusz: Cóż czytasz, mości książę?
Hamlet: Dymki, dymki, dymki.