Autor Wątek: Ogólnie o filmach.  (Przeczytany 6178 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #45 dnia: Nd, 06 Październik 2019, 08:50:30 »
Kolejny film, choć to dziwnie zabrzmi, ,,o przygodach" Jamesa Bonda, którego wyreżyseruje Cary Joji Fukunaga - znany z serialów "Maniac" i "Detektyw" twórca, przyjmie flagowy dla serii filmów o agencie 007 tytuł, "No Time To Die". Pozostaje jedynie pytanie, gdzie umieścić tu podtytuł "The 25"? Miał on być, nie tak dawno zresztą, główną nazwą takowego szpiegowskiego klasyka.



Również typowo klasycznie dla gatunku kina, które reprezentuje "No Time To Die", brzmi fabuła filmu:

Na prośbę swojego starego przyjaciela, Felixa Leitera z CIA, James Bond bierze udział w misji odbicia porwanego naukowca. Trop prowadzi do niebezpiecznego złoczyńcy.


Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #46 dnia: Wt, 22 Październik 2019, 13:01:44 »
"Crawl" z 2019 roku to solidny, trzymający w napięciu thriller. Produkcja ma w sobie zalążek gatunku filmu katastroficznego i rzecz jasna horroru. Co ciekawe nie jest jednak to horror, o którym możemy powiedzieć ,,z prawdziwego zdarzenia". Rozbudowana historia głównej bohaterki, od samego początku nakreślonej jako waleczna niezłomna jednostka, na co wskazywałoby splecenie scen bieżących z retrospekcją, nie znosi tej postaci do roli słabeusza, który koniecznie musi ulec swojemu oprawcy. Bohaterka nie jest więc ,,klasyczną" ofiarą wygłodniałych drapieżników; "Crawl", to nie klimatyczne, stopniowe rozwijane "Szczęki" Spielberga, lecz o wiele bardziej dynamiczny twór. Potężne aligatory - ci niezwykle skuteczni wodni drapieżnicy nie będą mieli z nią łatwo. W ograniczonej zaciemnionej przestrzeni, w zalanych korytarzach piwnicy, tam gdzie fundamenty domu trzymają się mocno zakotwiczone, bohaterka, zresztą zawodowa pływaczka, będzie musiała stawić czoła agresywnym bestiom.

Klaustrofobiczny ścisk, wodni łowcy, którzy w zalanych podziemiach domu czują się wręcz komfortowo i główna postać, która zrobi wszystko, by ocalić siebie i ojca z śmiertelnej pułapki. Gdybyśmy wyjęli aligatory, jako główne ,,zło" obrazu, a w ich miejsce wstawili ludzi, dostalibyśmy film katastroficzny z racji huraganu, który jest prowodyrem całej sytuacji, kontekstu fabularnego filmu.

"Crawl" oceniam więc na: 7/10. Nie zrażajcie się ocenami filmu na "filmwebie", "naekranie" i innych serwisach popkulturowych. Po prostu śmiało go zobaczcie. Widz europejski, głównie polski, nie przywykł do takiego typu kina, z takimi rozwiązaniami gatunkowymi, jakbyśmy byli wiecznie niezadowoleni, i z filmu na film poszukiwali coraz ambitniejszych produkcji.


Na "Rottentomatoes", ów film ma zaskakująco wysokie notowania, czyli tę tak zwaną ,,świeżość", czy jakkolwiek się to nazywa, co opiera się na specyficznej skali oceny. "Crawl" zyskał 82 % tomatometera i 75 % pozytywnego wyniku u oglądającej film widowni. Niesamowite!


Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #47 dnia: So, 28 Grudzień 2019, 09:37:33 »
Może nie jest to stricte świąteczny klimat, ale z racji tych ostatnich, wyjątkowych, ciepłych grudniowych dni, warto było zahaczyć o coś specyficznego w tej równie specyficznej atmosferze, w tak znaczącym zbiorowisku chwil i wspomnień. I tak zdecydowałem się obejrzeć "Toy Story 4" - piękny, ale i hiperrealny, szczegółowy z mistrzowskim oddaniem drobiazgów tworzących rzeczywistość, film animowany od Pixar Animation Studios i Disneya - oglądany w jakości Blu-Ray, na płycie w tym formacie zapisu, którą kupiłem w MediaMarkt. Seans z "Toy Story 4", to przygoda, która połyka nostalgię, w dziwny sposób ją wzmacniając, wywołując ciepło na serduchu fana aż miło - miłośnika znającego pierwszą część serii animacji z ery VHS i małych wypukłych telewizorów a. k. a. kineskopiaków. Dodajmy do tego niezapomniany baśniowy morał, nie aż tak wybijający się , i te postacie: Chudy, Buzz, Rex i inni, a czar nieopisanych magicznych przeżyć nawiedzi nas w niesamowity, ba, najmniej spodziewany, sposób. Jak dla mnie animacja ta to wybitne dzieło - bo trudno to wyrazić innym zlepkiem słów i określeń, dlatego oceniam "Toy Story 4" dość wysoko, na: 9/10. Niesamowita rzecz, bo co by było, gdyby Pixara nie było?  ;)

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #48 dnia: So, 04 Styczeń 2020, 11:44:53 »
A cóż tak pusto w tym wątku tematycznym na forum? Niczym jak na Tatooine, gdy Rey wróciła na planetę o dwóch słońcach pod koniec kinowego Epizodu IX Star Wars. Pora odświeżyć co nieco dział "Ogólnie o filmach", bo naprawdę jest o czym dyskutować i dzielić się wrażeniami.



"Vanishing Point", to film, którego fanom kina pościgowego, z elementami dramatu tzw. kina drogi, szczególnie polecać nie trzeba. Produkcja swą premierę miała w 1971 roku, jednak to jak ją zrealizowano, sprawia, że wciąż jest ona aktualna. Głównym bohaterem dramatu jest Kowalski - i nie jest to Polak, lecz ktoś z takim nazwiskiem... ot tak - fabuła filmu tego nie wyjaśniała. Mężczyzna musi przewieźć podrasowane sportowe, pięknie wyprofilowane auto przez kilka Stanów w USA, aż do Kalifornii. Nie wiadomo dlaczego tak się spieszy z tą swoją robotą, gdyż z samej historii filmu dowiadujemy się, że ma on sporo czasu w zapasie, aby dostarczyć sprzęt na miejsce. Kowalski to człowiek buntu. Nic nie robi sobie z łamania zasad społecznych i w ogóle prawa drogowego; robi tego na tyle dużo, że ,,normalny człowiek" postawiony w jego sytuacji, nie mający nic światu do udowodnienia, tak by nie postępował. Mało tego, skoro trzeba dostarczyć wóz do Kalifornii, Kowalski powinien zrobić to starannie, dbając o stan białego Dodge’a Challengera 440 R/T. Bardzo specyficzny jest koniec filmu, sam nie wiem czy adekwatny do tego typu dramatycznego, refleksyjnego gatunku ,,kina drogi", które to dopiero poznaję. Bohater, renegat własnego losu, społeczny wykolejeniec
Spoiler: PokażUkryj
 w ostatniej krótkiej scenie filmu popełnia samobójstwo
. Trzeba przyznać, że szeroko ekranowe ujęcia, w których pędzący w białym wozie Kowalski jest ledwo widoczny na tle rozległego spłaszczonego krajobrazu, wyglądają niesamowicie. Obiektyw szerokokątny zrobił tu niemożebną, elegancką robotę! Jego efekt kontrastuje z ujęciami z bliska - z różnymi planami zdjęciowymi i ułożeniami kamery w pojeździe, lub gdzieś na nim.


Pierwszy raz widzę tak specyficzny film jak "Vanishing Point". To obraz z 1971 roku. Niedługo filmowi stuknie 50 lat, a temat i sposób jego realizacji w każdym aspekcie wciąż jest aktualny! Film oceniam na: 7/10


Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #50 dnia: Wt, 07 Styczeń 2020, 11:20:12 »
New Mutants

O, wreszcie!

Oto i lista najistotniejszych dla mnie, najbardziej wyczekiwanych i zaspokajających moje popkulturowe zapotrzebowania kinowych obrazów, na 2020 rok; od najbardziej do najmniej wyczekiwanych zestawionych w top 20:

1) Venom 2 (o ile będzie to październik 2020; o filmie informacji większych brak)
2) Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)
3) Tenet
4) Ciche miejsce 2
5) Eternals
6) Godzilla vs Kong
7) The New Mutants
8 ) Free Guy
9) Wonder Woman 1984
10) Black Widow
11) The Conjuring: The Devil Made Me Do It
12) 1917 (polska premiera obrazu 24 stycznia 2020 roku)
13) James Bond 007. No time To Die
14) Naprzód
15) Głębia strachu
16) Doktor Dolittle
17) Ghostbusters: Afterlife
18) SpongeBob Film: Na ratunek
19) Fast & Furious 9
20) Scooby-Doo!

Offline Gazza

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #51 dnia: Wt, 07 Styczeń 2020, 11:35:56 »
Kilka pozycji pokrywa się z moją listą, ale dla mnie premierą 2020 jest DUNE kanadyjczyka Villeneuve!!
Bardzo, ale to baaaardzo, liczę na ten film.
Hitman t.1 - 7/10

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #52 dnia: Śr, 08 Styczeń 2020, 12:59:57 »
Kilka pozycji pokrywa się z moją listą, ale dla mnie premierą 2020 jest DUNE kanadyjczyka Villeneuve!!
Bardzo, ale to baaaardzo, liczę na ten film.

Czytając opisy filmowej "Diuny" z 2020 roku, uwzględniając mój brak całkowitej nieznajomości archetypowego dla niektórych fanów science-fiction, pierwowzoru dla tego filmu: powieści "Diuna" od Franka Herberta, coraz bardziej przekonuję się do tego, aby zekranizowaną Diunę obejrzeć. Czegoś takiego ani nie czytałem, ani nie widziałem. Mimo iż nie wiem czego po obrazie Denisa Villeneuve się spodziewać: czy głębszego przeżycia, na miarę drogi emocjonalnej, czy klasycznej dla gatunku sci-fi szybkiej narracji, znacznego napięcia i atmosfery, byłoby to na tyle nowe filmowe doznanie, że prawdopodobnie na "Diunę" się wybiorę. Na ten moment dzieła tego nie umieszczam na "top20" — lście zamieszczonej powyżej, głównie ze względu na braku porównania "Diuny" do czegokolwiek, co widziałem.

"The New Mutants" , to kolejna filmowa rzecz, na dodatek z Uniwersum Marvela, której roztaczanej aurze tajemnicy i urokowi po prostu nie mogę się oprzeć, którą, mimo szalonych perypetii związanych z jej całą rozciąganą i mozolną produkcją, na pewno doświadczę. Problemów nastręcza mi jednak to, jak intensywnie "The New Mutants" będzie powiązany z marvelowskim, komiksowym światem. Czy będzie to szeroka adaptacja, w przedłużeniu gatunkowym: horroru sci-fi, jak podejrzewam; czy jednak będzie to ekranizacja jakiejś konkretnej, np. alternatywnej opowieści obrazkowej Marvela, osadzonej w mrocznej konwencji horroru, czy dreszczowca? Jeśli miałaby to być adaptacja, podejrzewam, że "The New Mutants" oberwie się za pójście twórców obrazu zupełnie inną drogą, niż można byłoby się spodziewać po ,,typowej adaptacji", zważywszy na to, jak do tej pory wyglądało kino Marvela - kojarzone głównie przez pryzmat ,,superbohatera". Trailer do tej specyficznej produkcji Josha Boone'a, jeszcze przede mną. Skoro tyle czekałem na kolejny film o mutantach z ,,Domu Pomysłów", to nie zaszkodzi poczekać jeszcze dwa miesiące - wtedy też oglądnięcie zwiastunu będzie miało swój ,,smaczek".

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #53 dnia: Śr, 05 Luty 2020, 19:52:17 »
"Minions 2: The Rise of Gru", to jeden z tych filmów, o którym kompletnie zapomniałem, że mógłby on mieć jakąkolwiek w najbliższych latach premierę, jakby wyleciało mi z głowy to, że coś takiego w ogóle w Uniwersum Minionków powstanie! Film zadebiutuje w lipcu tego roku i skupi się na postaci Gru i tego jak tiktakowate słodkaśne Minionki zostały jego sługami / poplecznikami i wyrazicielami woli. Nie kryłbym swej radości, gdyby okazało się, że produkcja ukaże się na immersyjnym formacie IMAX... Tyle słodkiej żółtej barwy, w takim rozmiarze, na tak gigantycznej powierzchni!  ::)

Zwiastun do "Minions 2: The Rise of Gru" w odnośniku poniżej:



A forumowicze widzieli łamiący prawa grawitacji, naginający równania mechaniki klasycznej, super - duper widowiskowy zwiastun do blockbusterowego hitu akcji i sensacji, filmu "Szybcy i Wściekli 9"? Może i widowisko to będzie odpowiednio poprawione przez: renderowanie, dobarwianie tło i inne procesy post-produkcyjne, dając summa summarum film, który jako tako będzie się składać w logiczną całość. Może i montaż scen, krótkich ujęć, czy sekwencji, w których dynamicznie będzie zmieniać się skala objętej kadrem przestrzeni - od mikro do makroskali i na odwrót - będzie ,,szybki i wściekły", jednak jak jeden z internautów podkreślił, film ten stał się widowiskiem, w którym mamy więcej GTA niż realnego, dopełnionego fabułą i ciekawymi, konsekwentnymi postaciami, i z duszą, kina pościgowo-akcji. I jak, zaskoczeni
Spoiler: PokażUkryj
powrotem Hana?
Na ów film się wybiorę, i to tylko na seans w formacie IMAX z napisami. Jednak całościowo, Minionkowa produkcja bardziej mnie ujmuje i kupuje me gust, niż ten blockbuster.

Zwiastun do "Szybcy i Wściekli 9" w odnośniku poniżej:


Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #54 dnia: Nd, 16 Luty 2020, 22:39:14 »
  "Super" z 2010 roku w reżyserii Jamesa Gunna. Swego rodzaju "Kick-Ass" z dziesięciokrotnie mniejszym budżetem, który postanowił startować na festiwalu w Sundance. Momentami bliższy jest bardziej "Defendorowi" z Woody Harrelsonem, ale to też nie do końca to i mimo że bardzo lubię jego obydwóch konkurentów ten wydał mi się najlepszy. Muszę przyznać, że film mnie strasznie zaskakiwał przez cały seans, każda kolejna sekwencja scen była zupełnie inna od moich wyobrażeń, wogóle ze trzy razy przez te półtora godziny zmienił swoją przynależność gatunkową mimo tego w przedziwny sposób wszystko do siebie pasowało. Mimo symbolicznego budżetu reżyserowi, zapewne po znajomości udało się umieścić w obsadzie Liv Tyler, Ellen Page, Kevina Bacona czy Michaela Rookera i widać wprost po aktorach że się świetnie przy kręceniu tego filmu bawili, główną rolę superbohatera o pseudo "Kosa na Przestępców" rewelacyjnie zagrał Rainn Wilson.  Przyznam, że wcześniej do końca niespecjalnie rozumiałem fenomen Jamesa Gunna "Strażnicy Galaktyki" czy "Świt Żywych Trupów" to dobre filmy, ale mnie aż tak jak reszty społeczeństwa nie zachwyciły, ale ten tutaj to prawdziwa ekstraklasa wprost z drugiej ligi. Tak wogóle dowiedziałem się dopiero, że Gunn wywodzi się z Tromy, nic dziwnego ze jego filmografia jest dosyć specyficzna. Na dodatek świetny soundtrack Tylera Batesa.

 " You dont butt in line, You dont sell drugs, You dont molest little children. You dont profit on the misery of others. The rules were set a long time ago! And they don't change!!!"


« Ostatnia zmiana: Nd, 16 Luty 2020, 23:14:10 wysłana przez SkandalistaLarryFlynt »

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #55 dnia: Pn, 17 Luty 2020, 21:45:28 »
"Super", jak widać może być swego rodzaju odskocznią od kina superbohaterskiego. Z drugiej strony ów film z tego gatunku kina może skorzystać. "Super" wygląda na coś nieschematycznego, tworzącego własny, choć na czymś bazujący, styl. Cholibka! Trzeba to obejrzeć!

A ja polecam "Port lotniczy '77" z 1977 roku. Film absurdalnie dobry, dżylion razy bardziej realistyczny niżeli współczesne kino katastroficzne - i nie mówię tu o całości, do którego to film ten należy. Choć wcześniejszych obrazów z serii nie widziałem, ta wersja "Portu lotniczego" padła moim łupem z racji jej ogólnej, dobrej oceny społeczności, i co muszę się przyznać: z powodu ładnie, synchronicznie brzmiącego tytułu; ach, te dwie siódemki w nazwie. Tytuł tytułem, nie ma to tamto, dzieło nadrobiło na wielu płaszczyznach: świetne, wyraźne role postaci i, co najistotniejsze, bez wyraźnego wybicia jednej dominującej sylwetki. Można by rzec, że narracją jest opowiadanie fabuły z perspektywy całej załogi pasażerskiego odrzutowca, który w wyniku pewnego wypadku (bez dalszych, zbędnych spoilerów) ugrzązł na dnie  akwenu morskiego, i na szczęście było to niezbyt głęboko. Poza tym efekty specjalne - w tym odtworzenie wnętrza samolotu (ach, te lata 70-te!) oraz niezwykle realistyczne symulacje katastrofy, jak pękanie kadłubu samolotu, przelewanie się przez jego pokład olbrzymich mas wody, czy wiele innych wizualizacji, prezentowały się genialnie. Nie były ujmą, lecz niesamowitym walorem filmu! Klasyk kina katastroficznego! Polecam!

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #56 dnia: Pt, 06 Marzec 2020, 00:44:38 »
"Jurassic World: Dominion" - premiera filmu:  11 czerwca 2021; data na 100 % pewna, nawet jeśli założymy obsunięcia na planie zdjęciowym dzieła, i inne liczne opóźnienia na etapie jego produkcji, związane ze skutkami dużej zachorowalności na Koronawirusa z Chin... Prewencja przede wszystkim, a to jest akurat zrozumiałe.

Produkcją "Jurassic World: Dominion" - ach, jak ta nazwa soczyście, mocno i dosadnie zwieńczająco trylogię brzmi -zajmą się Steven Spielberg i Colin Trevorrow. Trevorrow staje za kamerą, a Emily Carmichael ("Pacific Rim: Rebelia") to postać odpowiadzialna za scenariusz tytułu.

Według Chrisa Pratta odgrywającego, w serii kinowych obrazów, "Jurassic World", rolę Owena Grady'ego, "Dominion" przede wszystkim będzie skupiał się na próbie absolutnego zdominowania dinozaurów przez pragnących tego ludzi, aby pokazać ostatecznie, kto jest szczytowym gatunkiem na Ziemi. Nie wiem ile w tym prawdy, ale zamysł ów brzmi obiecująco, z możliwością dobrego rozwinięcia. Sam film ma ponoć przypominać ,,final battle", jak z "Avengers: Endgame" - chodzi tu bardziej o styl i rozmach widowiska, oraz prawdopodobną obecność wszystkich - lub prawie wszystkich - postaci rozmieszczonych odpowiednio w fabule filmu, które wystąpiły w oryginalnej trylogii "Jurassic Park" z 1993 roku. Stąd to porównanie do "Endgame"; i fakt będzie to epickie widowisko, skoro "Universal Pictures" tak bardzo w ten film wierzy.

Pierwszy klaps z rozpoczętego niedawno planu zdjęciowego "Jurassic World: Dominion"!


Offline Kapral

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #57 dnia: Pt, 06 Marzec 2020, 06:57:57 »
Ja bardzo czekam na ten film. Ciekawe czy trafi do polskich kin, albo chociaż na dvd? Jeśli nie, trzeba będzie z Rosji ściągać :)


« Ostatnia zmiana: Pt, 06 Marzec 2020, 06:59:32 wysłana przez Kapral »

Offline Gazza

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #58 dnia: Pt, 06 Marzec 2020, 08:04:18 »
"Jurassic World: Dominion" - premiera filmu:  11 czerwca 2021; data na 100 % pewna, nawet jeśli założymy obsunięcia na planie zdjęciowym dzieła, i inne liczne opóźnienia na etapie jego produkcji, związane ze skutkami dużej zachorowalności na Koronawirusa z Chin... Prewencja przede wszystkim, a to jest akurat zrozumiałe.
100% ? Byłbym ostrożny w takich teoriach. Nowy Bond już przesunięty...
Hitman t.1 - 7/10

Odp: Ogólnie o filmach.
« Odpowiedź #59 dnia: Pt, 06 Marzec 2020, 11:28:11 »
100% ? Byłbym ostrożny w takich teoriach. Nowy Bond już przesunięty...

Faktycznie można, a raczej powinno się być z lekka ostrożnym przy wyraźnym przewidywaniu, czy filmy z światową premierą za 15 miesięcy od teraz, rzeczywiście tę premierę będą wtedy miały, czy jednak zostaną przesunięte. Można założyć, że zapowiadające się na blockbustery hity zostaną rozplanowane na nieco późniejsze ,,okno filmowych premier", jednak Wytwórnie, Studia i Dystrybutorzy, mówiąc krótko, muszą liczyć się ze stratami finansowymi. Sytuacja z Koronawirusem nie jest na świecie aż tak tragiczna - na razie i teoretycznie. To i tak w skali globalnej jest mało znacząca ilość zachorowań - jak dla tego patogenu i przy wzięciu uwagi obecnego tempa migracji ludzi na poziomie międzykontynentalnym. Jednakże ostrożność i profilaktyka musi być zachowywana. Tyczy się to każdego i każdej dziedziny życia, głównie dużych skupisk i miejsc publicznych, gdyż powinno się założyć możliwość rozsiewu wirusa na skalę Epidemii. Box Office dla "Jurassic World: Dominion" byłoby finalnie kiepskie, gdyby przesunięto premierę dzieła na Grudzień anno domini 2021, głównie zważywszy na fakt, że ów miesiąc, to miesiąc zarezerwowany na premiery innych filmów, choć sam na razie nie wiem, co za prawie dwa lata od teraz ma mieć swą premierę. Również trudno orzec, czy do drugiej połowy 2021 roku ,,Koronawirus z Chin" wygaśnie - bo wirus należy do tej rodziny (jeśli używam dobrej systematyki) co SARS - czy nie daj Boże rozszaleje się na dobre... lub rozszaleje się umiarkowanie. Wierzę, że wszystko będzie realizowane zgodnie z planami.

A tymczasem polecam dobre kino z gatunku thriller-akcja i podgatunku: epidemie, zagrożenia biologiczne itp.: "Contagion - Epidemia strachu" z 2011 roku. Film ma ten,
dla rodzaju i podgatunku, dość wysublimowany suspens, klimat, odpowiednie napięcie, no i obsadę tuz hollywoodzkiej fabryki snów: Damon, Fishburne, Law i inni. Aktualnie i tematycznie na czasie, a sam obraz z mojej perspektywy ma zbyt niską ocenę. Polecam, naprawdę polecam!