Wczoraj byłem w kinie i podobało mi się. Humor typowo w stylu poprzednich filmów o Deadpoolu, więc tu zależy, czy kogoś to kupuje czy nie, ale jest też sporo udanych momentów i fajne cameo, a całość to trochę taka laurka dla filmów Foxa i ogólnie superhero z tamtych czasów. Jakościowo to chyba najsensowniejszy film na podstawie Marvela od "Endgame", jednak żeby miał być jakimś ratunkiem dla MCU, mam wątpliwości - zwłaszcza, że tak naprawdę to bardziej właśnie seria Foxa zaliczająca crossover z MCU niż odwrotnie (co mnie osobiście bardzo cieszy). Według mnie to przede wszystkim faktyczny "Deadpool 3", później część franczyzy "X-Men", a dopiero gdzieś pod koniec fragment MCU, do tego nie bezpośredni, a poprzez multiwersum, praktycznie na takiej samej zasadzie, jak częścią tego świata są obecnie "Spider-Many" z Maguirem i Garfieldem. A fakt, że dostajemy też meta-komentarz mówiący o tym, że uniwersum Foxa jest bezpieczne od skasowania przez Disneya, sprawia, że tym bardziej nie interesują mnie ewentualni nowi mutanci od Feigego.