Adam DeVine tworzy komedie, pisze, produkuje, gra, chociażby Workaholics jest w dużym stopniu jego serialem. Z ciekawości spojrzałem na jego filmografię (pod kątem tylko filmów
) i nie dziwię się temu co cytowane w podlinkowanym wcześniej "artykule" - grał we wręcz hitach mniej lub bardziej komediowych, teraz filmy w których gra przechodzą bez echa... Nie jest tajemnicą że duże franczyzy kanibalizują rynek (tu filmowy), MCU jest dobrym celem bo i szeroko sięga - komedia, sci-fi, pewnie i romanse czy dramaty, jeśli MCU to oferuje, to przeciętny Kowalski szukając powyższego pójdzie do kina na MCU, a nie na "konkurencyjny" Pitch Perfect... Czy tak faktycznie jest? W jakimś stopniu na pewno, ale to jest tak złożone, że nie sposób jednoznacznie się zgodzić lub zaprzeczyć takim twierdzeniom (a tym bardziej szukać "winnych").
Co do Avatara (gry) to "dwa słowa" dodałem przed chwilą w wątku o grach, tam jest lepsze miejsce do kontynuowania:
Przy takich legendach komedii jak Jim Carrey czy Atkinson to jest jakiś random.
Koleś nawet nie wie co krytykuje. Szop wymiata i nikogo na pewno ta postać nie bawi po strażnikach vol 3 w takim sensie jak ten typ pieprzy trzy po trzy, ale tak to jest jak się mówi o czymś z pozycji pogardy.
MCU to nie są czyste komedie żeby odebrały target takim komediom sensu stricte. Nadal są ludzie, którzy nie lubią sh, a lubią komedie. Lepiej zwalić na mcu, niż walnąć się w pierś, że komedie straciły to coś.
Na pewno mcu jakąś ogromną część rynku sobie wzięło, a właściwie przez lata go wywalczyło ale jakoś nie przeszkodziło to w tym roku wykręcić dobre wyniki w box office Oppenheimerowi i Barbie, a jeszcze wcześniej Super Mario.
Ludzie sami wybierają na co chcą iść do kina, tez nie jestem zwolennikiem monopolizacji rynku przez jedną franczyzę, ale typ pieprzy, że aż smutno się robi. Jak nie chcą oglądać filmów z nim to oznacza, że po prostu nie chcą ¯\_(ツ)_/¯
"Marvel to zrujnował. Idziesz do kina i oczekujesz, że obejrzysz coś, co kosztowało 200 milionów dolarów, a komedie takie nie są… I oni ciągle czynią te filmy śmiesznymi na zasadzie: „O mój boże, czy ten szop gada? To przezabawne!”. I rzeczywiście jest, ale to nie jest prawdziwa komedia."
Nikt nie oczekuje teraz, że komedie będą miały takie budżety, bo komedie to nie sh. O czym typ gada?
"Każde studio wypuszczało kilka komedii rocznie, a w kinach było około 45 komedii w ciągu całego roku. Tak więc mniej więcej co tydzień w kinach pojawiała się nowa komedia. W zeszłym roku było ich sześć lub siedem. To szaleństwo."
To już wywołuje szyderczy uśmieszek. Przecież to jest typowe myślenie byle mi było dobrze nie im. Rozumiem, ze szturmowanie kin przez komedie jest cacy, ale przez sh jest be. Bo wiadomo pan gra w gatunku a nie b, i tak się mniej nachapie. Sorry ten argument jest już słaby jak cholera. To jest tak samo żenujące jak Atinson, która utyskiwała, że kiedyś filmy romantyczne rządziły kinami a teraz złe sh.
No i co jak co, ale filmów mcu nie robi się jednak 45 rocznie xd nawet wszystkich komiksowych filmów łącznie z dc czy jakimiś mniejszymi typu kingsman tyle nie ma rocznie.
Rozumiem, że komedie miały prawo do swojego peaku a marvel już nie? Co jak co, ale przecież nic nie trwa wiecznie, już następuje zmęczenie tymi filmami, przecież marvel jest już w mocnym letargu a koleś narzeka w momencie kiedy Marvel zaczyna co raz bardziej tracić przez takie produkcje jak She- Hulk, Secret Wars.
Jak trend na Marvela się skończy, a komedyjek z tym panem dalej będzie oglądać zbyt mało ludzi to będzie trzeba szukać nowego wroga.