Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 288181 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1605 dnia: Nd, 14 Maj 2023, 12:18:25 »
"Loki" wywrócił co prawda wiele wątków w MCU do góry nogami, ale przynajmniej, jako twór w MCU daje podstawę do wtłoczenia do tego Świata jeszcze więcej treści, także daje podstawę na rozwój Kinowego Uniwersum Marvela w ściśle określonym kierunku. Multiświat może w MCU wypalić, ale jak na razie nie został on wykorzystany nawet w połowie swego potencjału. "Loki" niepotrzebnie zbeształ to, co stworzyło kilka filmów w MCU przez lata, co tyczyło się Kamieni Nieskończoności - do dziś nie rozumiem, jak można było potraktować te artefakty jak ,,kamyki leżące w biurku pracownika jakiejś Agencji Czasu".


Nic imo nie wypali z multiwersum w filmach, bo to jest jedynie tam furtka do powrotu aktorów, których nie ma już parę lat w MCU i wplątywania właśni we wszystko postaci pokroju Xaviera Stewarta, Wolverina Jackmana, postaci z Spiderów Raimiego, czyli czysty nostalgia trip. Tymczasem w komiksach multiwersum to był po prostu zabieg mający na celu pozwalać wprowadzać, ciekawe interesując, odmienne od głównego kanonu historie, na które nie było miejsca na ziemi 616 i bardziej zwariowane wersje znanych postaci. Swojego czasu w komiksowym Marvelu uniwersum Ultimate było popularniejsze od tego głównego Marvela, więc pokazuje to pewien potencjał.

Nie mówię, że  komiksy wszystko robią lepiej od filmów, bo osobiście sam lubię bardzie parę motywów, elementów  bardziej z  kinowej wersji Marvela od tej komiksowej, choćby filmowe Civil war bez porównania jest dla mnie lepsze od komiksu Millara, czy motywacje Thanosa z filmów nadają tej postaci dużo większej głębi niż ma w komiksowej wersji. No ale multiwersum to jest topka najbardziej zmarnowanych koncepcji i postaci z komiksów w filmach, gdzieś zaraz obok Ultrona, Gorra tego co z czasem zaczęto wyprawiać z Hulkiem.

Offline Chmielu

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1606 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 09:14:10 »
Albo w serialu "Daredevil" od Disney+ albo w innym projekcie MCU, zobaczymy dwie alternatywne wersje - na zasadzie zderzenia się postaci z Światów Multiversum - Punisherów. Damn it! Kupuję to. Spotkanie tych Panów, to nie przypadek. Nie wierzę, że Thomas Jane ot tak przyjechał na treningi strzeleckie, niby dla towarzystwa, z Jonem Bernthalem.

Dla mnie bomba - zwłaszcza jakby Thomas Jane wrócił na petardzie jak tu:


Ale w obecnym Marvelu to już raczej stanowcze no-no.

Na moje dwóch Franków może być w "Deadpool 3", a nie w "DD: Born again". A gdzie Dolph ja się pytam? ;)

"Born again" i tak nie może się udać. Nie w Marvelu od Myszki Miki.

Tymczasem powrót do przeszłości.

Pamiętałem, że Iron Man miał premierę 30 kwietnia 2008 r. (dwa dni przed amerykańską notabene), ale latka się nie zbijały jakoś i dopiero Motyl uświadomił że to już 15! :D Byłem 30 kwietnia w kinie i nawet wyszedłem przed końcem napisów. Pomimo, że wiedziałem, że coś ma być. Frajer. ;D
Po sieci krążyły też wtedy informacje, że jest usunięta scena z Hilary Swank jako Mandarin. Bo w filmie jest Ten Rings, ale Mandarina brak. Swank miała wrócić w dwójce. Wyszło, że to fake.

Scenę z Fury'm napisał Bendis. Miała kilka wersji - nawet taką kiedy na pytanie Starka kim jest, Jackson odpowiada: "I'm Nick Fury, motherfucker".

W każdym razie obejrzałem ponownie z okazji 15 rocznicy. Dobry, naprawdę dobry film. Klasyczny origin, ale z błyskotliwymi dialogami. Aktorsko wymiata, Downey Jr i Paltrow - jest chemia. Bridges jak zwykle na propsie. Jest akcja, jest zabawnie, brak politpoprawu jeszcze. Miodzio.

W scenach usuniętych natomiast alternatywna wersja sceny z samolotu ze stewardessami. Nawet takiej męskiej szowinistycznej świni jak ja zrobiło się dziwnie, bo to co tam odwalili to już było naprawdę grube. ;) Favreau i scenarzyści byli chyba pod dużym wrażeniem serialu "Entourage" - to było zupełnie inne Hollywood.

I na fali sentymentu zapodałem sobie "Iron Man 2". Jest jeszcze lepiej. Odpada bagaż originu, za to dostajemy jeszcze lepsze dialogi, w ogóle świetny scenar od Justina Theroux (rewelacyjny aktor zresztą). A do tego Mickey kaleczący rosyjski akcent, ale to Mickey - więc spoko. No i Scarlett. ;) A, i Sam Rockwell jako Justin Hammer - czad. Mam nadzieję, że w końcu wróci w "Armor Wars". I znów chemia Stark-Potts. Iskrzy. Do dziś nie wiem, jak można tego "IM2" nie doceniać.
To nie pandemia, to test IQ.

"Żadna ilość dowodów nigdy nie przekona idioty" /
„Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać ich, że zostali oszukani” Mark Twain

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1607 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 14:50:56 »
Dla mnie bomba - zwłaszcza jakby Thomas Jane wrócił na petardzie jak tu:


Ale w obecnym Marvelu to już raczej stanowcze no-no.

Na moje dwóch Franków może być w "Deadpool 3", a nie w "DD: Born again". A gdzie Dolph ja się pytam? ;)

"Born again" i tak nie może się udać. Nie w Marvelu od Myszki Miki.

Tymczasem powrót do przeszłości.

Pamiętałem, że Iron Man miał premierę 30 kwietnia 2008 r. (dwa dni przed amerykańską notabene), ale latka się nie zbijały jakoś i dopiero Motyl uświadomił że to już 15! :D Byłem 30 kwietnia w kinie i nawet wyszedłem przed końcem napisów. Pomimo, że wiedziałem, że coś ma być. Frajer. ;D
Po sieci krążyły też wtedy informacje, że jest usunięta scena z Hilary Swank jako Mandarin. Bo w filmie jest Ten Rings, ale Mandarina brak. Swank miała wrócić w dwójce. Wyszło, że to fake.

Scenę z Fury'm napisał Bendis. Miała kilka wersji - nawet taką kiedy na pytanie Starka kim jest, Jackson odpowiada: "I'm Nick Fury, motherfucker".

W każdym razie obejrzałem ponownie z okazji 15 rocznicy. Dobry, naprawdę dobry film. Klasyczny origin, ale z błyskotliwymi dialogami. Aktorsko wymiata, Downey Jr i Paltrow - jest chemia. Bridges jak zwykle na propsie. Jest akcja, jest zabawnie, brak politpoprawu jeszcze. Miodzio.

W scenach usuniętych natomiast alternatywna wersja sceny z samolotu ze stewardessami. Nawet takiej męskiej szowinistycznej świni jak ja zrobiło się dziwnie, bo to co tam odwalili to już było naprawdę grube. ;) Favreau i scenarzyści byli chyba pod dużym wrażeniem serialu "Entourage" - to było zupełnie inne Hollywood.

I na fali sentymentu zapodałem sobie "Iron Man 2". Jest jeszcze lepiej. Odpada bagaż originu, za to dostajemy jeszcze lepsze dialogi, w ogóle świetny scenar od Justina Theroux (rewelacyjny aktor zresztą). A do tego Mickey kaleczący rosyjski akcent, ale to Mickey - więc spoko. No i Scarlett. ;) A, i Sam Rockwell jako Justin Hammer - czad. Mam nadzieję, że w końcu wróci w "Armor Wars". I znów chemia Stark-Potts. Iskrzy. Do dziś nie wiem, jak można tego "IM2" nie doceniać.

Deadpool 3 będzie miał R-kę a od 3 to będzie część mcu, Winter Soldier co prawda R-ki nie miał, ale był jednym z bardziej stojących kopaniną na bardziej stret levelowym poziomie niż np. strzelanie laserkami z rąk w Cap Marvel. Jak Disney będzie chciał to da zielone światło na bardziej krwawego Daredevila i będzie wręcz głupi jeżeli tego nie zrobi.

Iron Man 2 to akurat bym się mocno kłócił, że lepszy od jedynki film. Generalnie dwójeczka ma sporo gorszy odbiór od oryginału. 6.9/10 z ponad 800 tysięcy głosów na imdb,  na rotten tomatoes 71% pozytywnych ocen od widzów ze średnią 3,7 na 5, nie wzięło się to z niczego. RDJ ciągnie ten film w górę, tak jak właściwie każdy film z mcu w którym wystąpił od iron mana po endgame dzięki czemu już solidne kino rozrywkowe ogląda się jeszcze lepiej, ale ten film był ganiony za masę rzeczy. Generalnie najbardziej obrywało się temu, że nawpychano tu masę podbudowy pod kolejne etapy mcu, całe avengers, czyli postać black widow, fury'ego, shield, coulsona przez co stark we własnym sequelu momentami się gubił  i że, postać Rourke'a jest przerysowana i drętwa. Ja ten film oceniam łaskawiej przez postać RDJ, ale w sumie do czołówki MCU to jednak sporo mu brakuje.

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1608 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 15:37:56 »
Dolph gdyby sie pojawil w MCU i to z czaszka na klacie ktorej braku po latach zalowal rezyser to bylby to wjazd na grubej kurtyzanie...😁🤑

Offline misiokles

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1609 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 15:59:40 »
Dolph Lundgren niestety umiera na raka...

Offline death_bird

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1610 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 16:08:37 »
Pamiętałem, że Iron Man miał premierę 30 kwietnia 2008 r. (dwa dni przed amerykańską notabene), ale latka się nie zbijały jakoś i dopiero Motyl uświadomił że to już 15! :D

Nie wiem co Wy macie z tymi piętnastoma laty. Pierwszy X-Men do kin wszedł 23 lata temu a Hugh nadal ciśnie Rosomaka.  :o
Ale spoko, dowcipkuję sobie, bo skądinąd pierwszy film w ramach MCU na którym byłem w kinie to Ultron toteż względem samego początku nie odczuwam żadnej więzi emocjonalnej i upływ czasu od pierwszej odsłony jakoś zupełnie mnie nie rusza.

Poza tym to sobie obserwuję via YT przeboje GotG 3 związane z box office i wychodzi, że drugi weekend całkiem dobrze się broni (weekend otwarcia podobno mocno "taki se"). Może uda mi się wybrać w środę...

A Lundgren to twardy chłop i z tym całym nowotworem to już podobno dłuższy czas walczy. Może jeszcze nie wszystko stracone...
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Chmielu

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1611 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 18:09:47 »
Misiokles mi zrobił podłamkę tym info o Dolphie. Mam duży sentyment do tego szwedzkiego wielkoluda. Zawsze mnie w...wiało, jak tzw. krytycy nazywali go tępym osiłkiem, itd., itp. Gość ma doktorat z chemii, bodajże. Tyle kapitalnych ról. Poczytałem, i nie wygląda to za dobrze. Smutna sprawa.

Essential Punisher:

To nie pandemia, to test IQ.

"Żadna ilość dowodów nigdy nie przekona idioty" /
„Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać ich, że zostali oszukani” Mark Twain

Offline Piterrini

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1612 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 18:35:47 »
A gdzie Dolph ja się pytam? ;)
(...)
Iron Man miał premierę 30 kwietnia 2008 r.  (...) Dobry, naprawdę dobry film. Klasyczny origin, ale z błyskotliwymi dialogami.
(...)
W scenach usuniętych natomiast alternatywna wersja sceny z samolotu ze stewardessami. Nawet takiej męskiej szowinistycznej świni jak ja zrobiło się dziwnie, bo to co tam odwalili to już było naprawdę grube. ;)
(...)
"Iron Man 2". Jest jeszcze lepiej. Odpada bagaż originu, za to dostajemy jeszcze lepsze dialogi (...) Do dziś nie wiem, jak można tego "IM2" nie doceniać.

Ja tam lubię Raya Stevensona, chociaż fakt, jako Punisher zagrał dosyć generycznie i jednak nie jest często wymieniany obok innych Punisherów.

Pierwszy Iron Man wciąż dla mnie najlepszym filmem MCU, to co powstało później doceniam, ale ten pierwszy film to jeszcze nie był ten schemat później powtarzany, z coraz większą stawką na szali itp., w IM1 stawką było życie porwanego Tony'ego i ta część filmu najlepiej mi się w pamięci zapisała, taka historia wpisująca się w to co Nolan z Batmanami wtedy robił. Ogólnie IM1 zdaje się być trochę niedoceniany, tj. pamiętany jest jako dobry film, ale przyćmiewany po latach skalą kolejnych produkcji, tyle że gdyby nie tak solidna podbudowa z IM1 to całe przywiązanie do postaci byłoby inne, myślę że ogólnie widzowie nie są w pełni świadomi jak duże znaczenie miał dla nich samych IM1 w dalszej 'drodze' przez MCU (i tu nic złego na myśli nie mam, taka obserwacja, możliwe że nie w pełni zgodna z rzeczywistością) :)
Później droga do Avengers, wszechobecny hype bo postaci znane z kreskówek połączą się w live-action, uniknął ten film masy zasadnej krytyki dzięki takiemu fan-service'owi... No ale to wtrącenie niepotrzebne...

Co do IM2 to przychylam się do opinii @Pan M, film zdawał się być bezcelowy z mojej perspektywy, no ale jw. cała ta droga do Avengers mnie nie 'grzała', więc pewnie to wpływało na odbiór całości. Z postacią Rourka mój osobisty problem był taki, że widać było, że jest to wróg w stylu jednorazowych, czyli taki pretekstowy - Iron Man dobry, Rourke zły, no ale nie mogło być tak czarno-biało to dopisali Rourkowi motywację dlaczego nie lubi Iron Mana... Opinie są różne, ja drugiego IM oceniam niżej niż większość wcześniejszych Marveli od Foxa (aczkolwiek nie uważam go za zły film, po prostu niczym się dla mnie nie wyróżniał). O trzecim IM nie wspominam, zresztą @Chmielu - przypuszczam że nieprzypadkowo nic o nim powyżej nie napisałeś :P

Kwestię tej konkretnej usuniętej sceny z IM1 wsadzam w spoiler, bo trochę też ujmuję 'światopoglądowo' i nie każdego to co mam do powiedzenia interesuje. A - jak są na sali dzieci - nie czytajcie tego :)
Spoiler: PokażUkryj
Nie chcę pod żadnym pozorem urazić ani traktować Ciebie @Chmielu (ani innych czytających) jako 'niedoinformowanego', ale to co przedstawiono w tej scenie to ani w świecie 'filmowym', ani w 'rzeczywistym' nie stanowiło i nie stanowi dużego odchyłu od normy. Wiem że nie dotyczy to wszystkich, ale generalnie pieniądze i/lub sława sprzyjają tolerancji takich rzeczy. Tu nie miejsce na wchodzenie w szczegóły - ani to moje wymysły ani wiedza tajemna, po prostu nie widać tego w nagłówkach bo każda 'szanująca się' osoba, która tak się bawi ma budżet do uciszania informacji zanim 'dostaną się' do mainstreamowych mediów (zresztą nawet na małą skalę - jak ktoś na forum ma w otoczeniu chociażby lokalnie wpływowe osoby, to dobrze wie, że wiele z nich otaczają 'plotki', w których mniejsze lub większe ziarno prawdy jest zawarte).

Przeczytasz że ktoś znany przedawkował - nie jest tak, że wczoraj zaczął używać a dzisiaj przedawkował, to efekt wieloletnich eksperymentów i taki lifestyle codzienny, "cena sławy", mimo tego słyszysz że ktoś zmarł i jesteś zaskoczony (bo informacje wcześniej nie 'wypływały' itp.)... Ktoś inny sfotografowany w trakcie orgii - do tego nawet specjalnie bogatym być nie trzeba, widać to dobrze po nazwiskach którym zatuszować się takich rzeczy nie udawało... Chyba nie muszę wymieniać dalej :)

Wiem że już zbaczam z tematu, i też nie konkretnie do Ciebie @Chmielu tutaj, po prostu czasem spotykam się z wypowiedziami jakoby akceptacja deprawacji czy nawet tak 'niecodzienne' rzeczy jak niewolnictwo itp. skończyły się x lat czy nawet wieków temu, a jak jeszcze gdzieś są, to tylko w autorytatywnych rządach czy w 'trzecim świecie' - nie tylko się to nie skończyło, ale jest ogólnie przyjętą normą w niektórych środowiskach w 'pierwszym świecie', nomenklatura oczywiście się zmienia i nawet rozpoznanie danych rzeczy mogłoby nie być łatwe gdybyśmy widzieli je na własne oczy (na kartach historii wszystko wydaje się być klarowne, co innego gdy historię 'przeżywamy')...

Zmierzam do tego, że nie uważam, że ludzie w ogólności nie zdają sobie sprawy z tego, że niewiele się w historii ludzkości zmienia (natura ludzka, charaktery, nierówności społeczne itp.), po prostu łatwiej jest ignorować i/lub "nie wiedzieć". Ostatecznie to wszystko zostaje w "środowisku" gdzie te rzeczy się dzieją, krzywdy nam nie robi taki umowny Tony Stark opłacając escorty.
Zobaczcie jaka jest nieświadomość co do faktycznych zbrodni itp. na świecie, znieczulica społeczeństwa wobec nich itp., nijak ma się to o czym wyżej piszę do poważnych problemów, stąd to co piszesz @Chmielu odnośnie tej sceny wzbudza u mnie niezrozumienie tj. skąd takie poruszenie czymś względnie normalnym? Nie traktuj tego jako 'atak', piszę tylko swoje przemyślenia, jeśli chciałbyś w ich kontekście rozwinąć swoje to chętnie przeczytam, punktem wyjścia ta wycięta scena z Iron Mana, coby wypowiedzi nie poleciały do kosza :)

PS. wiem jak takie wypowiedzi jak moja są odbierane, więc wyklaruję zawczasu - zachowanie Tony'ego Starka nie ma mojej aprobaty, ale bezpośrednie jego potępianie byłoby pozbawione racjonalnego sensu widząc jak ogółem świat 'działa'.
Ktoś powie: "trzeba takie deprawacje potępiać, zaczynając od zmian w sobie zmienimy świat" - 'zaczynając od siebie' zmieniamy tylko swoje życie, do tego jesteśmy z tym w mniejszości, co za tym idzie przekonanie o 'zmienianiu świata' jest abstrakcyjnym złudzeniem... Z drugiej strony jakby każdy tak myślał to blisko byłoby do pełnej anarchii, dzięki różnorodnemu podejściu jakoś się świat kręci i mogę sobie 'ponarzekać' na zbyt małe lub zbyt duże oburzenie co do obserwowanych zjawisk :)
No i zagalopowałem się w kierunku niepopularnych opinii, jeśli zostanie zgłoszone i usunięte to postaram się w przyszłości nie wybiegać w takie wątki, ale że już napisałem to klikam "wyślij".

Offline Gieferg

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1613 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 18:44:56 »
Dolph Lundgren niestety umiera na raka...

Z tego co ostatnio mówił wynika, że choruje od ośmiu lat, w 2020 roku miał kiepskie rokowania ale od tamtej pory odnotował pewne sukcesy w terapii i jeśli mu wierzyć, to chyba nie jest z nim teraz tak źle, żeby twierdzić, że umiera. W 2021 zagrał w Niezniszczalnych 4, których premiera planowana jest na ten rok (trudno powiedzieć jak duża to rola, bo na razie to niewiele o filmie wiadomo).
« Ostatnia zmiana: Pn, 15 Maj 2023, 18:52:05 wysłana przez Gieferg »

Offline misiokles

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1614 dnia: Pn, 15 Maj 2023, 21:05:27 »
Źle nie jest, gdyż nawet niedawno stawił się na plan Wiedźmina, ale rokowania ma fatalne.
https://www.rmf24.pl/kultura/news-dolph-lundgren-o-nowotworze-pluc-przygotowuje-sie-na-smierc,nId,6770812#crp_state=1
 Trzymam oczywiście kciuki za wygraną, jednak nie sądzę by producenci w takiej sytuacji mieli dla niego jakieś długoterminowe plany....

Offline Gieferg

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1615 dnia: Wt, 16 Maj 2023, 02:38:08 »
O co chodzi z tym wiedźminem?  Ten artykuł wyżej to chyba jedyne miejsce gdzie cokolwiek o tym wspominają, więc wygląda mi na news z dupy (choć Lundgren byłby pewnie niezłym Bonhartem).

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1616 dnia: Wt, 16 Maj 2023, 02:54:42 »
Odbijajac na moment od tego przykrego tematu to guardiani vol3 juz mają 530 mln w box office https://www.boxofficemojo.com/release/rl2977202945/?ref_=bo_hm_rd.
Wygląda to sporo lepiej od ant mana 3, ale pytanie czy wlasnie odbiór antka3 nie pociagnal w dol wyniku vol 3 i wyglądaloby to jeszcze lepiej gdyby film Gunna mial premierę przed quantomania. Przecietny odbiorca takiego kina, który nawet nie ogarnia kim jest Shane Black, Joss Whedon tak samo moze miec wywalone na to, ze Peyton Redd a James Gunn to dwa inne swiat. No i wygrywa tutaj myslenie typu"mcu obnizylo poziom to nie pojde do kina" bez oglądania się na to kto te konkretne serie robi. Pewnie ten weekend dla guardianow będzie duzo ciezszy bo wjezdza fast x a jeszcze w kolejny bodajze arielka. Chociaz z drugiej strony gotg to byla praktycznie od vol 1 dosc silna finansowo marka mcu gdzie praktycznie nieznana wczesniej dla laika komiksowego ekipa zgarnela ponad 800 mln, takiego wyczynu nie dokonal ani pierwszy ant-man ani strange.

Swoją droga mam nadzieję ze kolejna premiera czyli Marvels będzie wpadka finansowa na poziomie ant-mana 3. Brie odrzuca od początku w mcu a postac Rambeau jest takim zenskim Falconem, totalnie bezbrawna o Khamali nawet nie chce mi się produkowac. Mysle ze zjazd finansowy jaki by nie byl jest bankowy patrząc na przypadek black patnhera.

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1617 dnia: Wt, 16 Maj 2023, 08:58:35 »
Zarabisty kanal o filmach akcji isztuk walki !


Ciekawe rysunki z Dolphem tez znalazlem :)




« Ostatnia zmiana: Wt, 16 Maj 2023, 09:03:18 wysłana przez sum41 »

Offline death_bird

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1618 dnia: Śr, 17 Maj 2023, 23:33:49 »
Gunn chyba traci wyczucie i sam już nie wie czego chce od życia.
Jak robił SS2 to zamiast dać ludziom pełnokrwisty "dramat wojenny" skręcił w stronę rodzinki a.k.a. GotG. Jak zrobił Vol 3 to go znarowiło w kierunku w którym powinien był iść z SS2. Chłop zamiast zrobić filmy jednoznaczne gatunkowo zaczął mieszać i w sumie dla mnie Vol 3 to taka niezbyt sklarowana nalewka, w której smak obok a spiryt obok.
Dramatyzm momentami chyba zbyt przesadny jak na tę serię (nie wiem od ilu to było lat, ale
Spoiler: PokażUkryj
 ryj Evolutionary mógłby równie dobrze trafić do SS2
), humor jakiś taki mniej cieszący uszy niż ten w poprzednich częściach i chyba trochę gorzej trafiony, a muzycznie najsłabiej z całej "trylogii". Gdyby nie jeden i do tego oszczędnie użyty motyw przewodni to w sumie nie do końca wiedziałbym jakiej ścieżki słucham gdyby puścili całość w radio.
Fabularnie natomiast jest dziwacznie. Nieco wtórnie - jedna czy dwie sceny żywcem z Matrix, tu i ówdzie klimat prosto z SW, ale przede wszystkim te wstawki w ramach
Spoiler: PokażUkryj
originu szopa
chyba odcisnęły zbyt duże piętno na całości, bo zupełnie nie szło później skupić się na elementach humorystycznych. Jak wymieszać dramat z humorem pokazał taki (tak, wiem, inna skala) Benigni w "Życie jest piękne" a tutaj to się zwyczajnie gryzło nawzajem. Włączamy pstryczek i jest dramat. Pstrykamy w drugą stronę i mamy się śmiać. No sorry, ale albo w jedną albo w drugą. Rozumiem o co chodziło, ale trochę to nie pykło pod względem gładkości klimatu. Choć z drugiej strony w trakcie seansu "pod wpływem" nastawiłem się i mocno liczyłem na to, że jednak
Spoiler: PokażUkryj
kogoś z głównej obsady odstrzelą (może nawet więcej niż jedną postać) i w efekcie motyw z odratowaniem Quilla w sumie irytujący.

A poza tym utwierdzam się w przekonaniu, że filmy w ramach MCU powinny mieć administracyjnie narzucony limit 2h. Gdyby przycięli ten żywopłot tu i ówdzie na długości to mogłoby wyjść całości na zdrowie, bo to w sumie taki lekki chaos i misz masz, choć wyraźnie
Spoiler: PokażUkryj
zdominowany przez szopa (scenariusz powinien był pozwolić mu pójść w kierunku światła i zupełnie niepotrzebnie ściągnął go z powrotem).

W sumie tak jeszcze na ciepło po seansie to chyba najsłabsza... dobra, wróć: najmniej trafiająca mi do przekonania odsłona Strażników (bo cały czas będę się upierał, że gatunkowo ten film cokolwiek minął się z marką i wcale nie zdziwiłbym się gdyby ktoś gdzieś chciał dać mu ograniczenie "od lat 15"), ale za to jeden z lepszych "marveli" (w sensie, że "do Endgame", bo innych nie znam).
Jako GotG dałbym 7/10. Jako filmowi ze stajni MCU - 8/10.
I jak nie wiem czy będzie Vol 4 tak
Spoiler: PokażUkryj
potencjalny nowy skład nie bardzo mnie przekonuje. No nie widzę charyzmy w tej pierwszej scenie po napisach i tyle.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1619 dnia: Cz, 18 Maj 2023, 00:15:19 »
Będąc troszkę zlosliwym czyli jak Marvel robi lekki blockbuster jest zle, jak robi film z większą dramaturgia tez jest zle  ;D

Squad jest duzo lepszym i cieplejszym filmem od wszystkiego co z siebie wyplul Snyder w kinowym Dc. Do tego ma bardzo kreatywnie zrealizowane  sceny jak na "tylko" komksowe kino, na czele z animowana wstawka przy Harley i odbitym w polyskujacym helmie pojedynkiem.

Gunn potrafi uczynic niesamowicie sympatycznymi postaci mówiącego drzewa, szopa, szczurolapki czy humanoidalnego rekina a Snyder kompletnie zawalil postaci Batmana i Supermana. Jezeli nie nastapi totalny odwrót widowni od sh w kinie to DC ma przed sobą swietny okres
Przeciez eS od Gunna to będzie film pewniak. Sam odwrót widowni to chyba nie tyle trend ze ludzie mają dosc, bo gotg zbiera niezly pieniądz a bardziej efekt zmęczenia przez te gorsze filmy jak ant man 3 czy love and thunder.