Wróciłem z przedpremierowego pokazu Strażników Galaktyki 3 i stwierdziłem że wrzucę garść swoich przemyśleń. bez spojlerów, bo po co sobie macie psuć przyjemność z oglądania.
Generalnie - wrażenia bardzo pozytywne. Jeżeli podobały się Wam poprzednie dwie części serii, to trzecia również siądzie. Mamy tu wszystko czym zabłysnął dotychczas James Gunn - historię o solidnych podstawach, świetne relacje postaci, cały wachlarz emocji. Jest zdecydowanie poważniej niż było wcześniej - ale to nadal Strażnicy Galaktyki, więc nie zabraknie humoru. Całe szczęście twórca nie poszedł w stronę Taikiego i nie dostajemy pierdzącego Rocketa, wszystko jest świetnie zbalansowane i na swoim miejscu.
Z nowości i zmian - ten film jest brutalny. Serio, jeśli macie dzieci to radzę trzy razy się zastanowić czy na pewno chcecie je zabrać na seans (podpowiem - nie chcecie). Nie mogę za dużo tutaj rozwinąć wątku żeby nie wdepnąć w strefę spojlerów, ale reżyser mocno szarpie pewne granice dotychczas nieprzekraczane w MCU. Jestem chłopem mocno po trzydziestce a kilka razy naprawdę mną wzdrygnęło. Jasne, to nadal nie jest film z nurtu snuff movies czy coś równie chorego, ale jednak umówmy się - Marvel promował już kilka produkcji jako rzekomo "krwawe" (np. Moon Knight czy MoM), a faktycznie dostawaliśmy kapiszony. Tutaj nikt poza recenzentami o przemocy nie ostrzega, a jest ona integralną częścią historii.
Jak już wspominałem, chemia między bohaterami jest chyba wyraźniejsza niż wcześniej. Każda postać ma swoją chwilę na ekranie, nikt nie zostaje pominięty. Gunn domyka też wątki rozpoczęte czy zasygnalizowane w poprzednich częściach. W temacie prezentowanej historii przyznam że byłem też kilkukrotnie pozytywnie zaskoczony, Gunnowi i spółce udało się uniknąć typowych trykociarskich klisz i chodzenia dawno wydeptanymi fabularnymi ścieżkami.
Wizualnie jest świetnie. GotG zawsze miało odważny design architektury, wnętrz i pojazdów. Tutaj jest tego jeszcze więcej, jeszcze lepiej i jeszcze dziwniej. Momentami oprawa graficzna ucieka w NAPRAWDĘ dziwne rejony, ale kurde - mówimy o filmach z chodzącym drzewem i szopem, prawda? CGI jest przyzwoite, jest tego dużo i tylko momentami trochę się kiepści. Ale spokojnie, to nie jest kaszanka jak w BP.
Co nie zagrało? Niestety kilka rzeczy. Przede wszystkim pewne rozwiązania nie spodobają się fanom komiksów. Muzycznie również mam wrażenie że było średnio. OST z poprzednich części słuchałem tak często że mam już je wdrukowane w mózg. W trzeciej części było poprawnie - chociaż przyznam uczciwie że przy dwóch czy trzech scenach nóżka mi sama tupała. Soundtracku jednak nie będę sprawdzał. No ale wiadomo że odbiór muzyki to kwestia subiektywna, zakładam że znajdą się ludzie którzy zaraz po premierze pobiegną zamawiać cd

.
A samo zakończenie, czy to już naprawdę koniec Strażników? Nie napiszę wam, sami sobie sprawdźcie. Powiem tylko że finał mnie usatysfakcjonował, mimo że emocji było dużo. No ale nie ukrywajmy - JG od początku zapowiadał GoTG jako trylogię, więc on już się z tymi postaciami pożegnał. I szczerze powiedziawszy wolałbym żeby całość zamknęła się w tym co dostaliśmy, niż gdyby Marvel miał to doić w wątpliwy sposób.
podsumowując/ tl;dr jeśli lubicie tę patologiczną kosmiczną rodzinkę, idźcie do kina. ale dzieci zostawcie w domu. ale jeżeli oczekujecie przełomowej produkcji która wywróci wasze życie do góry nogami - no nie, to nie jest Oscarowy film, to nadal trykociarski Marvel.