Aktor zmarł, a ci to wstawili do filmu i zbijają na tym kasę. Jak dla mnie samo tego typu zagranie jest niejako z definicji niewłaściwe, i nie ma w tym momencie żadnego znaczenia jak to wygląda w samym filmie.
Dla mnie to nie jest zbijanie kasy, ale wyraz szacunku dla aktora, który bardzo dobrze stworzył postać Czarnej Pantery. Postać ta stała się ważna dla MCU i wielu fanów Marvela, a śmierć Bosemana była sporym zaskoczeniem, bo nie informował on o swojej chorobie.
Można było dać innego aktora, ale dla mnie to by było słabe. Jakieś zabawy z techniką deepfake według mnie też nie wchodziły w grę. Aktora pożegnano w filmie i zrobiono to z odpowiednim szacunkiem.
Dla mnie to nie jest skok na kasę, bo film tak czy siak by się ukazał (gdyby Boseman żył, to historia by była po prostu inna; śmierć aktora wymusiła zmiany w scenariuszu). Nie sądzę, żeby wielu widzów poszło specjalnie na ten film, żeby zobaczyć, jak rozwiązano sprawę śmierci Bosemana. Więc w mojej ocenie to nie jest wykorzystywanie śmierci aktora, żeby trzepać kasę, tylko dostosowanie się do trudnej sytuacji.
Nie jest to też raczej pierwszy raz, kiedy uśmiercono postać, gdy zmarł aktor ją odtwarzający. Choć może wcześniej nigdy nie było to tak mocno oddane w filmie czy serialu. Ale też może nie było takich możliwości, bo jednak główny bohater (i aktor) ciągnie film czy serial i ciężko go uśmiercić, żeby dalej tworzyć serial czy serię filmów. Tutaj była taka możliwość.
Jak Twoim zdaniem powinni się zachować twórcy filmu, żeby ocenić to jako właściwe i niebędące zbijaniem kasy?