Ja jakoś nie mogę się przekonać do Bernthala, czy może raczej netfliksowej wizji Punishera.
Fizycznie pasuje, ale zachowuje się jak opóźniony w rozwoju, tylko bez uroku jaki ma choćby Leon zawodowiec. Te ciągłe porykiwania w stylu nolanowskiego Batmana, rzucanie się bez sensu itd. Owszem, Punisher to kawał agresywnego chłopa, ale także dobry strateg, wyszkolony żołnierz, doświadczony wojownik. A u Netflixa to jakiś osiłek przy którym filmowy Conan wydaje się być całkiem stonowany.
Powtarzam, to nie wina aktora, ale wizji scenarzystów czy reżyserów. Niemniej, bardziej podobały mi się filmowe wersje Franka.