Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 287778 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Chmielu

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #480 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 08:33:21 »
Odnośnie "The Falcon and the Winter Soldier" - bardzo duży zawód. Fatalna produkcja, a postać Barona Zemo kompletnie przemielona. Facet, który na własną rękę rozegrał Hydrę i Avengers, postać tragiczna, która po zakończeniu zadania chciała się zabić, teraz podskakuje na dyskotece i dowcipkuje z przeciwnikami. Kompletne wypłaszczenie jak powiedziałby profesor Łukasz. Plus cała masa innych mniejszych i większych żenadek.

Co do DD i Puni'ego w MCU. Ja na przykład jestem za przywróceniem Coxa jak i Bernthala do ról, bo grali znakomicie (nawet gdy scenariusze niedomagały). Co do tego co Feige zrobi z tymi postaciami? Tu już są poważne obawy. W cukierkowym MCU, o ile postaci nie trafią na mały ekran platformy Hulu (czy innej, gdzie będą funkcjonować trochę z boku, z ewentualnymi gościnnymi występami w kinówkach), twórcy (nawet ci, którym będzie zależało) nigdy nie będą w stanie zachować charakteru bohaterów. Wyjdą z tego produkty Śmiałko/Pogromco-podobne ;)
To nie pandemia, to test IQ.

"Żadna ilość dowodów nigdy nie przekona idioty" /
„Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać ich, że zostali oszukani” Mark Twain

Offline Marvelek

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #481 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 11:13:46 »


Co do DD i Puni'ego w MCU. Ja na przykład jestem za przywróceniem Coxa jak i Bernthala do ról, bo grali znakomicie (nawet gdy scenariusze niedomagały). Co do tego co Feige zrobi z tymi postaciami? Tu już są poważne obawy. W cukierkowym MCU, o ile postaci nie trafią na mały ekran platformy Hulu (czy innej, gdzie będą funkcjonować trochę z boku, z ewentualnymi gościnnymi występami w kinówkach), twórcy (nawet ci, którym będzie zależało) nigdy nie będą w stanie zachować charakteru bohaterów. Wyjdą z tego produkty Śmiałko/Pogromco-podobne ;)

Tyle, że ich znakomita gra wynika w dużej części z tego jak zostały napisane postacie - mieli tu duże pole do popisu i prezentowania swoich umiejętności aktorskich. Uważam, że postawienie na mrok i realizm opowieści to jedyna metoda dobrej opowieści o tych bohaterach. Mieliśmy kinowe produkcje z Punisherem - bardziej komiksowe w duchu - i była to kompletna klapa. Zatrudnienie aktorów z Netflixa to taka próba odcinania kuponów od popularności tych seriali. Dla wielu pierwsze skojarzenie - ten sam aktor, pewnie zobaczę w kinie coś w tym samym duchu, a tutaj najpewniej klapa.

Offline Chmielu

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #482 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 13:20:42 »
No, się nie zgodzę. ;)
"The Punisher" od Netflixa był po prostu słaby. Znacznie lepiej Frank wypadł w drugim sezonie "DD".
Ja "Punishera" z Dolphem bardzo lubię ("Where is justice? Where is punishment? Here. In me") ;)
"Punisher: War zone" ze Stevensonem - klasyk. Ray urodził się, żeby grać Castle'a. Podobnie jak Bernthal.
Najgorzej wypadł Jane, ale kiedy miał szansę zrobić to po swojemu ("Dirty laundry") - wyszło kozacko.
To nie pandemia, to test IQ.

"Żadna ilość dowodów nigdy nie przekona idioty" /
„Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać ich, że zostali oszukani” Mark Twain

Michael_Korvac

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #483 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 13:38:15 »
Odnośnie "The Falcon and the Winter Soldier" - bardzo duży zawód. Fatalna produkcja, a postać Barona Zemo kompletnie przemielona. Facet, który na własną rękę rozegrał Hydrę i Avengers, postać tragiczna, która po zakończeniu zadania chciała się zabić, teraz podskakuje na dyskotece i dowcipkuje z przeciwnikami. Kompletne wypłaszczenie jak powiedziałby profesor Łukasz. Plus cała masa innych mniejszych i większych żenadek.


Mniejszych i większych ,,żenadek", jak piszesz użytkowniku, w "FIZŻ" trochę jednak było. W serialu tym, oprócz choreografii walk (tak, tu słowo ,,epickie" pasuje; pojedynki wyglądały na dość naturalne, angażowały mnóstwo przestrzeni) ich montażu, ciekawych zdjęć, ujęć i pleneru, także inteligentnej muzyki - jak w "Zimowym Żołnierzu" z 2014 roku, zawiodła mnie cała reszta. Nic to, jak na razie, jednosezonowe widowisko, mnie nie nauczyło - chodzi o to, że nie potrafiłem dokopać się głębiej do tego, co przedstawiał nam serial. Rola Bucky'ego, i to jedynie jego rola, nie zawiodła. Żadnych seriali z MCU! Nigdy więcej. Tylko filmy... A, byłbym zapomniał, z przyjemnością powtórzę sobie wszystkiego 3 sezony "Daredevila" od Netflixa i "Jessici Jones" również.

Offline eyesore

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #484 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 13:46:55 »
Mniejszych i większych ,,żenadek", jak piszesz użytkowniku, w "FIZŻ" trochę jednak było. W serialu tym, oprócz choreografii walk (tak, tu słowo ,,epickie" pasuje; pojedynki wyglądały na dość naturalne, angażowały mnóstwo przestrzeni) ich montażu, ciekawych zdjęć, ujęć i pleneru, także inteligentnej muzyki - jak w "Zimowym Żołnierzu" z 2014 roku, zawiodła mnie cała reszta. Nic to, jak na razie, jednosezonowe widowisko, mnie nie nauczyło - chodzi o to, że nie potrafiłem dokopać się głębiej do tego, co przedstawiał nam serial. Rola Bucky'ego, i to jedynie jego rola, nie zawiodła. Żadnych seriali z MCU! Nigdy więcej. Tylko filmy... A, byłbym zapomniał, z przyjemnością powtórzę sobie wszystkiego 3 sezony "Daredevila" od Netflixa i "Jessici Jones" również.
z ciekawości, oglądałeś Wandavision? Bo o ile FiZŻ faktycznie jest słaby to WV jest całkiem ok.

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #485 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 17:03:28 »
Mniejszych i większych ,,żenadek", jak piszesz użytkowniku, w "FIZŻ" trochę jednak było. W serialu tym, oprócz choreografii walk (tak, tu słowo ,,epickie" pasuje; pojedynki wyglądały na dość naturalne, angażowały mnóstwo przestrzeni) ich montażu, ciekawych zdjęć, ujęć i pleneru, także inteligentnej muzyki(...)

obejrzałem tylko dwa odcinki, ale byłbym skłonny polemizować w temacie naturalnie wyglądających pojedynków. skakanie po ciężarówkach i naparzanki na plandece trochę jednak oddalają produkcję od realizmu.

a czym jest inteligentna muzyka to aż się boję zapytać.

Offline Marvelek

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #486 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 21:18:48 »
No, się nie zgodzę. ;)
"The Punisher" od Netflixa był po prostu słaby. Znacznie lepiej Frank wypadł w drugim sezonie "DD".
Ja "Punishera" z Dolphem bardzo lubię ("Where is justice? Where is punishment? Here. In me") ;)
"Punisher: War zone" ze Stevensonem - klasyk. Ray urodził się, żeby grać Castle'a. Podobnie jak Bernthal.
Najgorzej wypadł Jane, ale kiedy miał szansę zrobić to po swojemu ("Dirty laundry") - wyszło kozacko.

Co kto lubi :) Dla mnie filmy były żenująco słabe. Próbowałem kiedyś do nich wrócić i nie dałem rady. Nie jest to Punisher, którego mógłbym polubić, choć w takiej wersji z pewnością sprawdziłby się w MCU z tym, że musieliby dodać jeszcze jakieś suchary :D Serial miał swoje wady (co ich nie ma?), ale podobały mi się oba sezony, choć pierwszy sezon uważam za lepszy.

Offline jotkwadrat

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #487 dnia: Śr, 28 Kwiecień 2021, 21:49:34 »
Ja jakoś nie mogę się przekonać do Bernthala, czy może raczej netfliksowej wizji Punishera.
Fizycznie pasuje, ale zachowuje się jak opóźniony w rozwoju, tylko bez uroku jaki ma choćby Leon zawodowiec. Te ciągłe porykiwania w stylu nolanowskiego Batmana, rzucanie się bez sensu itd. Owszem, Punisher to kawał agresywnego chłopa, ale także dobry strateg, wyszkolony żołnierz, doświadczony wojownik. A u Netflixa to jakiś osiłek przy którym filmowy Conan wydaje się być całkiem stonowany.
Powtarzam, to nie wina aktora, ale wizji scenarzystów czy reżyserów. Niemniej, bardziej podobały mi się filmowe wersje Franka.

Offline Gazza

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #488 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 09:00:54 »
(...)Żadnych seriali z MCU! Nigdy więcej. Tylko filmy... (...)
Nie żebym wieścił przedwcześnie jakiś sukces ale za moment ruszy LOKI i obyś nie musiał odszczekać tej deklaracji ;)

Swoją drogą - po spektakularnym sukcesie Mandalorianina, serialowe produkcje spod szyldu Marvela to na ten moment popierdółki jakieś marnujące potencjał.

Offline Cringer

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #489 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 10:05:31 »
Swoją drogą - po spektakularnym sukcesie Mandalorianina, serialowe produkcje spod szyldu Marvela to na ten moment popierdółki jakieś marnujące potencjał.
Potencjał to zmarnował Mandalorianin sezon 2 zamieniając się w kreskówkę ScoobyDoo z gościnnymi występami innych postaci ze świata Star Wars. Co nie jest samo w sobie złe, chyba że fabuła nie jest nastawiona tylko na te występy a no i gdy główny bohater w finale sezonu nie jest ratowany przez postać która nie pojawiła się ani w sezonie 1 ani we wcześniejszych odcinkach sezonu 2. Trochę to podkopuje autorytet postaci.
Na tym tle, to naprawdę nie wiem czemu aż tak słabo oceniasz seriale Marvela?
A nie patrząc na tło, to dla mnie seriale Marvela są dobrymi produkacjami w porywach do bardzo dobrych.
Owszem oba seriale mają swoje problemy, czy to wynikające z sytuacji covidowej i zmian w scenariuszu wprowadzonych na ostatnią chwilę czy to zwyczajnie w kilku momentach z kiepskich pomysłów. Całościwo jednak z obu jestem zadowolony, czekam na więcej i napawają mnie one dużym optymizmem na temat przyszłych serialowych produkcji Marvela.

Michael_Korvac

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #490 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 10:32:36 »
Nie żebym wieścił przedwcześnie jakiś sukces ale za moment ruszy LOKI i obyś nie musiał odszczekać tej deklaracji ;)


Jakby zapytał się Hubert Urbański: ,,czy decydujesz się na to ostatecznie i definitywnie?", tak bym powiedział: ,,bez dwóch zdań, choćby i świat miałby przewrócić się na drugą stronę, nie obejrzę już żadnego serialu MCU, nigdy!". I mam świadomość, że "Loki" niedługo będzie miał swoją premierę, ale ,,mi to loto". Falcon i Zimowy Żołnierz zraził mnie do seriali Kinowego Uniwersum Marvela niemiłosiernie! Widowisko to nic dla mnie, jako fana, nie wniosło. Głupie, przeciągane, mega infantylne, typowe serialowe coś, aby obejrzeć z ,, rodzinką w niedzielę do obiadku". Tak jak nagle wszyscy byli przeciwko wszystkim
Spoiler: PokażUkryj
, tak zaczęli się momentalnie szanować i kochać. Każdy w Falcon i Zimowy Żołnierz wygrał, dosłownie każdy! A Sharon Carter... nawet ma takie znajomości, że tajemnice Rządu USA ma na wyciągnięcie ręki! Ja pie$#&@q! Jak widzę Sharon Carter, Sama Wilsona, uszatka o arcy kompleksie Boga i skłonnościach maniakalno-depresyjnych, Johna Walkera i jakąś ,,baronównę", czy kij z tym, Cyganeczkę mu pod koniec sezonu towarzyszącą w tym serialu, mam ochotę rzygać bez końca.


Na poprawę humoru; wciąż to jedna z najseksowniejszych kobiet globu. Magnetyzm, bije z niej potężny magnetyzm.  :-*


Offline Cringer

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #491 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 10:54:55 »
Spoiler: PokażUkryj

 A Sharon Carter... nawet ma takie znajomości, że tajemnice Rządu USA ma na wyciągnięcie ręki! Ja pie$#&@q!

oj troszkę tu ściemniasz, ponieważ postać o której piszesz, nie "ma" a "będzie mieć" dostęp. I to nie kwestia znajomości a przywrócenia na dawne stanowisko. Jest to wszystko wyjaśnione dosłownie w scenie przed rozmową telefoniczną.

Offline Marvelek

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #492 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 10:56:22 »
Ja jakoś nie mogę się przekonać do Bernthala, czy może raczej netfliksowej wizji Punishera.
Fizycznie pasuje, ale zachowuje się jak opóźniony w rozwoju, tylko bez uroku jaki ma choćby Leon zawodowiec. Te ciągłe porykiwania w stylu nolanowskiego Batmana, rzucanie się bez sensu itd. Owszem, Punisher to kawał agresywnego chłopa, ale także dobry strateg, wyszkolony żołnierz, doświadczony wojownik. A u Netflixa to jakiś osiłek przy którym filmowy Conan wydaje się być całkiem stonowany.
Powtarzam, to nie wina aktora, ale wizji scenarzystów czy reżyserów. Niemniej, bardziej podobały mi się filmowe wersje Franka.

Punisher w wersji kinowej odwoływał się przede wszystkim do wizji znanej ze starszych komiksów o Pogromcy. Nawet niektóre sceny były wprost wyrwane z komiksowych kadrów np. scena, kiedy Frank "torturuje" przesłuchującego lodem na patyku. To Punisher opowiadany w konwencji komiksowej i superbohaterskiej. Twórcy filmów pokazali zwyczajnego herosa, który zamiast strzelania promieniami laserowymi z dupy strzela z AK-47 czy innego przyziemnego arsenału. Netflix poszedł w zupełnie innym kierunku pokazując Franka jako człowieka z poważnymi zaburzeniami i zwykłego seryjnego mordercę. To, że morduje tylko przestępców oraz ma swój pokręcony kodeks to zwykłe modus operandi, które posiada każdy morderca. Taka wizja odpowiada mi bardziej, niż obraz filmowy czyli "tak naprawdę to dobry ze mnie człowiek i wszystko ze mną w porządku". Natomiast uważam, że filmy nie były złe dlatego, że sięgnięto po bardziej komiksową i superbohaterską konwencję, ale dlatego, że zwyczajnie scenariusze tych filmów były słabe. Scena z przypaleniem lodem fajnie mogła wyglądać w komiksie sprzed 30 lat, ale w filmie wyglądała żenująco i nic dziwnego, że wielu widzów jechało po takich obrazkach. Podobnie w części drugiej gdy gaśnie światło i nagle Frank odpala racę, by pokazać, że stoi na stole - tak chyba wybitny strateg nie postępuje :P

Offline Gieferg

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #493 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 11:16:46 »
Ja tam lubię wszystkie trzy filmy z Punisherem, wszystkie mam na półce i regularnie do nich wracam a za najlepszą wersję uważam tę z 2004 roku (bo to po prostu dobry, oldschoolowy akcyjniak, nawet jeśli sam Punisher nie jest do końca taki jaki być powinien). Z kolei serialu do tej pory nie chciało mi się ruszyć (Daredevil mnie kompletnie zniechęcił do tych netflixowych produkcji).

Tu parę słów o filmach:
https://filmozercy.com/wpis/trzej-punisherowie-czyli-przypomnienie-filmow-z-frankiem-castlem

I żałuję, że ani wersja z 2004 roku ani ta z 2008 nie dostały sequela.
« Ostatnia zmiana: Cz, 29 Kwiecień 2021, 11:21:34 wysłana przez Gieferg »

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #494 dnia: Cz, 29 Kwiecień 2021, 13:35:10 »
Ja tam lubię wszystkie trzy filmy z Punisherem, wszystkie mam na półce i regularnie do nich wracam a za najlepszą wersję uważam tę z 2004 roku (bo to po prostu dobry, oldschoolowy akcyjniak, nawet jeśli sam Punisher nie jest do końca taki jaki być powinien). Z kolei serialu do tej pory nie chciało mi się ruszyć (Daredevil mnie kompletnie zniechęcił do tych netflixowych produkcji).

Tu parę słów o filmach:
https://filmozercy.com/wpis/trzej-punisherowie-czyli-przypomnienie-filmow-z-frankiem-castlem

I żałuję, że ani wersja z 2004 roku ani ta z 2008 nie dostały sequela.

Punishera z 89 zawsze będę bronił. Film generalnie mocno luźno bazuje na komiksie, dużo tam absurdów (Frank medytujący w kanałach), ale to jest esencja lat 80. Samotny morderca z misją, yakuza, włoska mafia, tortury, strzelaniny, żółty szkolny bus z dziećmi w opałach. Do pełni szczęścia zabrakło rekinów i laserów.