Jeśli chodzi o jutuberów to chodzi o kasę
Przecież seriale i to wypuszczane odcinek na tydzień to istny graal. Co tydzień filmiki z omówieniami i teoriami to regularna monetyzacja wyświetleń. Filmy kinowe były zbyt rzadko, więc dziwnym nie jest, że Feige jest ich złotym guru;)
Złota myśl! Ha! Na dudy zakwakane, z ust wyjęte! Bo sami pomyślmy, przyjrzyjmy się temu, co nasze rodzime youtube'owe ,,internety" prawią o MCU, czy o całej kulturze superbohaterskiej. Dwie godziny po premierze, przykładowo, odcinka danego serialu w USA - mowa np. o niby-epickim mocno przerysowanym "Falcon i Zimowy Żołnierz" - video recenzenci prawie że zabijają się o to, aby być pierwszym w omówieniu odcinka, podaniu easter-eggów, które w epizodzie się znalazły (jak pierwszy zacznie, to idzie łańcuszkiem, jak ,,kopiuj wklej"; każdy Youtuber, czy zwykły piszący felieton, prowadzący bloga, recenzent, kleci jedno i to samo... I tak kilka tysięcy razy) ,a i byłbym zapomniał - faktycznie liczy się pasja, popularność i hajs! - istotne jest powiadomienie oglądającego o ,,daniu łapki w górę, zasubskrybowaniu kanału i wciśnięciu dzwoneczka", aby truć mu dupę, co dwie sekundy clickbaitowymi materiałami, których to np. w Polsce takich właśnie kanałów youtube'owych mamy przynajmniej kilka w materii popkultury, i których nie mam zamiaru z nazwy wymieniać. Dlatego nie ma możliwości, aby ,, praźródło" stojące za naszymi recenzjami / opiniami / zadaniami było w 90% legalne! Nie, jest na odwrót. Naginamy przepisy korzystania z ,,nieoficjalnych" materiałów, które jakoś poszły świat od twórcy, na skraj dopuszczalnego z nich korzystania. I powiedzmy, tak delikatnie, że jest to piractwo, w nieco łagodnym stopniu. Łagodnym, bo jest to tak powszechne ekstraordynarne zjawisko, że nikt nic sobie z tego nie robi. A bo po co? Skoro na takiej publiczności/części widzów ,,taki tam" Disney, HBO Max i inni tego typu kreatorzy rozrywki zarabiają najwięcej! A myślicie, że skąd jacyś uploaderzy mają gotowy, w odpowiednim formacie video zapisu, plik filmowy z odcinkiem "The Mandalorian", "Superman i Lois" etc., czy cokolwiek, co pojawia się w sieci i "Filmweb", "naekranie" omawia za trzy sekundy? Nikt nie zakarze, z czystej kwestii ekonomicznej, światu piracenia. Na tym się zarabia; tak, jest to smutne i brutalne, ale taka jest cierpka, pełna goryczy, prawda.