Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 287589 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #465 dnia: Pt, 23 Kwiecień 2021, 21:14:33 »
Niebieski trykot jest fajny :P

Offline Marvelek

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #466 dnia: Pt, 23 Kwiecień 2021, 21:19:29 »
Niebieski trykot jest fajny :P

Wręcz kultowy. Czytając te stare komiksy z Punisherem, które ogólnie lubię, zawsze się zastanawiałem - jak oni mogli w niego nie trafić :D

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #467 dnia: Pt, 23 Kwiecień 2021, 21:24:44 »
Wręcz kultowy. Czytając te stare komiksy z Punisherem, które ogólnie lubię, zawsze się zastanawiałem - jak oni mogli w niego nie trafić :D

Celowali w glowe a nie w biale elementy czy biala "maleńką" czaszeczke na persi :D

Michael_Korvac

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #468 dnia: So, 24 Kwiecień 2021, 10:47:12 »
Finał "Falcon i Zimowy Żołnierz", odcinek nr. 6, zresztą jak cały sezon pierwszy serialu, był świetnie zwizualizowany, z efektami komputerowymi - mówiąc ogólnie - na poziomie kinowym: wysoki standard jakości MCU w tej kwestii, oj wysoki. Natomiast sama fabuła, jej przebieg, czy nawet cukierkowanie wątku
Spoiler: PokażUkryj
Sharon Carter na tego... Power Brokera - mega złego typa, który w scenie po napisach końcowych epizodu nr.6 okazał się ,,tak przebiegły i potężny, że posiadł możliwość zinfiltrowania Rządu Stanów Zjednoczonych, kontrolowania go w najbardziej chytry sposób" (że co kurna; w pytę! WTF, jedno wielkie jajo?!) - wszystko to wyszło, jak dla mnie, fatalnie. Naprawdę, nie wiem co i jak w tej produkcji analizować. Zinfantylizowano dosłownie wszystko: na modłę familiady Disney'a. Nikt nie poniósł winy, każdy wyszedł z tego obronną ręką; każdy jest dobry, bo chce dobrze na swój sposób. Padaka, kaszanka, kibel. Cały sezon "Falcon i Zimowy Żołnierz" oceniam na: 5/10. Drugiego, cóż, nie obejrzę; chcę o tym zjełczałym bigosie zapomnieć. Nigdy więcej seriali MCU, nigdy. Przejechałem się okropnie. "Loki" - tego czegoś nie obejrzę, nawet zważywszy na to, iż jest to po prostu MCU. "Daredevil", "Punisher" od Netflixa number one! Only! 

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #469 dnia: So, 24 Kwiecień 2021, 19:34:12 »
Mi się w ogóle za bardzo nie chce wierzyć, ze Marvel Studios pozwoli zagrać aktorom z Netflixowych seriali. Szczerze mówiąc, to mi to pachnie raczej mocno życzeniowym myśleniem fanów. Po
Spoiler: PokażUkryj
zabiegu z fejkowym bratem Wandy granym akurat przypadkiem przez aktora z mutantów Foxa
to raczej powinno się spodziewać po nich mocnego odcinania grubą kreską od Marvelowych rzeczy spoza MCU. Do tego autentycznie boje się o Punishera. Jak dadzą mu kategorię R to w porządku, jak będzie zabawa w PG13 to Punisher już straci na starcie i niech nikt mi nie mówi, że przemoc to nie jest gwarant dobrego filmu, bo w przypadku produkcji o tym gościu bezpardonowość wiele zmienia.

Michael_Korvac

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #470 dnia: Nd, 25 Kwiecień 2021, 00:04:52 »
A'propos Punishera w MCU... w tym faktycznym MCU, w którym ta postać miałaby się pojawić, bo nie mówimy tu o ,,proto-MCU'', gdzie mściciela w czarnym prochowcu z białą czachą na kamizelce kuloodpornej, od marvelowskiego Netflixa, grał Jon Bernthal. Pan Castle w swej ,,mściwej" wersji, to swego rodzaju ikona komiksowej i jej adaptacyjnej części - od domu pomysłów Stana Lee - wyjątkowo zawziętej, brutalnej, ale szczerej i niebojącej się swoich uczuć i zwyczajnych spraw, postaci. Nie może być tak, że Punisher zjawi się w MCU w czymś z kategorii PG-13.

A to poniżej, cóż, na przestrogę. Oby takich mścicieli było więcej w MCU; ten zagrany przez Raya Stevensona był wyjątkowo, wyjątkowo dobry.



P.S. Oby "Kapitan Ameryka vol.4" z A. Mackie był bezpośrednią kontynuacją seriali "Falcon i Zimowy Żołnierz". Obraz kinowy poukładałby nieco lepiej całą historię z 6-odcinkowego sezonu... dość sympatyczna wiadomość. A, byłbym zapomniał, na ten film się wybiorę na pewno, nawet za te 3 lata od teraz. To zupełnie inna rzecz, kategoria fanowskiego odczucia etc., w materii MCU niż serial.

Offline Marvelek

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #471 dnia: Nd, 25 Kwiecień 2021, 20:42:22 »
Do tego autentycznie boje się o Punishera. Jak dadzą mu kategorię R to w porządku, jak będzie zabawa w PG13 to Punisher już straci na starcie i niech nikt mi nie mówi, że przemoc to nie jest gwarant dobrego filmu, bo w przypadku produkcji o tym gościu bezpardonowość wiele zmienia.

Ale z Daredevilem jest tak samo. Jakoś nie wyobrażam sobie filmu, w którym DD po prostu będzie skakał po dachach bez mocnego tłuczenia różnego rodzaju męt. Dalece wątpię, że w disneyowskiej wersji zobaczymy Fiska odrąbującego komuś głowę drzwiami samochodu albo Punishera wypalającego Irlandczykowi ze strzelby prosto w twarz. O brutalnej wersji Luke'a Cage'a też zapewne możemy zapomnieć. Mi już na etapie serialu, który moim zdaniem był ok (podobał mi się zwłaszcza sezon 2) trochę przeszkadzało, że Cage to taki bardziej miś-przytulak i maskotka Harlemu. Colter fajnie grał, ale brakowało mi ogółem większej brutalności. Po filmach MCU już od dłuższego czasu niczego zaskakującego się nie spodziewam. To taka opera mydlana składająca się z tych samych elementów, z których najważniejsze są czerstwe żarty oraz budowa uniwersum, przez co nie mogę iść do kina np. na film o Spider-Manie, bo oczywiście muszą w każdej części wrzucać Iron Mana, Strange'a czy kto jest tam aktualnie modny wśród dzieciarni. Gdyby aktorzy z z uniwersum Netflixa mieli się pojawić to uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłaby zwykła kontynuacja i nie wpychanie bohaterów na siłę do uniwersum, natomiast jeśli to Disney'owi nie leży i chce widzieć te postacie w swoim Uniwersum, niech robi castingi i prezentuje coś "nowego". Sama idea wzięcia aktorów ale wymazywania ich serialowej przeszłości jest tym bardziej idiotyczna, że przecież w serialach były pewne aluzje, że jesteśmy w tym samym Uniwersum co MCU, bo były np. wzmianki o bitwie o Nowy Jork z pierwszych Avengers.
Może masz rację, że to życzenie fanów, tylko których, bo wątpię, by fani netflixowego Marvela cieszyli się przemieleniem tego co lubią przez Myszkę Miki. Z Netflixa to bym w sumie widział w MCU jedynie Iron Fista - serial i tak był słaby, więc nie ma za bardzo tutaj co sknocić, chociaż...mimo przeciętności serialu naprawdę fajni byli w nim bohaterowie drugiego planu i ich wątki. Mam tu na myśli Warda i Joy, Howarda itp.

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #472 dnia: Nd, 25 Kwiecień 2021, 21:01:23 »
Troche mnie zaczynaja smieszyc filmiki na YT mega fanow Marvela pt" czemu Dr Strange nie pojawil sie w Wanda Vision", czemu Cap nie pojawil sie w Falcon Winter Soldier, a za pare miesiecy bedzie "czemu Thor sie nie pojawil w Lokim... i gdybaja, wysmyslaja, teorie tworza jak to Kevin to wszystko pieknie zaplanowal ze on tam byc nie mogli a pewnie poszlo o  kase bo seriali w kontraktach nie mieli...

Offline misiokles

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #473 dnia: Nd, 25 Kwiecień 2021, 21:27:32 »
E tam że poszło o kasę. To zwykły trzeźwy umiar, że nie można wszystko we wszystkim crossoverować i powtarzać błędy komiksowego marvela.

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #474 dnia: Nd, 25 Kwiecień 2021, 21:53:18 »
Moze i tak ale powoli Ci yutuberzy zamieniaja sie w wyznawcow Kevina, nawet Gorge Lucas nie byl tak wielbiony...

Offline misiokles

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #475 dnia: Nd, 25 Kwiecień 2021, 22:07:58 »
Jeśli chodzi o jutuberów to chodzi o kasę :) Przecież seriale i to wypuszczane odcinek na tydzień to istny graal. Co tydzień filmiki z omówieniami i teoriami to regularna monetyzacja wyświetleń. Filmy kinowe były zbyt rzadko, więc dziwnym nie jest, że Feige jest ich złotym guru;)

Online nori

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #476 dnia: Pn, 26 Kwiecień 2021, 07:19:40 »
Chyba miałem za duże oczekiwania gdyż serial Winter i Falcon ostatecznie wypadł według mnie dość słabo. Dużo pierniczenia o niczym, głupot scenariuszowych, w sumie nawet momentami odnosiłem wrażenie, że sami twórcy nie wiedzą o czym chcą opowiedzieć. Tej słynnej chemii pomiędzy bohaterami też nie było zbyt bardzo czuć.
A już takie idiotyzmy jak
Spoiler: PokażUkryj
Falcon, który ma gdzieś, że obok wykrwawia się koleżanka, ale on "nie będzie walczył", a później scena jak niesie na ramionach, gdy 13 musi radzić sobie sama... Nie no, zajebisty kumpel. Ale oczywiście wszystko i tak w porządku... mech...


Wolałbym, gdyby poszło to w jakąś opowieść stricte szpiegowską, a nie klasyczne kino superhero, które tutaj wypadło dość słabo...

Michael_Korvac

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #477 dnia: Pn, 26 Kwiecień 2021, 17:47:14 »
Jeśli chodzi o jutuberów to chodzi o kasę :) Przecież seriale i to wypuszczane odcinek na tydzień to istny graal. Co tydzień filmiki z omówieniami i teoriami to regularna monetyzacja wyświetleń. Filmy kinowe były zbyt rzadko, więc dziwnym nie jest, że Feige jest ich złotym guru;)

Złota myśl! Ha! Na dudy zakwakane, z ust wyjęte! Bo sami pomyślmy, przyjrzyjmy się temu, co nasze rodzime youtube'owe ,,internety" prawią o MCU, czy o całej kulturze superbohaterskiej. Dwie godziny po premierze, przykładowo, odcinka danego serialu w USA - mowa np. o niby-epickim mocno przerysowanym "Falcon i Zimowy Żołnierz" - video recenzenci prawie że zabijają się o to, aby być pierwszym w omówieniu odcinka, podaniu easter-eggów, które w epizodzie się znalazły (jak pierwszy zacznie, to idzie łańcuszkiem, jak ,,kopiuj wklej"; każdy Youtuber, czy zwykły piszący felieton, prowadzący bloga, recenzent, kleci jedno i to samo... I tak kilka tysięcy razy) ,a i byłbym zapomniał - faktycznie liczy się pasja, popularność i hajs! - istotne jest powiadomienie oglądającego o ,,daniu łapki w górę, zasubskrybowaniu kanału i wciśnięciu dzwoneczka", aby truć mu dupę, co dwie sekundy clickbaitowymi materiałami, których to np. w Polsce takich właśnie kanałów youtube'owych mamy przynajmniej kilka w materii popkultury, i których nie mam zamiaru z nazwy wymieniać. Dlatego nie ma możliwości, aby ,, praźródło" stojące za naszymi recenzjami / opiniami / zadaniami było w 90% legalne! Nie, jest na odwrót. Naginamy przepisy korzystania z ,,nieoficjalnych" materiałów, które jakoś poszły świat od twórcy, na skraj dopuszczalnego z nich korzystania. I powiedzmy, tak delikatnie, że jest to piractwo, w nieco łagodnym stopniu. Łagodnym, bo jest to tak powszechne ekstraordynarne zjawisko, że nikt nic sobie z tego nie robi. A bo po co? Skoro na takiej publiczności/części widzów ,,taki tam" Disney, HBO Max i inni tego typu kreatorzy rozrywki zarabiają najwięcej! A myślicie, że skąd jacyś uploaderzy mają gotowy, w odpowiednim formacie video zapisu, plik filmowy z odcinkiem "The Mandalorian", "Superman i Lois" etc., czy cokolwiek, co pojawia się w sieci i "Filmweb", "naekranie" omawia za trzy sekundy? Nikt nie zakarze, z czystej kwestii ekonomicznej, światu piracenia. Na tym się zarabia; tak, jest to smutne i brutalne, ale taka jest cierpka, pełna goryczy, prawda.

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #478 dnia: Pn, 26 Kwiecień 2021, 21:47:19 »
Sorry ale juz rzygam tymi słowami "epicki" i "gigantyczny"  bo uzywaja to przy kardym  juz chyba wydazeniu.

Jeden z yutuberow, ostatnio nagral filmik ale nie o ester eggach tylko jakies tam omowienie, bo ester eggi beda w nastepnym odcinku bo musi sie dokladnie przyjzec ( a przeciez przed chwila skonczyl ogladac), prawda taka ze byl na goraco po odcinku i czekal az ktos z wiekszych zagranicznych wypusci taki filmik.

Michael_Korvac

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #479 dnia: Wt, 27 Kwiecień 2021, 21:55:28 »
Jest kilka polskich kanałów youtube'owych, popkulturowych rzecz jasna -  i nie mówię, że one są złe, ale idące w złą drogę! -  dość specyficznie recenzujących odcinek za odcinkiem danego serialu, film za filmem (z pierdyliard filmów na dzień alias... ,,no tak nie zapominajcie o dzwoneczku"), używając przy tym słów: wybitny, epicki, mega etc. Rozumiem zdanie i opinie tych osób; rozumiem ich pasję, która zajmuje, jak widać, bardzo dużo czasu, ale czy czasami nie można po prostu ,,dokopać się" do tego co się recenzuje w nieco głębsze warstwy? Czy nie da się wycisnąć niczego więcej w kierunku pozytywnym lub negatywnym - w zależności od punktu widzenia, opinii etc.? Bo wtedy wszystko podchodzi oglądającemu takowe filmiki popkulturowe ,,do gardła", zalatując ,,clickbaityzmem" na kilometr. A'propos MCU w tej kwestii: czy taniec Barona Zemo z "Falcon i Zimowy Żołnierz", mimo iż miał w sobie trochę uroku, nie wydaje się wam infantylizujący kulturę superbohaterską, jak i samo MCU? Uwspółcześnienie klasycznego bohatera aż w takim stopniu? A fani złapali bakcyla na widok tupającego nóżką Zemo, uważając, jakoby było to ,,epicko niespodziewane", ,,fantastyczne, mega" etc. No przecież hajs się musi w skarbonce Disneya zgadzać... >:( >:(