A są w ogóle tacy?
Są.
I właśnie po tym jak marudzili gdzie się dało, Feige ogłosił, że recastu nie będzie.
Nie zrobił nic przełomowego ani wybitnego, wpisał się w trend filmów Marvela i tyle - to trochę tak, jakby twierdzić, że to aktorzy grający w Gwiezdnych Wojnach powodują, że się one sprzedają. Jeżeli on zostawił po sobie "legacy"
No właśnie. Gość nie zrobił NIC ciekawego. We własnym filmie spychali go notorycznie na drugi plan, co chwile ktos mu pomagał albo go ratował, a reżyser kompletnie nie wiedział co z nim robić, przecież tam nawet villain bardziej dawał się lubić.
No ale "pierwszy czarny superhiro, qrva!", Święty Chadwick, mistrz nad mistrze, nienaruszalne dziedzictwo jak stąd do Afryki, nic tylko mu pomnik postawić. Because he's black.
A ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby byli w rolach głównych czarni albo kobiety (w moich ulubionych filmach są kobiety w roli głównej - Alien, Terminator, Thelma & Louise), ale nie można robiąc taki film stwierdzić, że "mamy czarnego/kobietę w roli głównej to już nic więcej nam nie potrzeba" bo potem wychodzą zakalce w stylu Black Panther/Captain Marvel (czy Wonder Woman w DC, która wygrywa z CM tym, że aktorka jest o niebo sympatyczniejsza, ale filmy też ma słabe).