@misiokles nie musi bryzgać krew co pokazał Aquman. W Strange'u jest to bardziej zachowawcze. Ja odnoszę wrażenie, że Raimi chciał, a Marvel go hamował.
Nie chodzi o cameo i fanservice. Lepszy motywem było by danie bohaterów, których znamy, aby widzowi zależało na tym co się z nimi dzieje, a tak są zwykłym mięsem armatnim, a widz ma na to wywalone.
Finalnie mamy pokazane tylko dwa uniwersa (poza tym z którego pochodzi Strange z pierwszego filmu). Jedno z którego są Iluminati i drugie po inkursji. Nawet nic nie wiemy o Strange'u ze sceny otwierającej film. Przez resztę się tylko przebijamy w jednej scenie, o której wspomniałem wcześniej, od całe tytułowe Multiwersum.
Wszystko co wkurzało w Spiderze, tu tego nie ma 
I finalnie jest to kolejny marvelek. Lepszy od poprzedników z tej fazy, poza Spider-man.
Pierwszy raz miałem tak, że na filmie ziewałem z nudów, pomimo że dzieje się w nim dużo. Motyw Multiwersum zmarnowany totalnie. Marvel okrzyknął ten film horrorem w MCU, ale to jest bardziej horror scenariuszowy.
Połączenie z serialem jest złudne. Film powinien bronić się jako samodzielne dzieło, a to połączenie jest kulą u nogi, przez co spłyca to postać Wandy do "będzie teraz zła, bo przeczytała księgę" (to chyba nawet pada z ust Wonga).
I ja się nie dziwię, że ludziom się podoba i będą go bronić bo to nie jest zły film. Ale jest to totalny średniak lepszy niż część pierwsza, o kolejnym ratowaniu świata. Wszędzie Wszystko Naraz pokazuje, że za mniejsze pieniądze można zrobić to samo lepiej i ciekawiej. Pomimo ratowania wszechświata, napisać historię o relacja rodzinnych. Tutaj tego brakuje, po jest prostu kolejnym odcinkiem serialu Marvela.
To już Spider-man Uniwersum było lepszym filmem fabularnym, a też nie potrzebowało być tak naładowanym akcją jak jest Strange, aby opowiedzieć dobrą historię, a to przecież w założeniach animacja dla dzieci była. I przedstawienie alternatywnych światów było lepsze i z pomysłem.