Film można ocenić bardziej obiektywnie (nie całkiem obiektywnie, bo jak się zgłębić to obiektywna ocena nie istnieje), to co piszecie to subiektywne opinie oparte na tym jak bardzo podobał/nie podobał się Wam film... To nie jest metodyka oceniania, a jak już wskazaliście - opinie...
Ja mam taką opinię, że większość zarzutów wobec Avatarów jakie padły wyżej można podpiąć pod inne filmy Camerona, szczerze to czytając @Pan M wyobrażam sobie, że pisze o Titanicu

Cameron nie wykształcił swoich cech typu zamiłowanie do technologicznych nowinek i przełamywanie "niemożliwego" pod kątem tego jak/co można pokazać na ekranie dopiero przy Avatarze, sięgnijcie i tak daleko jak do Terminatora... Z kolei Titanic to ogromny przerost formy nad treścią, romans który w filmie dominuje umniejsza całą tragedię, a wręcz ją glamoryzuje, przy tym masa stereotypowych postaci, dla których nie tylko nie ma czasu ekranowego, ale po prostu są napisane w sposób "kartonowy" (Titanic to godzina albo dwie nakręconych ale wyciętych z filmu scen, z tego co pamiętam żadna z nich nie rzuca lepszego światła na postaci, to samo z pierwszym Avatarem i godziną scen wyciętych...). Scenariusz - mistrzostwo sztuki pisarskiej to nie jest, pretekstowe sceny żeby pokazać rozmach produkcji, aktorstwo też w wielu scenach nienaturalne, typowo hollywoodzka ekstrapolacja uzewnętrzniania emocji, "wyciskacz łez" itp., Cameron w Avatarze poszedł dalej, bo skoro niebieskie ludziki są CGI to emocje muszą być widoczne lepiej, a "overacting" przechodzi jako wiarygodny, bo to przecież CGI...
Opinia, czy negatywna? No właśnie nie, bo tego z grubsza oczekuję włączając film Camerona - rozrywki, jakiegoś odprężenia przy świetnie prezentującym się filmie, historii z nutą patetyzmu, ale nie wchodzącą w typowy scenariusz "zabili go i uciekł", blockbustera w którym widać profesjonalne i w danym momencie nowatorskie rozwiązania (nie jak z innymi filmami typu Fast and Furious czy tutaj w temacie MCU, filmami które rozwiązania powielają [nie kreują] i działają też w innym blockbusterowym formacie). Takie generalnie są filmy Camerona i... Opinie czy/jak bardzo mnie/komuś się podobają to jedno, ale nie rozumiem dlaczego takie opinie podlegają krytyce "obiektywizmu"... Są filmy Camerona jakie uwielbiam (np. Aliens, Terminator 2), bardzo lubię (Titanic, Terminator), i takie jak Avatary, czyli koncepcję łapię, fanem nie jestem, dobrze się ogląda, chociaż wrażenie dominujące sformułowałbym jako: "gra komputerowa niech zostanie w komputerze"

To oczywiście przesada, po prostu Avatary produkowane są jak gigantyczna budżetowo gra komputerowa, bądź po prostu filmy animowane, przy tym Avatary są sprzedawane (widzom) jako film pełnometrażowy live-action... Citizen Kane, The Shining i Avatar to jest to samo pod kątem np. starania się o nagrody, poddawanie możliwie obiektywnej ocenie, porównaniom itp.... No i gdzieś stąd byłoby wejście do obiektywizmu w ocenie filmu, reszta to "kwestia gustu" komu się bardziej/mniej film podobał.
PS.
(...) niektórzy nawet by chcieli, żeby filmowy świat Avka wyparł Marvela (...)
Ale kto by chciał, skoro:
(...) avek nie ma znaczącego fanbase, miejsca w kulturze (...)
?

PS2. Zgadzam się, że Cameron to swoje "dziecko" traktuje zbyt protekcjonalnie, rozumiem że nie chce wypuścić go z rąk, chce kontrolować całe "lore" (pewnie żeby uniknąć tego co dzieje się z innymi franczyzami typu Star Wars, że już krótko po pierwszej trylogii nie było wiadomo [twórcy też nie wiedzieli] co jest kanoniczne a co nie, bo tyle różnych mediów wokół franczyzy powstało), ale faktycznie żeby zbudować fanbase to nie może trzymać franczyzy w zamknięciu. Ale to też opinia, pamiętam jak Cameron ogłaszał Sequel(e), ciągle się przedłużała produkcja itp., masa wątpliwości czy w ogóle ktoś będzie pamiętał o Avatarze jak sequel już zostanie wyprodukowany, i widać jak te wątpliwości były zasadne...
