Autor Wątek: Kapitan Marvel  (Przeczytany 38368 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline gabor2

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #180 dnia: So, 09 Marzec 2019, 21:47:28 »
Captain Marvel star Brie Larson complained that movie reviewers include many white men.

To nie fake? Co tym ludziom się porobiło z głowami...

Offline wonap

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #181 dnia: So, 09 Marzec 2019, 22:13:32 »
Już dawno;) dobrze, że tylko biały a nie rzucili kombosem biały heteroseksualny katolik

Offline Jaxx

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #182 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 00:14:03 »
Mam w głębokim poważaniu jak się zachowuje Brie Larson, co mówi, co insynuuje, a na co kręci nosem. Nie obchodzi mnie to kompletnie - ot, kolejna osoba, która robi zamęt, gdzie nie ma takiej potrzeby, wykorzystując trend we współczesnym świecie. I z takim podejściem poszedłem dziś na nową odsłonę MCU, odcięty od aktorki, a skupiony na samym dziele. I bawiłem się przednio. Film to standardowa pozycja w portfolio Marvel Studios, plasująca się nieco powyżej środka stawki - wyżej niż Incredible Hulk, IM2, Thor 2, Homecoming (Spider-Man robiony na modłę młodzieżówek Johna Hughesa nie do końca do mnie trafił) czy przereklamowana Czarna Pantera (która chociaż była filmem dobrym, to jednak nie takim mega-super na jaki jest kreowana w mediach).  Ze wszystkimi jego zaletami i wadami - humorem, postaciami, efektami na plus, brakiem wyrazistego antagonisty i nieco kulejącym scenariuszem na minus. Pozycja dobra, warta zobaczenia, chociaż nie przełomowa - ale nie postrzegam tego jako wady, bo ile razy można oczekiwać przełomów. Ja Carol Danvers polubiłem, współczułem jej utraty ziemskiego życia i przyjaciół, cieszyłem się, kiedy w końcu emocjonalnie stanęła na nogi.

Spoiler: PokażUkryj
 Jak dla mnie, gra aktorska Brie nie była ani zła ani drewniana, a płynnie wychodziła z tego, co działo się z jej postacią. Początkowe zagubienie w obliczu braku wspomnień i własnej tożsamości, napędzane hasłami typu "śmieję się do wewnątrz" czy "wojownik nie okazuje uczuć" było właśnie wiarygodnie odegrane jedną sztywną miną, z której nie miało się przebić żadne uczucie. Później, kiedy Carol odzyskuje tożsamość, maska spada i widać żyjącą pod nią ciekawą, niejednoznaczną postać - twardą, upartą, nieustępliwą, ale jednocześnie wrażliwą i oddaną sprawie i przyjaciołom.


Bałem się trochę, że film będzie zbyt mocną przystawką do Endgame, pretekstem, aby tylko pokazać Capitan Marvel, ale nic z tych rzeczy - ma swoją własną świadomość i jest jak najbardziej osobnym bytem (mimo, że ze sporą ilością nawiązań do MCU). Trochę mnie rozczarowała pierwsza scena po napisach:

Spoiler: PokażUkryj
 Na bank jest to wyjęte z Endgame, na tej samej zasadzie, na jakiej scenka po napisach pierwszego Ant-Mana wyjęta była z Civil War, a spodziewałem się raczej scenki, w której Carol będąc gdzieś tam i w zdziwieniu obserwując rozpadające się wokół postacie odbiera sygnał od Fury'ego - czyli takie odwrócenie scenki z Infinity War


Jeżeli chodzi o rzekomy feminizm filmu - nie jest on ani nachalny, ani prostacki, a raczej naturalny, prawdziwy i subtelny. Nie ma walenia po oczach hasłami "mężczyźni be, kobiety górą", za to mamy sceny, gdzie Carol nie poddaje się przeciwnościom i po prostu walczy o swoje, pozostając pozytywnie nastawiona do świata i otoczenia. Ona nie chce nikogo obwiniać o to, czy o tamto, nie obraża się, nie boczy o byle krzywe spojrzenie; ona po prostu pokazuje, że stać ją na to samo, co innych i robi to z uśmiechem na twarzy i hardością w oczach.

Podobał mi się twist ze Skrullami, podobało mi się potraktowanie głównego złego, jakże inne niż to, czego można byłoby się spodziewać. Podobały mi się piruety w kosmosie, chociaż trąciły Supermanem. O kocie i Furym już powiedziano - dołączę się tylko do pozytywów. Podobało mi się, że był to niby origin, ale jednak nie do końca i nie czuło się zupełnie tego, że zaczynamy z czymś nowym od zera. Podobało mi się, że film nie miał typowo superbohaterskiej struktury, z odhaczaniem kolejnych punktów (jak np. Strange). Ode mnie - zasłużone 8/10. Czekam na Endgame i na więcej już dojrzałej, poukładanej i w pełni świadomej siebie Carol. 


Offline Gieferg

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #183 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 10:43:34 »
Cytuj
) czy przereklamowana Czarna Pantera (która chociaż była filmem dobrym
Koło dobrego to nawet nie stało :P

Mam nadzieję, że Marvelka podobnie jak to miało miejsca w przypadku Strange'a i Pantery w filmach drużynowych wypadnie lepiej niż w swoim własnym. In Russos we trust.


Offline Mateusz

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #184 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 11:02:36 »
Patrząc na to jak wypadła w scenie po napisach mam wątpliwości.
Zapraszamy na http://Filmozercy.com - serwis z najnowszymi newsami ze świata kina oraz ciekawymi filmowymi i komiksowymi artykułami

Offline wonap

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #185 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 12:12:19 »
ja w kinie nie byłem na niczym z Marvela;) no dobra na jednej części Star Warsów;) co warte to sobie nadrabiam w późniejszym okresie już w domu;)

Offline stachel

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #186 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 13:12:45 »
ja w kinie nie byłem na niczym z Marvela;) no dobra na jednej części Star Warsów;) co warte to sobie nadrabiam w późniejszym okresie już w domu;)
A co ma Marvel do Star Warsów (w sensie uniwersum, bo tak to prawa do komiksów, ale też nie widzę związku)?

Mark Riddle

  • Gość
Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #187 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 13:38:25 »
Film mierny. Ocena 2/10.

1 pkt. Samuel L. Jackson
2 pkt. Jude Law
3 pkt. Ben Mendelsohn

Odjąłem trzeci punkt. Później wyjaśnię.

Jakby ktoś nie zauważył jest to film głównie dla dzieci. Zatem jeśli po filmie o " super hiper ultra turbo zaje..prrrryt oj to zostawi kleksa" bohaterce dziecko twierdzi, że najbardziej kot się podobał to najwyraźniej coś jest nie tak z główną postacią. Zaraz się nią zajmiemy, ale najpierw...

Lashana Lynch - Rozumiem, że jej postać miała być drugoplanowa? Bo wyszła "dziesiątopolanowa". Żeby mogła zaistnieć bardziej niż meble na planie trzeba było jej dać najlepszy dowcip z tych dla dorosłych. Ten o słuchawce, który i tak został rozbrojony przez Kellera. Scena przy stole, gdzie rozmawiają dwie panie miała być jak Sarah Connor z T2 dłubiąca nożem w stole, a wyszły teletubisie. Na koniec kilka sekund pilotażu kompletnie skradzionych przez CGI, SLJ + kota oraz Kellera. Pani Annette Bening wypadła lepiej w swoich scenach.

Brie Larson - Postać, którą gra niestety zasługuje  na miano kapitan Drewno. "Aktorstwo" oraz sama obecność pani Brie nie poprawia sytuacji. Wizualnie kapitan Drewno to marzenie stolarza. Z przodu decha, z tyłu decha. Większość tego co się dzieje w okół tej postaci to CGI. Tam gdzie nie ma CGI scena jest kradziona przez lepsze aktorstwo. No chyba, że tak drętwo ktoś napisał tę postać. Nasz babochłop ma problemy ze snem oraz srogie problemy emocjonalne. Na pewno nie jest to ktoś kto powinien dowodzić zespołem. Utwierdza nas w tym jedna ze scen, w której ktoś podpowiada by zwolniła bo wypadnie z toru. Bohaterka robi po swojemu i wypada z toru. Głuchota? Za to można wygrać grupę inwalidzką, nie wiem tylko którą. W wojsku troszkę ją ofuknęli. Cóż za trauma. No i rowerek. Dziewczynka zrobiła bam jadąc po zdradliwie płaskiej powierzchni. Nikt nie nauczył dziewczynki jeździć albo jest upośledzona. Stawiam na to drugie. Potwierdza to scena, w której pomimo posiadanej superinteligencji nasz babochłop, otwiera zamknięte drzwi robiąc w nich dziurę pięścią.

Ta postać jest naprawdę fatalnie napisana. Na końcu popełnia dokładnie ten sam błąd co na początku. Czyli brak rozwoju postaci. Charakter zostaje ten sam. Problemy emocjonalne te same. Jedno co się zmieniło to po zdjęciu blokady elektrolux w tyłku zaczął działać wydajniej. I to jest powód, dla którego odjąłem punkcik. Bo zmiana bohatera napisana w taki sposób jest uznawana za błąd pisarski. I to właśnie w świecie za wielkim morzem.

Humor dysnejowski. Spodoba się dzieciom.

No i na koniec. W filmie ujawniono najważniejszą dla całej fabuły informację.
Spoiler: PokażUkryj
Dlaczego Fury nosi opaskę na oku  >:(

Offline Szekak

  • Wiadomości: 2216
  • Polubień: 1415
  • Zwyrodniały i godny pogardy bękart natury.
    • Zobacz profil
Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #188 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 14:38:48 »
A co ma Marvel do Star Warsów (w sensie uniwersum, bo tak to prawa do komiksów, ale też nie widzę związku)?
To Disney i to Disney, to samo podejście i patenty, więc w zasadzie błędu tu nie dostrzegam.
Czerwone ślepia wpatrywały się w niego, tlące się jeszcze wstrętnym życiem, by po chwili zaszklić się i znieruchomieć.

Offline OokamiG

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #189 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 14:47:44 »
Byłem, widziałem, opinią się podzielę. Po pierwsze rozdzielam burzę, która się przetoczyła przed premierą filmu od samego filmu. Dlatego też bohaterkę stworzoną przez Brie Larson oddzielam od samej aktorki i oceniam samodzielnie, a ta ocena nie jest zbyt dobra. Niby tytułowa kapitan ma wszytko by być co najmniej interesującą postacią, moce, tajemnice w biografii, nieoczywistą misję do wykonania jednak brak tu jakiejś iskry, rola odegrana co najwyżej poprawnie, nie uwierzyłem w postać graną na ekranie. Do tego stopnia, że gdy mamy pierwszą scenę po napisach i dochodzi do pewnego spotkania, które w założeniach miało być ekscytujące, odczułem jedynie "meh". Sama fabuła także nie pozwala do końca zagłębić się w opowiadaną historię. Toczy się ona za szybko mimo swej prostoty, przez co nie miałem nie wskoczyłem w jej wir.Przeskakuje z miejsca na miejsce, większość postaci drugoplanowych przemyka nam jak odwiedzane przez nas miejsca. Czy ktoś może powiedzieć jaki charakter ma czarnoskóra koleżanka głównej bohaterki? Bo ja nie. Coulson także wsadzony jak fan service, niby miłe oczko dla fanów uniwersum, jednak zupełnie nie pełniące żadnej roli. Graficznie film to także nie jest najwyższa półka, biorąc pod uwagę, że parę tygodni temu premierę miała Alita, która wyglądała lepiej i miała lepiej rozpisaną bohaterkę. Film więc jest całkowicie przeciętny, toczy się schematami podobnymi do reszty filmów Marvela typu "origin". Ma jednak plusy, a konkretnie Fury'ego i skrulle. W pierwszym wypadku fajnie rozwija tą postać, a Samuel L. Jackson widać, że świetnie czuje się w roli i ciągnie cały film, jak i swoją ekranową partnerkę. Z kolei skrulle mogły by się wydawać bezkształtną masą, poniekąd tak jest, ale ich historia jest dobrze zarysowana i jest najlepszym wątkiem całego filmu, a sam ich lider niweluje wszelkie inne niedociągnięcia. Talos jest inteligenty, zabawny, ma swoje własne motywacje, jest wielowymiarowy. Szczerze wlałbym spin-off o jego przygodach, którego punktem wyjścia jest końcówka filmu, niż sequel Kapitan Marvel. Zdecydowanie najjaśniejszy punkt filmu.

Offline Gascon200

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #190 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 17:05:03 »
Tymczasem Captain Marvel nie tylko zwróciła i zarobiła coś za siebie, nie tylko zarobiła ponad 450mln$, ale także stała się 2 filmem komiksowym z największym otwarciem, 6 ogólnie i 1, gdzie główną postacią jest kobieta.



https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/box-office-captain-marvel-opens-historic-153m-us-455m-globally-1193585?utm_source=twitter

Offline VooDoo-79

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #191 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 17:17:01 »
No to chyba mamy zaskoczenie, prognozy były mniej optymistyczne  :)

Offline wonap

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #192 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 19:52:30 »
To Disney i to Disney, to samo podejście i patenty, więc w zasadzie błędu tu nie dostrzegam.
Otóż to;)

Offline wonap

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #193 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 19:53:24 »
No to chyba mamy zaskoczenie, prognozy były mniej optymistyczne  :)
Zawsze tak się dzieje gdy włączyli się politycy;) na twitterze, głównie w USA ludzie paragony z zakupem biletów wrzucali jako manifest;)

Offline sum41

Odp: Kapitan Marvel
« Odpowiedź #194 dnia: Nd, 10 Marzec 2019, 20:47:51 »
Cap Marvel WYDARZENIE KULTURALNE - pierwszy film z kobietą i dla kobiet - będzie, nie musi być, OSKAR :D
Jak to jest ze samoloty teraz nie latają a na moim niebie jest obecnie 13 smug niby kondensacyjnych?