"Doktor Sen" - widziałem dziś w nocy. Ekranizacja sequela "Lśnienia" w reżyserii Mike'a Flanagana, który popełnił już wcześniej inną udaną ekranizację praktycznie nieekranizowalnej powieści Kinga "Gra Geralda". Wracając do meritum - bardzo dobra IMO interpretacja, która perfekcyjnie udźwignęła ciężar kontynuatora kultowego w pewnych kręgach filmu Kubricka - osobiście nie jestem fanem tamtej wersji (tej z 1997 nie widziałem), ale książka bardzo mi się podobała.
W przypadku kontynuacji - zarówno pierwowzór jak i film podobają mi się jednakowo.
Świetna obsada - tradycyjne dobry Ewan McGregor jako zmagający się z demonami przeszłości (bliższej i tej dalszej) Danny Torrance, piękna Rebecca Ferguson w roli Rose Kapelusz plus kilka innych znanych twarzy oraz fajnie dobrani aktorzy do retrospekcyjnych scen z dzieciństwa bohatera odgrywający ikoniczne postaci państwa Torrance. Niepotrzebna moim zdaniem aczkolwiek udana podmiana koloru skóry głównej dziecięcej postaci zdaje się potwierdzać szalejącą w Hollywood "poprawność czasów i ekranu" - tak Abra Stone, podobnie jak Roland w "Mrocznej Wieży" jest afroamerykanką!
Fabuła zgodnie z książką, choć z zrozumiałymi uproszczeniami i zmianami (film i tak trwa blisko 2,5 godziny), zmierza do grand finale w legendarnym hotelu Panorama. Wtóruje jej kapitalna, mroczna i czerpiąca garściami z filmu Kubricka ścieżka audio.
Film, jak dla mnie, na pewno do powtórzenia w domowym zaciszu - mnogość easter eggów i dbałość o detale w scenach retrospekcji czy współczesnych wydarzeniach w hotelu budzi uznanie.
Kolejna w tym roku udana ekranizacja mistrza grozy, a na horyzoncie kolejne.
8/10 ode mnie.