Autor Wątek: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!  (Przeczytany 785 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« dnia: Pt, 22 Luty 2019, 11:23:17 »
Hit czy Kit? Jakie są filmy ,,klasy B,C... Z", które nauczyliśmy się tak nazywać - przy czym wszystko i tak zależy od naszych gustów? Jakie takie produkcje wypadają, skoro jedni ich nienawidzą, a inni w kiczu, ,,inno-wymiarowym" odwróceniu wartości normalnego filmu widzą coś w rodzaju odrębnej kultury, jakby subkultury; coś, co paradoksalnie, jakiś wkład w rozwój popkultury wnosi? Dlatego też, zakładam na forum, jak widać w tytule i treści posta wątek ,,kiczowatych filmów".
Na pierwszy ogień idzie absurd goniący absurd, czyli coś, co samo z siebie zaczyna tworzyć pewną filmową specyfikę: "Poultrygeist - Noc kurczęcich trucheł (2006)".

Wisielczy, kloaczny, wstrętny czy absurdalnie śmieszny humor, to wyznacznik specyfiki "Tromy" oraz samego filmu "Poultrygeist - Noc kurczęcich trucheł''. Dziennikarze z "onetu", jak i pewnie z "filmwebu" też, nazwali tą produkcję, jako jedną z najgorszych parodii filmów, w tym sensie jako gatunkowym rodzaju filmu: parodii.
 
 Po pierwsze to dzieło nie jest parodią, a po drugie, jak już tą parodią jest, to jego twórcom ,,zwisa to i powiewa". Choć raz niczego nie kategoryzujmy, bo ten film powstał dla odmóżdżenia  zaślepionych, posłusznych społeczeństwu i Państwu mas ludzkich, i nie powinien podlegać bardziej szczególnej ocenie pokroju: najlepszy, najgorszy. Niech ludzie przejrzą na oczy. Niech zobaczą scenę z otłuszczonym jegomościem, i nie mówiąc brzydko: zabrązowienie przez niego wszystkich czterech ścian toalety, nie powiem czym. :D
 
 Ten film jest tak odmienny od tego co widziałem z gatunku filmów klasy B, C itd., że nie wiem jaki poziom ludzkiego zdeprawowania, jakby odmienny stan umysłu, musieli prezentować scenarzyści i reżyser "Poultrygeist - Noc kurczęcich trucheł", aby w ogóle zaprząc mózg do pracy nad tak osobliwym dziełem.  Całości specyfiki tej produkcji dopełnia fakt, iż przez jej konstrukcję przeziera forma... musicalu - ach te kwestie śpiewane, pozbawione zupełnie sensu. Jak tu nie podziwiać za to "Tromy"!

Offline R~Q

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #1 dnia: Pt, 22 Luty 2019, 14:21:13 »
Polecam "Turbo Kid", nie jest to camp/slasher czystego typu, ale jest to dość kiczowata przygodówka, odwołująca się do nostalgii za latami 90. No i bohaterka to "cute" cyborg.

Offline U.F.O

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #2 dnia: Pt, 22 Luty 2019, 14:36:00 »
Hobo with a Shotgun
A homeless vigilante blows away crooked cops, pedophile Santas, and other scumbags with his trusty pump-action shotgun.
Polecam z czystym sumieniem, przy piwku ze znajomymi jak znalazł. Pelno akcji, humoru, flakow i absurdów. Wisienka na torcie to glowna rola grana przez Rutger Hauer'a!
https://www.youtube.com/watch?v=0J4xu0CuCOw

Offline glutamiluta

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #3 dnia: Pt, 22 Luty 2019, 14:42:56 »
ja polecam cykl 'Najgorsze filmy świata' w warszawskim Muranowie ;)

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #4 dnia: So, 23 Luty 2019, 12:53:02 »
Nie byłbym sobą, gdybym nie polecił wam zbyt dziwnego, zahaczającego odmienność nawet pośród kiczu i abstrakcji - tak jak w temacie - pokracznego filmu: "Hollywoodzkie dziwki uzbrojone w piły łańcuchowe", z 1988r. Większego dyskursu na forum, na temat tej ,,kinematograficznej" odmienności prowadzić nie trzeba. Po prostu, film opowiada o prostytutkach i tancerkach klubów nocnych, które zwabiają niczego nieświadomych mężczyzn korzystających z ich usług, wprost w objęcia zbrodni. Kobiety te niczym w niekontrolowanym szaleństwie, chwytają za piły spalinowe i ku czci jakiegoś Boga Piły Mechanicznej i jego kapłana / guru, tną ciała śmiałków oczekujących na małe fiku miku. Zostaje z nich mamałyga kości, mięcha i strzępków skóry, choć nie do końca w takowych scenach było to widoczne; krew wygląda, jak rozcieńczony syrop malinowy albo tani Ketchup. Nie wspomnę o pomieszaniu tego rodzaju antyfabularnej maskarady filmu z motywem detektywistycznym, który w tym jakże ,,śmiałym" obrazie mieliśmy widoczny dzięki postawie Jacka, śledczego, wspominającego przytłaczające wydarzenia ,,tamtych dni"; kto by pomyślał jazzowe zawodzenie trąbki i saksofonu, prawie jak szary, smętny lament ,,Noir". "Sokół Maltański" może i to nie był, lecz taką właśnie gatunkową interpretację tej produkcji bym ujrzał.



Fim oceniam na: 5/10, nawet jak na kicz, kit i abstrakt. Jakie to było odmienne!
« Ostatnia zmiana: So, 23 Luty 2019, 12:55:46 wysłana przez Michael_Korvac »

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #5 dnia: Pt, 01 Marzec 2019, 09:28:31 »
Niech w eterze internetów zabrzmi aż tak proroczo i złowieszczo. Niech groteska, abominacja i antropomorficzne zło pożre ludziom rozum! Tak, to nie przelewki! Zobaczcie film, w którym w wyniku kontaktu z chemikaliami pączki ożywają i zaczynają atakować ludzi! Zobaczcie Atak krwiożerczych donatów (2016). ... Strach będzie miał nowe imię! 8) :-X :-X

https://www.filmweb.pl/film/Atak+krwio%C5%BCerczych+donat%C3%B3w-2016-747941


Offline John

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #6 dnia: Pn, 04 Marzec 2019, 22:23:48 »
Obejrzyj Eraserhead Davida Lyncha. Nie widziałem nic bardziej przepakowanego odniesieniani które praktycznie są narracją filmu zamiast bohaterów i dialogów. Dziwność, abstrakcja, mrok, beznadzieja, to tutaj norma. I nie jest aż tak stary, rocznik 77.

Odp: Hit czy Kit? Kiczowate, abstrakcyjne FILMY!
« Odpowiedź #7 dnia: Śr, 06 Marzec 2019, 13:35:57 »
The Cube z 1969r., to dość specyficzny, w stosunku do normalnych produkcji wynaturzony, wyzierający innością film, który trwa około 53 minuty, i który w szczególności godny jest polecenia do obejrzenia ze względu na to, że pasuje on do kategorii ,,filmowej abstrakcyjności", o której w tym temacie na forum rozmawiamy.

Po obejrzeniu The Cube nachodzi mnie jedna myśl: pod względem siły przekazu i zaprezentowania tu sposobu ujęcia macierzy, w której żyje kruchy gatunek ludzi, ów film wprost rozwala percepcję widza na kawałki, szarpie ją i wynosi poza jakąkolwiek skalę. Fala sprzeczności i liczne abstrakcje, których doznaje główny bohater produkcji - umieszczony w specyficznym sześcianie, są tak inne i surrealistyczne, że można odnieść wrażenie, iż The Cube, to nic innego jak jakiś chory ,,surrealistyczny surrealizm"!

The Cube (1969), oceniłem na: 10/10. Niesamowita filmowa odrębność!
P.S. Dzięki za polecenie Eraserhead Davida Lyncha. ;)