Autor Wątek: Hellboy (seria filmowa)  (Przeczytany 2818 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Death

Odp: Hellboy (seria filmowa)
« Odpowiedź #45 dnia: Śr, 05 Luty 2020, 15:39:21 »
Pierwszy jest niezły, drugi bardzo dobry. Ostatnio powtarzałem. To film dla fanów Jima Hensona i Del Toro. Nie wiem co jest złego w tym, że to autorski Hellboy Del Toro. Od bycia dziełem Mignoli są komiksy Mignoli.
Tak jak pisałem jestem właśnie po powtórce Del Toro. I o ile pierwszy nadal po prostu lubię, to drugi tak samo jak kiedyś obejrzany w kinie uważam za znakomity. Jedyne co jest dla mnie meh to wygląd tej całej złotej armii, ale targ trolli, wątek ostatniego boga lasu, wątek Abe i jego dziewczyny, cały sens filmu, gdzie tak naprawdę nie wiadomo kto ma rację, animacje opowiadające o przeszłości, mały Hellboy i profesor czytający mu baśń o Złotej Armii, podziemne miasto, ten anioł - demon, wejście do podziemnego świata, troll z wózkiem zamiast nóg itd. to rzeczy bdb. Tego nowego filmu, który jest podobno strasznie nie zamierzam nigdy zobaczyć, dla mnie filmowy Hellboy to głównie Złota Armia z tą niesamowita scenografią, kostiumami i charakteryzacją. Pierwszy raz obejrzana na porannym seansie, gdzie byłem w kinie sam (były dwa takie samotne poranne seanse, Złota Armia i Django). Drugi raz ostatnio i faktycznie jest tak dobry jak go zapamiętałem. Hellboy to fajny materiał na serial. Takie opowiadania o Spętanej trumnie, gwiazdce w zaświatach, wisielc, o smoku w lesie czy lordzie na koniu w Norwegii to materiał na świetne 50-minutowe odcinki. A autorski film Del Toro jest super. Ale najpierw polecam komiks, szczególnie zbiór opowiadań w twardej oprawie pt. Spętana trumna / Prawa ręka zniszczenia.

Offline misiokles

Odp: Hellboy (seria filmowa)
« Odpowiedź #46 dnia: Śr, 05 Luty 2020, 17:08:20 »
Przeciętne filmidła. Wizualnie też mnie nie powaliły.
Dla mnie to były również średnie filmy ale wizualnie zrobiły mi bardzo dobrze!

Odp: Hellboy (seria filmowa)
« Odpowiedź #47 dnia: Śr, 19 Luty 2020, 19:09:51 »
"Hellboy", film fantastyczny, z intuicyjnie zaimplementowanym motywem baśniowym, z 2004 roku, to akurat ten obraz adaptujący komiksowe ,,niesuperbohaterskie" Uniwersa - bo według mnie Hellboy i BBPO nie mają nic wspólnego z klasycznym wizerunkiem /rolą superbohatera, czy grup superbohaterskich - który mam w swojej kolekcji filmów Blu-Ray. Sequelu, niestety, nie posiadam, jednakże "Złotą Armię" widziałem, gdzieś w czeluściach internetów, w opcji możliwości kupna wydania Blu-Ray 4k z polskim lektorem. Cała duologia "Hellboya" od del Toro jest jedną z najbardziej wyjątkowych serii filmowych z tematyki fantasy, w której mamy do czynienia z motywami mitycznymi, magicznymi (spójrzmy na "Labirynt Fauna", film zrealizowany dwa lata później od pierwszego "Hellboya", następnie porównajny te dwie produkcje, a zapożyczenia i podobieństwa twórczości del Toro będą widoczne jak na tacy). "Hellboy", z mojego stanowiska i opinii, to również niedoceniany cykl filmowy. W pierwszych latach istnienia, niestety, zarobił on mało, ale nie to dla tej serii jest najważniejsze. O dziwo dzisiejsi sympatycy bardzo cenią sobie "Hellboya" del Toro; cenię sobie go i ja, wielokrotnie do, słynnych dwóch odsłon cyklu wracając.

Online Bender

Odp: Hellboy (seria filmowa)
« Odpowiedź #48 dnia: Śr, 19 Luty 2020, 19:38:12 »
Potok słów Michaelu, a treści niewiele. Czemu to Twoim zdaniem wyjątkowa seria? Bo mam wręcz odmienne zdanie. Nie wybiła się jak dla mnie pod żadnym względem. Ani scenariusza, ani unikalnego klimatu, ani dialogów, ani aktorstwa, ani scenografii, ani muzyki, ani dizajnu ani nawet efektów specjalnych. Przecietny popcornowy blockbuster (a i to nawet nie do końca jak się okazało). Dobry casting Perlamana ale makeup już zbyt plastikowy jak dla mnie. Gdzie to dzieło?
Mozart in Paris (Duchazeau) - dobre, zwłaszcza jak ktoś lubi Blaina.

Odp: Hellboy (seria filmowa)
« Odpowiedź #49 dnia: Śr, 19 Luty 2020, 22:00:36 »
Potok słów i treści... wiele. Przepraszam forumowicze, ale swego stylu ,,wyrażania pasji i dzielenia się tym z Wami" nie zmienię etc. etc. A wracając do "Hellboya", piękno tejże duologii filmowej del Toro tkwi w tym jak sam del Toro traktuję sztukę filmu, jak okrasza filmy swoim stylem. Sęk w tym, że reżyser, czy to w serialu "The Strain", czy w "Labiryncie Fauna" lub we wspomnianej serii "Hellboy", pracuje w oparciu o niskobudżetowość - jeśli tak to można ująć. Scenografie, kostiumy, plener, makiety, mało CGI, czy nawet piękna charakteryzacja postaci (ludzkich bądź fantastycznych) - to wszystko, z mojej perspektywy tworzy zaściankowy, niesztuczny, mityczny świat, tę baśniową, gdzieś obcującą z naszą rzeczywistością, krainę, która w obrazach del Toro jest w tak specyficzny sposób wykreowana. "Hellboya" z lat 2004-08 nikt nie podrobi, tego co wniósł do kinematograficznej myśli ludzkiej del Toro również. I koniec kropka. To ma swój urok, te krainy żyjące własnym mitem. Coś pięknego! Duologia "Hellboy" jest dużo więcej niż wyjątkowa.

Online Bender

Odp: Hellboy (seria filmowa)
« Odpowiedź #50 dnia: Śr, 19 Luty 2020, 22:15:01 »
Rzecz w tym, że tam nie ma co podrabiać. Bo w samym filmie nie ma absolutnie nic niesztampowego. A co do stylu Del Toro, może i był charakterystyczny w Labiryncie, ale tu to już kalka samego siebie i przy okazji wejście z butami z tym stylem w zupełnie inny świat, do którego ten styl nie pasuje. Więc double fail.

Mozart in Paris (Duchazeau) - dobre, zwłaszcza jak ktoś lubi Blaina.