Autor Wątek: Filmy Christophera Nolana  (Przeczytany 4381 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bender

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #60 dnia: Pt, 28 Sierpień 2020, 22:22:55 »
Irytują mnie "recenzenci", którzy swoją miałką inteligencję próbują nazywać "dziurawym/kiepskim" scenariuszem.
Sorry @sumie, ale niezbyt dobrze dobierasz sobie opiniotwórców.

Nolan to ten typ twórcy filmowego, który daje od siebie zawsze maksa, ale i od widowni wymaga. Jeśli ktoś to akceptuje - będzie ukontentowany. W innym przypadku zaczyna się to co w tych "recenzjach".


Haha, prawdziwy fanboy z Ciebie Gazza. Już lecą epitety, cudzysłowy etc,,,  No ja się z wieloma krytycznymi jak to nazywasz "recenzjami" zgadzałem. A ich zarzuty co do scenariusza brzmiały bardzo logicznie.  Na tenet nie pójdę, bo na Nolana nie dam się nabrać po raz kolejny. Trailer pokazuje mi to samo co już widziałem, recenzje sa podobne.. Jedna fajna, która pasuje do jego wszystkich filmów "Tenet is a locked puzzle box with nothing inside."
Prison Pit - Bez znieczulenia xD 8/10

Online Gieferg

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #61 dnia: Pt, 28 Sierpień 2020, 23:04:08 »
Cytuj
Na tenet nie pójdę, bo na Nolana nie dam się nabrać po raz kolejny.

Jak wyżej.
Nie chodzę do kina na filmy gościa, który przez całą dekadę nie potrafił sklecić niczego dobrego.
Dunkierka - badziewie, Incepcja - przereklamowany średniak, Interstellar - to samo, TDKR - galopująca głupota scenariusza, wracam tylko dlatego, że to goddamn Batman.
« Ostatnia zmiana: Pt, 28 Sierpień 2020, 23:06:00 wysłana przez Gieferg »

Offline Jaxx

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #62 dnia: Pt, 28 Sierpień 2020, 23:32:06 »
Jestem po seansie i moje odczucia są jak najbardziej pozytywne. Zgodzę się jednak, że to nie jest najlepszy film Nolana, bo nie jest - ale to nie jest to też film zły, bo takich Nolan nie kręci (Incepcję uwielbiam, Interstellar jeszcze bardziej). Nie schodzi poniżej pewnego poziomu i tutaj ten poziom jest zachowany. Film wizualnie jest perfekcyjny, scenariuszowo zaś intrygująco-irytujący. Intrygująco - ponieważ koncepcja inwersji czasu jest szalenie ciekawa i oryginalna. Irytująco - ponieważ wiele rzeczy, które aż prosiły się o rozwinięcie, zostało zmarginalizowanych bądź pominiętych i trzeba je sobie mniej bądź bardziej dopowiedzieć. Sama zaś oś fabuły, czyli ratowanie świata przed zagładą to motyw ograny do bólu i tu rzeczywiście można było oczekiwać czegoś więcej. Niemniej - jeżeli Nolan założył sobie zrobienie tradycyjnego filmu szpiegowskiego, to udało mu się to całkowicie, bo tym dokładnie jest ten film. Jednak mam wrażenie, że trochę go przerósł własny pomysł zabaw z czasem, bo można było wyciągnąć tutaj dużo więcej i zrobić naprawdę mnóstwo zapadających w pamięć scen. W rezultacie mamy ich tylko kilka - ale dobre i to.

Mimo powyższego, ja jestem zadowolony z seansu. 2,5 godziny zleciało piorunem, ani przez chwilę nie poczułem znużenia. Momentami można było się pogubić w fabule, z taką prędkością dialogami przerzucały się postacie, więc powtórny seans jest jak najbardziej wskazany, jeżeli ktoś chce wyłapać wszystkie niuanse. Sceny akcji i walk stoją na bardzo wysokim poziomie i technicznie dopracowane są do ostatniej kropelki potu ściekającego z choreografów i kaskaderów. Ogląda się to wszystko z zapartym tchem. Wszystkie sceny z inwersją czasu robią piorunujące wrażenie i czegoś takiego istotnie wcześniej w kinie nie było - tu należą się Nolanowi wielkie brawa (naukowe uzasadnienie tego mechanizmu jest jak zwykle pogmatwane, ale przecież takie aspekty zawsze są czysto umowne, więc nie ma o kruszyć kopii). Trochę gorzej jest z obsadą, ale tylko trochę - w zasadzie tylko John David Washington jest taki jakiś mdły, papierowy, wręcz drewniany aktorsko. To niestety nie liga jego ojca :) Reszta zaś jest już bardzo dobra, na czele z Robertem Pattinsonem i Elizabeth Debicki kradnącymi show i każdą scenę ze swoim udziałem. Nawet stereotypowy antagonista grany przez Kennetha Brannagha sprawia pozytywne wrażenie - ma być typowym bondowskim złolem i jest typowym bondowskim złolem :)

Wydaje mi się, że największym problemem ludzi jeżdżących po tym filmie jest to, że... po prostu oczekiwali czegoś innego. Zarzuca się mu, że jest pusty w środku, że to układanka, którą jak już się ułoży, pokazuje czystą kartkę - owszem, zgodzę się z tym, ten film nie ma drugiego dna i nie będzie materiałem do analiz na następne lata. Ale czy każdy film musi taki być? Czy nie można podejść do tego filmu jako czysto rozrywkowego kina - blockbustera, tak potrzebnego w dzisiejszych czasach? Tenet to po prostu dobry, wciągający, świetnie zrealizowany thriller szpiegowski z elementami s-f, który nie skrywa w sobie głębi, bo takiej nigdy nie miał mieć - nie ma tutaj żadnych przesłanek, że Nolan chciał coś ukryć pod warstwami fabuły, nie ma tropów, które mogłyby wskazywać na ukryty sens, czy głęboką myśl. To po prostu dobry, prosty akcyjniak (w pozytywnym sensie tego słowa) i dość złożony w zawiłości fabuły, dającej się jednak łatwo rozplątać. Tylko tyle, ale mi osobiście to wystarczy, aby dobrze się bawić.

P.S. Pytanie do tych, co już widzieli, bo chociaż wiele rzeczy muszę wyłapać podczas następnego seansu (ale już w domu, nie będę ryzykował wyjścia do kina), to jedna rzecz nie daje mi spokoju:

Spoiler: PokażUkryj
Przed pierwszym przejściem w inwersję czasu, Protagonista zostaje pouczony przez członkinię zespołu, aby unikał swojego drugiego ja, ponieważ spotkanie się dwóch tych samych materii spowoduje anihilację. Niemniej później/wcześniej (ależ to fajna koncepcja :) ), na lotnisku w Oslo właśnie to się dzieje - dwóch Protagonistów stacza walkę, a jednak nic złego się nie dzieje. Ponieważ jednak Nolan nie zostawia niczego przypadkowi i raczej dopracowuje takie szczegóły, chciałbym zapytać jak to rozumieć? Czy może ja coś przegapiłem bądź nie załapałem?

 

Offline misiokles

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #63 dnia: Pt, 28 Sierpień 2020, 23:41:24 »
Jako fizyk w wykształcenia nie mogę powiedzieć, że to puzzle box pusty w środku, gdyż zrozumiałem o co Nolanowi chodziło (tak mi się przynajmniej wydaje). To o co chodziło Nolanowi nie jest jakiegoś dużego kalibru, ot wariacja Johna Connora - zwyczajnie obudował to blockbusterową fabułą ale dla mnie i tak oglądało się lepiej niż 'gość leci w kosmos by spotkać kosmitów, którzy jak się okazało się, byli cały czas za szafą'.
@Jaxx - przed anihilacją chronił ten czarny strój płetwonurkopodobny.
« Ostatnia zmiana: Pt, 28 Sierpień 2020, 23:43:05 wysłana przez misiokles »

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #64 dnia: So, 29 Sierpień 2020, 00:39:17 »
  Ten temat niczym "Saga o Hachette" ciągnie się jeszcze od forum gildii, jedni Nolana lubią drudzy nie lubią. Odnoszę wrażenie, że część z tych co go nie lubi ma pretensje do kota o to, że nie szczeka i nie przynosi kijka, ja tam go lubię, facet kręci wysokobudżetowe blockbustery z oryginalnymi scenariuszami jako właściwie jedyny w Hollywood, no powiedzmy że na wysokie fundusze na własne fanaberie mogą liczyć Ridley Scott i Quentin Tarantino chociaż to trochę inne filmy. W dobie, gdy studia filmowe głównego nurtu najbardziej w ciągu swojej historii przypominają linie produkcyjne, warto na takich ludzi chuchać i dmuchać, chociaż nie przeczę że ktoś mógłby go powiadomić że może warto wejść w spółkę z jakimś uzdolnionym scenarzystą. Najbardziej z jego filmografii podeszły mi "Interstellar" i "Dunkierka", najmniej chyba Batmany. Rzadko do kina chodzę i w tym roku chyba tylko na "Diunę" się wybiorę, ale zapewne poczekam na płytkę z "Tenet" i ocenię.

Offline Bender

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #65 dnia: So, 29 Sierpień 2020, 11:26:17 »
Oczekiwanie od filmu, że zbuduje u mnie podstawową więź z głównymi bohaterami, że w jakikolwiek sposób poruszy emocje, że nie będzie mnie usypiał dziwnym niepotrzebnym czwartym aktem to nie jest oczekiwanie, że kot będzie szczekał. To podstawowe oczekiwania w stosunku do każdego filmu.
Prison Pit - Bez znieczulenia xD 8/10

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #66 dnia: So, 29 Sierpień 2020, 13:19:37 »
Daj spokój Bender, przecież doskonale sobie zdajesz sprawę, że nie można przyłożyć jednej uniwersalnej linijki do każdego filmu, tak samo jak i ze wszystkim innym. Kino jest różne, wcale nie musi budować więzi z bohaterami, nie musi poruszać emocji, ani nie usypiać, nie musi mieć nawet żadnej fabuły to jest bogactwo dziesiątej muzy.

Offline sum41

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #67 dnia: Cz, 10 Wrzesień 2020, 21:33:49 »
Jak to jest ze samoloty teraz nie latają a na moim niebie jest obecnie 13 smug niby kondensacyjnych?

Odp: Filmy Christophera Nolana
« Odpowiedź #68 dnia: Pt, 25 Wrzesień 2020, 21:49:11 »
"TENET", a może "NETET", "ETTEN"... kto wie jak powinno się w rzeczywistości nazwać najnowszy obraz kinowy Christophera Nolana. Film, po którego seansie - i żałuję, że był to tylko ,,zwykły" format obrazu w ,,zwykłym" kinie, a nie w IMAXie, bo "TENET" do tak zaawansowanego systemu kinowego został stworzony - jestem mocno zmieszany. Z jednej strony był to obraz o... niczym, w co wpleciono motyw ,,zagrożenia ludzkości przez terrorystów manipulujących czasem" oraz, nazwijmy to ,,entropijne zaburzenia czasu", co można rozumieć, iż w rzeczywistości fabuły tego filmu, wszystko to, co
Spoiler: PokażUkryj
było ,,odwrócone", mogłoby być pod wpływem działania entropii z innego Wszechświata / linii czasowej - stąd (tak, są to przehiperbolizowane aberracje struktury czasu i przestrzeni w fabule tytułu, których tłumaczenie naukowe jest pozbawione sensu. Czyżby Nolan znów przesadził?) tym słynnym ,odwróceniem".


"TENET", to film o wszystkim i niczym, z czego Nolan, specjaliści od efektów wizualnych i montażyści oraz miksujący dźwięki i komponujący w ten sposób kapitalną, mocno powtarzalną (początkowo myślałem, iż za muzykę do tego filmu odpowiadał Hans Zimmer - wyczuwałem ilustracje muzyczne charakterystyczne dla tego kompozytora, a tym samym dla trylogii "Batmana" Nolana) ścieżkę dźwiękową do "TENET", Ludwig Göransson, potrafili oni zrobić coś, co w niewytłumaczalny sposób przyszpilało do ściany.. mimo iż  osobiście nie oglądałem "TENET" w formacie obrazu i dźwięku "IMAX". Najnowszemu filmowi C.Nolana wystawię zasłużoną ocenę: 7/10


P.S.
Czy ten jegomość z posta wyżej, z ,,pewnego" kanału na Youtube - choć zdaje się robił on kiedyś świetne pod względem technicznej filmowej tematyki materiały na swoim kanale - to ten Pan z programu Youtube'owego w kategorii kina rozrywkowego, zatytułowanego mniej więcej "Co poszło nie tak"? Może kiedyś zobaczę ten filmik, w którym wyraźnie prowadzący ma coś do powiedzenia o produkcji "TENET"; ogólnie rzecz ujmując szanuję to, jak ten mężczyzna mówi o kinie, technice i przemyśle filmowym, ale nie przemawia do mnie styl prezencji tego co i jak przekazuje w swych materiałach.