To pokazuje tylko jaki burdel pojęciowy panował w Snyderverse. Ja rozumiem, ze inspiracje można czerpać z nawet sprzecznych źródeł, ale zbudować coś sensownego z tego może tylko zdolny reżyser a nie koleś z obsesją na punkcie slow motion, który nie potrafi ubrać ładnych obrazków w sensowną fabułę, bo scenariusz i narracja kuleją. Ten durnowaty Luthor pasował jak pięśc do nosa do całej tonacji filmu.
Batman z twórczości Millera, Superman, który miał w kolejnych filmach czerpać z Injustice, Luthor wyciągnięty sprzed x lat. No można tam tłumaczyć, że Batman zabija bo kiedyś kurcze zabijał w komiksach, albo nawet wrzucić Jokera z dawnych komiksów, gdzie bardziej robił głupie kawały niż zabijał zanim został tym psychopatą z jakim kojarzymy go dzisiaj. Geralnie Snyder zrobił z tego wszystkiego taką sieczkę pojęciową niemiłosiernie znęcając się nad DC, ze to bylo skazane na klęskę. MCU też x rzeczy robi inaczej niż komiksy, ale Stark czy Rogers jednak mają tą esencje postaci z komiksów. Jakby Snyder stal za kamerą MCU to by bankowo sprzedał tam ten debilowaty i wielce kontrowersyjny shitowaty niby game-changer w postaci Capa jako agenta Hydry. Nieważne, że to jest na siłę, że jedzie na zjadającym gatunek superhero robieniu pewnych pomysłów na siłę, ważne, że jest kontrowersyjnie.
Poczytałem sobie wywiady ze Snyderem w kwestii Rebel Moon do tego rewelacje jak to on chciał robić edgy, niby dorosłe star wars dla lucasfilmu i się utwierdzam w tym, ze koleś ma mentalność dużego dziecka. Ewentualnie to jest troll, ale w to szczerze wątpię bo koleś w ogóle nie ma w ogole wibracji jajcarza.
Spotkanie poszło całkiem nieźle. Kathleen Kennedy powiedziała, że to fajny pomysł. Pamiętam, że wtedy zapytałem, czy jest jakakolwiek szansa na to, żeby to był film tylko dla dorosłych. Zamyśliła się wtedy i odpowiedziała: "Nie jestem pewna..." Wtedy powiedziałem: "Czyli mówisz, że jest szansa", na co powiedziała, że zobaczymy, co będzie dalej przy kolejnym spotkaniu. Powiedziałem "okej". Wyszedłem z tego spotkania z myślą, że są otwarci na projekt tylko dla dorosłych i Jedi będą robić tam niezłą rozwałkę. Wróciłem wtedy do domu do swojej żony i producentki, która stwierdziła, że: "Jesteś szalony. Oni nigdy nie pozwolą na coś takiego. Kompletnie ci odbiło i masz jakieś urojenia." Wówczas pracowałem nad Supermanem jako IP i miałem pewien problem z jego zmianą, bo to trudna postać do zmienienia. Może nie tyle próbowałem go zmienić, co podkreślić pewne aspekty dookoła niego. Moja żona powiedziała mi wtedy: "Wiesz co byłoby z Gwiezdnymi Wojnami? To byłaby katastrofa dla ciebie."
Zródło
https://naekranie.pl/aktualnosci/rebel-moon-zack-snyder-o-historii-nieudanego-projektu-1705059683W ogóle Rebel Moon to jest koronny dowód, ze Snyder bez opierania się o jakąkolwiek dużą markę, robiący film nie będące ekranizacja czegokolwiek jak 300 i Watchmen to reżyser-pustka. Ten film to jest taki koszmarek, gorszy od wszystkiego co on zrobił w kinie komiksowym, że zęby bolą. Postaci praktycznie mają śladowe albo zerowe motywacji, kij z tym, ważne, że przyjmują super pozy, albo mają zdaniem Snydera edgy, fajny design. Wiecie rozumiecie jest ten uwielbiany przez Snydera mrok, a raczej obrzydliwa estetycznie szarzyna no i ten syf czerpie z Siedmiu Samurajów, jakby temu teledyskowi nadawało to nobilitacji.
Facet nie ma marki na której by mógł bezpośrednio bazować, dlatego skacze sobie w tym swoim limbo filmowym od wysepki do wysepki z inną inspiracją żeby się czegoś zaczepić.
Drużyna bohaterów złożona między innymi z Hana Solo, czarnoskórego typa z Gladiatora i to dosłownie bo aktor ten sam, Tarzana i podbróbki Bishopa z X-men biją się ze złolem, który wygląda jak komisarz z Warhammera 40k będący kimś w rodzaju Dartha Vadera mającego nad sobą imperatora. Tylko, że ten pierwszy nie ma nic ikonicznego jak Vader, a tego niby imperatora gra tragiczny aktor bez charyzmy, który już dał opłakany pokaz aktorstwa w Hawkeye. Zapomniałem wspomnieć, ze jest też uczłowieczony robot zupełnie jak w star wars, w sumie ten wątek nie jest taki zły, ale tylko przypomina jak Snyder małpuje bardzo marnie wszystko co się da, z gracją dziecka co napisało fanfik.
Filmu o zombikach dla Netflixa nie oglądałem i po tym tworze jeszcze długo do tego nie podejdę.