The Dark Knight Returns od Snydera? Byłbym na tak, ale max. w 2012 roku. Teraz, kiedy mamy w 90% wierną adaptację tej powieści graficznej w dwuczęściowym filmie animowanym, nie widzę sensu.
@isteklistekPoniżej analiza jednej sceny z
BvS, o którą prosiłeś. Zdaję sobie sprawę, że można tak wyciągać nitki w przypadku prawie każdego filmu, nawet u najlepszych klasyków, ale jeśli dane kino jest napisane i zrealizowane tak, że oglądasz je z otwartą gębą, to nie zwracasz na to uwagi, co innego gdy - jak w przypadku potworka Snydera - to ciągnąca się bułą bez historii, która jest tak durna nie w jednej, ale w każdej scenie.
^ Batman pragnie zabić Supermana, bo zmanipulowany przez Luthora uważa go za największe zagrożenie na świecie, a Superman zostaje zmuszony przez Luthora, aby zabić Batmana, ale postanawia najpierw z nim pogadać, bo nie chce odbierać życia człowiekowi...
0:11 - Superman ma super-moce. Mógł z powietrza wykrzyczeć Batmanowi to, co miał mu do powiedzenia.
0:20 - Superman traci czas na gadanie pierdół zamiast przejść do rzeczy i...
0:26 - ... Superman wpada w pułapkę, bo nie pamięta że ma super-wzrok, którym mógł sprawdzić teren zanim wylądował.
0:42 - Superman nadal nie mówi, że nie chce z nim walczyć i że to wszystko sprawka Lexa, który porwał mu mamę, tylko rzuca niepotrzebne
"You don't understand. There's no time."0:48 -
"I understand" odpowiada Batman, na co Superman łapie go za ramiona tak, że ten nie może się ruszyć (w końcu ma super-siłę i super-szybkość) i wtedy tłumaczy mu o Luthorze, porwanej Marcie, o wszystkim i walka się kończy zanim się zaczęła... A nie, tak zrobiłby każdy myślący człowiek (lub kryptończyk), ten Superman uznaje, że bardziej na miejscu będzie odepchnięcie człowieka od siebie o +20 metrów, czym mógł go zabić.
0:58 - Superman wpada w KOLEJNĄ pułapkę! U Snydera nie jest też szybszy niż pędzący pocisk, daje się trafić serią z mini-gunów. Brandon Routh zrobił podobnie, ale po to, aby zasłonić dwóch policjantów.
1:13 - Superman ponownie był w powietrzu, poza zasięgiem Batmana(!), miał przewagę, nie musiał tego kontynuować i ponownie mógł krzyknąć Batmanowi o Luthorze, Marcie, itd. aby z nim nie walczyć. Nah, po co? Wylądował...
1:29 - ... i uznał, że w tej sytuacji najlepszym będzie przebicie Batmanem ściany i dachu budynku, a potem rzucenie nim w reflektor z 50 metrów. Na szczęście Batman ma tutaj zbroję z vibranium i nie ma nawet skręconego paluszka, nawet siniaczka.
1:45 - Superkretyn po raz trzeci postanawia nie mówić nic Batmanowi i wylądować na dachu, aby w sumie nie wiem co zrobić.
1:47 -
"Stay down. If I wanted it, you'd be dead already" - no proszę, Superman jednak wpada na to, że może Batmanowi wykrzyczeć to, po co przyleciał... Ale zamiast tego krzyczy nieistotne bzdury.
1:55 - Batman już dwukrotnie podstępem atakował Supermana, dlatego kiedy wyciąga coś z pasa szykując kolejną zasadzkę, Superman postanawia... patrzeć i nic z tym nie robić. No bo po co, tak? Przecież Zack woli Mrocznego Rycerza i choć nie ma tu na to żadnego pomysłu, Batman MUSI wygrać.
2:02 - Superman zapomina, że ma super-wzrok i widzi przez dym*. Rusza przez mgłę, wpierw pozwalając przy tym uciec Batmanowi i wpada w trzecią pułapkę!!!
2:41 - Superman, który - przypominam - NIE CHCE zabić Batmana i NIE WIE jak zadziałał na niego zielony pył z pocisku, którego złapał, postanawia wymierzyć człowiekowi prawego sierpowego!! Poważnie.
2:49 - kiedy nie udaje mu się z pierwszym, atakuje dalej! Superman, bokser, morderca - wszystko w jednym.
2:59 - Batman też ma tutaj super-siłę, po jego kopniaku ważący 95-kilogramów Superman odlatuje dobre 6-7 metrów. Przypominam, że w filmie nie ma nic wspomniane, aby ta zbroja (Zack jest fanem TDKR Franka Millera i nie da wam o tym zapomnieć) dodawała mu dodatkowe umiejętności (i w sumie nie wiem po co w ogóle mu ona, poza kolejnym nawiązaniem do komiksu Franka Millera).
3:14 - O! i znowu super-kopniak. Ale później już nie. Czyli Batman raz jest super-silny, a raz nie. Fajnie.
3:41 - Superman odzyskuje siły i łapie nogę Batmana. W końcu może go przytrzymać i powiedzieć mu, że nie chce walczyć, został zmuszony przez Luthora i musi jak najszybciej lecieć do swojej mamy, zanim zostanie spalona żywcem... ale uznaje, że lepiej będzie rzucić Batmanem przez ścianę. Nie dziwię się, że nie martwi się o życie Bruce'a, bo ten już kilkukrotnie udowodnił że jest nieśmiertelny.
4:18 - po kolejnych sekundach bezsensownej walki, Superman postanawia wbić Batmana w niższe piętro i porzucać nim po łazience. Fajny Superman, nie?
4:42 - Superman bije rekord świata w zbieraniu się do ataku, aby Batman mógł załadować broń...
4:54 - ... ale po skoku na Batmana z ewidentnym zamiarem zabicia go (choć nie chciał tego robić, ale chyba jednak chciał, chociaż nie wiem jak wymierzając mu cios na głowę planował ją dostarczyć Luthorowi? raczej dużo by z niej nie zostało) daje się trafić kryptonitem po raz drugi(!!)
5:16 - Batman to największy strateg na świecie, przygotowany na wszystko. Dlatego po drugim trafieniu Supermana nie ma nic przy sobie, aby go zabić, tylko bierze w ręce umywalkę, którą uderza Supermana w głowę.
6:05 - po ciosie Superman traci przytomność, Batman bierze go i rzuca z dziesiątego piętra, ale i to go nie zabija. Ja już bym się domyślił, że najwyraźniej nie jestem go w stanie zabić niczym innym niż kryptonitem, ale to ja - Batman na to nie wpada, uznaje że porzuca kryptończykiem jeszcze trochę.
6:47 - do tej pory nie wiem jak działa ten hak Batmana, że ma on siłę unieść w powietrze i rzucać 95-kilogramowym facetem w pelerynie (lub wielką skrzynią w innej scenie). Prawa fizyki zdecydowanie gdzieś się zapodziały.
7:51 -
"You were never a God, you were never even a man." - przecież Superman nigdy nie twierdził, że był bogiem, ani człowiekiem. Po co to duszenie go, po co wypominanie mu słów, których nie wypowiedział, po co robienie blizny na twarzy? Batman jest tu tak negatywną postacią, że nawet torturuje swoje ofiary.
8:00 - Ah, "Martha", o której napisano już chyba wszystko. Sam pomysł wykorzystania imienia matki obu panów był wg mnie bardzo dobry, ale wyegzekwowany tragicznie. Po pierwsze dlatego, że Superman nigdy do tej pory, ani w tym, ani w poprzednim filmie, nie mówił o swojej mamie po imieniu. Po drugie, dlatego że samo dostrzeżenie w kryptończyku człowieczeństwa poprzez imię jego matki nie zmienia w 10 sekund statusu ze śmiertelnych wrogów w "przyjaciół", a już na pewno nie u nieracjonalnie myślącego sadysty, który właśnie torturuje i ma zadać ostateczny cios temu kryptończykowi.
9:09 - Lois - po raz nie wiem który w tej serii - woła do Supermana jego ziemskim imieniem przy świadkach...
9:13 - ale dobrze, że się pojawia, bo Batman dalej dusi Supermana i nie rozumie, czemu ten mu nie odpowiada (zdejmij z niego stopę!). Gdyby nie Lois, eS zginąłby.
*podobno w filmie jest to easter eggiem, ale granat dymny Batmana zawierał ołów i to dlatego Superman przez niego nie widział... Z tym, że to nie ma za grosz sensu, bo w filmach z Cavillem nigdy i nigdzie nie zostało ustanowione, że ta wersja Supermana nie widzi przez ołów! Snyder zakłada, że każdy widz to fan postaci, który zna ją na wskroś i że jeśli tak było w komiksach (lub w filmach z Christopeherem Reevem), to on też tak zrobi od drugiego filmu i będzie okej. To tylko jeden z przykładów tego, jak Snyder nie ogarnia przekładania komiksu na język filmu, w
BvS widzę jeszcze co najmniej dwa.
No i to tyle. Snyder wymyślił sobie, że zamiast zrobić film
Batman & Superman (co byłoby zdecydowanie lepszym pomysłem), zrobi film typu "versus", bo uwielbia
TDKR Franka Millera (wiedzieliście?), w którym bohaterowie się bili. Najlepsze produkcje typu "versus" to te, w których głównym wątkiem filmu jest konflikt między dwoma tytułowymi stronami, starcia między nimi nie ograniczają się jedynie do fizycznej konfrontacji, a wynik decydującego starcia jest niejednoznaczny (przykład:
AvP, w którym niby ostatni Predator pokonał ostatniego obcego, ale jednak film kończy się cliffhanger'em, bo z jego ciała wychodzi hybryda - inny przykład:
Freddy vs. Jason, w którym niby Jason przebił Kruegera na wylot i wychodzi z jeziora z jego odciętą głową, ale jednak w ostatnim ujęciu Freddy puszcza oczko do widza i ryje ze śmechu, sygnalizując że to jeszcze nie koniec). U Snydera konfliktu między Batmanem, a Supermanem NIE MA. Superman nawet nie chce walczyć, ich jedyne spotkanie przed starciem jest bez sensu i nie ma tam nawet dialogu. Kiedy po blisko 2-godzinach dochodzi do powyższej sceny, powinna się ona skończyć po 20 sekundach i żadnej walki nie powinno być, ale Zack tak bardzo chciał scenę podobną do tej Franka Millera i tak bardzo chciał, aby wygrał ją Batman (bo Superman znudził mu się po pierwszym filmie), że nie patrząc na brak logiki zaserwował nam tę pozbawioną choćby grama sensu efekciarską i nieciekawą bójkę, którą kończy jedna z najbardziej żenujących scen XXI wieku. Potem następuje najgorsza rzecz, jaka może wieńczyć tego typu film - klisza z połączeniem sił obu stron, aby wspólnie pokonać wyciągniętego z kapelusza innego przeciwnika (w tym wypadku brzydkiego, pozbawionego osobowości cgi-stwora, w walce z którym Batman niewiele może zrobić, a Superman tylko wymierza mu kolejne ciosy pięściami).
Powyżej wypunktowałem 28 prawd z zaledwie 9 minut z tego dwu i pół, lub trzygodzinnego filmu. Nie chcę sprawdzać ile wyszłoby gdyby chciało mi się robić podobną analizę całości. Zamiast tego - dla ciekawych - wklejam linki do swoich recenzji, jednej prosto po wyjściu z kina z 2016, drugiej po powtórce przed premierą
JL z 2017, i trzecią po ostatnim seansie w 2021. Myślę, że jest w nich wszystko, co myślę o tym produkcie.
https://forumkmf.pl/Thread-Batman-v-Superman-Dawn-of-Justice-2016--3339?pid=459787#pid459787https://www.forum.batcave.com.pl/index.php?topic=1642.msg68315#msg68315https://www.forum.batcave.com.pl/index.php?topic=1642.msg74009#msg74009