Autor Wątek: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki  (Przeczytany 231951 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gazza

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1485 dnia: Śr, 29 Listopad 2023, 09:49:40 »
Whatever.
Dokładnie. Mnie to naprawdę najmniej interesuje czy się to komuś podoba czy nie. A już tekst o masach rozwala mnie całkowicie. To tak jak z tymi miliardami much co to g..no jedzą.
Mnie się podoba, Panu M - nie. Nie mam z tym problemu ale gdy próbuje mi się inputować swoją (jedynie słuszną?) wersję to już dziękuję za rozmowę. To przestaje być dyskusją, a staje się próbą narzucania swojego zdania. Podlewanie krytyki mojej opinii czy gustu tekstami typu: "gówno", "głupia rozrywka" czy "małpowanie"  - jest nie dość, że prostackie to całkowicie eliminuje chęć jakiejkolwiek polemiki.

Offline Castiglione

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1486 dnia: Śr, 29 Listopad 2023, 15:04:13 »
Sa gownem gdzie gacek bije sie z Supkiem bo min Luthor napuscil ich na siebie przez kaleke i lisciki.
No to nie będę zgadywać, czym jest MCU, skoro to gówno jest lepsze od 2/3 ich produkcji xD

Offline Juby

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1487 dnia: Śr, 29 Listopad 2023, 21:29:12 »
Z BvS mam tak - oglądałem film aż 5 razy (+ kilka powtórek najlepszych scen) bardzo starając się go polubić (postawiłem go nawet na półce na Blu-ray), bo jestem niepoprawnym fanem Batmana, Henry'ego Cavilla i DC. Niestety, nawet moje fanbojstwo i ogrom dobrej woli nie pomogły. BvS to gówno. Nie "gówniany film", bo trudno mi to nawet nazwać filmem. To na dobrą sprawę dwu i pół, lub 3-godzinny (w zależności od wersji) trailer/ setup pod 5 kolejnych filmów (klątwa obecnych czasów, mogę takich przypadków wymienić więcej) bez własnej, konkretnej historii (zamiast niej jest tutaj kilka średnio klejących się ze sobą wątków). Wielka szkoda świetnego castingu (Cavill, Affleck, Adams), rewelacyjnych kostiumów, bardzo dobrych zdjęć, indywidualnego snyderowskiego klimatu oraz kilku naprawdę dobrych scen (zamach, walka w magazynie), ale jak powiedział kiedyś Roger Ebert - the story comes first. Bez tego nie może się udać, a tutaj scenariusz (plus reżyseria, okropnie sztuczne CGI i wiele innych rzeczy) zabijają tych kilka pozytywów. Scenariusz jest tak zły, że zamiast "50 prawd" na temat kretynizmu tego, co oglądamy na ekranie - jakie kiedyś wypuszczano w sieci - dałbym radę ułożyć 150, a może i 200 prawd, bo w zasadzie każda scena jest przesiąknięta takim debilizmem i brakiem logiki, że głowa mała (czego szczyt osiągany jest w starciu tytułowych bohaterów). The Dark Knight Rises Nolana też serwuje (czasami bardzo często) absurdalne pomysły, ale Nolan to rasowy storyteller i tak inteligentny facet, że gdy np. opowiada co i jak w scenie bitwy w TDKR, to słuchając go potrafię przytaknąć i stwierdzić, że w sumie dobrze gada i już wcale ta scena nie wydaje mi się idiotyczna (przynajmniej do kolejnej powtórki). Tymczasem Snyder niemal zawsze pitoli takie kocopoły, że nie tylko widać że nie rozumie co w jego filmach nie gra, ale tłumaczy to w tak idiotyczny sposób, że myślę o nich jeszcze gorzej. Bardzo lubię Watchmen i uwielbiam Man of Steel, ale przy BvS Snyder pokazał jak bardzo nie potrafi w storytelling, jak bardzo nie ma dystansu do materiału źródłowego (a jest niepoprawnym fanbojem TDKR Franka Millera) i jak bardzo w tyłku miał Supermana, którym się znudził bo dostał Batmana i Wonder Woman. Tym filmem Zack sam zaorał własne uniwersum zanim to na dobre się rozkręciło. Jeśli chcę powtórzyć dobry film z Batmanem i Supermanem, sięgam z półki jedyną słuszną wersję ->

Oglądałem wszystkie filmy MCU i nie wiem czy któregokolwiek oceniłbym niżej od BvS, ale już z filmów DCU myślę że znajdzie się nawet 5 gorszych potworków. Poziom DCU (czy też DCEU) od BvS był tak niski, że od 2018 nie chodziłem na żaden z ich filmów do kina, nie kupowałem ich na Blu-ray (tylko SnyderCut dostałem pod choinkę) i już dawno straciłem nadzieję na lepsze. Moimi jedynymi oczekiwaniami i nadziejami względem przyszłości tego uniwersum były: 1) powrót Cavilla (<3) do roli Supermana; 2) powrót Keatona do roli Batmana (szczególnie w filmie Batgirl), a jeżeli nie dwa powyższe to: 3) hard-reboot z ciekawym planem na przyszłość i bez Batmana, który ma osobne uniwersum od Matta Reeves'a. Niestety, trio Zaslav + Gunn + Safran w ciągu ostatniego roku podjeli decyzje stojące dokładnie 180 stopni w przeciwnym kierunku względem moich oczekiwań (zrecastowali Cavilla!, skasowali Batgirl i podziękowali Keatonowi, nie będzie hard-rebootu bo część postaci i aktorów zostaje, będzie za to kolejny Batman, a 90% ich planów to kompletnie nieinteresujące mnie projekty). Dlatego totalnie kładę lachę na to nowe DCU i życzę im wszystkiego najgorszego. Pomijając zapowiedziane elseworldy (czyli Jokera 2, The Batman Part Two, The Penguin) na nic nie czekam i nie planuję nic z tego oglądać*...

*No... niby nie planuję, ale ze względu na niedobór dobrych filmów z Supermanem, może jednak się złamię na to, co pichci Gunn. Ale nie w kinie (ani na max)! Nie dołożę ani gorsza (ani wyświetlenia) do jego filmu za to co odwalił.
« Ostatnia zmiana: Śr, 29 Listopad 2023, 21:37:45 wysłana przez Juby »

Offline Castiglione

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1488 dnia: Śr, 29 Listopad 2023, 23:27:24 »
Oglądałem wszystkie filmy MCU i nie wiem czy któregokolwiek oceniłbym niżej od BvS, ale już z filmów DCU myślę że znajdzie się nawet 5 gorszych potworków. Poziom DCU (czy też DCEU) od BvS był tak niski, że od 2018 nie chodziłem na żaden z ich filmów do kina, nie kupowałem ich na Blu-ray (tylko SnyderCut dostałem pod choinkę) i już dawno straciłem nadzieję na lepsze.
No to ja mam odwrotnie. "Man of Steel" (tutaj fakt, oglądałem ostatni raz jeszcze w kinie, więc być może dzisiaj mój odbiór by się zmienił), "BvS", "Shazam!", "Birds of Prey", "The Suicide Squad", "The Flash" - wszystkie lubię i na pewno wolę je od większości MCU.

Offline Gieferg

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1489 dnia: Cz, 30 Listopad 2023, 02:37:08 »
Suicide Squad nie znoszę, Birds of Prey nie widziałem i nie widzę sensu oglądac, a Shazam to jest w sumie jak film Marvela i też za nim nie przepadam (mam go na półce bo dostalem w prezencie, jakby nie to, nie wiem czy bym go w ogóle obejrzał).

Offline Juby

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1490 dnia: Cz, 30 Listopad 2023, 09:28:24 »
No to ja mam odwrotnie. "Man of Steel" (tutaj fakt, oglądałem ostatni raz jeszcze w kinie, więc być może dzisiaj mój odbiór by się zmienił), "BvS", "Shazam!", "Birds of Prey", "The Suicide Squad", "The Flash" - wszystkie lubię i na pewno wolę je od większości MCU.
Człowieka ze stali (mój ulubiony film DC po 2008 roku) również stawiam wyżej od zdecydowanej większości MCU. Ligę w wersji Snydera (choć muszę zrobić własnego fanedita, bo jest zdecydowanie za długa) i The Suicide Squad Gunna też oceniłem dobrze, wyżej od wielu produkcji MCU. Ale reszta to albo średniaki, albo straszne kupsztale.

Suicide Squad Ayera to gniot (przebił nawet BvS w tym samym roku), ale został ewidentnie zniszczony dokrętkami i tragicznym montażem. Jeśli Ayer kiedyś otrzyma szansę jaką otrzymał Snyder, aby wydać swoją wersję filmu, myślę że mogłaby być znacznie lepsza (może nie bardzo dobra, bo przesadzona skala zadania, czarny charakter i Jared "Hunka Hunka" Leto nadal w nim pozostaną, ale lepsza). Z Shazamem! pełna zgoda - tonalnie i wizualnie to w sumie film MCU w świecie DC. Pewnie dlatego do tej pory nie zebrałem się na powtórkę, ani nie mam ochoty sięgać po Blue Beetle'a, który również tonem i wieloma scenami z trailerów wyglądał jak kolejny film Marvela, a nie coś odrębnego.

Offline isteklistek

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1491 dnia: Cz, 30 Listopad 2023, 10:01:58 »
Ja jestem ciekawy choćby jednego przykładu, który jest dobrze rozpisany. Od początku do końca. Wystarczy jedna scena dobrze przeanalizowana, abym wiedział jak to mam rozumieć, bo fajnie się pisze, że tu nielogicznie, tu nie potrafi, tu zawalił ... tylko, że za każdym razem bez konkretów.

Offline Juby

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1492 dnia: Cz, 30 Listopad 2023, 10:06:23 »
Ale jednego przykładu czego? Sceny z BvS Snydera? Jeśli tak to nie ma problemu, mogę przysiąść w weekend i rozpisać nawet kilka takich scen jeśli chcesz.

Offline isteklistek

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1493 dnia: Cz, 30 Listopad 2023, 10:09:28 »
Tak, im więcej, tym lepiej. Mogę poczekać, bo chętnie poczytam o konkretach. Może uda mi się coś z tego wyciągnąć.

Offline Pan M

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1494 dnia: So, 02 Grudzień 2023, 05:19:07 »
https://www.ign.com/articles/zack-snyder-only-consider-dc-return-for-dark-knight-returns-adaptation

Patrząc na to, ze 300 i Watchmen wyszły mu najlepiej ze wszystkiego to nawet nie miałbym nic przeciwko. Tylko nie wiem jaki sens ma w sumie robienie 2 razy tego samego. Przecież Snyder już zrobił swojego DKR właśnie w postaci BvS ale to jest Snyder, chłop sam nie rozumie często i gęsto co robi XD

W sumie jak on się wiernie trzyma materiału źródłowego to wychodzą mu fajne rzeczy, ale i tam w detalach wychodzi, że chłop tak naprawdę do końca nie rozumie sam tego co ekranizuje. Po co były walki ala matrix w Watchmen? Jak rozumiem, żeby ich ufajnić  w mniemaniu Snydera. No spoko, teraz jak to się ma do wymowy komiksu Moore'a, który u samych założeń jest w wymowie antycool i nie robi niczego, żeby pokazywać super herosów jakkolwiek cudownie? Tam nawet moce Manhattan nie są suma summarum żadnym wybawieniem bo dają mu perspektywę tak odległą od ludzkiej, że ludzie przestają go w istocie obchodzić.

Offline Juby

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1495 dnia: So, 02 Grudzień 2023, 14:35:25 »
The Dark Knight Returns od Snydera? Byłbym na tak, ale max. w 2012 roku. Teraz, kiedy mamy w 90% wierną adaptację tej powieści graficznej w dwuczęściowym filmie animowanym, nie widzę sensu.

@isteklistek
Poniżej analiza jednej sceny z BvS, o którą prosiłeś. Zdaję sobie sprawę, że można tak wyciągać nitki w przypadku prawie każdego filmu, nawet u najlepszych klasyków, ale jeśli dane kino jest napisane i zrealizowane tak, że oglądasz je z otwartą gębą, to nie zwracasz na to uwagi, co innego gdy - jak w przypadku potworka Snydera - to ciągnąca się bułą bez historii, która jest tak durna nie w jednej, ale w każdej scenie.


^ Batman pragnie zabić Supermana, bo zmanipulowany przez Luthora uważa go za największe zagrożenie na świecie, a Superman zostaje zmuszony przez Luthora, aby zabić Batmana, ale postanawia najpierw z nim pogadać, bo nie chce odbierać życia człowiekowi...

0:11 - Superman ma super-moce. Mógł z powietrza wykrzyczeć Batmanowi to, co miał mu do powiedzenia.

0:20 - Superman traci czas na gadanie pierdół zamiast przejść do rzeczy i...

0:26 - ... Superman wpada w pułapkę, bo nie pamięta że ma super-wzrok, którym mógł sprawdzić teren zanim wylądował.

0:42 - Superman nadal nie mówi, że nie chce z nim walczyć i że to wszystko sprawka Lexa, który porwał mu mamę, tylko rzuca niepotrzebne "You don't understand. There's no time."

0:48 - "I understand" odpowiada Batman, na co Superman łapie go za ramiona tak, że ten nie może się ruszyć (w końcu ma super-siłę i super-szybkość) i wtedy tłumaczy mu o Luthorze, porwanej Marcie, o wszystkim i walka się kończy zanim się zaczęła... A nie, tak zrobiłby każdy myślący człowiek (lub kryptończyk), ten Superman uznaje, że bardziej na miejscu będzie odepchnięcie człowieka od siebie o +20 metrów, czym mógł go zabić.

0:58 - Superman wpada w KOLEJNĄ pułapkę! U Snydera nie jest też szybszy niż pędzący pocisk, daje się trafić serią z mini-gunów. Brandon Routh zrobił podobnie, ale po to, aby zasłonić dwóch policjantów.

1:13 - Superman ponownie był w powietrzu, poza zasięgiem Batmana(!), miał przewagę, nie musiał tego kontynuować i ponownie mógł krzyknąć Batmanowi o Luthorze, Marcie, itd. aby z nim nie walczyć. Nah, po co? Wylądował...

1:29 - ... i uznał, że w tej sytuacji najlepszym będzie przebicie Batmanem ściany i dachu budynku, a potem rzucenie nim w reflektor z 50 metrów. Na szczęście Batman ma tutaj zbroję z vibranium i nie ma nawet skręconego paluszka, nawet siniaczka.

1:45 - Superkretyn po raz trzeci postanawia nie mówić nic Batmanowi i wylądować na dachu, aby w sumie nie wiem co zrobić.

1:47 - "Stay down. If I wanted it, you'd be dead already" - no proszę, Superman jednak wpada na to, że może Batmanowi wykrzyczeć to, po co przyleciał... Ale zamiast tego krzyczy nieistotne bzdury.

1:55 - Batman już dwukrotnie podstępem atakował Supermana, dlatego kiedy wyciąga coś z pasa szykując kolejną zasadzkę, Superman postanawia... patrzeć i nic z tym nie robić. No bo po co, tak? Przecież Zack woli Mrocznego Rycerza i choć nie ma tu na to żadnego pomysłu, Batman MUSI wygrać.

2:02 - Superman zapomina, że ma super-wzrok i widzi przez dym*. Rusza przez mgłę, wpierw pozwalając przy tym uciec Batmanowi i wpada w trzecią pułapkę!!!

2:41 - Superman, który - przypominam - NIE CHCE zabić Batmana i NIE WIE jak zadziałał na niego zielony pył z pocisku, którego złapał, postanawia wymierzyć człowiekowi prawego sierpowego!! Poważnie.

2:49 - kiedy nie udaje mu się z pierwszym, atakuje dalej! Superman, bokser, morderca - wszystko w jednym.

2:59 - Batman też ma tutaj super-siłę, po jego kopniaku ważący 95-kilogramów Superman odlatuje dobre 6-7 metrów. Przypominam, że w filmie nie ma nic wspomniane, aby ta zbroja (Zack jest fanem TDKR Franka Millera i nie da wam o tym zapomnieć) dodawała mu dodatkowe umiejętności (i w sumie nie wiem po co w ogóle mu ona, poza kolejnym nawiązaniem do komiksu Franka Millera).

3:14 - O! i znowu super-kopniak. Ale później już nie. Czyli Batman raz jest super-silny, a raz nie. Fajnie.

3:41 - Superman odzyskuje siły i łapie nogę Batmana. W końcu może go przytrzymać i powiedzieć mu, że nie chce walczyć, został zmuszony przez Luthora i musi jak najszybciej lecieć do swojej mamy, zanim zostanie spalona żywcem... ale uznaje, że lepiej będzie rzucić Batmanem przez ścianę. Nie dziwię się, że nie martwi się o życie Bruce'a, bo ten już kilkukrotnie udowodnił że jest nieśmiertelny.

4:18 - po kolejnych sekundach bezsensownej walki, Superman postanawia wbić Batmana w niższe piętro i porzucać nim po łazience. Fajny Superman, nie?

4:42 - Superman bije rekord świata w zbieraniu się do ataku, aby Batman mógł załadować broń...

4:54 - ... ale po skoku na Batmana z ewidentnym zamiarem zabicia go (choć nie chciał tego robić, ale chyba jednak chciał, chociaż nie wiem jak wymierzając mu cios na głowę planował ją dostarczyć Luthorowi? raczej dużo by z niej nie zostało) daje się trafić kryptonitem po raz drugi(!!)

5:16 - Batman to największy strateg na świecie, przygotowany na wszystko. Dlatego po drugim trafieniu Supermana nie ma nic przy sobie, aby go zabić, tylko bierze w ręce umywalkę, którą uderza Supermana w głowę.

6:05 - po ciosie Superman traci przytomność, Batman bierze go i rzuca z dziesiątego piętra, ale i to go nie zabija. Ja już bym się domyślił, że najwyraźniej nie jestem go w stanie zabić niczym innym niż kryptonitem, ale to ja - Batman na to nie wpada, uznaje że porzuca kryptończykiem jeszcze trochę.

6:47 - do tej pory nie wiem jak działa ten hak Batmana, że ma on siłę unieść w powietrze i rzucać 95-kilogramowym facetem w pelerynie (lub wielką skrzynią w innej scenie). Prawa fizyki zdecydowanie gdzieś się zapodziały.

7:51 - "You were never a God, you were never even a man." - przecież Superman nigdy nie twierdził, że był bogiem, ani człowiekiem. Po co to duszenie go, po co wypominanie mu słów, których nie wypowiedział, po co robienie blizny na twarzy? Batman jest tu tak negatywną postacią, że nawet torturuje swoje ofiary.

8:00 - Ah, "Martha", o której napisano już chyba wszystko. Sam pomysł wykorzystania imienia matki obu panów był wg mnie bardzo dobry, ale wyegzekwowany tragicznie. Po pierwsze dlatego, że Superman nigdy do tej pory, ani w tym, ani w poprzednim filmie, nie mówił o swojej mamie po imieniu. Po drugie, dlatego że samo dostrzeżenie w kryptończyku człowieczeństwa poprzez imię jego matki nie zmienia w 10 sekund statusu ze śmiertelnych wrogów w "przyjaciół", a już na pewno nie u nieracjonalnie myślącego sadysty, który właśnie torturuje i ma zadać ostateczny cios temu kryptończykowi.

9:09 - Lois - po raz nie wiem który w tej serii - woła do Supermana jego ziemskim imieniem przy świadkach...

9:13 - ale dobrze, że się pojawia, bo Batman dalej dusi Supermana i nie rozumie, czemu ten mu nie odpowiada (zdejmij z niego stopę!). Gdyby nie Lois, eS zginąłby.

*podobno w filmie jest to easter eggiem, ale granat dymny Batmana zawierał ołów i to dlatego Superman przez niego nie widział... Z tym, że to nie ma za grosz sensu, bo w filmach z Cavillem nigdy i nigdzie nie zostało ustanowione, że ta wersja Supermana nie widzi przez ołów! Snyder zakłada, że każdy widz to fan postaci, który zna ją na wskroś i że jeśli tak było w komiksach (lub w filmach z Christopeherem Reevem), to on też tak zrobi od drugiego filmu i będzie okej. To tylko jeden z przykładów tego, jak Snyder nie ogarnia przekładania komiksu na język filmu, w BvS widzę jeszcze co najmniej dwa.

No i to tyle. Snyder wymyślił sobie, że zamiast zrobić film Batman & Superman (co byłoby zdecydowanie lepszym pomysłem), zrobi film typu "versus", bo uwielbia TDKR Franka Millera (wiedzieliście?), w którym bohaterowie się bili. Najlepsze produkcje typu "versus" to te, w których głównym wątkiem filmu jest konflikt między dwoma tytułowymi stronami, starcia między nimi nie ograniczają się jedynie do fizycznej konfrontacji, a wynik decydującego starcia jest niejednoznaczny (przykład: AvP, w którym niby ostatni Predator pokonał ostatniego obcego, ale jednak film kończy się cliffhanger'em, bo z jego ciała wychodzi hybryda - inny przykład: Freddy vs. Jason, w którym niby Jason przebił Kruegera na wylot i wychodzi z jeziora z jego odciętą głową, ale jednak w ostatnim ujęciu Freddy puszcza oczko do widza i ryje ze śmechu, sygnalizując że to jeszcze nie koniec). U Snydera konfliktu między Batmanem, a Supermanem NIE MA. Superman nawet nie chce walczyć, ich jedyne spotkanie przed starciem jest bez sensu i nie ma tam nawet dialogu. Kiedy po blisko 2-godzinach dochodzi do powyższej sceny, powinna się ona skończyć po 20 sekundach i żadnej walki nie powinno być, ale Zack tak bardzo chciał scenę podobną do tej Franka Millera i tak bardzo chciał, aby wygrał ją Batman (bo Superman znudził mu się po pierwszym filmie), że nie patrząc na brak logiki zaserwował nam tę pozbawioną choćby grama sensu efekciarską i nieciekawą bójkę, którą kończy jedna z najbardziej żenujących scen XXI wieku. Potem następuje najgorsza rzecz, jaka może wieńczyć tego typu film - klisza z połączeniem sił obu stron, aby wspólnie pokonać wyciągniętego z kapelusza innego przeciwnika (w tym wypadku brzydkiego, pozbawionego osobowości cgi-stwora, w walce z którym Batman niewiele może zrobić, a Superman tylko wymierza mu kolejne ciosy pięściami).

Powyżej wypunktowałem 28 prawd z zaledwie 9 minut z tego dwu i pół, lub trzygodzinnego filmu. Nie chcę sprawdzać ile wyszłoby gdyby chciało mi się robić podobną analizę całości. Zamiast tego - dla ciekawych - wklejam linki do swoich recenzji, jednej prosto po wyjściu z kina z 2016, drugiej po powtórce przed premierą JL z 2017, i trzecią po ostatnim seansie w 2021. Myślę, że jest w nich wszystko, co myślę o tym produkcie.

https://forumkmf.pl/Thread-Batman-v-Superman-Dawn-of-Justice-2016--3339?pid=459787#pid459787
https://www.forum.batcave.com.pl/index.php?topic=1642.msg68315#msg68315
https://www.forum.batcave.com.pl/index.php?topic=1642.msg74009#msg74009
« Ostatnia zmiana: So, 02 Grudzień 2023, 15:08:18 wysłana przez Juby »

Offline Gieferg

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1496 dnia: So, 02 Grudzień 2023, 15:01:20 »
Cytuj
bo w filmach z Cavillem nigdy i nigdzie nie zostało ustanowione, że ta wersja Supermana nie widzi przez ołów.

Nie było czegoś o tym przy okazji bomby schowanej w wózku inwalidzkim?

Co do powyższej analizy - no bardzo trafna, oczywiście, ale to akurat film, przy którym z powodzeniem mogę takie rzeczy zignorować, bo za dobrze mi się go ogląda, żeby się tym przejmować :>

Offline Juby

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1497 dnia: So, 02 Grudzień 2023, 15:16:00 »
Nie było czegoś o tym przy okazji bomby schowanej w wózku inwalidzkim?
To jest tylko w wersji Ultimate Edition. I też nie ma to sensu, bo gdy Lois dowiaduje się, że wózek był wyłożony ołowiem, emocjonuje się tym odkryciem i mówi, że Superman nie mógł widzieć bomby, bo nie widzi przez ołów... Ale wie to skąd? No znikąd, Snyder traktuje ją jakby miała wiedzę o Supermanie z naszego świata, a nie z tego-jego filmowego. Nigdzie wcześniej nie było ustalone, że Superman ma takie problemy, a dla widza, który zna Supermana tylko z filmów z Cavillem, ekscytacja Lois tym odkryciem jest zupełnie niezrozumiała.

Offline isteklistek

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1498 dnia: So, 02 Grudzień 2023, 15:52:34 »
Ciekawa analiza sceny, która jest ... kolejnym spotkania Batmana i Supermana. Scena, która analizujesz ma mnóstwo odniesień do poprzednich scen, ale też do pierwszego spotkania i tego jako ono się toczyło, jak finalnie się skończyło. Skończyło się jeszcze większą eskalacją, furią Batmana. Scena, którą opisujesz jest przyczynowo-skutkowa do sceny, gdzie oboje się spotykają. Charakter pierwszego spotkania jest taki, że każda ze stron obwieszcza swoje stanowisko i będzie się go trzymać, oni na pierwszym spotkaniu nie rozmawiają, tylko rzucają wobec siebie groźby. Czy po takim spotkaniu spodziewać się mam, że na kolejnym spotkaniu zaczynają ze sobą rozmawiać i wyjaśniać waśnie, czy raczej tego, że będą walczyć i interesuje ich tylko wygrana?

Superman ani w filmie, ani w komiksach - być może się mylę - nie jest mistrzem strategii, ani nie włada jakąś sztuką walki w jakimś stopniu - on jest po prostu silny i w zasadzie niezniszczalny i tyle, o ile nie użyje się kryptonitu, a wtedy jest zwykłym facetem z ulicy niczym się nie odznaczającym. To, że Superman jest kreowany na Boga ze względu na swoje możliwości i ich skale jest raczej powszechne w świadomości wszystkich ludzi także Batmana, a jedyne i najważniejsze, co wie on o Supermanie, to widać w początkowych scenach otwierających film, gdy walczy z Zodem demolując miasto Metropolis - straty nie tylko w budynkach, ale i w ludziach, co na własne oczy widzi Bruce - chyba, że tę scenę też pomijamy? Ona doskonale tłumaczy, dlaczego Bruce jest tak zdeterminowany, aby wyeliminować Supermana jako potencjalne zagrożenie, ale nie potencjalne, bo już przyczynił się pośrednio do śmierci cywilów. Wcześniej była scena, gdy Superman oddaje się systemowi sprawiedliwości, staje przed sądem i wynik tego, to kolejne ofiary. To też pominąć w analizie sceny, którą podałeś?

Ostanie filmy z Batmanem Nolana, Snydera, Revessa. W każdym z nich Batman jest bardziej zemstą niż sprawiedliwością, czyli brutalny, bezwzględny agresor, który rządzi strachem. Jak rozwiązano to, aby kroczył drogą sprawiedliwości? W skrócie u Nolana i Revessa zobaczył skutki swoich działań, czyli wpływ jaki ma na ludzi, że jest wielu tak, jak on wściekłych, których napędza gniew, ale niewiadomo, czemu nie dał im szansy tak, jak sobie, aby stać się dla nich przykładem, aby ich prowadzić. Snyder poszedł inną drogą - trzymał się granicy, gdzie zaszła przemiana między Brucem, a Batmanem, czyli śmierć jego rodziców stał się momentem, w którym to się stało ... to była krawędź nad przepaścią, która odróżniała Bruce'a od innych przestępców i trzymała go po właściwej stronie. Ten moment przemiany, natychmiastowy pstryk został bardzo sprytnie i pomysłowo wykorzystany w przypadku Supermana w momencie, gdy miał go zakończyć. Dla mnie to zatoczenie koła w tym momencie jest niezwykle kreatywne i sensowne, bo głęboko zakorzenione w mitologii bohatera, ale też symboliczne.

Jeżeli chodzi o walkę i przebieg walki, to nie rozumiem zarzutu. Poprzednie doświadczenia/starcie, gdzie brał udział Superman spowodowało, że Batman walczył z nim w opuszczonym miejscu z dale od ludzi, gdzie niewielkie było zagrożenie dla cywilów. Wykorzystał doskonale miejsce i przygotował je do walki, chyba, że spodziewamy się tego, że miał w krótkim czasie zbudować skomplikowany kompleks przygotowany na kogoś z Kryptona. Teren walki był rozległy, więc chyba nie do końca można przewidzieć, gdzie i kiedy się będzie w danym momencie walki, że w tym momencie dobrze byłoby mieć pod ręką włócznie z kryptonitem, a nie zlew. A może po prostu chodzi o to, aby też reagować na szybko. Były momenty, etapy na które Batman był przygotowany, więc nie podszedł do zadania spontanicznie. Czepianie się, że nie skończył tego na wcześniejszym etapie, a na późniejszym w taki, a nie inny sposób jest dziwne, gdy weźmie się pod uwagę, że nie walczył on z przedstawicielami Kryptona, a wszelka taktyka/przewaga jaką posiada dla niego jest czysto teoretyczna, nigdy wcześniej nie sprawdzona, a tym samym może być samobójcza, a gdy tak może być, to scena kończąca z zlewem wydaje się dobra, fajnie zamykająca klamrę, bo pokazuję, że nie zawsze da się perfekcyjnie przygotować, finalnie i tak wszystko jest wyczerpujące, trochę to jak wyrwanie ostatnimi siłami zlewu ze ściany, by dokończyć dzieła.

Jeżeli chodzi o Supermana, to o ile dobrze mi się wydaje w wielu filmach i komiksach pada, że on się wstrzymuje, że nigdy nie pokazał pełni swoich możliwości. W każdym z filmów Snydera Superman się wstrzymuje nawet wtedy, gdy walczy z Zodem do samego końca. Być może mógłby Batmana w kilka sekund pokonać, rozerwać, ale czy to nie było by "out of character" największego kalibru jaki ma miejsce jeżeli chodzi o tę postać. Nieważnie z kim Superman walczy, ostatecznie nie chce go skrzywdzić, to było zawsze czymś, co definiuję postać, co ma tutaj także miejsce.


Scena, gdy Lois mówi po imieniu do Supermana. Batman chce skończyć żywot Supermana i ktoś krzyczy Superman ewidentnie dając znać, że jest po jego stronie może zostać zignorowane, nawet, gdyby przyjąć, że jest to znana dziennikarka Lois Lane, która szuka materiału. Jednak, gdy Lois powszechnie znana dziennikarka zwraca się do Supermana po imieniu pokazuje, że go zna, że może za niego ręczyć, bo jest mu kimś bliskim. Dla mnie to ma więcej sensu pokazanie, że Superman ma bliskie kontakty z innym człowiekiem, to go uwiarygodnia i bardziej trafia do mnie, gdy Lois się za nim wstawia ciągle posługując się ludzką stroną i imieniem Clarka. Gdyby ciągle używała Superman, Superman, to może wyglądać na kolejną zaślepioną fanatyczkę, którą lepiej zlekceważyć.
« Ostatnia zmiana: So, 02 Grudzień 2023, 16:10:28 wysłana przez isteklistek »

Offline Koalar

Odp: Filmowe uniwersum DC Comics - zapowiedzi, plotki
« Odpowiedź #1499 dnia: So, 02 Grudzień 2023, 17:27:50 »
To, że Superman jest kreowany na Boga ze względu na swoje możliwości i ich skale jest raczej powszechne w świadomości wszystkich ludzi także Batmana, a jedyne i najważniejsze, co wie on o Supermanie, to widać w początkowych scenach otwierających film, gdy walczy z Zodem demolując miasto Metropolis - straty nie tylko w budynkach, ale i w ludziach, co na własne oczy widzi Bruce - chyba, że tę scenę też pomijamy? Ona doskonale tłumaczy, dlaczego Bruce jest tak zdeterminowany, aby wyeliminować Supermana jako potencjalne zagrożenie, ale nie potencjalne, bo już przyczynił się pośrednio do śmierci cywilów.

To się nie klei. Superman stawia czoło inwazji kosmitów, broni Ziemi przed przekształceniem w nowy Krypton. Batman już wie, że Ziemia może znów zostać zaatakowana przez obcą cywilizację, więc powinien szukać w Supermanie sojusznika, ale jednocześnie być przygotowanym na jego pokonanie, a nie starać się go od razu wyeliminować. To, że podczas walki wielu ludzi zginęło, to nie była bezpośrednia wina Supermana, nawet jeśli to jego obecność na Ziemi spowodowała atak obcych. Bo gdyby patrzeć w ten sposób, to Batman też pewnie w tamtym świecie przez wiele lat walki ze świrami doprowadził do tego, że cywile ucierpieli (bo np. Joker kogoś otruł, żeby zwrócić jego uwagę), więc równie dobrze mógłby zacząć od siebie i palnąć sobie w łeb.

Celem było doprowadzenie do bójki Batmana i Supermana na ekranie, ale droga do tego wyglądała słabo. Choć w komiksach też zwykle tak to wygląda (jakieś nieporozumienie i obaj dobrzy myślą, że ten drugi dobry jest zły).
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.