Przyznam szczerze, że to podejście zupełnie do mnie nie przemawia.
Sam planuję wybrać się na "GotG 3" i liczę na przyzwoitą rozrywkę, ale żeby na tę okoliczność publicznie wyrażać nadzieję, że inni zamiast ignorować ten tytuł również się wybiorą celem samodzielnej oceny? No wybacz, ale to brzmi po prostu dziecinnie. Co mi do tego czy ktoś inny postanowi film obejrzeć czy go zignoruje? Po seansie najwyżej będę mógł napisać, że wg mnie albo warto albo i nie warto. Ale żeby werbalizować nadzieję, że inni podejmą konkretną decyzję (dodatkowo korespondującą z moimi odczuciami) w kontekście wyjścia do kina?

Natomiast faktem jest, że jak wcześniej nie planowałem, tak pod wpływem tej dyskusji postanowiłem mimo wszystko obejrzeć zwiastun i generalnie podzielam opinię, którą tutaj wyraził Martin Eden.
Jeżeli scenarzysta filmu o jakiejś trzecioplanowej postaci uważa, że z niego jest taki kozak, że może sobie pozwolić na określenie konia pociągowego wydawnictwa/wytwórni mianem "faszysta" (Swoją drogą to ciekawe: Batman jest faszystą, bo jest dziany, czy jest faszystą, bo jest biały? Czy może to działa wyłącznie w koniunkcji i "jedynie" dziane białasy to faszyści?) to ja dla takiego bufona mam tylko jeden komentarz, a mianowicie taki, że moich ciężko zarobionych 7-8 $ on nie zobaczy.
Zwł., że w zakresie komiksowym "wychowałem się" na trochę innych zasadach i frazach i jeżeli miałbym do wyboru film o nastolatku, który ratuje skład metro pełen ludzi, bo wujek nauczył go, że "Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność" a taki o nastolatku, który ekscytuje się, bo przeciął na pół autobus pełen ludzi, to wolę już trzymać się tych wstecznych, dziaderskich historii niż tracić czas na gostka będącego produktem obecnego układu hollywoodzkiego.
Także dzięki, ale nie. Mnie akurat ten zwiastun skutecznie zniechęcił.