Wiem, że pojadę truizmami, ale zadziwia mnie jak dużo ludzi wierzy w jakość tego projektu. Te 4 h na papierze i tak wygląda słabo. To tak jakby 4 filmem Marvela było Endgame i 5-godzinna wersja miała coś zmienić. Dużo lepiej już wyglądało DC Animated Movie Universe pomimo oczywistych wad w postaci pozostawiającej wiele do życzenia jakości animacji, budżetowości, która wyraźnie woła, że to produkcje, które nie mogłyby wylądować w kinie.
Projekt poszedł też w paru przypadkach drogą na skróty, gdzie część bohaterów pojawia się od tak bez sensownego wprowadzenia
choćby Hawkman, Marsjanin , John Stewart
i nie odgrywa żadnej istotnej roli czy
dużo gorszym plot twiście w Hushu względem jego komiksowego pierwowzoru
Brak też filmów solowych dla paru istotnych postaci jak Hal Jordan, Shazam, ikonicznych przeciwników Batmana jest za mało, ba, prawdę mówiąc, pomimo i tak kilkunastu filmów animowanych można powiedzieć, że projekt mógł być jednak nieco dłuższy. Jednak jest tam zdecydowanie lepiej uchwycona esencja postaci. Batman z finału "Hush" przypomina Batmana bliżej, niż cokolwiek co sobie tam ulepił Snyder. No i to nie jest tak, że to całkowicie święty Gacek, bo
ale podejście w stosunku wobec ludzi jest raczej zgodne z duchem Batmana, jakiego znamy z komiksów ostatnich dekad.
Śmierć Supermana dużo mocniej chwyta odbiorcę, przez takie smaczki jak JL na pogrzebie, relacja z dużo mniej irytująca Lois niż wydanie Amy Adams
czy to, że Superman nie przypomina krzyżówki Homelandera z Doktorem Manhattem. Teen Titans są tam sobą- ja się aż boje wersji tych postaci, jaką wysmażyłby Snyder. No i Flashpoint Paradox daje radę.
W sumie kreskówki DC na czele z uniwersum Bruce'a Timma- imo najlepsza nie komiksowa interpretacja uniwersum DC- biją na łeb, na szyje Snyderverse. Tam każda postać miała swoje 5 minut i nie miało się wrażenia obcowania z projektem gnającym na łeb, na szyje. Wszystko było stopniowo i konsekwentnie wprowadzane od bardziej ograniczonego do Gotham Batman TAS po Justice league unlimited, gdzie wprowadzono iście ogromną galerię postaci przeżywająca przygody w rozmaitych zakamarkach uniwersum. Ba powiedziałbym, że Timmverse długo przed MCU bawiło się w łączone uniwersum poza komiksami i mogło też stanowić inspirację dla Marvel Studios i jest jego konkurencją w dobrym znaczeniu tego słowa.
Mi to trochę przypomina fenomen The Clone Wars, które dużo lepiej od samych prequeli star wars opowiadało to i owo w tamtym uniwersum.
Nie oznacza to, że model MCU to jedyne słuszne podejście, bo jest też szkoła X-menów Foxa, ale tam jednak mocno całość dominował Wolverine kosztem braku większego czasu dla innych postaci z wyjątkiem Xaviera i Magneto. Poza tym X-meni to nie JL. Ci pierwsi to pewnego rodzaju rodzina, którą łączy gen mutacji, wspólne problemy z odnalezieniem się w świecie, nawet jak występują między nimi różnice, to łatwo to rozwiązać odnosząc się do tego, co wyżej. JL to w punkcie startowym zbiór indywidualności z różnych światów, które muszą dopiero się dotrzeć. Dlatego Snyder bez względu na to, co tam wrzucił do reżyserskiej wersji, nie ma szans jakoś sensownie zrobić to na podobnych zasadach, bo wersja reżyserska filmu< kilkanaście spokojnie prowadzących do kulminacji filmów. Nie ma tego czasu ekranowego dla każdej postaci indywidualnie i robi się sieczka.
Widziałem 300, Watchmen, Sucker Punch i jestem doskonale świadom tego, że Snyder kocha teledyskowy styl. Dlatego nie wiem, czy jest jakikolwiek sens oczekiwać spójnej i klarownej wizji.
Wiem, że są fani Snydera, którzy pomyślą, że czepiam się i wiercę dziurę w brzuchu, ale czego by w tym filmie nie było i tak już nie zmieni wiele, bo całe kinowe rozszerzone uniwersum DC posypało się, a sam kierunek kreatywny filmów Warnera jest w dziwnym, ślepym punkcie. Robią całkiem dobre solówki konkretnych postaci vide Aquman, Shazam i świetny film totalnie poza kanonem filmowym jak Joker, tylko do niczego sensownego to wszystko nie zmierza w przeciwieństwie do wyżej wymienionych projektów. Film, który może ten bałagan pozbierać do kupy to kinowy Flash- czyżby Flashpoint? Chyba że ktoś wierzy w cudowne przywrócenie Snydera do realizacji kinowych filmów DC, po tym, jak Snydercut okaże się objawieniem na miarę Final Cut Blade Runnera.
BTW Szkoda, że nigdy nie zobaczymy wizji George'a Millera z JL:Mortal. Filmowiec lepszy to i może film broniłby się dużo lepiej pomimo brak podbudowy rodem z Timmverse i Marvel Cinematic Universe.