Ray Fisher wydaje się mało wiarygodny w swoich oskarżeniach wobec Geoffa Johnsa i Waltera Hamady. Nie wnikam w jego problemy z Whedonem, ciężko jednak nie odnieść wrażenia że Johns i Hamada dostają odłamkami granatu rzuconego w kogoś innego. Dziwne jest także usilne przypominanie Fishera o sprawie, która tak naprawdę jest drobna w skali Hollywood. Każdy normalny człowiek powiedział by swoje w mediach i poszedł dalej, zamiast zachowywać się jak drama queen, próbując powiązać swoje osobiste przepychanki z popularnymi społecznymi tematami w USA. Wyjątkowo ubogi dorobek aktorski Fishera sprawia, że wiele osób spojrzy na całą sprawę jako próbę zaistnienia w mediach ze strony aktora. Być może słusznie...
Cyborg nigdy nie był postacią z topów popularności. Do 2011 roku i rebootu uniwersum DC mało kto znał Victora Stone'a poza fanami komiksów Teen Titans i jej animowanej adaptacji. Nazwanie go bohaterem 3 ligi, nie byłoby wtedy kłamstwem. Za skupienie większej uwagi publiki na tej postaci, o ironio losu, odpowiada właśnie Geoff Johns, który w nowej wersji origin story Ligi Sprawiedliwości ustanowił Cyborga jako jednego z jej założycieli. Szybko to poskutkowało większą ilością pokazywania tej postaci także w innych mediach, i zbudowało podwaliny z których czerpał Zack Snyder przy swoim Justice League.
Ray Fisher raczej nie wie, że gdyby nie sentyment Geoffa Johnsa do zapomnianej i zaszufladkowanej z nastoletnimi bohaterami postaci, którą zastąpił Mariana Manhuntera w historii Ligi, prawdopodobnie nigdy nie dostałby roli w uniwersum DC. Cała historia jego castingu również jest ciekawa. Przed angażem u Snydera miał na koncie jedną rolę w... filmie krótkometrażowym. Po odegraniu małego cameo, przed zagraniem pełnoprawnej roli w Lidze, wystąpił w jednym serialu. I to wszystko. Praktycznie nie istniał na rynku, a jego aktorska kariera sprowadzała się do grania w teatrze. Tam został dostrzeżony przez osobę pracująca nad castingami w Warner Bros, i został zasugerowany Zackowi Snyderowi jako kandydat. Złośliwi mogliby zadać pytanie, czy naprawdę zaimponował wtedy talentem do takiego stopnia, że z miejsca dostał pracę w blockbusterze? Jest sporo świetnych aktorów z talentem i wszechstronnością znacznie większą niż Fisher, którzy nigdy nie mogli wybić się wyżej niż seriale telewizyjne. Facet, niezależnie od tego jakim sposobem, dostał szansę od losu na którą ciężko pracują tysiące aktorów. I tak koncertowo to zmarnował.