Autor Wątek: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)  (Przeczytany 3275 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline sum41

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #75 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 17:30:30 »
Dal mnie szokiem jest ze wielbiciele  marvela z YT nagle to wychwalaja ze nawet lepsze niz Deadpool ...?!

Offline death_bird

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #76 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 17:57:15 »
Być może są to opinie sponsorowane.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline xanar

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #77 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 18:13:01 »
Ale, które te dobre czy te złe  :)

Offline death_bird

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #78 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 21:08:12 »
Jedne i drugie - dobre sponsoruje WB a złe Di$ney.  8)
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline SawiK

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #79 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 21:33:43 »
Ja się zawsze dziwie jak ci  youtuberzy powiedzą cos dobrego o DC. Zwykle milionowy raz powiedzą ze GG nie jest aktorka niż skrytykują cos z MCU, tam nawet slabe filmy sa wychwalane.
Ok byłem widziałem, szoku nie doznałem. Fajna akcja i postacie, szczególnie Black Mask. Fabuła prosta lecz mecząca,te przeskoki i Deadpoolowanie. HQ dużo i to dla mnie tez za dużo jak komus pasuje to co czytał w N52 to będzie tym zadowolony.Za mało Huntress ,kaszaniaste stroje i nie potrzebne cgi lokacje i hiena, które podbiły budżet. Można to było krecich w realnym miejscach itp. Było by taniej i uniknęli by finansowej wtopy.Film natomiast może być dobrym wstępem dla prawdziwych BoP, lecz po $$$ chyba już tego nie uraczymy. Film stawiam pomiędzy DP a SS z czego DP mi się podobał a SS nie!
« Ostatnia zmiana: Śr, 12 Luty 2020, 21:35:51 wysłana przez SawiK »
Gdy Egmont wyższe ceny wdraża, bracie kupuj więcej u sąsiada 😉

Offline John

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #80 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 22:05:57 »
Film pozytywnie mnie zaskoczył, dobrze spędziłem czas. Szkoda, że...

Spoiler: PokażUkryj
1. Bardzo spodobali mi się Black Mask i Zsasz, szkoda że już ich nie zobaczę. Nie wiadomo jak będzie z Batmanem Reevesa, czy to będzie związane z tym uniwersum, a Roman Sionis i ta wersja Zsasza mogłaby dodać wiele kolorytu historii z Batmanem. W końcu Gotham City zawsze na fascynujących złoczyńcach stało.

2. Po cholerę ta mała pierdoła nazywa się Cassandra Cain? To nie jest Cass, po co brać komiksową postać która jest bardzo wyrazista i konkretnie skonstruowana, i robić z niej kogoś zupełnie innego, z inną historią, zachowaniem, stylem, genezą. Po co? Zamkneli być może drogę by prawdziwa Orphan pojawiła się w filmach. Nie mogli jej nazwać Holly Robinson? Albo wedle innej komiksowej przybłędy z ulic Gotham - było ich troche.


Black Canary była fantastyczna! Przyciemniono tylko trochę jej kolor skóry, ale reszta jest bardzo wierna względem pierwowzoru tej postaci - praca, charakter, historia. Porównanie jej do Vixen to jakaś bzdura, nie wiem skąd ktoś wziął takie wnioski. Filmowa Kanarek jest BARDZO komiksowa. W finałowej scenie dostaliśmy na chwilę ujęcie na Dinah już w mocno komiksowym stroju - ładnym w swojej prostocie, lepszym niż cokolwiek co nosiły Kanarki w serialach TV.
Dawać mi film o niej z Green Arrowem na już!

Margot Robbie - Kurr... co za charyzmatyczna babka. Świetnie operuje głosem, wcześniej tego nie dostrzegałem, może dlatego że w Suicide Squad nie miała nic ciekawego do zagrania. To świetna aktorka, i cieszę się że DC zachowało ją u siebie mimo porażki filmu producentów opatrzonego nazwiskiem D. Ayera. Dałbym sobie ręke uciąć, że gdyby DC pozbyło się po cich Margot tak jak Leto i Cavilla, Disney szybko chciałby ją przechwycić do swoich filmów.

Huntress - było jej bardzo mało, ale wykorzystano dobrze. Jednocześnie zabójcza, bezwzględna, i urocza. Jej strój z finału - jakby zmieszać design komiksowej Huntress z dresiarą :D Ale naprawdę to się kleiło, bo pasowało do postaci jaką była filmowa Helena Bertinelli. Do tego ku mojemu zaskoczeniu, również wierna komiksom, i to tym sprzed New52.

Renee Montoya - Niedoceniona policjantka, kobieta w okolicach 50, z kryzysem i wypaleniem zawodowym. Dobrze wypełniała miejsce w grupie, która istniała przez kilka minut - głos rozsądku w każdej sytuacji. Czyżby w kolejnej części miała stać się Question? Przy okazji, plus za wyśmianie kliszy policjanta przed emeryturą z setek filmów okresu 80s.

Spoiler: PokażUkryj


IMO to najlepszy film o żeńskich superbohaterkach. Deklasuje Wonder Woman, Captain Marvel, Catwoman (heh).
A Black Mask i Zsasz to najlepsi villaini DCEU. Postawili wysoką poprzeczkę dla Matta Reevesa i łotrów w jego filmie.

Cytuj
nagle to wychwalaja ze nawet lepsze niz Deadpool ...?!

1 Deadpool zrobił na mnie wrażenie, bo był czymś nowym i odważnym. Druga część obnażyła że Reynolds i producenci nie mają o tej postaci nic ciekawego do powiedzenia. Męczyłem się i nudziłem na drugim Deadpoolu, nie uratował tego nawet Brolin jako Cable, i już na pewno na trzeciego do kina się nie wybiorę. Więc nie widzę tu zbytnio wysoko postawionej poprzeczki, żeby zdanie "lepszy od Deadpoola" miało szczególnie szokować.

Dla mnie film był powrotem do czasów BvS i Suciade Squad.

Zabiłbym człowieka i roztopił w kwasie w zamian za film DC, który byłby dla mnie powrotem do czasów BvS.

Offline death_bird

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #81 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 23:06:21 »
Ale czym niby deklasuje WW?
Fabułą? Montażem? Reżyserią? Bo na pewno nie postaciami. Jak dla mnie to była niestety średnio udana wprawka.
A o tej całej deklasacji najlepiej (ponownie niestety) świadczy paniczna zmiana tytułu. Jedna Robbie (nawet nie wiem jak bardzo wkręcona w postać) tego filmu nie uciągnie. Zwł. gdy druga lokomotywa (którą miał być McGregor) w niczym nie pomaga. Chłop sprawiał wrażenie jakby małpował Jacka Wróbla w wykonaniu Depp`a. W efekcie nie był ani straszny ani śmieszny. A Zsasz? Zęby bolą do tej pory...
Ten film byłby tragifarsą, którą bym kupił gdyby to była zamierzona tragifarsa. A nie była.
A propos jeszcze tej deklasacji - pod względem warsztatu reżyserskiego to jest właśnie mniej więcej poziom "Catwoman". Tak samo średnio pasujące do siebie puzzle.
Powtórzę się, ale pozostaje mieć nadzieję, że to jeszcze nie koniec i że kolejny film z HQ dostanie ktoś kto zna się już na robocie a nie uczy się w trakcie.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Gascon200

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #82 dnia: Śr, 12 Luty 2020, 23:30:39 »

1 Deadpool zrobił na mnie wrażenie, bo był czymś nowym i odważnym. Druga część obnażyła że Reynolds i producenci nie mają o tej postaci nic ciekawego do powiedzenia. Męczyłem się i nudziłem na drugim Deadpoolu, nie uratował tego nawet Brolin jako Cable, i już na pewno na trzeciego do kina się nie wybiorę. Więc nie widzę tu zbytnio wysoko postawionej poprzeczki, żeby zdanie "lepszy od Deadpoola" miało szczególnie szokować.

Pierwszy Deadpool też nie jest jakoś specjalnie dobry. W najlepszym razie to przyjemny średniak, stanowiący alternatywę dla MCU ze swoim humorem. A że mnie ciągłe łamanie czwartej ściany i sex żarty nie śmieszą, rewatch nie polepszył mojego odbioru  :-[

A sprawę Cain już wyjaśniłem ci na pw, nie mam ochoty pisać tu kolejny raz.
« Ostatnia zmiana: Śr, 12 Luty 2020, 23:33:24 wysłana przez Gascon200 »

Offline xanar

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #83 dnia: Cz, 13 Luty 2020, 08:56:04 »

Black Canary była fantastyczna! Przyciemniono tylko trochę jej kolor skóry, ale reszta jest bardzo wierna względem pierwowzoru tej postaci - praca, charakter, historia. Porównanie jej do Vixen to jakaś bzdura, nie wiem skąd ktoś wziął takie wnioski. Filmowa Kanarek jest BARDZO komiksowa. W finałowej scenie dostaliśmy na chwilę ujęcie na Dinah już w mocno komiksowym stroju - ładnym w swojej prostocie, lepszym niż cokolwiek co nosiły Kanarki w serialach TV.

Nie przyciemniono, tylko zamieniono postać o białym kolorze skórze na tą o czarnej, dziwne, że to nigdy (albo ja sobie nie przypominam) w odwrotnym kierunku. Czyli co mamy postać z komiksu niech będzie, że wygląda jak Vixen ale zachowuje się jak ktoś inny, czyli co wszytko ok ? Bo przecież w dzisiejszych czasach jak będą dwie białe aktorki na ekranie to się piekło rozstąpi i wszystkich pochłonie.

Offline John

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #84 dnia: Cz, 13 Luty 2020, 11:38:16 »
Przecież w genezie Dinah Lance nie ma nic, co by po zmianie koloru skóry sprawiało że nagle stanie się inną postacią. Zawsze była ulicznicą z sonicznym krzykiem. W czym problem? Ja też nie zawsze jestem zadowolony ze zmian koloru skóry, zależy to od postaci i czy psuje jej kontekst, np przy Supermanie/Clarku Kencie potępiałbym taką zmianę. Poza tym Ona nie jest murzynką, tylko mulatką. To prawie jak biała dla mnie, tylko opalona ;)

Akurat jestem fanem klasycznego wizerunku Black Canary, czyli kaukaskiej blondynki, i nie zabolało mnie obsadzenie Jurnee Smollett-Bell, świetnie poradziło sobie aktorsko, kradła każdą cenę, i wciąż ma na tyle "jasną" karnacje by móc częściowo wiernie odtworzyć komiksowy wizerunek Diany w przyszłości. Gdyby była w pełni blondynką to nic byś nie mówił. Zobacz na ten Fan Art z Jurnee, wygląda jak wyjęty z komiksów o GA/JSA/JLA:


Inną postać to masz w MCU, nazywaną "Spider-Man", a przedstawianą zupełnie inaczej. Jakoś nie czytałem byś narzekał w wątku o Spider-Manie na to że zrobiono z niego przedłużenie i nastoletni substytut Tonego Starka. Nie, bo tam wciąż jest biały i ma klasyczny kostium. Czort z tym, że podstawowe założenia postaci trafiły tam do kosza i zostały zastąpione disneyowskim przepychem, jak wygląda jak w komiksie :) Tutaj masz wierną komiksom Black Canary z trochę ciemniejszą karnacją. I ten Kanarek jest wierniejszy komiksom niż Spider Hollanda.

Cytuj
dziwne, że to nigdy (albo ja sobie nie przypominam) w odwrotnym kierunku

W telewizji się zdarzyło, w kinie raczej nie. W serialach DC - Julia Pennyworth i Felicity Smoak zostały wybielone.  A teraz i tak w DCU Felicity jest biała jak w serialu, więc nikt nie pamięta. Wokół aktorki grającą Julie były kontrowersje, ale małe, w końcu jak na niszową telewizję. Kwestia "dlaczego nie zmieniają też kolorów czarnych postaci" jest wałkowany regularnie na każdym forum, nie chce mi się udzielać na ten jałowy temat. Jak dla mnie mogą zmieniać i bym nie cierpiał z tego powodu, chyba że poważnie by zmieniło to założenie i znaczenie postaci (przykładowo - Black Panther).

Cytuj
że wygląda jak Vixen

Gdzie Ty widzisz podobieństwo do Vixen?


Inną postacią jest Cassandra Cain, mająca imię postaci z komiksu którą nie jest nawet w 1%. A tu masz Black Canary która pracuje w pubie jak w komiksach, śpiewa zarobkowo jak w komiksach, ma moc jak w komiksach, ma osobowość jak w komiksach, jej matka też była superbohaterką jak w komiksach, w finale filmu ma bardzo komiksowy kostium, ale "to inna postać" bo ma trochę ciemniejszą karnację. Nie wiem nawet jak skomentować Waszą logikę. Wszystkie nawiązania do komiksu się nie liczą, bo ma trochę więcej melaniny... więc jest "inną" postacią.

Offline xanar

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #85 dnia: Cz, 13 Luty 2020, 11:39:19 »
Jakby nie było problemu to by nie zmieniali, a dlaczego Superman nie może być czarny.
Wcześniej wrzuciłem film jak jakiś koleś wskazuje podobieństwa, nawet obiór prawie taki sam, ale oczywiście to może być przypadek.
Nie podoba mi się płaczący Spider-boy, ale tyle osób już o tym napisało, więc nie wiem po co ma dublować.
Cassandra Cain przynajmniej jest Azjatką jak w komiksach ;) i to w sumie jest jedyna postać jaka mnie interesuje z tej całej "wesołej gromadki", znaczy nie taka jak na ekranie tylko tak jak w materiale źródłowym. Widzisz i w tym przypadku to już sobie mogli ją na zielono albo niebiesko zrobić, gdyż nie ma to najmniejszego znaczenia.

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #86 dnia: Cz, 13 Luty 2020, 15:40:47 »
Przybyłem do kina i byłem skłonny uwierzyć, że to będzie dobre. W końcu zobaczyłem, i się nie zawiodłem. Seans filmu "Ptaki Nocy (I Fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)", wyświetlanego w formacie IMAX 2D z napisami (O opatrzności, dziękować za brak polskiego dubbingu; za dużo bluźnierstwa i przekleństw dla reżyserki rodzimego dubbingu), potrafił przysporzyć nie lada wrażeń, i to jakich! Bo jak najbardziej pozytywnych! Nie szukajmy w nowym obrazie DCEU pięknie rozwiniętej, cudownie rozprowadzonej fabuły, pięknych dialogów, niepowtarzalnych emocji, wyższej, złożonej kultury. "Ptaki Nocy" było, jest i będzie owiniętym, wokół osobowości Harley Quinn, i historii postaci ją przypominających, do niej pasujących, widowiskiem. To zastrzyk innej, odrębnej od wysublimowanego "Jokera", lecz w jakiś sposób podobnie jak on szokującej, ekspresji - mimo iż są to osobne płaszczyzny rozgrywanych wydarzeń w Uniwersum Kinowym DC. Doświadczenie losów nietuzinkowej Harley tuż po zerwaniu z Jokerem - choć i do tego mam wątpliwości, bo co będzie, gdy prawie że znienacka Joker znów się pojawi w okolicy Gotham City i Harley na nowo stanie się jego arlekinem - i jej równie zbizkowanych psiapsiółek, to mające inną skalę, iście niesamowite przeżycie; dzięki temu obrazowi doświadczyłem dość specyficznej awangardy, niewiarygodnej formy ekspresji, przełamywania schematu
Spoiler: PokażUkryj
czwartej ściany, który dla mnie - i gdybym był krytykiem filmowym też bym takie zdanie przyjął - był bardziej nieprzewidywalny i niekonwencjonalny niż to, jak przedstawił się w swoim filmie Deadpool. Marvelowskiego najemnika z pyskówką dobrze znamy z tego rodzaju wylewności swego zachowania, a Harley... nie. W związku z tym jej prezencja, cała opowiadana przez nią historia, wraz z pierwszymi minutami uroczej animacji, wyszła na tyle zaskakująco dobrze, że nie widzę w "Ptakach Nocy" większych wad, które kazałyby mi ocenić film w niskiej wartości ocen. Minusem - i to ewentualnym, niebezpośrednim - dla tej  produkcji mogłoby być wrażenie: rozciągnięcia, zbyt chaotycznego kadrowania i skalowania taśmy cyfrowej do wielkości taśmy IMAX, które to w obrazie "Ptaków Nocy" dostrzegłem. A to nie prezentowało się płynnie: film tracił kolor, i było sporo ziarna i rozproszenia cząsteczkowego przy niedoświetlonych scenach, np. tych w "Amusement Park"
. Poza tym wszystko grało i huczało aż miło - w sensie pozytywnym rzecz jasna, stąd moja ocena dla "Ptaków Nocy": 9/10! Jedno z największych pozytywnych zaskoczeń filmowych ostatnich lat! Coś niesamowitego; chcę więcej takich filmów!


Offline Bazyliszek

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #87 dnia: Nd, 16 Luty 2020, 22:24:00 »
Może jestem przewrażliwiony i tylko ja marudzę, ale dla mnie postać Harley została zbyt przeszarżowana. W Sucide Squad to aż tak nie doskwierało, bo miała ona mniej czasu na ekranie i były inne postacie. A tu jest jej bardzo dużo i już bardziej irytuje niż śmieszy. Zabawniejsze dla mnie były przez to inne postacie niż Harley - np. motyw Huntress i jej przedstawiania się, lub cynizm Cannary. Film zmontowany jest jak teledysk - bardzo dużo bijatyk i muzyczki. Tylko po pierwsze są po dwie piosenki na jedną sekwencję walk, co jest gupie. Trzeba brać jedną dobrą muzyczkę na cały segment, a nie dwie z wyraźnym cięciem. A jeśli muzyczki lecą praktycznie cały czas - również podczas pościgów, to osłabiony jest efekt gdy trwa bijatyka. No i przerywanie Barracudy dla jakiegoś no name'a to zbrodnia.

Po drugie bijatyki są zbyt przerysowane i kiczowate. Ja wiem, że DC próbuje z Harley teraz zrobić drugiego Deadpoola. Ale w filmie z Reynoldsem wychodziło to bardzo dobrze. Tutaj takie numery też są bardziej głupie i męczące niż rozrywkowe.

Po trzecie popsuto postać Black Mask'a. I Zasza zresztą też. Zrobiono z nich gorsze wersje Jokera - z obu na raz co, jest głupie. Jasne, że ten villan też jest szalony, ale to bardziej się objawia podczas napadów wściekłości gdy jego ludzie coś psują. A tu jest praktycznie Joker. W dodatku metroseksualny, chodzący w śmiesznych szlafroczkach i z makijażem pod oczami. A Zasz jest jego przydupasem. Ginie cała groza obu postaci. Jego ludzie to pokraki a nie gangsterzy, a finałowe starcie z nim samym położono na całej linii. Dlaczego nie można było tego zagrać, jak w kreskówce "W cieniu Czerwonego Kaptura", lub "The Batman"? Tam Black Mask był prawdziwym bad assem.

Po czwarte - finałowy pościg samochodowy z prędkością 40 km/h był żałosny. Ja się nie dziwię, że film traci w box office. Ode mnie takie 6+/10

« Ostatnia zmiana: Nd, 16 Luty 2020, 22:26:02 wysłana przez Bazyliszek »

Odp: Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
« Odpowiedź #88 dnia: Śr, 19 Luty 2020, 11:41:05 »
Aby stwierdzić, że rzeczywiście "Ptaki Nocy" są filmem, w którym mamy co nieco ze stylu reżyserki Quentina Tarantino, bo takowe zdania w eterze ,,internetów" ostatnio się pojawiły, trzeba ów obraz oglądnąć nie raz. A takie stwierdzenie zdaje się być dość odważnym posunięciem myślowym. Film oglądałem raz - jak dotąd. Faktycznie, idzie dostrzec tu wyraz specyficznego świata kina wykreowanego przez Tarantino. Sama Harley, ba jej paczka dążących do emancypacji ,, ziomalek" również, żyje w tym swoim Wszechświecie, z trudnością akceptując to, co znajduje się poza ich percepcją - coś jak donkiszoteria w wydaniu neutralnych (ni to postaci negatywnych, ni to bohaterskich) sylwetek z Uniwersum DC, czy to z komiksu, czy wprost ze świata kinowych jego adaptacji. "Ptaki Nocy", naprawdę będę miał w swym serduchu, i jako widz, i jako widz-miłośnik kina superbohaterskiego i temu podobnych tworów filmowych, na bardzo, bardzo długo. Odróżniające się od wszystkiego, co w adaptacjach komiksu na wielkim ekranie do tej pory było, sceny walki w "Ptakach Nocy" właśnie, wraz z podejściem do scen pościgowych, które były tu dynamiczne, lecz na swój sposób (styl gangsterski z połączeniem klasyków pościgów samochodowych z lat 60-tych i 70-tych, XX wieku, oraz tarantinowska frywolność) wysmakowane, osobnicze, stanowiły o sile specyfiki "Ptaków Nocy", o wymiarze wydźwięku filmu, jego ogólnego odbioru. Kwestia czasu, jak wybiorę się na kolejny seans produkcji. Szaleństwo w cenie normalności... Ach, ta Harley!