Autor Wątek: Wydawnictwo Mandioca  (Przeczytany 564922 razy)

0 użytkowników i 5 Gości przegląda ten wątek.

Offline LukCook

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2160 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:02:00 »
Mandioca to dla mnie 1 miejsce wydawców w Polsce. Biznesowo rozumiem, kolekcjonersko pocierpię i show must go on.

Offline Midar

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2161 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:08:28 »
Powtarzam - słowo "limitowana"pada raz.
Dwa razy.

Offline LukCook

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2162 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:25:33 »
Opis na stronie Mandioci mówi jasno: wersja limitowana.


Offline moai

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2163 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:30:14 »
Limitowana, czyli nie będzie w szerokiej dystrybucji :)

Offline Death

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2164 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:33:02 »
Limitowana, czyli nie będzie w szerokiej dystrybucji :)
Tak, tak, a dziobak powstał, bo bobrzyca poszła do łóżka z kaczorem.

Offline Itachi

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2165 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:38:53 »
Zamiast napisać od razu, że chodzi o hajs, siano, mamonę zwał jak zwał, to bawimy się w jakieś pieprzenie o zbawieniu rynku komiksowego w Polsce.

Że pojawią się nowi klienci, że będą nowe tytuły, że przyjadą nowi Autorzy. Bez tego siana nie będzie tamtego. Co to za argumenty? To tak jakbym ja napisał, że zbieram siano na nowy projekt, a jak ten projekt wypali, to każdemu kto mnie wsparł wybuduję dom na Malediwach.

Dodruk? Jestem na nie.
https://www.instagram.com/itach_i_93/

A co, chciałbyś mnie zadenuncjować jak ten konfident itachi?

Offline Dracos

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2166 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:48:11 »
A skończy się jak z dodrukiem Donżona, głośna grupka zapewne płakała o dodruk wydawnictwo uległo, a później będzie zalegać w magazynie :]

Offline mandioca

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2167 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:51:26 »
@Itachi

I szybka, krótka odpowiedź jest najlepsza.

Kupiłeś w preorderze B&W?
Często kupujesz u nas preordery?


Offline kostuch

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2168 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 11:54:10 »
Dodruk
Moze i naiwny jestem ale wierze w wydanie Eternauty dzieki temu

Offline kostuch

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2169 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 12:00:25 »
Poza tym jezeli kupowaliscie preordery na stronie Mandioci to dostaliscie zakladki ktore sa swietne( moj faworyt to poki co zakladka z terapii grupowej akurat) Wiec nawet jakby doszlo do dodruku to nadal macie wydanie limitowane i +50 do flexu

Offline Itachi

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2170 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 12:01:49 »
@Itachi

I szybka, krótka odpowiedź jest najlepsza.

Kupiłeś w preorderze B&W?
Często kupujesz u nas preordery?

Tak, kupiłem pre-order u Was, dla siebie i kolegi z Opola. Chciał wybrać wersję kolorową, doradziłem jednak edycję limitowaną b&w, argumentując ze kolor będzie dostępny przez dłuższy okres. A limitka raczej nie. Dobrałem Sztandar, a Majora dobrałem przy okazji zamówienia w innym sklepie.

Także z zakupami od Was jestem na biężąco, o ile dojdzie mój AS z olx. Sporo osób wystawiało go w folii, od razu po premierze.



U Wydawców kupuję rzadko, wolę na Gildii tam łatwiej o próg darmowej dostawy, ze względu na szeroką ofertę wydawniczą.

W lutym udało mi się także uzupełnić komplet blasta z etui. Tutaj również wziąłem sobie do serca Wasze posty o kończącym się nakładzie.
https://www.instagram.com/itach_i_93/

A co, chciałbyś mnie zadenuncjować jak ten konfident itachi?

Offline mandioca

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2171 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 12:04:34 »
Eternauta to jest coś o co stale nas pytają.

Kiedyś nagram o tym filmik:)))

Offline volker

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2172 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 12:15:46 »
Czy już wiadomo kiedy będzie wydana ponownie Codzienna Walka Manu Larceneta i jak nowe wydanie będzie się różniło  od tego poprzedniego?

Offline Koalar

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2173 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 12:19:56 »
Wersja komiksu wyprzedała się praktycznie przed premierą, gdzie nakład i tak był nieco wyższy niż zapowiadany (miało być 500, a było 562). Teraz oczywiście mądry Polak po szkodzie, więc możemy sobie pogadać, że ten nakład był jednak za mały. Bo to w końcu Larcenet, który u nas się bardzo dobrze sprzedaje, a właśnie czarno-biały Raport Brodecka sprzedał się tak dobrze, że i dodruk się szybko rozszedł. Poza tym jest trochę ludzi, którzy lubią wydania limitowane, ekskluzywne, wyjątkowe. No ale właśnie to już wszystko wiemy po fakcie. Wydawca tak oszacował, jak oszacował, a do tego sam napędził szybką sprzedaż, nazywając to wydanie limitowanym (zachęcał też do kupna, bo wtedy będzie mógł wydać coś innego). Taką obrał strategię marketingową i ona odniosła znane rezultaty. Bardzo dobre z punktu widzenia wydawcy, bo błyskawicznie sprzedał nakład. Przy okazji pewnie poszło sporo innych komiksów Mandioki z ich sklepu, więc to jest dodatkowy, szybki zarobek. Część ludzi kupiła nawet dwie wersje - od razu, bo chcieli albo dlatego że chcieli się przekonać na żywo, która wersja im podpasuje. Część też pewnie sobie kupiła z myślą odsprzedaży. Jaki to procent, nie wiem, ale zwracam uwagę, że po wyższej cenie sprzedają nawet zwyczajne małe sklepy komiksowe (a kupują w cenie hurtowej) i to pewnie między innymi one chciały jeszcze więcej tego towaru (bo zarobiliby dobrze po cenie okładkowej, a przy końcówce nakładu jeszcze lepiej). Może część tego wróci na rynek, bo ktoś uzna, że wystarczy mu kolor albo będzie potrzebował sprzedać.

No dobra, wydanie się wyprzedało. Wydawca ma już wiedzę, że ludzie kupują nawet obie wersje, w przypadku tej pozycji można było zrobić większy nakład. Pojawia się szansa na dodruk. Kusi, w końcu to biznes. Trochę by jeszcze kupiło spóźnialskich. Albo takich, co nie śledzą tak rynku. Albo takich, co chcą mieć, bo nie ma. Sprzedałoby się może kolejnych 500 sztuk, w sumie nigdy nie wiadomo, czasem 50 osób narobi hałasu, a potem dodruk leży. Najwyżej trochę dłużej by schodziły, może trochę wolniej szłaby wersja kolorowa. Ale poszłyby, a i zarobek od sztuki pewnie większy niż za wersję standardową. Teraz już wydawca musi sobie przemyśleć, co mu się bardziej opłaca. U części czytelników straci wiarygodność, może nie będą go tak wspierać, kupią na Gildii zamiast u niego, nie wezmą do darmowej dostawy jego komiksu, którego normalnie by raczej nie wzięli, będą ociągać się z zakupem, nie będą traktować poważnie jego słów. Tam będzie się ciągnąć jakaś beka w stylu "O, wydanie specjalne. Szkoda, że nie limitowane, bo wtedy byłaby duża szansa na dodruk.". No ale to tylko beka. Przecież prawie nikt nie rzuci "Do Bydgoszczy będę jeździł, a tu nie będę kupował!". No dobra, może w sklepie Mandioki nie weźmie, ale przecież jak Mandioca wyda interesujący go komiks, to go kupi. Chyba nie pójdzie w naukę francuskiego albo nie przerzuci się na bibliotekę. Wydawcy nie takie rzeczy mają za uszami. Sama Mandioca podaje przykład Egmontu. Łagodnie mówiąc, trochę się te sytuacje różnią, poza tym czy to jest dobre porównanie, takie równanie w dół? O, Egmont nie dotrzymał słowa, to dlaczego Mandioca nie może? Generalnie jednak trzeba odwalić grubo, żeby sobie popsuć opinię jak Sideca (wzięcie pieniędzy w przedsprzedaży, niewysłanie komiksów i niezwracanie pieniędzy) albo regularnie odwalać jakieś maniany jak Taurus (przerwane serie, nierealizowanie zapowiedzi). Pytanie, czy Mandioce potrzebna akurat ta cegiełka.
Z drugiej strony wydawcę pochwalą ci, którzy się nie załapali z różnych powodów. I ci, którzy uważają, że jak są chętni, to powinien być dodruk. I pochwalą, że są pieniądze na kolejne komiksy. I może też wesprą wydawcę, kupując u niego, czy po prostu jego komiksy.

Szczerze nie zazdroszczę sytuacji. Mogę sobie pisać, że słowo droższe od pieniądza, ale sam w tej sytuacji nie jestem.

Bardziej odebrałem ten post na FB, że wydawca bada rynek, ilu jest chętnych, że jak będzie odpowiednio dużo, to zrobi dodruk. Mnie już niepotrzebne.

Obiecuję, że jak opracuję wehikuł czasu, to podeślę info, że jednak 750 to powinno być tak minimum. Mam info od siebie z innego wymiaru, że tam cofnąłem się w czasie i Mandioca nie posłuchała, ale tym razem będę bardziej stanowczy.
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.

Offline Death

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #2174 dnia: Nd, 07 Kwiecień 2024, 12:33:38 »
Życzyłbym sobie i wam, aby na forum tak gorące dyskusje wywoływała treść komiksu.
Proszę bardzo, dyskutujmy. Tutaj moja opinia o komiksie sprzed dwóch tygodni:

Nie wytrzymałem psychicznie i kupiłem na festiwalu Drogę, bo nie będę czekać kilku tygodni aż wydrukuje się spóźniony Alvar Mayor, który blokuje wysyłkę moich dwóch Dróg zamówionych w preorderze. Będę musiał komuś sprzedać jeden egzemplarz, bo będę miał aż trzy. Po genialnym Blaście nie mogłem się doczekać kolejnego mrocznego dzieła Larceneta. Przeczytałem Drogę podczas trzech spotkań w tej największej sali na festiwalu, a byłem tak wciągnięty, że reszta świata mogłaby dla mnie nie istnieć (choć przyznaję, że dużo słyszałem ze spotkań).
Droga to nie jest opowieść o tym jak świat wstaje z gruzów i odradza się z popiołów, że jest słabo, być może ludzie są źli, a biegają jakieś zombiaki jak w The Last of Us lub roboty jak w Horizonie, ale przecież ptaszki latają, jelenie biegaja po zielonej trawie, która rośnie i generalnie źle to już było i może być tylko lepiej.
O nie.
To opowieść o świecie, który umiera, postapo na hardkorze, tutaj drzewa już nigdy nie odrosną. A ptaki? Jak to twierdzi główny bohater: "Ptaki są tylko w książkach". Ojciec z synem podróżują na południe, bo tam jest cieplej. Jedzą to co znajdą w opuszczonych budynkach, jeśli znajdą choć trochę nafty, to w zimne noce ogrzeje ich lampa. Ale to też tylko jeśli poczują się na tyle bezpieczni aby ją rozpalić. Bo w tym świecie kanibalizm jest najlepszym i najłatwiejszym sposobem na zaspokojenie głodu. I dalece nierozważnym byłoby zdradzenie swojej obecności...
Mają też rewolwer. I trzy naboje. Pierwszy został zużyty przed naszym, czyli czytelnika, wejściem w tę opowieść, drugi na jej początku, a trzeci jest trzymany na czarną godzinę.
Ojciec dba o syna, sypie mu do szklanki resztę kakao, a sam chce wypić tylko przegotowaną wodę, za co zresztą zostaje przez młodego zganiony, bo: "obiecałeś, że nie będziesz już tak robić. Ciągle muszę cię pilnować!"
Z namaszczeniem podaje mu też znaleziony w automacie gazowany napój w puszcze, bo to będzie pierwszy i jedyny raz, kiedy synek go spróbuje. I tak dalej, i tak dalej. Przynajmniej jest jakiś powód, żeby żyć. Aby młody przeżył. Najpierw przeżył tę podróż, a potem się zobaczy. Mimo starań jedzenia ciągle brakuje, jak tylko bohaterowie ściągają ubrania, to widać jak bardzo są wychudzeni, spod skóry wystają im wszystkie żebra. Ale jak na ten świat, to wyglądają i tak nieźle, czasem natrafiają na innych nieszczęśników w znacznie gorszym stanie. Bohaterowie spotykają różnych ludzi, jedni się boją, innych należy się bać, a ci trzeci? To się zobaczy. Może my będziemy się bać ich, a może oni nas.
Chłopiec zadaje różne pytania. Tato, czy my jesteśmy dobrzy? Czy my też będziemy jeść ludzi? Tato, co zrobisz jeśli ja umrę? I nie tylko. Podczas wyprawy widzi różne rzeczy, a jak wiadomo "uważaj na to, co wpuszczasz do głowy, bo zostanie ci tam już na zawsze". I czasem mówi ojcu, że chciałby umrzeć. A to już dla ojca zbyt wiele, ale dzielnie brnie w ocalenie jedynego powodu swego istnienia. Nie ma zwierząt, drzewa umarły, po co żyć?
Nie znam oryginału Cormaca McCarthy'ego, ani ekranizacji z Viggo Mortensenem, dlatego ta opowieść była dla mnie nowością. Ale z tego co się zorientowałem (rozmowa z doktorem Rodriguesem) jest wierna książce. Manu Larcenet, czyli autor komiksu lubi babrać się w takich tematach. Raport Brodecka, Blast, a teraz Droga. Jeśli komuś spodobały się poprzednie dwa dzieła, to Droga jest dla niego. To historia (jak tytuł wskazuje) drogi jak Blast, która została narysowana jak Raport Brodecka. W Polsce wyszły jednocześnie dwa wydania tego komiksu. Jeśli masz kupić jedną, to niech to będzie kolorowa, bo właśnie kolor odgrywa ważną rolę. Jest bardzo, bardzo oszczędny, przeważnie szarawy, ale jak tylko zaczyna się coś dziać, to przychodzi w żółty i potem w czerwony, żeby jeszcze bardziej uwydatnić mocną scenę. W mojej opinii wersja czarno - biała jest tylko ciekawostką i skierowaną głównie do koneserów kreski Manu Larceneta. Najpierw należy przeczytać wersję kolorową. Twórca wie co robi, a kolor jest bardzo przemyślany. Jest to kolejny bardzo dobry, a pewnie nawet rewelacyjny komiks Larceneta. Ale ostrzegam: to świat, w którym trupy leżą na ulicach, wiszą na latarniach, a po świecie podróżują kanibale, którzy trzymają innych ludzi w zamknięciu i powoli odcinają im różne części ciała, żeby je skonsumować. A szczególnym rarytasem jest mięso dzieci. Czuję się zbrukany. A lektura trwała tylko niecałe 3 godziny. Zatem ciekawe jak czuje się Manu Larcenet po kilkuletnim okresie rysowania takich rzeczy. Raport Brodecka, Blast, Droga. Każde z tych dzieł zajęło mu kilka lat. Jedno mocniejsze od drugiego. Najlepsze jest jego autorskie (arcy) dzieło czyli Blast, ale adaptacje książek Raport Brodecka i Droga nie zostają daleko w tyle.

Raport Brodecka, Blast, a teraz Droga. Tego nie da się odzobaczyć, ani zapomnieć. Ale ja już je do głowy wpuściłem. Droga 9/10.
Blast>Droga>Raport Brodecka
A tutaj opinia Itachiego:
Droga - Manu Larcenet

Lektura za mną, dawno nie miałem takiego ciśnienia na zakup komiksu, ale krok po kroku...

Widzieliście przykładowe plansze, opis fabuły? Skoro tak, to jedno musicie wiedzieć. W środku raczej mało rzeczy Was zaskoczy. Macie w głowie pewne wyobrażenie, wizję. I na 99% pokryje się ono z tym co przeczytacie. Czy jest to wada? Może w niewielkim stopniu, ponieważ całość i tak jest cholernie dobra i broni się na każdej płaszczyźnie. Graficzne arcydzieło, klimat jaki wylewa się ze stron komiksu jest niesamowity. Czytasz, czujesz chłód, wzmaga się wiatr, a Tobie zaczyna robić się niedobrze i zaczynasz przejmować się losem bohaterów. Droga nie potrzebuje dialogów, tych jest niewiele ale szczerze to nawet gdyby ich nie było, nadal bylibyśmy totalnie zafascynowani. Na kadrach czytelnik obserwuje wszystko co kluczowe, ból i cierpienie, smutek i niepewność, strach i poczucie zagrożenia.

Kto tak naprawdę jest dobry w przedstawionym świecie? Czy przy apokalipsie w ogóle zostają przy życiu dobrzy ludzie? Czy każdy z czasem staje po stronie zła? Do czego zdolny jest człowiek, by przeżyć? Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć. Droga porusza temat jaki w kulturze był opisany wielokrotnie, nie wnosi do całości niczego nowego, odkrywczego. Moim zdaniem otrzymujemy produkt dopracowany, natomiast obawiam się że idąc na fali hurraoptymizmu większość recenzji będzie trochę sztucznie pompowała oceny do maksimum.

8,5/10 to uczciwa ocena

Także zagospodarujcie dwie godziny, nie śpieszcie się i krok po kroku rozkoszujcie się historią. Edycja B&W prezentuje się naprawdę dobrze, dodatki są u mnie zawsze mile widziane, papier odpowiedniej gramatury. Szkoda tylko że nadal czekam na pre-order od Mandioci, a komiks domówiłem w innym sklepie przy okazji przekraczając barierę darmowej dostawy :)

Twoja kolej.