Autor Wątek: Wydawnictwa kontra kolekcje  (Przeczytany 225938 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online misiokles

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1620 dnia: Pn, 20 Październik 2025, 19:14:30 »
DK wykończyły wysokie nakłady by cena była fajna i konkurencyja.
A nie powszechny dostęp do nowego wynalazku - internetu i masowy odwrót od kultury analogowej?

Offline radef

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1621 dnia: Pn, 20 Październik 2025, 19:20:55 »
I to też było przyczyną, że komiksy TM-Semic zaczęły wyraźnie tracić na popularności w drugiej połowie lat 90., a firma przerzuciła się na wydawanie albumów z naklejkami?

Ale tu w ogóle warto wspomnieć, że nigdy wcześniej, ani nigdy później komiksami nie zainteresowało się tak duże wydawnictwo jak Ringer Springer, więc "Dobry Komiks" był ogromną szansą dla polskiego rynku. Tylko wyszedł w złym czasie, gdy superbohaterowie mało kogo u nas interesowali, i nie miał optymalnego wyboru tytułów.
Kacza Agencja Informacyjna - newsy, recenzje, artykuły nie tylko o komiksach Disneya

Online SawiK

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1622 dnia: Pn, 20 Październik 2025, 19:30:08 »
Xanar:

O tak , dobrze pamiętam, było grubo. Będąc na dworcu głównym w Wawie natknąłem sie na komiksy MC(jakis X-men). Byłem w szoku. Wybierałem lezace obok Egmonty np kolejnego Hellboya, Straznikow czy Sandmana 😀
Pamiętam też jak przeliczałem koszty/zawartosc, np: GA Kolczan, wydanie zbiorcze z 5zeszytow za 25zl, wychodziło 5ziko za zeszyt a było to swietne wydanie. Hitman od Mandragory również tak kalkulowałem ale pamiętam jak go oglądałem,  cena i grubość. Musiałem zrezygnować z innego komiksu po który sie wybrałem, to było zaskoczenie. Ale zeszyt Hitman vs Lobo mnie rozczarował cieniutka sprawa za 10zl, Batman vs Spawn wypadal o wiele lepiej a było to, to samo wydawnictwo 🧐
Gdy TM-Semic upadło przez długie lata pozostal sentyment, przechodząc koło kiosku zawsze zaglądałem szukajac super-hero. Milo było zobaczyć kolejnych wydawców i ich próby wgryzienia sie w rynek zeszytówek.


Misiokles:
Oczywiście że masz rację ale sam powiedz, sprzedawał byś dalej gdyby przychod byl mniejszy niż oczekujesz i potrzebujesz?

Offline Bazyliszek

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1623 dnia: Pn, 20 Październik 2025, 19:51:32 »
Ja obwiniam głównie zły dobór tytułów. Kto u nas czytał Silent Hill? Ale i tak było warto, dla tego Spectacular Spider-Man (nie ma polskich wznowień/nowego wydania), czy też pierwszego wydania "Wrogów Publicznych" (niedługo ponownie w BiZDC). Poznało się kreskę Humberto Ramosa czy też JRJ. :)

« Ostatnia zmiana: Pn, 20 Październik 2025, 20:01:04 wysłana przez Bazyliszek »

Offline michał81

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1624 dnia: Pn, 20 Październik 2025, 19:55:52 »
Ale i tak było warto, dla tego Sensational Spider-Man (nie ma polskich wznowień/nowego wydania),
Taki znawca z ciebie, a Dobry komiks nie wydawał Sensational Spider-man.  8)

Offline Bazyliszek

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1625 dnia: Pn, 20 Październik 2025, 20:06:32 »
@UP
Upsss, Poprawione. Sorry. Sensational wydało Hachette.

No i dochodzimy do kwestii drogich wydań Egmontu. Moim zdaniem są one pokłosiem tego co powyżej. Gdy DK i Mandragora walczyły o cenę, Egmont wyciągnął z tego lekcję i zamiast tego jeszcze w 2005 zmniejszył nakłady, podwyższył ceny i dopasł swoje wydania. Gdy Mucha weszła na rynek w 2007 roku (idealnie w miejsce Mandragory), przyjęła praktycznie taką samą strategię. Choć i Mandragora już zdążyła zacząć wydawać grube wydania w twardej oprawie w postaci "Essentiali", praktycznie w miejsce zeszytówek. Być może gdyby nie wojny cenowe (oraz Gwiezdne), Mandragora dałaby radę utrzymać się do teraz? W każdym razie wątpię, aby Mandragorę pogrzebał spadek zainteresowania superbohaterami, skoro praktycznie od razu pojawiło się inne wydawnictwo, które nimi się zajmowało (no i pod koniec lat 00. już zaczynały się pojawiać filmy MCU).

To proszę pisz więcej, bo miło się ciebie czyta. Pamiętam nicka ze ś.p. Forum Gildii.

Egmont wtedy to w ogóle poszedł w tango. Żeby podwyższyć ceny zaczął dzielić pojedyncze oryginalne trejdy na części, chyba żeby więcej wycisnąć z klientów. Przepołowili Ultimates, Diabła Stróża i Conana od Dark Horse. Nic dziwnego, że po takiej polityce wydawniczej (i Essentialu Mandragory) na kolejny komiks z Barbarzyńcą trzeba było czekać do 2016 roku. Dwa komiksy miały sens tylko w wypadku długiego Husha. Reszte trzeba było wydać pojedynczo, jak ówczesne Kingdom Come. (BTW - kiedy Kingdom od Egmontu??)

Przeglądałem dzisiaj w Empiku tego Compacta i nie wygląda to tak źle. Czcionka jest wyraźna i wszystko dobrze widać, raczej nie powinno się tego źle czytać. Najgorzej prezentował się według mnie Zabójczy Żart, ale przykładowo taka Vendetta za dużo nie traciła bo rysunki i tak są tam uproszczone. Czyli jednak da się w tym kraju tanio wydawać komiksy ::)

Oczywiście, że się da.

« Ostatnia zmiana: Pn, 20 Październik 2025, 20:09:08 wysłana przez Bazyliszek »

Offline Adolf

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1626 dnia: Wt, 21 Październik 2025, 01:49:02 »
Ja obwiniam głównie zły dobór tytułów. Kto u nas czytał Silent Hill?

Ty się dobrze czujesz? Silent Hill to wtedy była czołówka gier video. Zwłaszcza druga część, która niedawno dostała remake od Bloobera. Nic dziwnego, że Dobry Komiks postawił na tak mocną markę.

Dla porównania to tak jak dziś Egmont wydaje komiksy Fortnite.

Offline rekin

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1627 dnia: Wt, 21 Październik 2025, 03:27:41 »
Ty się dobrze czujesz? Silent Hill to wtedy była czołówka gier video. Zwłaszcza druga część, która niedawno dostała remake od Bloobera. Nic dziwnego, że Dobry Komiks postawił na tak mocną markę.
No nie bardzo. Druga część sprzedała się w 1-2 milionach egzemplarzy na wszystkich platformach. Na samym PlayStation 2 sprzedano 164 gier w co najmniej milionowym nakładzie. Film "Silent Hill" miał premierę później.

To była znana marka wśród fanów survival horrorów i nic więcej. Dla przykładu, sam Resident Evil 4 (2005) sprzedał się w ponad 11 milionach egzemplarzy.

Offline Dracos

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1628 dnia: Wt, 21 Październik 2025, 09:51:12 »
Ty się dobrze czujesz? Silent Hill to wtedy była czołówka gier video. Zwłaszcza druga część, która niedawno dostała remake od Bloobera. Nic dziwnego, że Dobry Komiks postawił na tak mocną markę.

Dla porównania to tak jak dziś Egmont wydaje komiksy Fortnite.

Porównywanie ówczesnej popularności Silent Hilla do dzisiejszego Fortnite'a jest bardzo chybione. Teraz każdy 7-8 latek wzwyż do 20+ w to gra bądź grał. Zasadniczo w podstawówce ciężko pewnie znaleźć dzieciaka który by w to nie grał. A o Silent Hillu sporo ludzi wiedziało, ale grał już tylko znikomy procent.

Offline HugoL3

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1629 dnia: Wt, 21 Październik 2025, 10:58:07 »
Nie grało bo się bało, ale sam tytuł był już wtedy KULTOWY, podobnie jak MGS. Tylko, że przez słabe filmy i kontynuacje SH zaczęło się kojarzyć z paździerzem (ten komiks w sumie też chyba takim był?).
W ogóle jakie to był porąbane czasy, jeszcze niedawno Egmont wypuszczał komiksy Far Cry, jakieś mangi AC, nie chcę oceniać tego w ciemno, bo tego nie czytałem, ale ktoś to w ogóle kupuje?

Offline Adolf

Odp: Wydawnictwa kontra kolekcje
« Odpowiedź #1630 dnia: Wt, 21 Październik 2025, 21:45:30 »
Nie grało bo się bało, ale sam tytuł był już wtedy KULTOWY, podobnie jak MGS. Tylko, że przez słabe filmy i kontynuacje SH zaczęło się kojarzyć z paździerzem (ten komiks w sumie też chyba takim był?).
W ogóle jakie to był porąbane czasy, jeszcze niedawno Egmont wypuszczał komiksy Far Cry, jakieś mangi AC, nie chcę oceniać tego w ciemno, bo tego nie czytałem, ale ktoś to w ogóle kupuje?

Jak zauważyłeś, Silent Hill choć nie miał genialnej sprzedaży, markę kojarzył każdy. To było jedno z arcydzieł wirtualnej rozrywki. Takie rzeczy nie sprzedają się wybitnie. Jednak każdy o nich słyszy. I tak było wtedy, Silent Hill kojarzył się z tzw. wysoką półką. Nawet film choć nie był wybitną adaptacją, to można go określić jako klimatyczny i taki co może się podobać.
Egmont na komiksach Wiedźmin i Cyberpunk zarabia kokosy. Niestety, inne adaptacje już sobie poradziły gorzej. Obserwowałem fandom Assassin's Creed i fani uniwersum mieli raczej wyjebane na adaptacje Vallhali jakie wrzucał Egmont. A szkoda. Kosztowały grosze (mniej niż 30 zł). A ich dobra sprzedaż mogła skłonić Egmont po sięgnięcie bardziej wybitnych dzieł z tego uniwersum. Jednak tak się nie stało, więc domyślam się, że temat zaorany.