Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Dział ogólny => Wątek zaczęty przez: arczi_ancymon w Nd, 10 Luty 2019, 11:35:33
-
Dyskusja o "Invisibles" z innego wątku zainspirowała mnie do założenia takiego tematu.
Oczywiście nierzadko prostota potrafi być lepsza od nadmiernej komplikacji, ale teraz proponuję się skupić na dziełach, których autorzy z umiłowaniem utrudniają życie swoim czytelnikom.
A zatem: polećcie proszę tytuły komiksów, których złożoność i ambicje twórców wykraczają dalece poza to w jaki sposób (niestety wciąż) postrzegane jest medium. I nie chodzi mi tutaj o kolejną wyliczankę na zasadzie "ten komiks jest bardzo dobry, polecam", a o wybór tytułów, które ściśle stanowią pewne wyzwanie czytelnicze, na które składają się:
- ambitna, ocierająca się o hermetyczne motywy historia;
- kompleksowa, wymagająca analizy narracja;
- pomysły przekraczające utarte w komiksie (i nie tylko) schematy.
Oczywiście myślę, że cuda od Granta Morrisona i Alana Moore'a większość z nas przynajmniej jeśli nie lubi, to chociaż kojarzy. Skupmy się więc na tym, co pozostaje. Sam od siebie dorzucam "Propheta" od Image Comics, którego złożoność narracyjna ociera się o poziom ambicji wspomnianych twórców.
-
Hm. Ambitnie 8)
Ten Morrison sam się nasuwa jako pierwszy wybór, mimo że sporej części jego komiksów nie lubię...Przeczytałem połowę, czyli pierwszy tom z dwutomowej edycji, ale zachęcam do zerknięcia w stronę morrisonowskiego " 7 Soldiers of Victory" - to chyba jeden z mniej znanych jego komiksów, a szkoda. Pan Scenarzysta udowadnia, ze potrafi z trzecioligowych postaci dużo więcej, niż można się było spodziewać. Pozornie niezwiązane wydarzenia i odrębne światy splatają się w jedność. Trochę przypominają się powieści Davida Mitchella , gdzie po lekturze okazuje się, że każdy drobiazg ma znaczenie.https://en.wikipedia.org/wiki/Seven_SoldiersJe (https://en.wikipedia.org/wiki/Seven_SoldiersJe)śli ktoś chce się pozbyć drugiego tomu tej dwutomowej edycji, niech daje znać ;)
DoomPatrol polecałem już nieraz, nie ma co się powtarzać... zastanawiam się natomiast, czy nie wspomnieć tu o "Heavy Liquid" Pope'a, to w jakimś stopniu osobne i twórcze podejście do kryminału noir.
Mam wrażenie, że "Mr.Punch" także jest opowieścią , która powinna znaleźć się w kręgu naszych zainteresowań, a rzadko wspominaną w rozmowach o Gaimanie, który nie tylko za sprawą "Sandmana" wypełnia chyba wszystkie postulaty twojego postu. Dzieciństwo w starciu z dorosłością , pytanie, na ile ufać można pamięci, niepewność , nie do końca uświadamiana groza codzienności - to nie jest komiks do czytania w kwadrans podczas gotowania kartofli.
No i cieszy mnie , że wspomniałeś o "Prophet"- po zeszłorocznej lekturze pierwszego tomu stałem się z miejsca wielbicielem serii i bardzo ubolewam nad tym, że NSComics nie wydaję tego po polsku. Jestem w trakcie łowów na tomy 3-5. Boli mnie świadomośc, ze Liefeld jest wymieniany jako twórca postaci, ale zniosę nawet jego nazwisko w stopce :D
Nie wiem, jak wypada Graham w innych tytułach, ale z miejsca poczułem, że będę miał ochotę to sprawdzić.
-
Ja osobiscie, polecam komiksy Andreasa. Praktycznie kazdy jego tytul to mniejsza lub wieksza ukladanka, ktora wymaga od czytajacego zaangazowania i skupienia podczas lektury.
-
Odchodząc trochę od mainstreamu dorzuciłbym pozycje Daniela Clowesa. Najmniej oczywista jest chyba "Niczym aksamitna rękawica...". Najlepsza "Patience" jest łatwiejsza w odbiorze i w moim odczuciu z mocno filmowo poprowadzoną fabułą. "David Boring" pamiętam najmniej, ale chyba uplasowałby się gdzieś po środku. Choć pod względem skomplikowania, poziom armaty, którą wyciągnął donT to nie jest:)
-
I nie chodzi mi tutaj o kolejną wyliczankę na zasadzie "ten komiks jest bardzo dobry, polecam", a o wybór tytułów, które ściśle stanowią pewne wyzwanie czytelnicze, na które składają się:
- ambitna, ocierająca się o hermetyczne motywy historia;
- kompleksowa, wymagająca analizy narracja;
- pomysły przekraczające utarte w komiksie (i nie tylko) schematy.
Andreas na pewno. Poza tym, jeśli chodzi o kryteria, o których mowa powyżej to polecam "Rewolucje", w szczególności cztery pierwsze tomy (https://www.komiks.gildia.pl/komiksy/rewolucje/zb1) i "W kosmosie" (https://www.komiks.gildia.pl/komiksy/rewolucje/8).
-
Ja bym dodał "Black Monday Murders". Też trzeba czytać uważnie i co chwilę wracać po kilka kartek do tyłu.
-
Zapomniałem o komiksie, za którym specjalnie nie przepadam, a miałem zagwozdki rozliczne podczas niedawnej w sumie lektury.
"Towarzysze zmierzchu" Bourgeona, zwłaszcza ta nieszczęsna druga część...