Trochę wracając do urwanej odnogi wątku: typowy mental pochłaniacza propagandy. W "tenkraju":
1. należy przepraszać żydów za Jedwabne (choć wiadomo jak było i dlaczego minister sprawiedliwości Lech Kaczyński wstrzymał ekshumacje), ale należy zapomnieć o Wołyniu, aby "nie zdrapywać strupów zabliźnionych ran".
2. "RuSSofil" to osoba natrętnie przypominająca o Wołyniu i przerażających wydarzeniach, które tam się rozegrały, np. śp. ksiądz Isakowicz-Zaleski;
3. SS-Galizien została sformowana z Marsjan, a nazwiska jej dowódcy i jego podwładnych tylko przypadkowo przypominają ukraińskie;
4. Roman Szuchewycz musiał być reptilianinem.
Tyle gorzkiej ironii.
Ukraina po wyjściu z ZSRR budowana jest wokół mitu Bandery (kim był i jaki był jego stosunek do Polaków to każdy może sobie poczytać). To ich jedyny bohater i jego banda (w '22 dołączył komik w sweterku ale już nie jest na propsie oraz bohaterscy żółnierze z wyspy węży którzy zginęli i zmartwychwstali) i dopóki tak będzie (a będzie) nie ma co liczyć na dobre relacje między narodami. W wielką obustronną przyjaźń nie wierzy już chyba nikt trochę kojarzący fakty.
Wszystkich tropiących "ruSSkie onuce" zachęcam do zaprzestania mazania kredkami w internecie i wstąpienia do tego korpusu co go obiecał w "umowie" premier uśmiechniętej Polski. Tym bardziej, że muszą być deficyty bo codziennie widuję młodych bohaterskich ukraińskich zołnierzy a to w biedronce, a to na ulicy. Jeden nawet zginął w sierpniu '22 na Giewoncie.
Co do tłumaczeń komiksów (w końcu). Jeśli Bartek wymyślił cyborżkę to naprawdę smutne. Zachęcam do kupowania oryginałów - taniej, więcej miejsca na półce, nierzadko lepsze wydania, mozliwość przeczytania tak jak scenarzysta napisał, a nie jak sie komuś umyśliło "przelać" na polski.
Generalnie jednak bardzo ciekawa dyskusja, która potoczyła się w różnych ciekawych kierunkach. Za to cenie to forum.
